Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Trudno w to uwierzyć, ale światy tych filmowych hitów się przeplatają

47 929  
167   47  
Niektórymi z tych drobnych poszlak, które łączą ze sobą dwa różne filmowe uniwersum sami jesteśmy mocno zaskoczeni, a z Waszą pomocą udało nam się zebrać kilka innych, mniej znanych dowodów na to, że niektóre ekranowe światy swobodnie się przeplatają. Tym razem nie zabraknie też trzech klasyków polskiej kinematografii.

#1. "Commando", "Szklana pułapka", "Predator" i parę innych produkcji

W 1985 roku premierę miał mięsisty i czerstwy, napakowany one-linerami akcyjniak o napompowanym, wkur#ionym komandosie, któremu źli panowie porywają córkę, zmuszając go tym samym do wypruwania flaków, miażdżenia czaszek i gadania ze śmiesznym, austriackim akcentem. "Commando" to dziś jeden z wielu dowodów na to, że w latach 80. kino sensacyjne było pozbawioną znamion politycznej poprawności krwistą ucztą dla każdego szanującego swój czas widza.


W filmie tym pojawia się fikcyjne państwo nazwane przez scenarzystę tej produkcji (Steven E. de Souza) Val Verde. Przywódca tego południowoamerykańskiego kraju zostaje nawet obalony przez bohatera granego przez Arniego S. Wspomniany autor scenariusza pracował też przy dwóch częściach "Szklanej pułapki". W nakręconej pięć lat po "Commando" drugiej odsłonie hitu z Bruce'em Willisem pojawia się arcyłotr o twarzy samego Franco Nero - generał Ramon Esperanza, narkotykowy baron i dyktator amazońskiego państewka… Val Verde!


Z czasem nazwa ta stała się swego rodzaju hermetycznym żartem i mrugnięciem okiem do kumatych widzów. Prawdopodobnie za sprawą producenta zarówno "Commando", jak i "Predatora" lasy deszczowe Val Verde stały się miejscem akcji tego ostatniego. Wziąwszy pod uwagę fakt, że świat kosmicznych myśliwych przeplatają się z uniwersum znanym nam z "Obcego", sprawa nabiera całkiem sporych rumieńców.

#2. "Machete" i "Spy Kids"

Machete to koleś o szpetnej facjacie meksykańskiego pendejo, który z gracją wypruwa jelita swym przeciwnikom i z tychże wnętrzności robi sobie sznur do wieszania wypranych bokserek, ewentualnie inny rekwizyt przydatny w codziennym życiu. Groteskowo wręcz krwawy i okrutny film Roberta Rodrigueza zyskał spore uznanie wśród fanów kina klasy C. Sam reżyser trzy lata wcześniej nakręcił krótki zwiastun filmu pt. "Machete" na potrzeby serii fikcyjnych trailerów, które to wyświetlane były przed seansami "Grindhouse" - czyli efektu współpracy tego filmowca z Quentinem Tarantino. Odbiór krótkich zajawek był tak dobry, że Rodriguez zdecydował się nakręcić aż dwa pełnowymiarowe dziełka o meksykańskim zakapiorze granym przez Danny’ego Trejo.


Nie był to jednak pierwszy raz, kiedy to ten okrutny bohater pojawił się na dużym ekranie. W 2001 roku Rodriguez popełnił koszmarek pt. "Mali agenci" - była to dość irytująca, familijna, wybitnie ugrzeczniona produkcja z bandą małolatów w rolach głównych. I to właśnie tam na drugim planie mogliśmy podziwiać wujka tytułowych bohaterów. Mimo że wuj zwał się Machete i grany był przez Danny’ego Trejo, w tymże filmie powstrzymał się od zadawania bólu, dokonywania radosnej wiwisekcji i łamania kręgosłupów. Nie ulega jednak wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z tym samym hiszpańskojęzycznym awanturnikiem.


#3. "Twierdza" i seria o "Jamesie Bondzie"?

A teraz odstawmy na chwilę fakty, aby zaserwować całkiem intrygującą teorię fanowską. Zasługuje ona na swój punkt w tym zestawieniu, bo w jej przypadku coś zbyt wiele puzzli do siebie pasuje.
W 1996 roku miłujący eksplozje, zgliszcza i pompatyczne nuty Michael Bay nakręcił całkiem przyzwoitą „Twierdzę”. W filmie tym śledzimy losy granego przez Nicolasa Cage’a agenta FBI. Jego zadaniem jest powstrzymanie szalonego generała, który wraz z bandą weteranów wojennych przejął Alcatraz i domagając się okupu, grozi zrzuceniem na San Francisco rakiety wypełnionej zabójczym gazem.


Agentowi w przeprowadzeniu akcji „włamania” się do byłego więzienia ma pomóc sędziwy już facet, który to parę dekad wcześniej uciekł z tego miejsca. W postać tę wciela się sam Sean Connery, co oczywiście jeszcze nie jest żadnym dowodem, że mamy do czynienia z agentem 007.
Ciekawiej dopiero robi się, kiedy trochę bliżej poznajemy tego bohatera. To wyjątkowy dżentelmen i szarmancko uroczy podstarzały pan, który zgodnie z opisem przedstawionym przez filmowego dyrektora FBI pochodzi z Wielkiej Brytanii i jest wytrenowanym przez tamtejsze oddziały specjalne szpiegiem, który wszedł w posiadanie najtajniejszych i najpilniej strzeżonych informacji w historii USA. Jednocześnie też miał on być prawdziwą maszyną do zabijania.


Dowiadujemy się również, że postać ta trafiła do Alcatraz w 1962 roku, czyli wychodziłoby, że miało to miejsce niedługo po wydarzeniach z "Doktora No", a następnie dała dyla z tego więzienia rok później. W ręce organów ścigania brytyjski szpieg miał trafić niedługo potem. Cóż - Sean Connery skończył swoją oficjalną przygodę z rolą Jamesa Bonda stosunkowo szybko, bo w 1971 roku...

Teoria sięga jeszcze dalej - według fanów, James Bond to tylko pseudonim nadawany kolejnym pracownikom MI6 - to dlatego słynny szpieg miał już tyle różnych twarzy. Za każdym razem, kiedy jeden z agentów traci życie, odchodzi na emeryturę lub - jak to mogło być w przypadku bohatera "Twierdzy" - trafia do niewoli, Jamesem Bondem zostaje nowy wyszkolony i szarmancki bawidamek.



#4. "07 zgłoś się" i "Przygody psa Cywila"

W latach 1968-1970 na ekranach Rubinów Polacy mogli śledzić losy "zatrudnionego" w Milicji Obywatelskiej psa Cywila. Czworonóg nie spełniał wprawdzie warunków, aby służyć z MO, a mimo to był najlepszym, obdarzonym niezwykłą intuicją psim funkcjonariuszem epoki PRL-u. Psisko wielbione było przez cały komisariat, a jedyna osoba, która za zwierzem nie przepadała, to zgorzkniały porucznik Zubek - grany przez Wojciecha Pokorę milicjant cechował się wyjątkową złośliwością, a wręcz emanował antypatią.


Dekadę później przed telewizorami widzów gromadził już inny bohater - Sławomir Borewicz, milicyjny as w swoim pomarańczowym Polonezie i ze swoim darem czarowania najpowabniejszych przedstawicielek płci pięknej. Także i tu pojawił się porucznik Zubek. Tym razem grany przez Zdzisława Kozienia - był to człowiek znacznie bardziej dający się lubić i całkowicie pozbawiony zgryźliwości.


Czy to możliwe, aby w szeregach Milicji Obywatelskiej było miejsce dla dwóch poruczników Zubków? Kto wie? Faktem natomiast jest to, że przy obu serialach scenariuszem i reżyserią zajął się Krzysztof Szmagier.

#5. "Wniebowzięci" i "Sztos"

W "Sztosie" poznaliśmy perypetie dwóch ulicznych cinkciarzy oszukujących naiwnych ludzi na wymianie walut. Akcja filmu ma miejsce w pierwszej połowie lat 70. Tymczasem w 1973 roku Andrzej Kondratiuk nakręcił jedną ze swych najlepszych komedii - "Wniebowziętych" z dwoma nieodżałowanymi aktorami: Janem Himilsbachem i Zdzisławem Maklakiewiczem. Była to historia prostych facetów, którzy wygrywają fortunę w toto-lotku i postanawiają przepuścić ją na podróż samolotem. Wygląda na to, że bohaterowie obu produkcji "spotkali się" w tym samym hotelu. Świadczyć o tym może ta oto scena:

https://youtu.be/U7DlOCfoVvY

6. "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa niż życie"

Tych znakomitych wojennych seriali nikomu przedstawiać nie trzeba. Obie produkcje powstały w latach 60. i były uwielbiane przez polskich widzów. Trudno się dziwić, że plany wzajemnego przemieszania się niektórych wątków z tych produkcji dość szybko wpadły scenarzystom do głów.

I w końcu do takiego nieoficjalnego mariażu doszło! W trzynastym odcinku serialu o przygodach dzielnych czołgistów bohaterowie wpadają w ręce Niemców, a jednym z nich jest (prawdopodobnie) właśnie słynny szpieg! Ku rozpaczy fanów w rolę tę nie wcielił się Stanisław Mikulski (wieść głosi, że aktor nie zgodził się na zagranie tego epizodu, bo nie za bardzo podobało mu się bycie postacią drugoplanową). Agenta wyraźnie wzorowanego na J-23 całkiem nieźle sportretował Mirosław Szonert.


Znacznie bardziej efektownym zabiegiem miało być dosłowne przeniknięcie się odcinków obu produkcji, gdzie ujęcia z dwóch różnych kamer filmujących to samo wydarzenie miały znaleźć się zarówno w "Stawce", jak i "Pancernych"! Nieco bliżej poznają się znani z ekranu bohaterowie dopiero w powieściach, gdzie Hans Kloss często współpracuje z ekipą jeżdżącą Rudym 102.
8

Oglądany: 47929x | Komentarzy: 47 | Okejek: 167 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.11

17.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało