Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Scjentolodzy ich nienawidzą, a fani kochają. I w zeszłym roku wydali naprawdę rewelacyjną płytę. Przed Wami Tool

53 013  
146   48  
Fani Taylor Swift – strzeżcie się! Oto powróciła siła, której się nie spodziewaliście. Jeden z najważniejszych zespołów w historii metalu (choć członkowie grupy nie zgadzają się z tą kategoryzacją, to szufladki nie są tu istotne) wydał pierwszy materiał od czasów „10,000 Days” z 2006 roku i (choć na chwilę) strącił autorkę takich utworów jak „Lover” czy „White Horse” ze szczytu listy Billboard 200.
I choć sytuacja dość szybko wróciła na doskonale znane komercyjne tory, to ziarno niepewności zostało zasiane, a w sieci pojawiły się oburzone i zdziwione głosy w stylu: „to jakiś sławny zespół?”. „Fear Innoculum”, nowy album Toola i zarazem dopiero piąte studyjne wydawnictwo grupy, to bat na radiową papkę (najdłuższy na płycie numer „7empest” trwa prawie 16 minut) i bezsprzeczny kandydat do szturmowania pierwszych miejsc list podsumowujących najlepsze krążki 2019 roku.


Tool to czterej nie najmłodsi już panowie (najbardziej zaawansowany wiekiem jest bębniarz Danny Carey – w tym roku skończył 58 lat), którzy od początku działalności, czyli przez bez mała trzy dekady, trzymają się praktycznie w tym samym składzie. Jedyna zmiana miała miejsce na pozycji basisty – do 1995 roku funkcję tę piastował Paul D'Amour, a od tego czasu cztery struny obsługuje Justin Chancellor (zespołowy młodziak – rocznik 1971) – muzyczny współpracownik... Glacy ze Sweet Noise, znanego z utworów takich jak „Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz” czy „Jeden taki dzień” – oraz jedyny Brytyjczyk w Toolu. Już około dekadę temu powołali do życia projekt M.T.void, w oficjalnym komunikacie nazwany „eksperymentalną kolaboracją”, a w 2013 roku światło dzienne ujrzał ich album „Nothing's Matter”. Po latach Chancellor ponownie wsparł Glacę, nagrywając ścieżki basu do utworu „Oni przyszli” pochodzącego z pierwszej solowej płyty ekslidera My Riot – wydanego w 2018 roku krążka „ZANG”, na którym pojawił się też głos Kory.

Relacji Polski z toolowym uniwersum było zresztą więcej. Kazik w pochodzącym z „Oddalenia” utworze „Czy wy nas macie za idiotów” samplowal „Sober”, Adam Jones wystąpił natomiast w wyprodukowanym przez Leonardo DiCaprio filmie dokumentalnym „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego”, opowiadającym historię zmarłego w 1987 roku „Stacha z Warty” – słynnego polskiego artysty rzeźbiarza i malarza, który przez długie lata mieszkał w Stanach Zjednoczonych.


Grupa wystąpiła też kilkukrotnie w naszym kraju – 11 czerwca była gwiazdą krakowskiego Impact Festivalu (był to powrót do grodu Kraka po osiemnastu latach – wcześniej Tool zagrał w Hali Wisły promując „Lateralus”), a wcześniej kilkukrotnie można było zobaczyć ją w Katowicach (2002 – Ozzfest u boku samego patrona imprezy, 2006 – tournée po wydaniu „10,000 Days”, 2007 – Metal Hammer Festival) i Warszawie (2001 – w ramach wspomnianej chwilę wcześniej trasy).

https://www.youtube.com/watch?v=T7ewCLiyPQU

Od początku działalności grupy jej liderem, twarzą i głosem jest Maynard James Keenan – zafiksowany na punkcie zachowania prywatności neurotyk, oddany mąż i ojciec, furiat przeganiający czatujących na niego natrętów za pomocą pistoletu do paintballa, były wojskowy, eksperymentator wykorzystujący w piosenkach przetworzone dźwięki wydawane przez kota, miłośnik brazylijskiego jiu-jitsu trenujący pod okiem samego Ricskona Gracie – przedstawiciela słynnej rodziny, która stworzyła tę sztukę walki. Taką litanię można byłoby zresztą przedłużać w nieskończoność.

Wyprowadzenie nieunikającego ekscentryczności Maynarda z równowagi nie jest trudne – podczas koncertu w londyńskiej Astorii (dawno temu – w 1997 roku) przekonał się o tym jeden z fanów, który naruszył świętość miejsca pracy frontmana Toola. Na zdecydowaną reakcję nie trzeba było długo czekać: „To moja scena!” – przekonywał wokalista. Natrętny słuchacz na własnej skórze poczuł, czym jest solidne sprowadzenie do parteru, podczas gdy Keenan – jak gdyby nigdy nic – ujeżdżając go kontynuował występ, śpiewając numer „Pushit”.

https://www.youtube.com/watch?v=mO9GlJKPMzs

Frontman Toola to także lider A Perfect Circle – określany mianem supergrupy projekt w tym roku obchodził dwudzieste urodziny. Od początku, obok Maynarda, na czele kapeli stoi gitarzysta Billy Howerdel, jednak przez skład Perfekcyjnego Okręgu przewinęło się wiele znanych twarzy – aktualnie za drugie wiosło odpowiada James Iha (współzałożyciel Smashing Pumpkins grający również w projekcie Tinted Windows z Taylorem Hansonem – tym dziewczęco wyglądającym gościem od „MMMBop”), a w przeszłości listę płac w APC podpisywali między innymi Troy Van Leeuwen (Queens Of The Stone Age, koncertowe wsparcie Iggy'ego Popa), Josh Freese (Nine Inch Nails, Guns N' Roses, Weezer), Tim Alexander (Primus), Jeordie White (czyli występujący pod prawdziwym nazwiskiem Twiggy Ramirez – długoletni basista Marilyna Mansona), gościnnie można było usłyszeć też głos Jarboe – byłej wokalistki legendarnych Swansów. W chórkach w utworze „Pet” pochodzącym z albumu „Thirteen Step” pojawił się Devo Keenan – zbieżność nazwisk nieprzypadkowa. Syn lidera Toola na co dzień jednak porusza się w nieco innych muzycznych obszarach – jest... wiolonczelistą; zagrał nawet na koncercie zorganizowanym z okazji pięćdziesiątych urodzin oryginalnego ojczulka.

Warto wspomnieć też o projekcie Puscifer, który Maynard powołał do życia w 1995 roku. Na debiutancki krążek „»V« Is For Vagina” trzeba było jednak czekać aż 12 lat, a pierwsze występy tej solowej grupy miały dopiero w 2009 roku. To potwierdzenie poczucia humoru Keenana, na co dzień kojarzonego przecież ze znacznie cięższymi (muzycznie i tematycznie) klimatami. Wystarczy zresztą rzucić okiem na jego koncertowe stylówki (moim faworytem jest absurdalna blond peruka z warkoczykiem) czy same tytuły, żeby skumać specyficzne połączenie typowego dla siebie sznytu i całkowitych jaj: bo co innego sądzić o kwiatkach takich jak „Cuntry Boner”, „Drunk with Power” czy „Life of Brian (Apparently You Haven’t Seen)”. Jeśli natomiast patrzymy na warstwę muzyczną, numery takie jak „DoZo” czy „Vagina Mine” śmiało mogłyby znaleźć się na płycie jednego z licznych projektów Mike'a Pattona: brzmienie oscylujące gdzieś pomiędzy alternatywą, trip-hopem a industrialem pokazuje, że nie samym Toolem człowiek żyje. A przecież Maynard w międzyczasie zawsze może nagrać też całkiem zbliżoną do oryginału interpretację „Bohemian Rhapsody”, oczywiście z całkowicie porytym klipem.

https://www.youtube.com/watch?v=-LoiblDKBDc

Wokalista Toola znany jest też z zamiłowania do win – sam zresztą jest właścicielem winiarni Caduceus Cellars (jego dystans doskonale obrazuje nazwa winnicy – Merkin Vineyards – nawiązująca do specjalnego rodzaju peruk, które aktorzy noszą w miejscach intymnych). Wszyscy, którzy chcieliby spędzić wieczór z trunkiem sygnowanym nazwiskiem swojego ulubionego artysty, nie muszą liczyć się z przesadnymi wydatkami (na nieco większe koszty jeszcze przyjdzie czas) – za butelkę trzeba zapłacić w okolicach stówy; więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie Caduceusa.

Kilka słów warto też poświęcić bliskiej więzi Maynarda z matką – Judith Marie Keenan – która na skutek pęknięcia tętniaka przez 27 lat (zmarła w 2003 roku) była sparaliżowana, jednak ten wypadek tylko pogłębił jej wiarę w Boga. Muzyk poświęcił najbliższej mu osobie utwory „Wings for Marie (Pt. 1)” (Tool) oraz „Judith” (A Perfect Circle) z dosłownym przekazem w stronę siły wyższej: „Fuck your God! Your Lord and your Christ”. Tłumaczyć chyba nie trzeba. Jako ciekawostkę warto jednak dodać fakt, że w wersji ocenzurowanej doszło do małej zmiany tekstu – „Thank your God” – przez co utwór nabrał jeszcze bardziej ironicznego wydźwięku.


Maynard i wino nazwane imieniem jego matki

Frontman Toola był przy tworzeniu pierwszego składu Rage Against The Machine – w trakcie jednego z jamów z Tomem Morello (współpracującym również z Jonesem w projekcie Electric Sheep) powstał nawet zaczyn przeboju totalnego: „Killing in the Name”. Maynard w swojej biografii przyznał jednak, że był to bardzo wczesny etap procesu twórczego: „Tak naprawdę nie stworzyliśmy piosenki. Po prostu dobrze się bawiliśmy”. Wszystko zmieniło się, gdy na jednej z prób pojawił się Zack De La Rocha. Były wokalista Inside Out od razu zajął miejsce za mikrofonem, ale Keenan pozostał w orbicie ekipy zgromadzonej wokół tej grupy. Jego wokal słyszymy w numerze „Know Your Enemy” znajdującym się na debiutanckim albumie bojowników spod znaku sierpa i młota oraz Che Guevary; zdarzało mu się także gościnnie pojawiać na koncertach RATM (w trakcie festiwalu Lowlands na scenie zameldował się w towarzystwie Danny'ego pomagającego Bradowi Wilkowi w perkusyjnych obowiązkach).

https://www.youtube.com/watch?v=lyNZRnRU8rc

Maynard swój potężny głos zaprezentował także między innymi w piosence „Passegner” z „White Pony” Deftonesów, zaśpiewał chórki w „Fallen” Thirty Seconds to Mars czy wykonał duet ze swoją przyjaciółką Tori Amos – utwór „Muhammed My Friend” trafił na koncertówkę artystki „Live from New York”. Również i Toolowi na żywo towarzyszyli całkiem zacni muzycy: Serj Tankian reprezentujący ormiańskie barwy System Of A Down, Layne Staley – jeden z najważniejszych głosów pokolenia grunge'u i legendarny wokalista Alice in Chains, Till i Chris wprost z Rammstein czy nikt inny jak sam Zack De La Rocha. Numery Toola coverowane były natomiast choćby przez... dzieci: „Forty Six & 2” w imponujący sposób opanowali małolaci działający pod szyldem O'Keefe Music Foundation – na szczególną uwagę zasługuje wokalistka (lat 14) i perkusista (lat 12).

https://www.youtube.com/watch?v=ctt87B6hU1M

Bardzo ważnym aspektem działalności Toola jest grafika – prowokacyjna, mroczna, skłaniająca do refleksji. W dużej mierze za kwestie wizualne związane z grupą odpowiada Adam Jones (zaliczyć do nich można zarówno projekt albumowych artworków, jak i wykonanie makijażu do niektórych teledysków), jednak osiągnięcie pełnego efektu psychodelii byłoby niemożliwe, gdyby nie Alex Grey – autor słynnych ilustracji, jak chociażby płonącego oka z „Lateralusa”.

Dzieło Alexa Greya

Dobrym przykładem dziełka dopracowanego do ostatnich detali jest będące tak naprawdę połączeniem różnych dziedzin sztuki i technologii „Fear Innoculum”, którego liczba sprzedanych egzemplarzy musi robić wrażenie – 270 tysięcy albumów w ciągu pierwszego tygodnia! Tym bardziej imponujące, że cena najnowszego wydawnictwa nie należy do najniższych – należy liczyć się z uszczupleniem portfela o blisko pięć stów. Oczywiście wizualna perfekcja to nie tylko domena albumowych layoutów – utwory Toola tworzą jedność z pokręconymi niczym psychika Maynarda, lecz w większości reżyserowanymi przez Jonesa teledyskami idealnie oddającymi klimat muzyki – pełen niepokój, hipnotyczne fraktale, dziwne kształty i postaci. Zdzisław Beksiński mógłby być dumny.

https://www.youtube.com/watch?v=MM62wjLrgmA

Dobrym opakowaniem dla pokręconej, niełatwej muzyki są nietypowe tytuły – często oparte na skojarzeniach (dosłownie) z dupy: „Ćnima” to połączenie duszy w filozofii Junga („anima”) i lewatywy („enema”), „4 Degrees” opowiada o różnicy temperatur pomiędzy odbytem a waginą, a „Stinkfist” ma być metaforą opartą na erotycznej zabawie pięścią. Część fanów zresztą uważa, że lwia część utworów Toola nawiązuje prawie wyłącznie do analnych eksploracji. Bo choć na pierwszy rzut oka granie i styl Toola wydają się poważne, to stale przewijające się w tle ich historii puszczenie oka do świadomego słuchacza jest niezwykle istotne. Bliskim przyjacielem grupy był przecież zmarły w 1993 roku komik Bill Hicks, który zapowiadał jej występy, a po śmierci uhonorowany został zadedykowaniem mu „Ćnimy”, stworzeniem alternatywnej okładki przedstawiającej jego podobiznę i wsamplowaniem fragmentu sztandarowego stand-upu o narkotykach w numerze „Third Eye”. A gdy dodamy do tego fakt, że Tool jest znienawidzony wśród scjentologów (kolejny środkowy palec – tym razem dla założyciela tej sekty i jego „klonów” – posłany został w jednym z tekstów), pozostaje wyłącznie się uśmiechnąć i, aby utrzymać ten stan ducha, włączyć jeden z numerów Maynarda i bandy. Koniecznie z teledyskiem!


Poczytaj też: Rage Against The Machine: ostatni tak mocno zaangażowany zespół

19

Oglądany: 53013x | Komentarzy: 48 | Okejek: 146 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.01

16.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało