Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Branżowi dziennikarze rozczarowani. Google Stadia to jedna wielka katastrofa! - W co jest grane?

52 464  
124   48  
W dzisiejszym odcinku zrobimy potężny facepalm spowodowany wielką katastrofą związaną z premierą usługi Google Stadia; poznamy wiele soczystych informacji dotyczących PlayStation 5; będziemy świadkami nadejścia nowej ery w CS: GO; oraz przekonamy się, dlaczego nie będzie odświeżonej wersji Diablo II.

#1. Mała rewolucja w CS: GO - od teraz pogramy nie tylko mężczyznami


Po dwóch latach oczekiwania fani CS: GO nareszcie dostali coś nowego. Chodzi o operację Shattered Web, która wprowadza całą masę nowości. Jest to już dziewiąta przepustka w historii gry, która jednocześnie stanowi największy jak do tej pory dodatek do Global Offensive.

Dzięki aktualizacji gracze dostali do dyspozycji sporo nowych rzeczy, wśród których można wymienić m.in. mapy, skórki do broni, skrzynki oraz możliwość odblokowania unikalnych, grywalnych bohaterów.


Po raz pierwszy wśród dodatkowych skinów agentów pojawiły się również skórki z kobietami. Od teraz gracze będą mieli okazję pograć sobie przedstawicielkami płci pięknej. Wszystkie nowe skórki posiadają unikatowe animacje oraz głosy. Z większych zmian wprowadzono również coś w stylu wyróżnienia na koniec meczy dla najlepszych – znanego m.in. z gier takich jak Overwatch.

Cena nowej operacji wynosi 56,99 zł.


#2. Premiera Google Stadia nie poszła tak, jak oczekiwali tego twórcy


Google Stadia to usługa, która miała zrewolucjonizować rynek gier komputerowych. Wreszcie każdy miał cieszyć się możliwością spróbowania najbardziej zasobożernych tytułów nawet na słabym sprzęcie. Wszystko dzięki usłudze strumieniowania, która transmitowałaby obraz gry na nasz komputer, podczas gdy sam tytuł uruchomiony byłby na zupełnie innym - często oddalonym od nas o setki/tysiące kilometrów - sprzęcie.

Na papierze wszystko wyglądało bardzo obiecująco, niestety nie do końca znalazło to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Stadia została udostępniona trochę na siłę, zanim jeszcze wszystko zostało dopracowane. Specjaliści z Google chcieli bowiem zdążyć jeszcze przed premierą xCloud od Micorosftu - a jak wiadomo: gdy się człowiek spieszy, to się… i tak dalej. Tak też niestety było tym razem. Stadia jest niedopracowana i pozostawia sporo do życzenia. Przejdźmy jednak do konkretów.


Problemów jest wiele. Google udostępniło usługę bez możliwości grania bezprzewodowym padem, nie wprowadzono funkcji współdzielenia gier w obrębie jednego gospodarstwa domowego, nie ma systemu osiągnięć, nie ma dźwięku przestrzennego (za wyjątkiem Chromecast Ultra) i wreszcie nie ma obrazu UHD. Dodatkowo korzystanie z Google Stadia pożera tak potężne ilości danych, że bez stałego łącza bez limitów nie ma co w ogóle tam zaglądać - gra w 1080p w 60 klatkach na sekundę zużywała 119 MB na minutę, co daje nam wynik ponad 7 GB na godzinę. Wygląda więc na to, że granie na telefonie gdzieś w podróży na razie odpada.

Recenzje zagranicznych dziennikarzy, którzy mieli już okazję korzystać z usługi, są raczej mieszane z przewagą tych negatywnych. Większość uważa, że jest to po prostu wersja beta, za którą klienci muszą już teraz płacić spore pieniądze. Całość problemów najlepiej chyba podsumowuje ten jeden mały GIF.


Jeśli Stadia zostanie dopracowana i pożegna się ze wszystkimi błędami, jakie obecnie ją nękają, być może da radę coś ugrać na rynku. W takiej formie nie stanowi jednak żadnej konkurencji nawet dla dobrze zapowiadającej się Microsoft xCloud.

NYP

#3. Premierowy zwiastun Google Stadia wcale nie był lepszy


Wraz z premierą usługi wypuszczono oczywiście również film promocyjny, który wprowadził wielu widzów w konsternację.

Wyobraźcie sobie, że nie macie pojęcia czym w ogóle jest ta cała Stadia i oglądacie poniższy film. Potem zastanówcie się, czy cokolwiek rozjaśniło wam się w głowach i zrozumieliście, na czym to całe strumieniowanie gier polega.

https://youtu.be/Ry72b_fIKAk
Ktoś w siedzibie Google’a chyba przesadził z tym całym legendarnym już mikrodawkowaniem LSD i popłynął nieco za daleko.

#4. Diablo IV? Twórcy sami nie do końca wiedzą, jak gra ma wyglądać


Czwarta odsłona legendarnej serii Diablo została niedawno zaprezentowana. Fani dosłownie wyli z zachwytu. Blizzard szedł za ciosem i szybko zaprezentował pierwszy gameplay z dema gry oraz pokazał, jak będą wyglądały drużynowe walki z potężnymi end-game’owymi bossami.

Fani, jak to fani, nie mogli się powstrzymać, aby nie zalać twórców całą masa swoich spostrzeżeń. W wyniku czego do Blizzarda spłynęło dość sporo sugestii, przez co pracownicy studia postanowili zmienić podjęte wcześniej decyzje. W rezultacie stanęło na tym, że niektóre aspekty gry nie zostały jeszcze przesądzone i tak naprawdę nie wiadomo, jak ostatecznie będzie prezentował się tytuł.

https://youtu.be/ogA7FwDRZ30
Weźmy na przykład taki system progresji bohaterów, który przecież stanowi jeden z najważniejszych elementów każdego Diablo. Twórcy jeszcze nie wiedzą, czy system będzie ograniczony (z maksymalnym poziomem postaci), czy może nieograniczony. Wszystko ponoć zależy od tego, która z wersji bardziej spodoba się społeczności fanów.


Nie zdecydowaliśmy jeszcze, czy system awansu postaci będzie ograniczony, czy nieograniczony. Rozważamy plusy oraz minusy obu rozwiązań i jesteśmy ciekawi waszej opinii na ten temat. Istnieją uzasadnione obawy, że system nieskończony prędzej czy później przyćmi inne źródła potęgi. Jednakże zarówno w ograniczonym i nieograniczonym systemie awansu możemy kontrolować ilość mocy, którą zapewnia.
Wiele kwestii stoi wciąż pod znakiem zapytania. Jeśli jednak szczególnie leży wam na sercu przyszłość kolejnego Diablo, to śmiało wylewajcie swoje żale wprost na twórców. Być może wasz apel spotka się z pozytywnym odbiorem i będziecie w stanie coś zmienić.


#5. Już wiemy, jak będzie wyglądał pad do PlayStation 5


Japoński urząd patentowy opublikował grafikę, która została dostarczona przez lokalny oddział Sony wraz z wnioskiem patentowym dotyczącym pada do konsoli PlayStation 5. Kontroler będzie nosił nazwę DualShock 5 i na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od kontrolera do PlayStation 4.


To co można dostrzec na grafikach, to przede wszystkim brak podświetlanego paska z przodu pada. Dodatkowo urządzenie będzie posiadało port USB typu C oraz wbudowany mikrofon i głośniki. Dzięki temu można wywnioskować, że konsola będzie obsługiwana również głosowo.


Jeśli chodzi o nowości to raczej tyle. Tym razem Sony nie zaskoczyło fanów, stawiając na bezpieczne i sprawdzone rozwiązania.

JPO

#6. Pojawiły się plotki dotyczące dokładnej daty premiery i ceny PlayStation 5


Skoro jesteśmy już przy temacie PlayStation 5, to grzechem byłoby nie wspomnieć o rewelacjach przedstawionych przez użytkownika PSErebus na Twitterze. Człowiek ten twierdzi, że wie, kiedy dokładnie pojawi się konsola i ile będzie kosztowała.

Z plotek wynika, że Sony zamierza wypuścić konsolę PS5 w USA dokładnie 20 listopada 2020. W pozostałych częściach świata ma to być ponoć okres Bożego Narodzenia. Cena konsoli ma wynosić dokładnie 500 euro/dolarów (w przeliczeniu 2150 zł plus podatek), a wraz z jej premierą światło dzienne ma ujrzeć gra Gran Turismo 7.


Czy tak będzie w rzeczywistości? Tego nie wiemy na pewno. PSErebus zdążył sobie jednak zaskarbić zaufanie użytkowników swoimi poprzednimi typami, które okazały się prawdą. Być może tak samo będzie i tym razem.

Na koniec warto dodać, że pojawiły się również plotki dotyczące wstecznej kompatybilności PlayStation 5. Ponoć na konsoli będzie można pograć w tytuły gier z płyt z 1,2,3 i 4 generacji.


#7. Czekaliśmy tyle lat, ale nareszcie nowy Half-Life został zapowiedziany


Choć szczerze nie do końca jest tym, czego spodziewali się gracze. Zamiast pełnoprawnego Half-Life'a 3 otrzymamy bowiem prequel w postaci gry Half-Life: Alyx. Produkcję, w której przedstawiona zostanie historia znanej z drugiej części Alyx Vance. Dodatkowa zła wiadomość jest taka, że tytuł przeznaczony będzie tylko i wyłącznie na gogle wirtualnej rzeczywistości.

Wydarzenia, w których będą brali udział gracze, zostały umieszczone gdzieś między pierwszą a drugą częścią serii. Gra została oczywiście stworzona przez Valve Software i już teraz dostępna jest w przedsprzedaży na platformie Steam. Obecnie obowiązuje cena promocyjna, która wynosi 193,49 zł (regularna cena ma wynosić 214,99 zł).


Przejście całości ma zająć mniej więcej tyle samo, co ukończenie Half-Life 2, czyli w granicach 15 godzin. Tytuł ma być kompatybilny z większością dostępnych na rynku zestawów VR, a wymagania sprzętowe wcale nie są tak ogromne, jak mogłoby się wydawać. Niestety gogle tego typu to wciąż dość droga inwestycja, co uniemożliwi większości zakosztowanie nowego Half-Life'a, a szkoda.

https://youtu.be/O2W0N3uKXmo
Skąd taka decyzja ze strony deweloperów? Dlaczego nie poszli bezpieczną drogą i nie wypuścili tego murowanego hiciora na myszkę i klawiaturę? Kilku interesujących rzeczy mogliśmy dowiedzieć się z wywiadu, który przeprowadził z twórcami Geoff Keighley.

Podobno cała idea stworzenia Alyx narodziła się jeszcze w 2016 roku po premierze gogli HTC Vive. Gracze jeszcze wtedy wierzyli w sukces wirtualnej rzeczywistości i narzekali na małą ilość dużych tytułów, które będą stworzone od A do Z na potrzeby wirtualnej rzeczywistości. Studio Valve wahało się między kolejnym Half-Lifem, a grą Portal. Padło jednak na tego pierwszego, ponieważ Portal mógłby dezorientować miłośników VR'u i doprowadzać do rewolucji żołądkowych.
Bardzo byśmy chcieli dostarczyć wersję gry, w którą można by grać myszką i klawiaturą, ale jak mówiliśmy, projekt zaczynał jako eksploracja możliwości VR-u. Im więcej używaliśmy kontrolerów i gogli, tym bardziej zdawaliśmy sobie sprawę, że tej liczby interakcji oraz możliwości, jakie one dają, nie jesteśmy w stanie przenieść na klawiaturę. Kiedy możesz ruszać rękoma niezależnie od głowy, a wszystko to w trójwymiarowej przestrzeni i w tym samym momencie... Po prostu nie możesz uzyskać podobnych efektów z myszką i klawiaturą.
Wytłumaczono również, dlaczego Valve wzięło się za prequel, a nie za pełnoprawną trójkę. Podobno twórcy obawiają się dotykać w ogóle tego tematu. Oczekiwania fanów są tak ogromne, a bańka wszechobecnego hype'u tak napompowana, że na pracownikach ciąży naprawdę potężna presja.


Cóż... wiele wskazuje więc na to, że na trójkę sobie jeszcze poczekamy, o ile w ogóle kiedyś się jej doczekamy. Na razie pozostaje tylko zbierać pieniądze na zestaw gogli VR i czekać do marca 2020 roku, kiedy to Alyx ma mieć swoją premierę.


#8. Nowe Pokemony biją rekordy popularności


Nowa odsłona serii Pokemon - zatytułowana Sword/Shield - bije wszelkie rekordy popularności. W ciągu trzech dni od premiery swoje kopie zakupiło ponad 1,36 mln graczy tylko w samej Japonii. Nowe Pokemony pobiły więc poprzedni rekord sprzedaży na konsoli Nintendo Switch - należący do Super Smash Bros - przez co stały się najlepiej sprzedającą się grą w pierwszym tygodniu po premierze.

Wyjdźmy jednak poza samą Japonię, bo w skali globalnej Pokemony osiągnęły jeszcze lepsze wyniki. Kopie trafiły łącznie aż do 6 mln graczy - zarówno pojedyncze, jak i dwupaki zawierające obydwie wersje gry.

https://youtu.be/fPO2ouGn0lA
Na sam koniec warto wspomnieć, że sama gra spotkała się z niemałą krytyką ze strony fanów. Użytkownicy zarzucają jej brak części pokemonów, brak jakiejkolwiek fabuły oraz zerowy postęp w kwestii grafiki. Cóż, jak widać to wszystko nie jest potrzebne, aby odnieść sukces. Wystarczy sam fakt, że są to Pokemony.


#9. Kolejny Assassin's Creed zostanie umiejscowiony w erze wikingów


O kolejnej grze z serii Assassin's Creed mówi się już od jakiegoś czasu. Według wstępnych plotek Ubisoft wahał się między dwoma możliwościami - Assassin's Creed: Legion oraz Assassin's Creed: Ragnarok. Ta pierwsza miałaby zabrać nas w czasy starożytnego Rzymu, przez co domykałaby trylogię poświęconą tamtemu okresowi. Ragnarok z kolei miałby być poświęcony Epoce Wikingów i to właśnie jego powinniśmy ujrzeć już w przyszłym roku.

Na temat nowego Assassyna na chwilę obecną nie wiadomo wiele. Wszystkie dostępne informacje są zresztą tylko plotkami, które mogą nie mieć swojego pokrycie w rzeczywistości, jednak nie mamy nic więcej, więc zadowolimy się nawet tym.


Według wstępnych przecieków Ragnarok ma jeszcze bardziej iść w stronę klasycznych gier RPG. Otrzymamy również możliwość rozbudowywania bractwa i szkolenia zabójców, którzy byliby na nasze rozkazy. To mechanika znana z części Assassin's Creed: Brotherhood, która jednak później została porzucona.

Premiera gry ponoć ma odbyć się na jesień przyszłego roku, a sam Ragnarok powinien zostać ujawniony w lutym.


W poprzednim odcinku poznaliśmy grę, w którą grało już prawie pół miliarda ludzi na całym świecie!

8

Oglądany: 52464x | Komentarzy: 48 | Okejek: 124 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało