Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Opowieść o tym, jak komunijny prezent pokonał doktorów archeologii

65 114  
242   35  
Rok 1982, niemieckie miasteczko Weissenhorn. Wolfgang Keck i jego rówieśnicy niecierpliwie czekają na swoje pierwsze zjedzenie Jezusa i wiążące się z tym prezenty od rodziny. Jego koledzy dostali pieniądze, których pewnie nawet nie powąchali, i rowerki. Wolfgang otrzymał pudełko po butach, którego zawartość przyprawiła o ból głowy naukowców na całym świecie.

l_1790728ce74809cScreenshot_101.jpg

Znana historia znaleziska rozpoczyna się u sąsiadów rodziny Kecków, którzy budowali właśnie nowy dom. Zamówili kamienie, które miały posłużyć do wyłożenia podjazdu. Między kamieniami znaleźli dziewięć steatytowych płytek. Na każdej wyryty był ludzik i dziwne znaki. Płytki przekazali ojcu Wolfganga, a ten, znając zamiłowanie syna do archeologii, postanowił zaoszczędzić parę marek i podarował mu je z okazji pierwszej komunii. Chłopcu prezent się spodobał, z dumą prezentował swój skarb kolegom.

1790727db650e76Screenshot_100.jpg
179072362e9888aScreenshot_96.jpg

Do szkoły jednego z ziomali Wolfganga miał przyjść archeolog. Uczniowie dostali zadanie przyniesienia z domów starych przedmiotów, a Hans Brukham, bo tak nazywał się archeolog, miał się popisywać przed dziećmi swoją wiedzą datując znaleziska. Kolega nie miał akurat w domu żadnych zabytków zrabowanych podczas wojny, więc poprosił Wolfganga o pożyczenie jednej z płytek. W tym przypadku Hans się nie popisał, nie był w stanie powiedzieć, czym jest płytka, ani z jakiego okresu może pochodzić.

1790726f3992fceScreenshot_99.jpg

Kilka dni później Wolfgang udał się na spacer z babcią. Na obrzeżach lasu spotkał swojego kolegę, który w towarzystwie starszego pana rył w ziemi. Jak się okazało, kolega ściemnił Brukhamowi, że sam znalazł płytkę w lesie. Sprawa się wyjaśniła, archeolog udał się do domu Kecków, by obejrzeć resztę płytek. Namówił rodziców Wolfganga do wypożyczenia płytek na rzecz archeologicznej kolekcji miasta Weissenhorn, której był założycielem. Płytki nie dawały Hansowi spokoju, wysłał je do Bawarskiej Akademii Nauk, w celu uzyskania informacji na ich temat.

17907257c95d8cbScreenshot_98.jpg
1790724236b3c55Screenshot_97.jpg

Odpowiedź przyszła 18.08.1987 roku. Doktor Ludwig Pauli stwierdził, że płytki pochodzą z daleka - i to właściwie wszystko, co Bawarska Akademia Nauk była w stanie o nich powiedzieć. Nikt nie wiedział skąd dokładnie pochodzą i do czego służyły, a „znaki pisarskie w tym układzie nie reprezentują żadnego znanego alfabetu”.

Brukham zmarł w 1995 roku, po jego śmierci Wofgang zabrał płytki do domu, a zadanie rozwiązania ich zagadki przejął Hans-Walther Roth, kierownik Instytutu Nauk Optycznych w Ulm, profesor historii starożytnej okulistyki. Tajemnica konsultowana była z licznymi instytucjami naukowymi, jednak naukowcy z Monachium, Frankfurtu, Aten, Rzymu czy Londynu tylko rozkładali ręce.

W związku z prymitywnym i jednakowym przedstawieniem postaci, odrzucono teorię, że są to postacie bogów. Najprawdopodobniejsza teoria zakłada, że są to kamienie nagrobne wojowników, napisy są ich imionami, a płytki pochodzą z okolic XX w. p.n.e., jednak wciąż nie wiadomo skąd. Teorie zakładają, że płytki stworzyli mieszkańcy Abisynii, Fenicjanie, Etruskowie, a nawet Celtowie. Być może kilka płytek z pudełka po butach małego chłopca to jedyna pamiątka po zapomnianej cywilizacji.
10

Oglądany: 65114x | Komentarzy: 35 | Okejek: 242 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.10

18.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało