Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czy niewinna kreskówka dla dzieci może wywołać skandal? Zdziwisz się, gdy zobaczysz co zrobiła pewna znana mysz!

82 724  
193   28  
Żyjemy w czasach, gdy obrażanie się jest szalenie popularne, a teatralny, publiczny dąs i towarzysząca mu medialna burza są wręcz czasem narzędziem politycznych batalii. Tymczasem okazuje się, że z pozoru niewinne kreskówki wywoływały oburzenie widzów jeszcze na długo zanim obrażanie się weszło do mody. Oto kilka niesławnych momentów w historii animacji.
Scooby Doo i fat-shaming

Zaczniemy od tematu współczesnego. Na tle innych, wywołanych przez kreskówki skandali, awantura związana z wydanym na DVD w 2014 roku filmem pt. „Scooby Doo! Frankencreepy” wydaje się prawdziwym szukaniem dziury w całym. Poszło bowiem o scenę, w której Daphne - najseksowniejsza z bohaterek słynnej serii o wygadanym psie i jego ekipie, pada ofiarą klątwy i… w ciągu chwili zamienia się w wielką, grubą babę. Mimo że w dalszym ciągu jej wymiary są znacznie mniejsze niż przeciętnej mieszkanki USA, dziewczyna jest bardzo niepocieszona swoją tuszą.



Oczywiście od razu po emisji filmu wrzask podniosły lewicowe media zarzucając twórcom kreskówki promowanie zjawiska zwanego „fat shamingiem”, czyli obrażaniem osób otyłych. Wrzawa dookoła tej sprawy była tak głośna, że głos musieli zabrać przedstawiciele Warner Brothers, którzy musieli tłumaczyć się ze swojego podłego występku i podkreślać, że absolutnie nie chcieli sprawić przykrości żadnej osobie o „masywnych kościach”.

Aladyn i islamofobia

Wiedzieliście o tym, że wyprodukowany w 1992 roku disneyowski „Aladyn” zajmuje bardzo wysoką pozycję wśród najbardziej kontrowersyjnych filmów w historii kina? Wszystko to przez otwierającą animację kompozycję pt. „Arabian Nights”, w której padają słowa: „(...)tam, gdzie obetną ci ucho, jeśli nie spodoba im się twoja twarz. To barbarzyństwo, ale… hej, to w końcu twój dom!”. Fragment ten wywołał furię przedstawicieli Amerykańsko-Arabskiego Komitetu Antydyskryminacyjnego, którzy zarzucili twórcom filmu promowanie negatywnego wizerunku krajów Islamu.

https://www.youtube.com/watch?v=pkV-YFTEy9o
Niespełna rok po premierze „Aladyna” wytwórnia zmuszona została do zmiany tekstu piosenki i taka właśnie wersja trafiła na kasety VHS. Tymczasem nietknięty cenzorskim palcem utwór nadal można było usłyszeć na płytach ze ścieżką dźwiękową filmu.

Flintstonowie i lokowanie produktu

Nie od dziś producenci różnego rodzaju dóbr nawiązują współpracę z filmowcami i płacą spory hajs za możliwość zaprezentowania swojego towaru na ekranie. Dzisiaj w większość państw zabronione jest promowanie papierosów i alkoholu w przerwach reklamowych podczas emisji kreskówek, jednak w latach 60. prawo nie zabraniało takich zabiegów. Wtedy to widzowie zgromadzeni przed telewizorami mogli zobaczyć bohaterów serialu „Między nami jaskiniowcami” palących papierosy marki Winston.



Te bloki reklamowe prezentowano zazwyczaj w środku lub pod koniec odcinka. Na liczne skargi, twórcy kreskówki bronili się tym, że teoretycznie serial o przygodach Freda Flintstone’a był skierowany do widzów dorosłych. Statystyki jednak nie kłamały – bajka ta była szalenie popularna wśród małolatów. W 1963 roku, gdy słynna, jaskiniowa rodzina doczekała się córeczki, Winston zakończył współpracę z Hanna-Barbera i papierosy na zawsze zniknęły z życia Freda i Wilmy.

Mighty Mouse i kokaina

W Polsce ta seria nie była jakoś specjalnie popularna, ale za oceanem dzieciaki uwielbiały bohaterska, latająca mysz, która co odcinek ratowała świat przed zagładą. Kreskówka emitowana była w porannej telewizji od lat 40. ubiegłego wieku, a w 1987 roku doczekała się swojej odświeżonej, lepiej animowanej wersji pod nazwą „Mighty Mouse: The New Adventures”. Jednym z twórców tej serii był Ralph Bakshi – człowiek odpowiedzialny za kontrowersyjną animację dla dorosłych pt. „Kot Fritz”.



W czasach kiedy władze USA przegrywały walkę z przemytnikami narkotykowymi i kokainą, która podbijała serca Amerykanów, w jednym z odcinków kreskówki („The Littlest Tramp”) tytułowa supermysz, zgniata na proszek jakąś roślinkę i z ukontentowaniem wciąga ją do nosa.



Zaraz po emisji bajki media zawrzały, a Bakshi trafił pod ostrzał obrońców moralności. Nazywano go deprawatorem dzieci i pornografem promującym narkotyki. Twórca bronił się tłumacząc, że bohater jego bajki nie robi nic złego, a jedynie wącha sobie kwiatek. Ostatecznie musiał zgodzić się na usunięcie tej, trwającej zaledwie trzy i pół sekundy, sceny z odcinka.

Animki i epicka naj#bka!

W latach 90. Warner Bros Inc. Wydał na świat serial o przygodach królików Kinia i Kini oraz ich równie pociesznych przyjaciół. Czasem gościnnie pojawił się też jakiś bohater ze świata Looney Tunes. Można by powiedzieć, że ta kreskówka była tym czym „Ulica Sezamkowa” była dla „Muppetów” - serial skierowano raczej do młodszych, mniej wymagających widzów. Kiedy więc w odcinku pt „Elephant Issues” paczka pociesznych zwierzątek znajduje w lodówce butelkę piwa i z pomocą jej zawartości urządza sobie dziką libację, na twórców tej produkcji posypały się gromy.



Pijani w sztok bohaterowie bekają, zataczają się i… kradną policyjny wóz. Tak, w bajce dla dzieci mamy scenę kierowania samochodem po pijaku. Ostatecznie auto spada w przepaść i wszyscy… giną! W ostatniej scenie protagoniści zdejmują z siebie kostiumy aniołków mając nadzieję, że teraz dzieci już wiedzą o zgubnych skutkach picia alkoholu. „Jutro będziemy musieli zrobić jakiś weselszy odcinek, co?” - podsumowują.
Mimo że intencja autorów była słuszna, to tego epizodu Animków nie wyemitowano w telewizji z racji na jego alkoholową zawartość.

Pokemony i setki ofiar wśród dzieci

Ach, anime. To taka hardkorowa wersja jajka z niespodzianką. Czasem dostajesz niewinną, wesolutką bajkę bez niestosownych podtekstów, innym razem twoje oczy zbrukane zostaną gigantyczną ośmiornicą gwałcącą nieletnią uczennicę. Nigdy nie wiesz, co cię czeka. I tak na przykład w 1997 fani przygód pokemonów mieli okazję przekonać na własnej skórze jak bardzo „zła” jest telewizja.

W odcinku „Elektryczny żołnierz Porygon” bohaterowie trafiają do wnętrza komputera, gdzie przychodzi im stanąć do walki z tytułowym przeciwnikiem. Pikachu, chcąc wydostać siebie i swoich przyjaciół z opałów, wyzwala z siebie potężne wyładowanie elektryczne, któremu to towarzyszy efektowna, pełna jaskrawych świateł i błysków, animacja.



Chwilę później 618 dzieciaków w cały Tokio dostaje ataków epilepsji, wymiotów i duszności. Małolaty trafiły do szpitali, a już wkrótce o kontrowersyjnym odcinku mówiła cała Japonia. Nie omieszkano wspomnieć o tym w tamtejszych Wiadomościach, gdzie ponownie zaprezentowano feralną scenę, co tylko sprawiło, że placówki medyczne jeszcze bardziej zapełniły się rzygającymi dziećmi…

Po tym skandalu „Elektryczny żołnierz Porygon” dostał permanentnego bana w większości stacjach telewizyjnych na świecie, a wydania DVD serialu oznaczone zostały ostrzeżeniami o tym, że oglądanie zawartości pudełka może prowadzić epilepsji światłoczułej.
4

Oglądany: 82724x | Komentarzy: 28 | Okejek: 193 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało