Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najbardziej podłe sposoby stosowane przez twórców, aby uzależnić nas od swoich gier

58 638  
224   75  
W erze darmowych gier-usług producenci musieli całkowicie zmienić strategię działania. Nie wystarczy już, że klient kupi grę, co generuje zyski. Teraz klient musi spędzać w grze jak najwięcej czasu i - w idealnym scenariuszu - zostawiać tam swoje pieniądze. Dlatego twórcy muszą uciekać się do najbrudniejszych sztuczek, aby uzależnić użytkownika od swojej produkcji.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rynek gier komputerowych uległ całkowitej przemianie. Kiedyś wydawało się pełne tytuły i mało komu przychodziło do głowy, aby co kilka miesięcy publikować dodatkowe DLC i żądać za nie pieniędzy niemal tak dużych, jak koszt samej podstawowej wersji gry. W pewnym momencie stało się to normą, a nieco później jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać tzw. gry-usługi, które w wielu przypadkach były całkowicie darmowe.

Po czasie ten rynek niestety zaczął się przepełniać, a konkurencja zaczęła rosnąć w siłę. Sama darmowość produktu przestała wystarczać i trzeba było szukać sposobów, aby zatrzymać gracza przy danym tytule jak najdłużej. W idealnym scenariuszu warto było go jeszcze przekonać, aby zaczął wydawać tam prawdziwe pieniądze. I w ten oto sposób z darmowej gry robi nam się produkt, na który użytkownicy często przeznaczają więcej pieniędzy niż na tytuły, za które trzeba od razu zapłacić.


Na jakie haczyki użytkownicy dają się łapać najczęściej? Dzisiaj postaramy się namierzyć kilka z nich.

#1. Wyraźny postęp postaci lub całego konta

Bardzo dobrym przykładem gry posiadającej podobne mechanizmy jest World of Warcraft, która była jednym z pierwszych tak wielkich tytułów MMORPG (massively multiplayer online role-playing game). Kultowy WoW wprawdzie nie był darmowy (wciąż trzeba było płacić abonament i płacić za samą grę), jednak uzależniał jak mało co. Cały trik polegał na zdobywaniu wyższych poziomów postaci i gromadzeniu coraz lepszego ekwipunku. W grze dochodził jeszcze element rywalizacji - zarówno w sferze PvP (gracz kontra gracz), jak i PvE (gracz kontra potwory w grze). W tym pierwszym zdobywało się punkty oraz rangi; w tym drugim zdobywało się sprzęt z coraz potężniejszych bossów w grze, co pozwalało zabijać jeszcze potężniejsze potwory. Tutaj rywalizowało się też często z innymi gildiami o bycie najlepszą na serwerze lub nawet w całej społeczności.


Ta strategia wykorzystywana jest dzisiaj przez większość darmowych gier-usług. Zarówno tych na smartfony, jak i na komputery. Jeśli nie zdobywamy wyższych poziomów postaci, to zdobywamy wyższe poziomy konta, co pozwala odblokowywać coraz lepsze elementy rozgrywki, a takie ciągłe dążenie do bycie lepszym od innych potrafi uzależnić.

#2. Zbieractwo

Kolejnym skutecznym sposobem na uzależnienie kogoś od gry jest umieszczenie w niej przedmiotów do zbierania. Ludzie uwielbiają kolekcjonować. Właśnie na tym bazuje dzisiaj mnóstwo darmowych tytułów, na czele których stoi Pokemon GO. W końcu sama dewiza franczyzy brzmi "złap je wszystkie" i o to mniej więcej chodzi. Aby gracze nie zakończyli swojej przygody, producent cyklicznie dodaje kolejne generacje pokemonów, zwiększając w ten sposób pulę dostępnych stworków. Jakby tego było mało, pojawiają się również specjalne "shiny" pokemony, które często są swego rodzaju rarytasem i białym krukiem w każdej kolekcji. Można zagłębić się jeszcze dalej i dojść do tego, że jeden pokemon drugiemu nierówny. Stworki mają swoje wewnętrzne statystyki (tzw. IV), dzięki czemu najbardziej hardkorowi zbieracze mogą próbować upolować tego najlepszego.


Zbieractwo obecne jest w wielu innych grach. Producenci często udostępniają również wydarzenia ograniczone czasowo, za pośrednictwem których zdobyć można unikatowy przedmiot, który normalnie nie jest dostępny w grze.

#3. Codzienne misje

W ten oto piękny sposób płynnie przechodzimy do jednego z największych nowotworów współczesnych gier: codziennych misji. Jest to element, po który sięga dzisiaj większość producentów. Misje sprawiają, że po czasie tytuł przestaje cieszyć i bawić, a staje się czymś na kształt drugiej pracy. Nagle zamiast dawać przyjemność, gra daje nam obowiązki.


Po raz kolejny można przytoczyć tutaj przykład Pokemon GO. Kiedy tytuł zaczął tracić graczy, producent wprowadził codzienne misje oraz misje specjalne. Wśród nich znajdowało się np. zakręcenie tzw. pokestopem kilka razy, złapanie konkretnego stworka czy rzucenie pokeballem w określony sposób. Codzienne misje obecne są w wielu innych grach "chodzonych" (czyli tych bazujących na systemie GPS, które wymagają od graczy ruszenia się z domu). Jest to obecne również w grze Harry Potter Wizards Unite, Jurassic World Alive i wielu innych. Wszędzie to samo, ten sam schemat i to samo uczucie, które towarzyszy graczom po czasie - uczucie wypełniania obowiązków. Logujesz się do gry tylko po to, aby odhaczyć kilka punktów na liście, po czym uciekasz robić coś ciekawszego.


Codzienne misje znajdziecie również w innych grach różnego typu. Wśród nich warto wymienić tytuły w stylu World of Tanks, karcianki takie jak Hearthstone czy Gwint, darmowe gry MMORPG takie jak Neverwinter Online, gry na smartfony i wiele innych. Problem z codziennymi zadaniami jest taki, że na początku potrafią nawet bawić i dawać satysfakcję, jednak po czasie uczucie to zastępowane jest znużeniem.

#4. Wszelkie timery i inne "odliczacze czasu"

Wszelkie ograniczenia czasowe to prawdziwa zmora współczesnych (i nie tylko) gier. Wszystko zaczęło się jeszcze od tytułów przeglądarkowych, takich jak na przykład kultowy OGame (który swoją drogą działa do dzisiaj). Trik polega na tym, aby gracze nie mogli zrobić wszystkiego za jednym zamachem. Właśnie po to wprowadza się jakieś zasoby w rodzaju zdrowia, energii czy innych punktów, które odnawiane są z czasem. Implementuje się również ograniczenia, przez które nie można na przykład wysłać swojego wilkołaka na polowanie częściej niż co kilka godzin. Dzięki temu użytkownicy są zobowiązani, aby za każdym razem powracać, ustawić kilka rzeczy do zrobienia, które wymagają czasu na realizację, po czym wrócić ponownie i tak w kółko.


Ta sama strategia stosowana jest obecnie w przypadku wielu gier na smartfony. Każda ma swoje zasoby, które ograniczają nas do robienia tylko kilku rzeczy naraz w danym momencie. Przykładów jest tutaj mnóstwo. Od Clash of Clans przez wszystkie inne podobne tytuły.

#5. Darmowe próbki

Darmowe próbki to technika stara jak świat, a mimo wszystko ludzie wciąż dają się na nią łapać. Stosowana jest dość powszechnie w handlu. Klient dostaje na początku coś za darmo, przez co czuje się zobowiązany utrzymać relację z marką, która dała mu coś za darmo.


W grach jest bardzo podobnie. Użytkownicy zaczynający swoją przygodę z danym tytułem bardzo często obdarowywani są licznymi upominkami, które mają za zadanie utrzymać czyjeś zainteresowanie na tyle długo, aby ten mógł się uzależnić.

#6. Kotwica finansowa



Może was to zdziwić, ale darmowe gry przynoszą często znacznie większe przychody od swoich płatnych odpowiedników. Wszystko przez wszelkie mikropłatności, które pozwalają zdobyć graczom bardzo dużą przewagę nad przeciwnikami. Jeśli ktoś jest dorosły i już sam się utrzymuje, to wydanie w grze raz na jakiś czas 50 zł nie stanowi dla niego wielkiego problemu:

A co mi zależy, i tak straciłbym te pieniądze na coś równie niepotrzebnego.
I w ten oto sposób gra wyciąga z użytkowników coraz więcej i więcej pieniędzy. W rezultacie po krótkim rachunku sumienia dochodzimy do wniosku, że wydaliśmy na darmowy tytuł więcej pieniędzy, niż wydać powinniśmy. I w głowie nagle pojawia się jedna uporczywa myśl, która nie chce nas odejść:

Skoro zostawiłem tutaj już tyle pieniędzy, szkoda mi odpuszczać.
I to wszystko ciągnie się za nami i ciągnie, aż w końcu dochodzimy do momentu, w którym gra totalnie nie daje nam żadnej przyjemności, a mimo wszystko wciąż ją włączamy i wypełniamy te zadania, starając się nie spaść w rankingu i nie być gorszym od innych. Stajemy się więźniami danego tytułu, z którego przecież w każdej chwili możemy zrezygnować… niestety nie jest to takie łatwe.


Jeśli jednak nie wierzycie, że ludzie są skłonni zostawiać naprawdę grube pieniądze w darmowych grach, to przyjrzyjcie się Pokemon GO. Z miesiąca na miesiąc ten tytuł może pochwalić się jednymi z najlepszych przychodów wśród gier mobilnych, które często przekraczają dziesiątki milionów dolarów każdego miesiąca.

#7. Kotwica czasowa

Czas to druga tak silna kotwica zaraz po pieniądzach. Jest ona jednak o tyle gorsza, ponieważ nie wszyscy wydają realną gotówkę w darmowych tytułach, jednak wszyscy inwestują swój czas.


Co robić jednak w chwili, kiedy gra przestaje już bawić, ale my mamy w niej tak potężną postać lub jesteśmy tak wysoko w rankingu, że coś z tyłu głowy zakazuje nam przestać? Po czasie taki tytuł znów staje się naszą drugą pracą i logujemy się w nim tylko po to, aby zrobić wszystkie rzeczy z listy obowiązków i odhaczyć każdy punkt.

Sprawa staje się jeszcze bardziej paskudna, kiedy odpuszczenie i zaprzestanie gry oznacza utracenie niemal wszystkich poczynionych postępów. Jest to wyjątkowo podła strategia stosowana przez producentów, jednak bardzo często można się na nią natknąć w dużych tytułach.


Weźmy na przykład taki Ark: Survival Evolved. Gra to klasyczny survival z elementami zbieractwa. Budujemy bazę, zdobywamy wyższe poziomy postaci i oswajamy dinozaury. Problem polega jednak na tym, że po czasie, kiedy nasza kolekcja jest już duża, stajemy się farmerami. Często logujemy się do gry tylko po to, aby nakarmić dinozaury, żeby te nie zdechły w trakcie naszej nieobecności. Dodatkowo kiedy nie pojawiamy się w grze przez długi czas, powoli zaczyna nawet znikać nasza baza. Każdy element ma swój czas rozkładu i czasem łatwo doprowadzić do sytuacji, w której ogromna, często miesiącami rozbudowywana i doskonalona placówka po prostu znika, lub jakieś rzadkie i trudne do zdobycia dinozaury zdychają z głodu. Ark: Survival Evolved to prawdziwy pożeracz czasu posiadający mistrzowski system uzależniania graczy. Nic dziwnego, że z miesiąca na miesiąc niemal zawsze gości w Top 10 listy platformy Steam wśród gier, w których użytkownicy spędzają najwięcej godzin.

Zwykle jednak w końcu przychodzi czas, aby powiedzieć sobie dość

W tym wszystkim należy wbić sobie do głowy jedną ważną rzecz. W przypadku każdej gry w końcu przyjdzie taki moment, kiedy nie wytrzymujemy i rzucamy to wszystko w diabły. Cała sztuka polega na tym, aby potrafić zrobić to odpowiednio wcześnie, kiedy nie zainwestowaliśmy jeszcze tak wiele czasu/pieniędzy w dany tytuł.


Kiedy więc nadchodzi ten czas i czujesz, że jakaś gra przestaje sprawiać ci przyjemność, a staje się bardziej czymś na kształt drugiej pracy ze swoimi obowiązkami, wtedy pora odpuścić. Im prędzej do tego dojdzie, tym lepiej.
13

Oglądany: 58638x | Komentarzy: 75 | Okejek: 224 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało