Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dlaczego tak wiele osób nie znosi „Teorii wielkiego podrywu”

74 529  
92   94  
„Teoria wielkiego podrywu” to sitcom, którego pierwszy odcinek został wyemitowany w 2007 roku w amerykańskiej telewizji CBS. Od tego czasu serial zdążył zgromadzić wierną publiczność liczoną w dziesiątkach milionów widzów na całym świecie, a aktorów grających w nim główne role uczynić milionerami. Serial nie wszystkim się jednak podoba – są nawet tacy, którzy go nie cierpią.


„Teoria…” stała się jednym z najbardziej popularnych seriali ostatnich lat. O ile fani serialu nie wątpią w jego wyjątkowość, tak istnieje też spora grupa zdecydowanych antyfanów, którzy twierdzą, że „Teoria wielkiego podrywu” to najgorsza rzecz, jaka przytrafiła się telewizji. Według tych drugich humor w serialu nie istnieje, postaci wykreowane przez aktorów zachowują się irytująco, kobiety traktowane są źle, a całość bazuje na krzywdzących stereotypach i stanowi coś w rodzaju zemsty za krzywdy z przeszłości.

Fabuła serialu obraca się wokół fajtłapowatych geniuszy, którzy nie potrafią odnaleźć się w zwykłych życiowych sytuacjach. Już w tym miejscu pojawia się pierwszy zarzut wobec twórców serialu, którzy według jego krytyków poszli na łatwiznę i całą fabułę oparli na stereotypowym wizerunku głównych bohaterów. Leonard, Sheldon, Rajesh i Howard uwielbiają nosić ciuchy z wizerunkami superbohaterów, interesują się komiksami, zbierają gadżety filmowe, ale też często chorują, żyją na garnuszku rodziców, masturbują się ponad miarę, przesiadują godzinach w laboratorium i nie potrafią rozmawiać z kobietami. Krótko mówiąc, kwintesencja życiowego przegrywizmu. Tymczasem los rzuca im koło ratunkowe, gdy do mieszkania obok wprowadza się nowa lokatorka Penny. Niestroniąca od płytkich związków blondynka, której braki intelektualne ujawniają się równie często co dekolt, wywróci życie głównych bohaterów do góry nogami. Zgodnie z utartą filmową konwencją olbrzymia różnica charakterów pomiędzy głównymi bohaterami stanie się źródłem wielu nieporozumień i napięć. Mimo to na końcu widz niemal zawsze będzie mógł liczyć na ciepłe objęcia zgody i morał. W miarę rozwoju fabuły będzie poznawał też kolejne postaci, które zgodnie z przyjętymi normami serialu wpiszą się w ustalone z góry oczekiwania widza.

Mimo chemii łączącej bohaterów serialu ich sposób odnoszenia się do siebie budzi zastrzeżenia antyfanów. W ocenie krytyków postaci kreowane przez aktorów są chamskie, rasistowskie i seksistowskie. Częstą ofiarą swoich przyjaciół pada Penny. Wielokrotnie wypominano jej liczne seks-przygody po pijaku ze świeżo poznanymi mięśniakami. Szczególnie Sheldon rzadko przepuszcza okazję, by ponabijać się z wątpliwego intelektu swojej przyjaciółki, która pracuje jako kelnerka i naiwnie marzy o wielkiej karierze aktorskiej. Nie można przecież uznać stwierdzenia faktu za obraźliwe. Sheldon zresztą bardzo często narzeka na rozczarowujący poziom intelektualny całego towarzystwa, w którym się obraca. W jednym z odcinków przyrównał ludzkość do psów, z którymi nie mógł się porozumieć. I choć pozostali bohaterowie wielokrotnie rozmawiali o tym, jak pięknie wyglądałoby życie bez Sheldona i jego upierdliwych – do złudzenia przypominających zespół Aspergera – zachowań, to nie potrafią przestać się z nim przyjaźnić.

Z Sheldonem mieszka Leonard. Ten wstydliwy okularnik zakochuje się w Penny od pierwszego wejrzenia i od tego momentu z różnym skutkiem stara się podbić jej serce. W przerwach między rozstawaniem się i schodzeniem z Penny Leonard spotyka się z innymi kobietami, ale nie potrafi z nimi stworzyć stałego związku, o co wini swoją genialną matkę, która nigdy nie okazywała mu wystarczająco dużo zainteresowania.

Z kolei Rajesh to rozpieszczony Hindus na garnuszku bogatych rodziców. Ojciec Rajesha wykonuje oczywiście zawód lekarza i utrzymuje swoją żonę. Synek bogatych rodziców często przechwala się swoim bogactwem, niejednokrotnie przytaczając przykłady fatalnego traktowania służby z czasów pobytu Indiach. Często „potwierdza” wszelkie stereotypy na temat kraju swojego pochodzenia, gdzie krowy mają chodzić po ulicach i wypróżniać się obok ludzi. Twórcy postaci Raja postanowili zrobić z niego kryptohomoseksualistę lub chcieli, by widz odnosił co chwila takie wrażenie. Raj ma tak jak reszta olbrzymie trudności w nawiązaniu relacji z kobietami, a przez kilka sezonów nie potrafi wydusić z siebie nawet słowa w ich obecności, dopóki nie napije się alkoholu. Często wtedy przesadza i zgrywa „czekoladowego amanta”. Nic dziwnego, że stanowi obiekt drwin swojego najlepszego kumpla, Howarda – żyda mieszkającego ze swoją otyłą matką.

Howard często żartuje sobie z jej wagi, przyrównując ją w rozmowach ze znajomymi do hipopotama. Wydaje się to o tyle dziwne, że przez bardzo długi czas mieszkają razem, a on chętnie korzysta ze wszystkich udogodnień, które z tego wynikają. Jak to stereotypowy nerd mieszkający z matką, Howard jest największym oblechem w całym serialu, a desperacja, by zaliczyć, popycha go między innymi w ramiona kuzynki. Niezdrowe relacje z kobietami to cecha najbardziej uwypuklona u Raja i Howarda i być z może z tego względu twórcy serialu co jakiś czas próbują zasugerować, że obaj bohaterowie mogliby żyć w związku homoseksualnym.

W późniejszym czasie do ekipy dołącza jeszcze Amy, kobieta-naukowiec, której niemodny ubiór czy mało atrakcyjny wygląd stanowią obiekt ciągłych drwin. Choć Amy nie atakuje innych bohaterów serialu, to bardzo często atakuje samą siebie, przypominając różne niewesołe historyjki ze swojej przeszłości. A to matka zamykała ją w szafie, a to żaden facet nie chciał jej wykorzystać na imprezie, gdy urwał jej się film. Amy często daje też do zrozumienia, że jej odczucia względem Penny mają silniejszy charakter, niż wskazywałaby relacja obu przyjaciółek. Tutaj akurat twórcy serialu wykazują się mniejszą subtelnością niż w przypadku Raja, jak gdyby chcieli dać widzowi do zrozumienia, że kobieta nie musi skrywać się ze swoim biseksualizmem, który w pewnych sytuacjach potrafi bywać wręcz uroczo zabawny. Ostatnia z paczki to terroryzująca wszystkich naokoło krzykliwa neurotyczka na usługach podejrzanej korporacji farmaceutycznej, Bernadette.

Gdy serial wchodził na ekrany telewizyjne w 2007 roku, środowisko nerdowskie sądziło, że w końcu w telewizji pojawił się godny reprezentant całego ruchu, zyskującego na popularności. Z czasem zorientowano się, że „Teoria wielkiego podrywu” nie opowiada o nerdach, tylko perfidnie nerdów wyśmiewa dla poklasku. Twórcom serialu oberwało się za to, że zdaniem antyfanów „Teorii” stworzyli tylko iluzję programu będącego hołdem złożonym określonej grupie ludzi, a tak naprawdę tylko ich wykorzystali, żeby się ponabijać. Powtarzające się żarty, których motyw przewodni stanowią stwierdzenia takie jak „o, to ten koleś, który wkładał moją głowę do pisuaru” mocno uraziły wiele osób, które spotykały się z podobnymi sytuacjami w życiu. Ci sami ludzie nie znoszą „Teorii…” również dlatego, że wbudowane w strukturę serialu elementy stricte nerdowskie nijak mają się do ich prawdziwych zainteresowań, a serial żeruje tylko na kulturze nerdów, ugruntowując u widza fałszywe wyobrażenie o ich świecie. W przeciwieństwie do wątków naukowych w serialu, nad którymi czuwali eksperci, szczegóły popkulturowe traktowano tam z mniejszą starannością.

Przeciwnikom serialu trudno jest czuć sympatię do postaci z gruntu tak odpychających i innych niż oni sami. Trudno też sobie wyobrazić, by w prawdziwym życiu podobna grupa ludzi mogła wspólnie funkcjonować. I choć niewątpliwie przez 12 lat emisji „Teoria wielkiego podrywu” wryła się na stałe w serialowy krajobraz masy widzów, to wielu też się cieszy, że w maju 2019 roku wyemitowano ostatni odcinek.
147

Oglądany: 74529x | Komentarzy: 94 | Okejek: 92 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało