Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Google Chrome będzie przypinał "łatkę wstydu" stronom, które wolno się ładują - Co nowego w technologii?

52 230  
154   82  
W dzisiejszym odcinku przekonamy się, na jakich komputerach pracuje się wydajniej; wraz z Motorolą przeniesiemy się na moment do roku 2004; zobaczymy, jak idzie sprzedaż Mate X ze składanym wyświetlaczem od Huawei i razem z przeglądarką Chrome oznaczymy strony, które wolno się ładują.

#1. IBM sprawdził, na jakich komputerach pracuje się wydajniej


IBM cztery lata temu uruchomił specjalny program umożliwiający pracownikom wybór sprzętu, z jakiego chcą korzystać. Dostali w tym miejscu pełną dowolność i tylko od nich zależało, na którego producenta się zdecydują. Ostatnio firma postanowiła przedstawić pierwsze wyniki wielkiego eksperymentu, dzięki któremu udało się ustalić, na jakich komputerach pracuje się wydajniej. Rewelacje zostały ogłoszone w trakcie konferencji JNUC (Jami Nation User Conference).

Na samym początku odniesiono się do wsparcia technicznego pracowników. Okazało się, że jeden specjalista od sprzętów Apple jest w stanie obsługiwać aż 5400 osób, podczas gdy jeden specjalista od komputerów z systemem Windows jest w stanie obsługiwać zaledwie 242 osoby. Wynika to z prostego faktu: zapytania dotyczące pecetów windowsowych zdarzają się znacznie, ale to znacznie częściej niż te dotyczące komputerów z MacOS, dzięki czemu firma jest w stanie zaoszczędzić od 273 do 543 dolarów tylko na jednym komputerze od Apple.


Dodatkowo ustalono, że nawet sama praca na Macach jest znacznie bardziej wydajna. Pracownicy korzystający z komputerów od Apple przewyższają oczekiwania w zakresie wydajności o 22% w porównaniu użytkownikami komputerów z Windowsem. Nawet w przypadku transakcji na wysokie kwoty dużo bardziej skuteczni są zwolennicy stacji roboczych od Apple - a konkretnie o 16%.

Udało się również ustalić, że użytkownicy Maców znacznie rzadziej rezygnują z pracy - prawdopodobieństwo podjęcia przez nich takiej decyzji jest o 17% niższe w porównaniu z ludźmi pracującymi na komputerach z systemem Windows.


#2. Facebook sam uruchamia kamerkę w iPhone’ach, żeby nas podglądać?!


Do takiego wniosku doszli użytkownicy, którzy natrafili na ślad afery. Jedna z ostatnich wersji aplikacji Facebook na iOS posiadała w sobie pewien błąd. Sprawiał on, że w trakcie przeglądania tzw. "ściany" na portalu społecznościowym, samoczynnie uruchamiała się kamera w telefonie. Nie wiadomo jednak, czy w trakcie tej czynności aparat cokolwiek rejestrował.

Całą sprawę potwierdził Guy Rosen z Facebooka i uspokoił, że był to tylko zwykły błąd i nie ma co kręcić z tego afery. Facebook nie gromadził żadnych danych, a kamera uruchamiała się przez przypadek. Kiedy tylko wykryto usterkę, natychmiast rozpoczęto prace nad jej usunięciem, co zaowocowało wypuszczeniem nowej aktualizacji, po zainstalowaniu której wszystko wracało do normy.

Możemy więc spać spokojnie - Zuckerberg wcale nie znalazł nowego sposobu, aby gromadzić jeszcze więcej danych na nasz temat (a przynajmniej tak twierdzą ci od Facebooka).


#3. Przeglądarka Google Chrome będzie przypinała "łatkę wstydu" niektórym stronom w sieci


Czy jest coś gorszego od stron, które wyjątkowo wolno się ładują? Pewnie znalazłoby się kilka rzeczy, jednak z tą jedną Google postanowiło walczyć w miarę swoich możliwości. Przeglądarka Chrome ma oznaczać wszystkie witryny, które wolno się wczytują.

Będzie to wyglądało dość prosto i przejrzyście. Jeśli wszystko ze stroną będzie w porządku, jej pasek ładowania pozostanie zielony. Jeśli natomiast będzie się ona wczytywała nieco wolniej, pasek zmieni kolor na niebieski. Dodatkowo Chrome wyświetli specjalną informację dotyczącą strony.


W końcu będzie można pozbyć się wątpliwości odnośnie swojego własnego internetu i będzie wiadomo na 100%, że wina leży po stronie witryny. Niestety jeszcze nie wiemy, kiedy Google wprowadzi nową funkcję do przeglądarki Chrome.


#4. Ukrywanie lajków pod postami na Instagramie rusza w świat


Już jakiś czas temu Instagram zapowiedział testy ukrywania licznika polubień pod postami. Na sam początek sprawa dotyczyła siedmiu różnych krajów. Wygląda jednak na to, że eksperyment przebiegł nad wyraz pomyślnie, bowiem niedawno zapowiedziano rozszerzenie programu o kolejne regiony.

Na samym początku mowa była tylko o Stanach Zjednoczonych, jednak w niedawnej zapowiedzi dołączono również "całą resztę świata". Oznacza to więc, że nawet użytkownicy z Polski mogą spodziewać się tajemniczej wiadomości informującej ich o uczestnictwie w programie testowym.


Jak to ma się w odniesieniu do reklamodawców - czyli potencjalnych klientów influencerów? Tak, że Instagram zamierza jakoś pogodzić te dwie rzeczy. Prawdopodobnie będzie to wyglądało w ten sposób, że potencjalni partnerzy będą w stanie sprawdzać, jak wiele lajków osiągają zamówione przez nich promocje.


#5. Motorola postanowiła zabrać nas w nostalgiczną podróż do 2004 roku


Motorola postanowiła nie odstawać od konkurencji i zaprezentowała własny smartfon ze składnym wyświetlaczem. Firma postawiła jednak na stare rozwiązania i zdecydowała się przywrócić do życia Motorolę Razr - czyli model V3 z 2004 roku.

Urządzenie jednak nie jest tak wszechstronne, jak składane smartfony od Huwei czy Samsunga. W tym wypadku po rozłożeniu nie dostaniemy do swojej dyspozycji czegoś na kształt tabletu, a będzie to jedynie pełnoprawny smartfon. Jego przewagę ma stanowić niewielki rozmiar początkowy.

https://youtu.be/FC5FcfZf7xw
Motorola zdradziła od razu całą garść informacji dotyczących nowego produktu. Wiemy na pewno, że urządzenie będzie posiadało 6,2-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 2142x876 pikseli oraz mniejszy 2,7-calowy wyświetlacz z przodu. Wiadomo również, że sercem urządzenie będzie procesor Snapdragon 710 wspomagany przez 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB wbudowanej pamięci na pliki. Całość zasilana będzie akumulatorem o pojemności 2510 mAh. Smartfon dostanie "zaledwie" dwa aparaty - jeden do selfie z matrycą o rozdzielczości 5 Mpix, a drugi główny z matrycą o rozdzielczości 16 Mpix.

Specyfikacja może nie powala, jednak powalić może cena urządzenia. Ma ona wynosić około 5700 zł. Być może nie jest to dużo w porównaniu z innymi telefonami ze składanym wyświetlaczem, jednak jak na smartfon o przeciętnej specyfikacji cena wydaje się być stanowczo za wysoka. No, ale co poradzić - taki urok składanych wyświetlaczy.

Nowa Motorola Razr będzie dostępna w sklepach prawdopodobnie jeszcze przed końcem tego roku.


#6. W Chinach ruszyła sprzedaż składanego Huwei Mate X


Huawei Mate X 5G ze składanym wyświetlaczem trafił ostatnio do sprzedaży na rynku chińskim. Smartfon cieszył się tak ogromnym zainteresowaniem, że cały jego zapas zniknął w bardzo krótkim czasie. Producent już zapowiedział kolejne fazy sprzedaży.

Sprzedaż rozpoczęła się kilka dni temu, a kwota, za którą można było dostać składaka od Huawei była dość wysoka. Wynosiła ona bowiem 16 999 juanów, czyli ponad 9400 zł. Producent oferował jednak zniżkę 50% na pierwszą wymianę wyświetlacza.

Nie wiadomo, czy tak dobrze zadziałała specjalna promocja, czy też Chińczycy byli tak mocno zainteresowani składanym smartfonem od Huawei, ale telefony rozeszły się ponoć w niecałą minutę. Kolejny rzut zapowiedziano na 22 listopada.


A może dostępnych egzemplarzy było po prostu bardzo mało? Nie wiadomo! Producent bowiem nie chciał ujawnić, ile dokładnie smartfonów rozeszło się w pierwszym rzucie.

Na koniec warto dodać, że europejska dystrybucja modelu stoi obecnie pod wielkim znakiem zapytania. Według wcześniejszych przecieków sprzedaż w Europie miała ruszyć w połowie listopada, jednak nie zostało to potwierdzone i nie pojawiła się żadna nowa informacja w tej sprawie.


W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się, że chiński System Oceny Obywateli pozbawił przywilejów syna miliardera

14

Oglądany: 52230x | Komentarzy: 82 | Okejek: 154 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało