Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Śmierć nie wybiera. 10 najdziwniejszych sposobów na pożegnanie się z życiem

73 147  
240   13  
Jest wiele genialnych sposobów na to, by pożegnać się z tym światem. Zwykle jednak te najbardziej barwne sposoby okazują się całkowicie przypadkowe - i cała sprawa przestaje być tak zabawna.

#1. Gruszka Druzusa IV



Podobno niegdyś selekcja naturalna sprawdzała się lepiej, dzisiaj wiele przypadków daje się jeszcze odratować. Ten jednak miał miejsce w 20 r. n.e. i dotyczył Druzusa IV, najstarszego syna przyszłego cesarza Rzymu, Klaudiusza. Dwunastoletni wówczas Druzus szykowany był właśnie do ślubu z Junillą, kiedy na kilka dni przed samą uroczystością zachciało mu się... zabawy jedzeniem. Podrzucał kawałki gruszki, które później łapał w usta, aż za którymś razem jeden podrzucił za wysoko. Spadający z dużą siłą kawałek utkwił Druzusowi w przełyku i doprowadził do uduszenia.

#2. Psychotropy Tennessee Williamsa



O ile Druzusowi czwartemu można było jeszcze zarzucać dziecięcą głupotę, o tyle mającego lat ponad siedemdziesiąt Tennessee Williamsa nie usprawiedliwia absolutnie nic. 25 lutego 1983 roku słynny dramaturg został znaleziony martwy w pokoju nowojorskiego hotelu Elysée. Okazało się, że... udusił się, zakrztusiwszy plastikową nakrętką, którą wykorzystywał do przyjmowania porcji barbituranów - środków nasennych i uspokajających. Nakrętka utknęła, doprowadzając do mało przyjemnej śmierci autora takich przebojów jak Tramwaj zwany pożądaniem czy Kotka na gorącym blaszanym dachu.

#3. Telefon Ateefa Rafiqa



Jak ktoś ma pecha, to... jest wiele znanych powiedzeń wyjaśniających, co mu grozi. Można do nich dopisać kolejne - przypadek z marca 2018 roku. 24-letni Ateef Rafiq był w kinie w Birmingham, kiedy niechcący - pod koniec seansu - upuścił pomiędzy fotele telefon komórkowy. Zanurkował więc do przodu, by go podnieść, po czym... zaklinował się głową przy elektrycznie regulowanym podnóżku. Kiedy mężczyznę uwolniono, wyłamawszy podnóżek, zdążyło już dojść do zatrzymania akcji serca. I mimo że udało się ją na jakiś czas przywrócić, Rafiq zmarł w szpitalu tydzień później.

#4. Kij Jeremy’ego Brenno



Złość jest złym doradcą... to wiadomo nie od dzisiaj. Niektórzy przekonują się o tym jednak dopiero wtedy, gdy na jakąkolwiek reakcję jest już za późno. Jednym z takich pechowców był Jeremy Brenno, mający w 1994 roku zaledwie szesnaście lat. Jego umiejętności golfowe zdecydowanie nie dorastały aspiracjom, a kiedy frustracja sięgnęła zenitu, postanowił rozładować ją... ciskając kijem z całej siły o drewnianą ławkę. Złamał się kij, a urwany fragment odbił się od ławki i wystrzelił wprost w nastolatka, przebijając mu serce. Brenno zmarł na miejscu, prawdopodobnie zanim jeszcze zdążył zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.

#5. Łóżko sióstr Bowman i Wardle



Wycieczka do Hiszpanii nie skończyła się dobrze dla Mildred Bowman i Alice Wardle, sióstr z Wielkiej Brytanii. Obie panie, mające już na karku ponad sześćdziesiąt lat, wybrały się w 2005 roku do miejscowości Benidorm, kawałek na południe od Walencji. I już stamtąd nie wróciły... Urlop zakończyły unieruchomione w składanym łóżku, które zarwało się i uniemożliwiło siostrom wydostanie się. W konsekwencji obie kobiety udusiły się po czterech dniach absurdalnego uwięzienia.

#6. Egzorcyzmy kahuny



Malaria sama w sobie jest bardzo groźna, ale jeśli dodać do niej egzorcyzmy, efekt może być pod wieloma względami wybuchowy. I niestety śmiertelny. Znany jest przypadek cierpiącego na malarię mężczyzny z Honolulu, który został poddany leczeniu u lokalnego szamana. Terapia nie przynosiła rezultatów, a wręcz przeciwnie - kahuna uznał, że mężczyzna jest nie tylko chory, ale też... opętany. By wypędzić demona, zaczął więc okładać go Biblią. Boskie ramię okazało się jednak zdecydowanie zbyt ciężkie i... chory zmarł od ciosów Pismem Świętym. I choć - było nie było - kahuna poradził sobie w ten sposób i z malarią, i z opętaniem, to został skazany za zabójstwo.

#7. Lodówka Larry’ego Moncady



Dziesięć lat szukano człowieka, aż wreszcie znaleziono go. Gdzie? W jego własnej pracy... W lipcu 2019 roku robiono remont w jednym z supermarketów w Council Bluffs w stanie Iowa. Odsunięto między innymi klimatyzatory od ścian i tam, za jednym z nich, znalazł się Larry Murillo-Moncada, 25-letni pracownik tegoż supermarketu. Utknął w zapomnianej przez Boga i ludzi szczelinie już w 2009 roku i nie doczekał się ratunku, mimo że rodzina bardzo szybko zgłosiła jego zaginięcie. Poszukiwania okazały się jednak nieskuteczne (tym bardziej że ze względu na wątpliwy stan psychiczny Moncady nieszczególnie mocno się do nich przykładano).

#8. Prawo Charondasa



Powiedzenie „słowo się rzekło” nie ma w dzisiejszych czasach zbyt wielu zwolenników. Dawniej jednak słowo znaczyło więcej - zwłaszcza jeśli padało z ust polityka. Dał temu dowód Charondas z Katany, grecki prawodawca, który zakazał między innymi wnoszenia jakiejkolwiek broni na teren Zgromadzenia. Mało tego - orzekł, że każdy, kto złamie ten zakaz, powinien zostać ukarany śmiercią. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że pierwszym, który padł jego ofiarą, był sam Charondas, który - wracając któregoś razu z polowania - zapomniał o nożu przytroczonym do pasa. Jak rzecze historia, w następstwie tego zdarzenia popełnił honorowe samobójstwo.

#9. Dziura Stephena Whinfreya



Każdy, kto oglądał kreskówki z Królikiem Bugsem, wie doskonale, że wkładanie głowy do króliczej nory to pomysł... tak głupi jak tylko się da. Nie ma co owijać w bawełnę. Najwyraźniej jednak Stephen Whinfrey z Doncaster w Anglii kreskówek nie oglądał - albo oglądał, tylko że zbyt dawno. W 2015 roku 50-latek podczas jednego z polowań postąpił dokładnie tak, jak nie powinien. Wsadził głowę do króliczej nory, po czym... utknął. Nie zdołał się już wydostać i udusił się na miejscu.

#10. Spadochron Ivana McGuire’a



Kto lepiej nada się do filmowania skoków ze spadochronem, jeśli nie były instruktor tej właśnie dyscypliny? Najwyraźniej... każdy. Tak przynajmniej można wnioskować z przypadku Ivana McGuire’a, który w 1988 roku miał za zadanie sfilmować skok innego instruktora wraz z jego podopiecznym. McGuire tak bardzo skupił się na zadaniu, że o fakcie, iż zapomniał własnego spadochronu, przypomniał sobie dopiero w połowie drogi do ziemi, kiedy na ratunek było już za późno. Prawdopodobnie omyłkowo uznał ciężar sprzętu fotograficznego, jaki miał ze sobą, za spadochron. I cóż... reszta jest historią. Uwiecznioną na filmie - bo nagranie udało się odzyskać, czyli poświęcenie nie poszło tak do końca na marne.
2

Oglądany: 73147x | Komentarzy: 13 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało