Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Z czego śmiali się ludzie w średniowieczu?

48 232  
94   12  
Dla wielu z nas średniowiecze jest ciemnym okresem, w którym ludzie tylko modlili się i pracowali w przerwach od toczenia wojen. Dzisiaj wiemy, że obraz ten jest fałszywy, a ludzie żyjący w tamtych czasach mieli sporo dystansu.
„To jest boskie! Rysunek to im chyba Bartosz Walaszek w Paincie haratał”.

Gdybyśmy szukali cechy wspólnej pomiędzy naszymi czasami a średniowieczem, to powinniśmy skupić się na… bazgrołach na szkolnych ławkach, które mają wiele wspólnego z bazgrołami w kronikach i obrazach. Średniowieczne dzieła pełne są karykatur i rysunków ludzi eksponujących genitalia i pośladki. Różnica pomiędzy naszą epoką a tamtą jest taka, że dzisiaj takie rysunki możemy oglądać na murach obok haseł „ŁKS robi herbatę z wody po pierogach”, a w średniowieczu na fallusy można było trafić… w tekstach religijnych i opowieściach o władcach. No cóż, ludzie w wiekach średnich podchodzili do swojej religii dosyć luźno – z jednej strony na mocy wiary Bolesław Chrobry kazał wybijać zęby za nieprzestrzeganie postu, a z drugiej wielu duchownych luźno podchodziło do swojej religii, żartując sobie z kochanek księży.


It's a prank! Rysunek pochodzi z Recueil des croniques d'Engleterre, upamiętniającej żywoty angielskich władców.


Z małpiej dupy trąba, rysunek pochodzi z Księgi godzinek z Maastricht.


Guillaume de Lorris, Jean de Meun, „Powieść o Róży”, Francja, XIV wiek.

Ludzie w średniowieczu nie ograniczali się jednak do rysunków. Popularne były także rzeźby rzygaczy, czyli ozdobnych zakończeń rynien. Poniżej jeden z rzygaczy z Wawelu:



Towarzysz Prosiaczek z XII wieku

Poza zamiłowaniem do rysowania penisów, ludzie w średniowieczu śmiali się z przywar, grup społecznych czy władców. Jak mówi Aleksandra Niedźwiedź dla scienceinpoland.pap.pl:
Humor, podobnie jak we wszystkich innych epokach, był sposobem na łamanie tabu, poruszanie trudnych, często niewygodnych tematów, wyśmiewanie powszechnie występujących zjawisk społecznych.

Ówcześni ludzie kpili sobie z kobiet i mężczyzn. I tak na przykład na rysunkach żartowano sobie z kobiet, które chciały wyzwolić się od męskiej dominacji. Średniowieczne modlitewniki pełne są scen pokazujących kobiety bijące mężczyzn. Jakie czasy, taka „zupa była za słona”.



Ludzie w średniowieczu uwielbiali drwić sobie z księży. Wielu duchownych naraziło się ludziom głównie za sprawą swojej hipokryzji – na kazaniu potrafili nawoływać do czystości, po czym po mszy wracali do swoich żon (wprowadzony w IV wieku celibat był często nieprzestrzegany, zaś jego regularne egzekwowanie rozpoczęło się dopiero w XII wieku). Żartowano także z samych świętych. Obok księży obiektem drwin stały się same rytuały. Popularna wówczas opowieść „Cztery prośby do św. Marcina” opowiada o chłopskim małżeństwie modlącym się do świętego z życzeniami dotyczącymi narządów płciowych współmałżonka. Prawdopodobnie te historie czytała arystokracja, która miała dosyć wyidealizowanej literatury dworskiej.

Niby błazen, a jako jedyny traktował króla na poważnie...

Błazen stał się pewnego rodzaju symbolem średniowiecznego humoru. Co prawda błaźni istnieli już w starożytności (Mezopotamia, Grecja i Rzym), jednak zawód ten święcił triumfy w średniowieczu. Głównym zadaniem błazna było wyręczanie tchórzliwych doradców króla w przekazywaniu trudnych informacji. Błaźni za nic mający poprawność polityczną byli niemile widziani wśród duchownych. Być może dlatego, że mieszkańcy miasteczek i wsi wbrew pozorom niechętnie chodzili do kościoła. Szczególnie gdy mieli do wyboru mszę po łacinie i występy błaznów podczas dnia targowego.

Zachowanie błaznów idealnie pokazano w „Rozmowach, które miał król Salomon mądry z Marchołtem grubym a sprośnym”. Marchołt, bohater podań żydowskich i apokryficznej opowieści o królu Salomonie, był prostackim błaznem, który sprawiał trudności władcy Izraela. Postać ta stała się znana za sprawą łacińskiej wersji opowieści z XIV wieku (w Polsce po przetłumaczeniu opowieści przez Jana z Koszyczka w 1521 roku). Poniżej fragment dialogu:

Gdy zaś Marchołta napadł kaszel, a w czasie rozmowy nagromadziło mu się w ustach wiele śliny, rozglądając się dokoła spostrzegł człowieka łysego stojącego obok króla. Wówczas nie widząc innego sposobu, jako że nie było gołej ziemi, na którą mógłby splunąć, zebrał ślinę w ustach i z całej siły plunął na czoło człowieka łysego. Łysek, krwią nagle zapłoniony; ledwie twarz obtarł, rzucił się do nóg królewskich i skargę na Marchołta uczynił.
Salomon: - Przecześ zanieczyścił oblicze tego łysego?
Marchołt: - Nie zanieczyściłem lecz użyźniłem, na płoną bowiem ziemię nawóz kładziemy, aby się na niej żyźnie rodziło.

Karnawałowe szaleństwo

Jak powszechnie wiemy, karnawał to czas pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Wielkim Postem, podczas którego ludzie bawili się na balach i paradach przebrani za błaznów lub królów. Sama nazwa karnawał wywodzi się od łacińskiego „carnem levare”, co znaczy pożegnanie mięsa.

Pierwszy karnawał miał miejsce w Wenecji prawdopodobnie pod koniec średniowiecza. Pierwsze zabawy przypominały trochę obecne rozrywki kibiców piłkarskich. I tak członkowie prywatnych stowarzyszeń zakładali różnokolorowe trykoty, by pokazać, że ich klan jest najlepszy. W przeciwieństwie do naszych sebiksów (którzy preferują kulturalny wpierdol podczas dyskusji Czy kibol Polonii Bydgoszcz może być sojusznikiem kibola Elany Toruń podczas ustawki z kibolami Unibaxu), tak mieszkańcy Wenecji decydowali się na organizowanie wyścigów łodzi, by pokazać kto ma rację. Obok wyścigów mieszkańcy miasta przebierali się i brali udział w różnorakich zabawach.

Karnawał pozwalał odprężyć się mieszkańcom Wenecji, którzy mieli depresję totalną, dlatego, że nie ma słońca przez 7 miesięcy w roku. Podczas mglistych zimowych miesięcy moralny porządek musiał ustąpić rozpuście. Wszystko było dozwolone – kto chciał przebrać się za biskupa ubierał ornat i szedł spowiadać, a kto chciał być cesarzem niemieckim przebierał się za Ottona III. Wystarczyło tylko przebrać się, założyć maskę i wziąć udział w zabawie, w której nikt nie wiedział kto jest kim.


Wenecki hodowca jedwabników przebrany za Ottona III Maxi Kinga, 17 września 1005 roku (koloryzowane).

Bonus!

Na zakończenie warto jeszcze dodać najstarszy brytyjski żart (a właściwie zagadka), który pochodzi z Kodeksu z Exeter z X wieku. Żart opowie sam Wojciech Mann:

FILM
Źródła: 1, 2, 3, 4

Opublikowany tekst opiera się na prezentacji Przychodzi Sokrates do lekarza, czyli humor na przestrzeni lat przedstawiony przez Nonsensopedię (od niedawna nonsa.pl) podczas Konwentu Fantastyki Fantasmagoria w Gnieźnie 9 lutego 2019 roku. Pełną prezentację możecie posłuchać tutaj.
7

Oglądany: 48232x | Komentarzy: 12 | Okejek: 94 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało