Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jestem ratownikiem i mam dość głupoty ludzkiej - dlatego napisałem ten tekst

64 650  
447   74  
Do napisania tego tekstu zmusiła mnie głupota ludzka oraz brak wyobraźni wypoczywających nad naszym pięknym Bałtykiem rodaków. Mam nadzieję, że ten tekst może nawet uratuje komuś życie. Ale od początku...
Witam, nazywam się YourOldPL i od 7 lat w każde wakacje pracuję na plaży jako ratownik wodny.

Całe życie pływałem, robiłem to dobrze, więc postanowiłem wykorzystać swój talent. Oczywiście, jak każdy z moich kolegów na kursie, wyobrażałem sobie prace ratownika jak większość z was: dupeczki, słoneczko i imprezki. Na dodatek Ci płacą i dają jeść. Żyć nie umierać!



Swoja przygodę z ratownictwem zacząłem w 2012 roku jako Młodszy Ratownik WOPR. Pojechałem nad morze na staż gdzie miałem nauczyć się fachu ratowniczego od starszych kolegów. Zapewniono mi wyżywienie (mielony, zmielony, podeszwa) i ubiór. Wszyscy ratownicy (ok. 21) mieszkali na bazie ratowniczej położnej niedaleko plaży, zaś obiad dostarczany był na plaże.

Pomimo, że dobrze pływałem i kondycyjnie też stałem na wysokim poziomie, dostałem przez ten miesiąc w kość. Problem polegał na tym, że pływanie na basenie, a pływanie w morzu to zupełnie inna bajka. I w tym momencie mamy jedną z przyczyn utonięć. Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy, czym jest morze i jakie niesie ze sobą zagrożenia.

- Panie ja umim pływać. Co mnie Pan tu będziesz cofał do bojek!

Tekst, który słyszałem 783465734 razy. Może i umie Pan pływać ale na BASENIE, gdzie nie ma fal, prądów, nierównego dna oraz gdzie woda jest przejrzysta i w każdej chwili można złapać się liny lub murka. Dlatego przed wejściem to morza należy zweryfikować swoje umiejętności, czy aby na pewno jesteśmy tak dobrymi pływakami, za jakich się uważamy.


Staż ratowniczy przypominał troszkę wojsko. Ja miałem takie szczęście, ,że udało mi się jeszcze trafić na końcówkę tzw. "starej szkoły ratownictwa". Polegała ona na tym, że stażysta codziennie zapierdala i się szkoli, a doświadczeni ratowniczy prześcigają się tylko w wymyślaniu kolejnych bardziej męczących i upierdliwych zadań. Im większe doświadczenie, tym wyższy stopień w hierarchii i szacun na dzielni.

Niestety czasy "starej szkoły" się już skończyły ale o tym może innym razem. Z pierwszym sezonem kojarzy mi się mój ulubiony wierszyk:

Kiedy szef wieży leży, stażysta siedzi,
kiedy szef wieży siedzi, stażysta stoi,
kiedy szef wieży stoi, stażysta zapierdala.


Oraz drugi:

Najważniejszy jest szef plaży,
pod nim jest szef wieży,
następnie ratownik etatowy,
a za wielka przepaścią na samym dole jesteś Ty - czyli stażysta.


I tak właśnie leciał ten miesiąc, człowiek szkolił się w pływaniu, bieganiu, pompkach, pływaniu łódką, pierwszej pomocy, wiedzy teoretycznej, prewencji itp. itd. Do akcji ratowniczych, z racji braku uprawnień, nikt mnie nie dopuszczał.


Kilku stażystów zrezygnowało, gdyż nie wytrzymało psychicznie bądź fizycznie. Mi się udało, postanowiłem poświęcić się ratownictwu i to był najlepsza decyzja mojego życia.

*****

Jeżeli tekst wam się spodobał w następnym opiszę mój pierwszy sezon jako pełnoprawny ratownik, kolejne przyczyny utonięć oraz jak to jest z podrywaniem dziewczyn na plaży.
138

Oglądany: 64650x | Komentarzy: 74 | Okejek: 447 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.11

21.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało