Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

The Best of 99 Autentyków!

39 430  
11   41  
Czy jesteście gotowi na prawdziwy maraton autentykowy? Oto przegląd tego co publikowaliśmy prawie przez 2 lata co niedzielę na stronie głównej. Pierwsze autentyki opublikowaliśmy 24 sierpnia 2003 roku, a jeszcze dzisiaj przeczytasz ich SETNE wydanie!

NO NUDA PANIE…


Kolega mój obsadzał sobie ostatnio w domu nowe okna. Mieszka na parterze, więc okraczył sobie parapet i walczy z tą pianką i z ościeżnicami. W pewnym momencie patrzy idą sobie chodnikiem dwie małolatki (takie około 17/18 lat) i rozmawiają.
Akurat przechodziły koło jego okna gdy do jego uszu dotarł strzęp ich rozmowy:
- Wiesz, chyba zerwę z Robertem...
- Dlaczego?
- A przyjeżdża do mnie, nie porozmawia, tylko laska i laska...

Biedny jak siedział na parapecie tak wpadł do mieszkania...

by Kolleck

* * * * *

POLAK WSZĘDZIE SIĘ DOGADA

Moja mama była w NYC, i to pierwszy raz, więc emocje i w ogóle. I jej dwóch znajomych chciało sobie zrobić zdjęcie z otyłym czarnoskórym policjantem. Mówią do siebie więc:
- "Chodź, zrobimy sobie zdjęcie z tym grubym murzynem"
A na to murzyn czystą polszczyzną:
- "Spi***alaj!"

by Bobesh

* * * * *

NO TO JĄ POCIESZYLI

Rodząca kobieta została za późno zabrana do szpitala i poród odebrano w warunkach niemalże polowych - na szpitalnym parkingu. Poród się udał, jednak kobieta, pochlipując, powiedziała stojącej najbliżej pielęgniarce, że nigdy w życiu nie było jeszcze jej tak wstyd. Pielęgniarka, próbując ją pocieszyć, mówi:
- Niech się pani nie martwi, dwa lata temu mieliśmy tu kobietę, która musiała urodzić w szpitalnej windzie.
Na to pacjentka zanosi się jeszcze większym płaczem i mówi:
- To też byłam ja !!!

by Quixote

* * * * *

TO SIĘ NAZYWA WYCZUCIE CHWILI

Moja koleżanka pracowała kiedyś w budce z lodami. Pewnego razu siedziała w knajpie i opowiadała swojej kumpelce o tej pracy. Normalna atmosfera kawiarniania - gra muzyka, ludzie rozmawiają, etc. Nagle muzyka ucichła (skończyła się płyta?), ludzie też w tej chwili zamilkli (zabrakło tła dźwiękowego?) i w całym lokalu rozległ się głos koleżanki: "... i wiesz, robię klientowi loda..."

by Bobesh

* * * * *

NO ALE PRZYNAJMNIEJ SKUTECZNE TO BYŁO

Opowieść kolegi. Najpierw gwoli wyjaśnienia trasa autobusu. 175 w Warszawie jeżdżące na trasie Dw. Gdański - Okęcie, mija po drodze Uniwerek, potem Dworzec Centralny. Kumpel wsiadł przy uniwerku, ponieważ w autobusie było sporo wolnych miejsc, usiadł z przodu. Autobus ruszył i słyszy co trochę wybuchy śmiechu coraz to innych osób przybliżające się do niego. W końcu nie wytrzymał, odwrócił się, a tam obcokrajowiec (Murzyn) którego widział na przystanku podchodzi do pasażerów, próbuje coś mówić chyba po francusku i pokazuje im kartkę, która powoduje paroksyzmy śmiechu. Cierpliwie poczekał aż gość podejdzie do niego i gdy to już się stało zobaczył na kartce:

"WYPCHNIJ BAMBUSA NA CENTRALNYM"

by Bobesh

* * * * *

TAK PUBLICZNIE? WYRZUTY?

Stoję sobie ze znajomymi w pracy, rozmawiamy, jak to w pracy, o pierdołach. Do naszej grupki podchodzi koleżanka i przez moment przysłuchuje się naszej rozmowie by w chwili przerwy wtrącić do rozmowy zdanie skierowane do mnie:

- Ty wiesz... Jak mi ostatnio wsadziłeś, to w zasadzie nic nie odczułam...

Nastąpiła drobna konsternacja, zdziwienie w oczach moich znajomych bezpośredniością i bezpruderyjnością koleżanki, którzy przy tej okazji popatrzyli na mnie z politowaniem. No i nastąpiło to co musiało nastapić czyli ROTFL wszystkich, który był autentyczny i prawdziwopodłogowy.
Dopiero po kilku minutach kiedy przestali się ryć i udało się z nimi ponownie nawiązać kontakt wyjaśniłem wspólnie z koleżanką, że chodziło o...

...wsadzenie dodatkowej kości pamięci do komputera...

by Pablo_Key

* * * * *

LEPIEJ… NIE MÓWIĆ!

Parę lat temu, na mocno zakrapianej imprezie Sylwestrowej wchodzę do łazienki i widzę kumpla namiętnie obejmującego muszle sedesową. Żal mi się chłopaka zrobiło, podchodzę, pytam:
- "No jak tam..?"
On na to: "puść wodę"...
Myślę: - "OK -już z nim lepiej". Myliłem się... zaczerpnął dłońmi i myje twarz...
Ale po chwili patrzy na mnie z wyrzutem i mówi:
- "Ale ciepłą odkręć..."

by Lud

* * * * *

WSPÓŁPRACA SŁUŻB

Kolega jest policjantem.
Kiedys mieli interwencję przy awanturze domowej i musieli pijanego damskiego boksera zabrać na wytrzeżwiałkę.
Po drodze pan bardzo się burzył, więc chłopaki ręcznie mu wytłumaczyli,
że bicie to nie jest dobry sposób na rozwiązywanie problemów rodzinnych.
Po dojechaniu na miejsce do gościa podszedl lekarz, taki malutki, siwy, pan około 60-70 tki.
Pan znowu zaczął dawać wyraz swojemu oburzeniu, próbując naruszyć nietykalność cielesną lekarza, a także używając słow powszechnie uważanych za obraźliwe, np:
"Sper***aj, je**ny konowale!"
Więc znowu został ręcznie pouczony, że badaniu powinien się poddać dla własnego dobra.
Wtedy podszedł znowu staruszek lekarz, poprosił grzecznie chłopców, żeby gościa przytrzymali. Chłopaki pewni, że lekarz pobierze jakąś krew czy co, położyli grzecznie pacjenta na podłodze, a lekarz ze słowami
- Ja ci dam "konowale"!
...zaczął gościa glanować....

by Korrosia

* * * * *

SZTUKA PRZEKAZYWANIA ZŁYCH WIADOMOŚCI

Moja nieżyjąca już niestety ciotka była żoną wziętego, a co za tym idzie zamożnego adwokata. W czasach głębokiej komuny, kiedy w mięsnych były gołe haki, ciotka jeździła na wieś i kupowała pół cielaka lub świniaka. Mięso rozbierano i pakowano jej do bagażnika. Dla rozrywki ciotka zabierała ze sobą równie jak ona puszystą kuzynkę.
Feralnego dnia wracając w letnim upale, ciotka z kuzynką miały poważny wypadek. Auto dachowało, obie panie były bez pasów, więc wypadły przez przednią szybę (nigdy nie pojmę, jak się zmieściły). Oczywiście milicja, karetka i obie do szpitala.
Milicjanci wiedzieli, czyje to auto, (widać kupowali mięso w tym samym miejscu) więc je odholowali pod komisariat, żeby się ktoś nadmiernie nie zainteresował. Komendant ludzki człowiek był, żal mu się zrobiło, że tyle dobra się w bagażniku zmarnuje, dzwoni więc do wuja:
- Panie mecenasie, pana żona miała wypadek. Niech pan przyjedzie odebrać mięso, co w samochodzie zostało.

Wuj żałował, że nitroglicerynę sprzedają w takich małych opakowaniach. Tabletka pod język, a resztą miał chęć wysadzić komisariat.

by Petrela

* * * * *

PRECZ Z WULGARYZMAMI

Rzecz działa się przed laty. Wieczorem. W radiu Wawa bodajże. Konkurs był, gdzie słuchacze mieli odgadnąć tytuł piosenki po kilku taktach muzyki. Leci muza - dzwoni gostek:
- Moim zdaniem ten utwór wykonuje... (chwila ciszy)... Ch..j na kaczych łapach!
Prezenter się zagotował z lekka, cos tam bąknął, ale nie traci rezonu. Dzwoni bowiem drugi telefon:
- Jak tak można! Na antenie przeklinać! Toż to skandal, łobuzeria i małomiasteczkowość... - wykazuje obywatelska troskę słuchacz (z głosu nieco starszy od ’kaczego’ poprzednika).
- No dobrze, dobrze... - uspokaja DJ gościa. - Ale kto wykonywał ten utwór? Nagroda czeka!
- Moim zdaniem... (chwila ciszy)... Ch..j na kaczych łapach!

by Skaut

* * * * *

A GDZIE TYLKO POZWOLI

Asystent o nazwisku Zapała prowadził zajęcia z jakiegoś tam przedmiotu. Któregoś dnia nie zjawił się w pracy i inny asystencik prowadzi za niego zajęcia, nagle na sale wpada jakaś nerwowa studentka myśląc że zajęcia prowadzi Zapała i widząc zastępstwo grzecznie się pyta:
- Gdzie mogła bym złapać mgr Zapałe?
Głos z Sali:
- W WC.
 
by W_Irek

* * * * *

ANTY-ANTYGLOBALIŚCI WARSZAWSCY

Niedziela. Autobus podmiejski, pełno pseudokibiców. Na mecz Legii jechali do Warszawy. I takaż to rozmowa między się nimi wywiązała:
Kibol 1- Jedziesz w czwartek napierdalać globalistów?
Kibol 2- Anty!
Kibol 1- Ja ci k.. dam anty jakie anty jedziesz i tyle!
Kibol 2- Antyglobalistów!
Kibol 1- Jeden ch.. - to co jedziesz?
Kibol 2- Ale za co???
Kibol 1- Jak to k..za co?? za Legię!!!

by Iskierka

* * * * *

ŻEBYM WIĘCEJ NIE MUSIAŁ TEGO WYPOWIADAĆ!

Gram w bilard z kolegą. Biję czarną bilę do narożnej uzy. JEBUT! Odbiła się tuż obok od bandy i wpadła do przeciwległej. Przegrałem i krzyknąłem:
- Cholera, nie w tą dziurę wcelowałem... ŻEBYM WIĘCEJ NIE MUSIAŁ TEGO WYPOWIADAĆ!

Korytarz mojej szkoły. Jak wiedzą niektórzy, noszę długie włosy, które mam zwyczaj związywać gumką. Przechodzi obok mnie koleżanka:
- Andrzej, czemu rozpuściłeś włosy?
Macam się z tyłu. Rzeczywiście są rozpuszczone.
- A, gumka mi spadła... ŻEBYM WIĘCEJ NIE MUSIAŁ TEGO WYPOWIADAĆ!

Przed sesją WFRP. Mój kolega (ja miszczuję) turla na profesję. Wyturlał, patrzę do tabeli - najemnik.
- No Bartek, teraz, szukamy - wertuję kartki (profesje są spisane alfabetycznie) głośno myśląc - banita... druid... handlarz... poborca podatkowy... oj, sorry, chyba Cię przeleciałem. ŻEBYM WIĘCEJ NIE MUSIAŁ TEGO WYPOWIADAĆ!!

Gram z kolegą w szachy. Kolega zajął skoczkiem bardzo korzystną sytuację w centrum planszy, więc myślę nad rozwiązaniem. Kolega zniecierpliwiony:
- Czemu tak długo myślisz ?
- Ten koń mi tutaj źle stoi... NA WSZYSTKIE DEMONY SETA, ŻEBYM WIĘCEJ NIE MUSIAŁ TEGO WYPOWIADAĆ!!!

by Zajac

* * * * *

NIEUNIKNIONE TO BYŁO

Sobota 08 stycznia 2005r. coś niedaleczko godz. 24. Miejsce akcji - sztandarowy dworzec PKP - w KUTNIE. Za winkla wychodzi gościu, którego stan wskazuje na to, że w chwili obecnej znajduje się wstanie walki z przygnębiającą rzeczywistością. Chwiejąc się na boki, staje na przeciwko zegara, przymyka jedno oko i stara się połapać do jakiej czasoprzestrzeni rzucił go los. W pewnym momencie podnosi lewą łapkę, ze zdziwieniem patrzy na naklejone na nią serduszko WOŚP i z rezygnacją w głosie mówi:
- O KU*WA! DORWALI MNIE...
...i z powrotem pokornie poczłapał na ławeczkę.
 
by francik

* * * * *

PLAN NA WIECZÓR

Czas akcji: brama kamienicy w centrum Szczecina, późne grudniowe popołudnie.
Pani Menel mówi do Pana Menela:
- Kup wino, zrobię salatkę, zjesz, poruchasz...
 
by margot

* * * * *

INTERAKTYWNY FILM
 
Pytam się kumpla :
- No jak tam? Byłeś na "Aleksandrze"?
- Byłem ...
- No i jak?
- Hmm... jakby Ci to powiedzieć... film "wysoce interaktywny" ...
- Hee??
- No ... dwie i pól godziny ... film o gejach ... a jak wyszedłem to mnie dupa bolała.

by Misiek666

* * * * *

KU**A!!, PRZEPRASZAM PANI MAGDO

Nerwy czasami człowieka ponoszą! ...to se i przeklnie...

Mój zastępca(czyni) - Magda pracuje ze mną w biurze, do którego wpada Szef. Zdenerwiony wielce.

"(...) (...) ... to jeszcze wie pan czego ode mnie żądają???!! No przecież k***a mać, przepraszam pani Magdo, nie można tak! To łotr! A to ch*j, przepraszam pani Magdo, takiego kontrahenta to trzeba pop******ć, przepraszam pani Magdo......"

...kilka dni później...

...Magda na urlopie. Kolega Jacek, do kolegi Pawła w mojej obecności: 
"(...)...ale dlaczego tego k***a nie wziąłeś, przepraszam pani Magdo???"

...w innym pokoju:
"(...) jeśli myślisz, że ja to zrobię, to cię chyba poj*****o, przepraszam pani Magdo!!"

...Magda po powrocie z urlopu:
"ale mnie wtedy kut*s zdenerwował, przepraszam pani Magdo...."

... musze kończyć, bo mnie ten ch*j, dyrektor, przepraszam pani Magdo, woła....

by Teufel_14

* * * * *

CO TO JEST - ZIELONE Z DUŻYMI OCZAMI?

Przy mnie koleś siadł na stole przed Wysoką Komisją, odgarnął z czoła niesforny kosmyk i do najbliższego pułkownika powiedział słodko, rozciągając głoski:
- Cześć, panie leśniczy...

by Lansky

* * * * *

PYTANIE Z GATUNKU BHP

Jakiś tam kuzyn kuzyna mojej Żoneczki jest dentystą i technikiem protetykiem. Robi między innymi aparaciki korekcyjne co by uśmiech panienki był jeszcze śliczniejszy.
Była u niego parę dni temu panienka (na oko 19 lat, buzia ładniutka, ale ząbki w artystycznym nieładzie) na ostatecznym dopasowaniu aparatu korekcyjnego. Kuzyn - kuzyna daje jej zalecenia co do używania tegowoż itp. pierdoły. W końcu jej się pyta czy ona ma jakieś zapytania. Powaliło go z nóg, ponieważ pytanie brzmiało:
- "Czy aparat jest bezpieczny, bo ja słyszałam, że w trakcie robienia laski wędzidełko może się zahaczyć i bardzo to boli?"

by gingo

* * * * *

NIESPODZIEWANY GOŚĆ WIGILIJNY

Teść rozmawia ze znajomym (czas wigilijny i jedno dodatkowe nakrycie):
- Był u ciebie niespodziewany gość ?
- Był... ale w piwnicy i zapierniczył rower !!!

by tompy

* * * * *

PIES, KTÓRY KOCHA ŚPIEW

Na feriach w miłym pensjonacie postanowiliśmy zrobić sobie konkurs różnych piosneczek ludowych i nie tylko. Z lekka porażona herbatą z prądem postanowiłam i ja zaśpiewać. zanim siłą zabrali mi mikrofon zdążyłam 3 razy na ludowo polecieć. Brawom nie było końca ale na drugi dzień spotykam gospodarza domu i ten mówi do mnie:
- Ślicny głos macie, słychać wos było wsędzię.
Ja z pąsem na twarzy i z myślą dziką może stanąć w szranki "Szansy na sukces" mówię:
- Dziękuję bardzo.
Na co milusiński baca mówi:
- Aż nom się pies z łańcucha urwoł i jesce nie wrócił, tak mu się podobało.

by Inga

* * * * *

JAK OPANOWAĆ ŚWIAT

Jestem dumnym posiadaczem babci która lubi jeździć sobie po naszej rodzince - i zawsze jest u nas od świąt do okolic walentynek. Potem odwiedza mojego ciotecznego brata. Nadmienię jeszcze, że babcia jest wiekowa, przeżyła dwie wojny, komunistów i teraz też nieźle sobie radzi...tyle że pogorszył jej się trochę wzrok i słuch... (ale babcia nie zamierza używać aparatu słuchowego, bo jak twierdzi za jej czasów tego nie było i jakoś się żyło... ogólnie mówiąc trochę taki moherowy berecik). Ale ogólnie da się wytrzymać. Dziś jako że puchy na forum i dwa wrzuciłem trza się poprawić - więc padło na babcię.

Więc z dziś:
Śpię sobie dziś grzecznie...dzwoni telefon.. odbieram. Brat cioteczny chce się dowiedzieć kiedy babcia go nawiedzi. No to idę do babci i taki dialog:
B - Babcia
J - Ja
J - Babciu. Kiedy babcia wybiera się do Cioci??
B - Co???
J - (troszkę głośniej) Kiedy babcia jedzie do cioci...bo Tomek dzwoni i się pyta...
B - Coo??
J - (jeszcze głośniej) K i e d y B a b c i a J e d z i e D o C i o c i????
B - COOO??
J - (wkurzony bo niewyspany, a tu jeszcze dogadać się nie można) Gówno babciu, gówno...
B - Ja Ci dam ku**a gówno gówniarzu jeden. Trochę szacunku dla swojej babci!!!!

I wcześniejsze:
Chodzi za mną od jakiegoś czasu kupno motoru. I wala się trochę czasopism po całym domu, ostatnio babcia znalazła kilka i tak przychodzi do mnie i się pyta na co mi to??
B - Co to jest Zbyszku??
J - Gazeta, zastanawiam się jaki motor kupić...
Pokazuję babci wymarzonego przecinaka.
B - Och Boże... Jak Ty mnie ciężko doświadczasz...(wzdechnięcie)
B- Przeżyłam dwie wojny, i jeszcze wnuczka kretynka chyba przeżyję...

Dziś miałem zakupy zrobić - babcia jak zwykle mi na karteluszku wypisała co gdzie mam kupić...jakby nie było wszystko jedno w którym sklepie mielone, a w którym kapustę... Kupiłem wszystko w jednym. Wróciłem do domq, położyłem siatki, babcia wypakowuje... I narzeka że się nie słucham i że powinna sama chodzić na zakupy... bo jak mnie wyśle to nic nie jest tak jakby sama kupowała... No i narzeka, narzeka, ja już z lekka wkurzony...
B: - Babcia
J: - Ja
B: - A gdzie kupiłeś to ??
J: - A u żyda...
B: - A to... ??
J: - To, to wziąłem od sąsiada...
B: - Taaaak ?? I co u Twego ojca słychać??

Babcia lubi oglądać tv coby ponarzekać, pomarudzić, że dawniej to było lepiej itd. A, że aparatu słuchowego nie chce używać, to ostatnio siostry stwierdziły, że skonfiskują mi słuchawki z mikrofonem (takie jak to mówią myszki-miki) których używam do gadania podczas gry po sieci. No i tak babcię podłączały za pomocą słuchawek pod ogłupiające tv, a po programach słuchawki wracały na miejsce. I ja nic nie wiedziałem. Zdarzyło się tak, że sióstr nie było w domku, ja siedziałem i pilnowałem babci.
Babcia bierze moje słuchawki.
J - (zdziwiony) Babciu, a po co babci moje słuchawki??? Co babcia z nimi zrobi??
B - Dawaj ten hełmofon jak babcia grzecznie prosi...
J - No już, już... Ale po co babci słuchawki???
B - Opanuję świat... Dawaj, bo mi zaraz Klan ucieknie...

by Stork

* * * * *

A WYGLĄDAŁA NA SIÓDMY...

Wiadomym jest, iż moja rodzicielka jest mistrzynią w popełnianiu gaf. Przykład:
Poczekalnia, gabinet ginekologiczny. Obok mojej mamusi siedzi kobieta z lekką nadwagą:
Mamka:  - Który miesiąc?
Kobieta: - ... Staramy się...

by ciesiolek

* * * * *

JAK SIĘ BAWIĆ, TO SIĘ BAWIĆ!

Wczorajsza rozmowa w knajpie. Bohaterzy (J) - Ja (S) -kolega Seba
J - Myśmy z Andrzejem tydzień temu tu na imprze po 250 zł stracili...
S - Łe, na moje ostatnie urodziny tutaj poszło 1300!
J - Ożeszwmorde, to co wy żeśta pili?
S - Nie no.. piwo.. ale 500 zł kolegium, 400 u dentystki i 300 za wstawienie nowej szyby...

by bigdaddy

* * * * *

OPANOWANIE I REFLEKS TO PODSTAWA

Mój ojciec jest kadrowcem, bywa z tej racji na szkoleniach m.in. nt. jak prowadzić rozmowy kwalifikacyjne. Jednym z elementów tego szkolenia było, jak badać odporność kandydatów na stres, zaskoczenie, poniżenie i... no właśnie.
Ten element szkolenia wyglądał tak, że najpierw wykładowca omawiał ogólnie dane zagadnienie, po czym z jednym z kursantów przeprowadzał "ćwiczebną" rozmowę, a dokładniej jej fragment ogniskujący się na danym aspekcie.
Rozmowa zaczyna przypominać walkę, w pewnym momencie prowadzący szkolenie, uznając, że sytuacja dojrzała do kulminacji, wypalił:
- A kiedy się pan po raz ostatni onanizował?
Kursant na to:
- Jak wychodziłem niezadowolony z sypialni pana żony.
(uprzedzałem, że drastyczne?)

by Peppone

* * * * *

TO KILIM GO!

Historia wydarzyła się parę dni temu kolegom na Accenture’owym projekcie we Wrocku: Key account z Computerlandu zaprosił kilka informatyków od naszego klienta na kolację do La Scali na rynku wrocławskim. Restauracja spokojna, ale jak się czasem zdarza, blisko nich siadła grupka panów z bardzo szerokimi karkami i złotymi łańcuchami. Oczywiście odbierają komórki, i rzucają tekstami typu "ten na granicy to k**** nasz, bierz bm-ke do Siergieja." Nasi, jak to informatycy, siedzieli skromnie starając się nie zwracać na siebie uwagi. W pewnym momencie zadzwonił telefon do jednego o problemie na produkcji, chłopcy rozmawiają i pada zdanie:
- To zrób mu kill’a jak inaczej nie możesz.
Po rozmowie, jeden z kolegów z szyją odwraca się, patrzy na naszego i z uznaniem w glosie mówi:
- Szacuneczek.

by skrzyd

* * * * *

NIE TAK CAŁKIEM BEZ SENSU

Siedzę w domu. Mała coś czyta i w pewnym momencie słyszę pytanie:
- Tatuś, a co to jest ambona?
- Wiesz dziecko, to jest takie podwyższenie z którego poluje się na jelenie.
Dopiero po chwili się dowiedziałem, że Mała robiła zadanie z religii. Ale w sumie chyba nie było tak całkiem bez sensu .

by panq

* * * * *

KONTROWERSYJNY ARTYSTA

Rok 1977 (chyba coś w tych okolicach), Kołobrzeg, wczasy pracownicze, i jakiś Kaowiec organizujący coś w rodzaju festiwalu wiersza i piosenki dla pociech pracowników spędzających upalny lipiec/sierpień (niepotrzebne skreślić).
Moja starsza siostra zaśpiewała piosenkę dostała brawa... (kupa dzieci tam coś śpiewała/gadała i wszyscy brawa dostawali sprawiedliwie w/g zasług) Kiedy ja zszedłem ze sceny wiwatom nie było końca niektórzy dorośli tarzali się ze śmiechu po piachu - wesołości nie było końca... Byłem dumny... Trochę mnie zmroziło gdy dostrzegłem stężałą minę mojego ojca... Ale kto by się przejmował "starym" gdy kariera na w scenie tak się ślicznie zaczęła - wygrałem główną nagrodę festiwalu - wielką dmuchaną piłkę (którą notabene skradziono mi jeszcze tej samej nocy).
Dopiero przypominając sobie ten fakt po wielu latach zrozumiałem w**rwienie mojego Tatusia... Wierszyk brzmiał tak:
"Na podwórzu jest kałuża
W tej kałuży coś się nurza
Hipopotam, powiadacie??
Nieeeeeee... To Tata po wypłacie"

by forever

* * * * *

NAJPOPULARNIEJSZE IMIĘ W POLSCE

Przypomniało mi się, jak to kolega kiedyś opowiadał mi niby swoja autentyczna przygodę.
Jechał do klienta gdzieś na jakiejś strasznie dalekiej wsi (zaznaczam że mieszkam na Lubelszczyźnie) i szukał człowieka o konkretnym nazwisku, z konkretnym adresem. Jednak, jak to w takich okolicach, próżno szukać numeracji posesji, wiec kolega zatrzymał się widząc bawiącego się na ulicy chłopca i rzecze do niego:
- Gdzie tu mieszka Iksiński?
chłopczyk nic, stoi i patrzy na samochód.
Wiec znowu pytanie:
- Gdzie mieszka Iksiński?
A chłopiec dalej nic.
Kolega pomyślał, że będzie lepiej, kiedy odniesie się do chłopca bardziej personalnie, zwracając się do niego po imieniu i zagaił:
- Jak ciebie wołają?
Na co chłopiec:
- CHODŹ JEŚĆ...

by ercom

* * * * *

WIOSNA WYSZŁA NA DROGI

Siedzimy sobie dzisiaj drinując, no i taki dialog:
- Wiosna idzie, bo już laski na drogach stoją.
- No stoją, stoją...
- A co ty taki skwaszony??
- A bo podjechałem ostatnio do takiej jednej, co sobie spacerkiem po poboczu i pytam:
- Ile się cenisz...
A ona na to:
- Spier***aj zboczeńcu, ja na autobus idę...

by LENNOX

* * * * *

NIEPODOBNE?

Rzecz cała działa się przed kilkoma godzinami... Idę sobie kulturalnie, jak Pan Bóg przykazał, na spacerek z czworonogiem mym wiernym, aż tu nagle... patrzę... jakaś reprezentacja Holandii pracuje w pocie czoła nad bliżej mi nieznanymi rurami i studzienkami. Kopią sobie jakieś dołki i wkładają w nie takie wieeeelkie rury (bardzo fachowe określenie czyż nie?). W pewnym momencie koparka wykopała kawałek jakiejś starej rury, która juz w tej drodze zakopana być musiała w czasach dawniejszych. Na wieść ową odezwał się szef całego tego bałaganu:
- Panowie... Nosz ku**a, tak dalej być nie może... Przecie kawałek dobrej rury wy***ało (kilka dynamizatorów pominąłem z wiadomych względów). Brać mi się tu zaraz i wyciągać to gówno.
Na te słowa rzuciła się od razu brać holenderska i jęli się mocować z ową rura.
Wyjęli ja w końcu... A była ona potężna, jakieś 5 metrów długości i metr średnicy. Na to znowu ozwał się szef:
- Dobra robota. Macie po piwku gratis dzisiaj.
Na to zagrzmiał jeden z pomniejszych pracowników:
- Ależ szefie... Co to w ogóle za rura? Przecież to do ch**a niepodobne...
Riposta szefa była natychmiastowa:
- Zależy do czyjego...
Powietrze napełniło się gromkim śmiechem braci pracowniczej, a ja pokulałem się posłusznie do domu w celu bliżej nieokreślonym...

by i3odzio

* * * * *

KOBIETA W POTRZEBIE

Mój znajomy pracuje w salonie Plusa i pewnego dnia przychodzi młoda, ładna pani i mówi do niego:
- Potrzebuje pomocy: mój mąż wyjechał, okres mi się skończył i nie ma mi kto załadować.
No i po chwili wyciągnęła swój telefon, a personel w śmiech.

by kulturarap

* * * * *

ON TERAZ NAWET W LECIE JEŹDZI W PŁASZCZU

Wiózł raz mój kolega swego świętego szwagra, bardzo zaangażowanego kościelnie, a ponadto mało zaangażowanego, że tak powiem... życiowo. Kolega chciał szwagrowi kawał zrobić, że wynajmie taką pannę, żeby horyzonty szwagrowi poszerzyła i mimo jego sprzeciwów zatrzymał się przy obywatelce ze  Wschodu. Pyta jej:
- Ile?
Ona na to:
- W paszczu 30, w pipu 50.
Kumpel podziękował, pojechali dalej. Szwagrowi jednak coś nie dawało spokoju i po kilku kilometrach milczenia zapytał:
- A DLACZEGO JAK W PŁASZCZU TO TANIEJ?

by amiel

* * * * *

NO K**WA TRUDNO...

Kilka lat temu siedzimy sobie w pracy, w tzw. pokoju socjalnym i spożywamy jakieś gotowce ze sklepu zwane szumnie śniadanie. Mój kolega przegląda gazetę i w pewnym momencie mówi:
- Cholera, piszą, że wódka znów zdrożeje.
Akurat wchodzi murarz, zatrudniony chwilowo do jakichś doraźnych prac.
- Co, co pan powiedział? - pyta kolegi.
- Mówię, że piszą, że wódka znów ma zdrożeć.
Murarz zamyślił się przez chwilę, westchnął i ściszonym głosem:
- No k**wa trudno, skończą się dzieciom pączki, drożdżóweczki...

by Jendrus34

* * * * *

HEJ LALA, POKAŻ NÓŻKĘ!

Moja mama studiowała medycynę i opowiedziała kiedyś zdarzenie ze studiów:
w trakcie zajęć w prosektorium, dziewczyny zrobiły sobie przerwę na papierosa. Stoją w oknie i palą na korytarzu. Na zewnątrz po drugiej stronie ulicy jakichś dwóch żołnierzy, na przepustce (stęsknionych najwidoczniej kobiecych powabów), zobaczyło je. Jeden zawołał:
- Hej lala, pokaż nóżkę!
No więc jedna poszła na salę, wyjęła nogę z formaliny (jakiegoś denata), no i pokazała w oknie. Jeden wojak zemdlał, drugi się porzygał.

by don124

* * * * *

PO CHOLERĘ TO MALOWANIE?

Do oddziału banku w trakcie remontu wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi już krzyczy na dysponenta:
- Co to jest, co to ma znaczyć?!
Pracownik banku nie wie co jest grane, jednak grzecznie podpytuje:
- W czym mogę pomóc?
- Co to za remonty i malowanie? Po jaką cholerę pomalowano cały budynek?
Pracownik:
- Dzięki temu nasza placówka wygląda ładniej, schludniej, aby nasi klienci czuli się lepiej.
Klient:
- Może i tak, tylko tam przy bankomacie miałem zapisany na ścianie numer PIN i za cholerę nie mogę teraz wypłacić...

by Adekh

* * * * *

SZCZYT WK**WIENIA

Mój dobry kolega Michał dzieli mieszkanie ze swoją 90 letnią babcią. Babcia jak na swój wiek trzyma się nieźle, mimo, że pali papierosy jak lokomotywa. Jednego za drugim, i jeszcze sam delikates - "Brydżowe", "Mocne", itd.
Spytałem kiedyś Michała:
- Ty nie mówieś jej żeby przestała jarać?
- Mówiłem, ale powiedziała, że tak ją Niemcy w 1939 r. wk**wili, że do dzisiaj nie może przestać.

by esko

* * * * *

JOLKA, JOLKA...

Historia działa się jakiś czas temu.
Gwoli wyjaśnienia i wprowadzenia:
Moja znajoma (nazwijmy ją Jola) razem ze swoim mężem była wtenczas właścicielką lokalnej knajpki-baru-dyskoteki. Dyskoteka owa czynna była do około 3 w nocy.
Jola miała w swojej knajpce-barze-dyskotece barmana-kelnera (nazwijmy go Jasiem). Jasio był z zamiłowania motocyklistą i posiadał piękny, cudowny, lśniący i błyszczący MZ ETZ 251.
Traf chciał, że pewnej sobotniej nocy, kiedy goście-tancerze poszli już zmęczonym krokiem do domów, Jola wraz z Jasiem postanowili rozpracować zalegający w czeluściach magazynu alkohol. Około godziny 5 w nocy postanowili jednak ewakuować się na z góry upatrzone domowe pozycje.
Jasio - jako uprzejmy barman-kelner zaoferował się podwieźć Jolę pod dom (tu należy nadmienić, że Jola zamieszkiwała w bloku).
Jola zgodziła się, ale poprosiłaby zaparkował dyskretnie przy krzakach rosnących niedaleko bloku. Chodziło jej o to, żeby zarówno mąż, jak i sąsiadki-plotkarki-obserwatorki nie zobaczyły jej z obcym facetem. Zapakowali się na motocykl, podróż trwała spokojnie, pod blok zajechali po cichutku, Jola zsiadła i poszła w kierunku oddalonej o jakieś 100 metrów swojej klatki. Gdy była już w drzwiach, ciszę nocy przerwał nagle krzyk Jasia:
Jasiu - JOOOOOLLLLLLLKKKKKAAAAAA!!!
Jolka (szeptem) - Zamknij się...
Jasiu - JOOOOOOLLLLLLKKKKKAAAAA!!!
Jolka (głośniejszym szeptem) - Zamknij się debilu, wszystkich sąsiadów pobudzisz...
Jasiu - JOOOOOOOOLLLLLKKKKKAAAA!!!
Jolka (lekko zdenerwowana, już nie szeptem) - Czego chcesz kretynie pijany???
Jasiu - JOOOOLLLLLKKKKAAA!!! KASK ZDEJMIJ!!!
Sąsiadki-plotkarki-obserwatorki miały o czym rozmawiać.
Od tamtej pory Jola z knajpki wraca piechotą.

by raski

A na zakończenie dwa prawdziwe klasyki, które opowiedziało nam już tak wiele osób z różnych miast, że teraz nie wiadomo gdzie tak naprawdę się wydarzyły:

Goście w akademikach sobie imprezowali. W trakcie ktoś wyskoczył z hasłem, że da się włożyć do ust żarówkę, ale nie da się jej później wyciągnąć. Jeden z bardziej zrobionych na bóstwo niewiele myśląc spróbował...
Chłopaki zadzwonili po taksówkę i pędem do szpitala. W drodze opowiedzieli taksówkarzowi co się stało. W szpitalu uśmiechnięci dyżurujący poczęstowali delikwenta zastrzykiem rozluźniającym i wyciągneli żarówkę.
Po powrocie do akademików przystąpiono do kontynuacji imprezy. Niestety zrobiony delikwent nie pamiętał, że wykonał już numer z żarówką i stało się to co się musiało stać...
Goście żeby nie było za dużego obciachu zamówili inną firmę przewozową i heja do szpitala po raz drugi. Okazało się, że taksówkarz był już obeznany z tematem, ba wszystkie firmy taksówkowe już wiedziały o niecodziennym kliencie.
Podjeżdżają pod jedyny dyżurujący szpital, wysiadają a tam pielęgniarki na ich widok już wywracają się i ryczą ze śmiechu. Przychodzą do gabinetu lekarskiego a tam ten sam lekarz również nie może się powstrzymać.
Chłopaki nie bardzo rozumieli, czemu oni aż tak ryczą - można trochę, ale bez przesady. Lekarz zaprowadził ich do poczekalni. Wchodzą, patrzą a tam siedzi pierwszy taksówkarz z żarówką w ustach ...

* * * * *

Czterech kumpli w Opolu postanowiło się zabawić, więc spalili trochę trawki i postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdżą tak po mieście, w końcu wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko, żeby faza była lepsza.
No, ale trochę się to im znudziło, więc dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tyłu. W pewnym momencie łup, walnęli w drugi samochód.
Przerażeni siedzą dalej w samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawiła się policja (tak to jest, jak są potrzebni to ich nie ma, a tu chwila moment i już byli), blisko miała bo na następnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi: "Spokojnie chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, że jechaliście do tyłu."


Dużo było? Poczytaliście sobie? A to tylko mała próbka tego, co opowiedzieli bojownicy JM przez ostatnie 2 lata. Wszystkie odcinki znajdziesz w naszej wyszukiwarce pod hasłem:

AUTENTYKI

Autorami wszystkich autentyków są Bojownicy JM, a 100 odcinków autentyków, które trzeba było co tydzień zebrać, poprawić błędy i literówki i ogólnie wygłaskać, powstało dzięki takim personom jak:
- Bobesh
- Charakterek
- Kozak
- Qbek
- Lennox
Oraz...
obecny opiekun Autentyków, nieoceniony i niepunktualny  Kish

Kish powiedział, że pierwsza setka nie robi na nim wrażenia  i spokojnie jest w stanie "przerobić" pięćset... no zobaczymy za 400 tygodni!

A jeszcze dzisiaj zapraszamy na jubileuszowe AUTENTYKI C czyli nr 100!


Oglądany: 39430x | Komentarzy: 41 | Okejek: 11 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.05

21.05

20.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało