Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Historia kawałka azbestu, czyli jak rozwija się rak

65 216  
277   81  
Poważna historia bez happy endu.


Zacznijmy od zdrowej komórki.

A więc: komórka lewego płuca czterdziestoletniego montera systemów przeciwpożarowych. Rok 1968; pewnego dnia maleńka drobina azbestu dostaje się z powietrzem do płuc i zakleszcza w pobliżu tej komórki. Dochodzi do reakcji zapalnej. Komórki wokół okruszka azbestu dzielą się szybko, niczym zabliźniająca się rana. Z naszej pierwotnej komórki wyrasta w tym miejscu niewielkie skupisko nowych komórek.

W jednej z nowych komórek zachodzi przypadkowa mutacja genu RAS. Gen się aktywuje. Komórka z tą mutacją dzieli się szybciej niż jej towarzyszki i tworzy osobne skupisko w poprzednim skupisku. Nie jest jeszcze komórką nowotworową. Ale podział komórkowy zaczął się już wymykać spod kontroli. Pojawia się pierwszy zwiastun raka.

Gen ras to jeden z onkogenów, czyli genów nowotworów. Jego mutacja prowadzi do niekontrolowanej proliferacji (czyli namnażania komórki). Rodzina RAS odpowiada za 36 procent wszystkich nowotworów, w tym 95 procent raków trzustki i 45 procent raków jelita grubego. Co gorsza, nowotwory związane z RAS są trudne do leczenia ponieważ standardowa chemioterapia i radioterapia są w wysokim stopniu nieskuteczne. Termedia

Mija dziesięć lat. Gromadka komórek ze zmutowanym genem ras nadal mnoży się niezauważenie w odległym zakątku płuca. Mężczyzna pali papierosy. Rakotwórcze związki obecne w dymie docierają do owego zakątka płuc i wnikają do komórek ze zmutowanym genem ras. Jedna z tych komórek przechodzi kolejną mutację. Drugi onkogen zostaje aktywowany.

Znów mija dziesięć lat. Pewnego razu pewną komórkę z powstałego później skupiska przenika zabłąkany promień rentgenowski. Kolejna mutacja, tym razem powodująca dezaktywację genu supresorowego.

Geny supresorowe to geny opiekuńcze, odpowiadają za stabilność genetyczną komórki. Czyli są genami, których produkty prowadzą aktywność antymutagenną komórki. Inaczej mówiąc, mają za zadanie naprawiać wszystkie uszkodzenia i zmiany zachodzące na poziomie genów, zapobiegają rozwojowi choroby nowotworowej. Wiki

Wydarzenie samo w sobie mało znaczące; wszak komórka dysponuje jeszcze kopią owego genu. Ale oto rok później kolejna mutacja dezaktywuje tę drugą kopię. Teraz w komórce są już dwa aktywne onkogeny, brakuje natomiast genu powstrzymującego nowotworzenie.

W fatalnym marszu pada komenda „Start”. Wszystko zaczyna się rozpadać. Komórka, która ma za sobą cztery mutacje, żyje dłużej niż jej siostry. Dzieli się, a podczas podziału znów mutuje. Aktywowane są ścieżki sygnałowe pozwalające na jeszcze lepsze przystosowanie komórek do wzrostu i przeżycia. Jedna mutacja w guzie pobudza okoliczne naczynia krwionośne do wzrostu. Dzięki innej mutacji guz zyska zdolność przetrwania nawet w tych partiach organizmu, do których dociera mniej tlenu.

Mutacje kolejnych genów sprawiają, że komórki nowotworowe stają się zdolne do przejęcia kontroli nad angiogenezą, czyli tworzeniem nowych naczyń krwionośnych, które wykorzystywane są do wzrostu guza. Biotechnolog

Komórki rodzą komórki, a te rodzą komórki. W jednej z nich zostaje aktywowany gen zwiększający mobilność. Ta komórka może podróżować po tkance płuc i wejść do krwiobiegu. Jej potomkinie będą umiały już przetrwać w szpiku kostnym. Jedna dotrze z krwią do zewnętrznej krawędzi miednicy i tam rozpocznie nowy cykl przetrwania i kolonizacji. Dokonał się pierwszy przerzut nowotworu powstałego w płucach.

Mężczyzna od czasu do czasu czuje lekkie duszności. W płucach pojawia się nieznaczny ból. Przy chodzeniu zauważa, że coś rusza mu się pod żebrami. Mija rok; dziwne objawy nie ustępują. Mężczyzna idzie do lekarza. Tomografia komputerowa ukazuje korowatą masę wokół jednego z oskrzeli. Biopsja. Rak płuca. Chirurg ogląda pacjenta i wyniki tomografii. Mówi, że rak jest nieoperacyjny. Trzy tygodnie później mężczyzna wraca do kliniki, skarżąc się na ból w żebrach i biodrze. Scyntygram ujawnia przerzuty w żebrach i miednicy.

Zaczyna się dożylna chemioterapia. Komórki guza w płucach reagują na leczenie. Pacjent dzielnie znosi kolejne cykle.

Ale pewnego dnia jedna z komórek raka przechodzi nową mutację. Staje się teraz odporna na leki. Siedem miesięcy od chwili rozpoznania dochodzi do nawrotu choroby. Przerzuty są w płucach, kościach, wątrobie. Jest 17 października 2004 roku. Mężczyzna, odurzony opiatami, by nie czuł bólu, umiera w bostońskim szpitalu. Żona i dzieci są przy nim do końca. Miał siedemdziesiąt sześć lat.

Drobina azbestu nadal tkwi w jego płucu.

* * * * *
To fragment szalenie pasjonującej książki "Rak. Cesarz wszech chorób" onkologa Siddharthy Mukherjee, o historii raka i sposobach walki z nim od starożytności, do historii najnowszej, kiedy odnotowujemy pierwsze, niewielkie ale postępy. Powyższy fragment to opowieść autora o jego pierwszym zmarłym pacjencie. Prawdziwe w tej historii są tylko jej początek i koniec, to co się działo od pierwszego kontaktu z azbestem do pierwszego kontaktu z lekarzami to już hipotetyczna, ale wciąż bardzo prawdopodobna opowieść oparta na aktualnej wiedzy dotyczącej faz rozwoju nowotworu. Oczywiście sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana (tutaj dla chętnych level wyżej), ale JM to portal z ciekawostkami.

O powstawaniu raka świetnie opowiedzieli też świeżo upieczeni lekarze:
https://www.youtube.com/watch?v=hMElI8hb5a4
2

Oglądany: 65216x | Komentarzy: 81 | Okejek: 277 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.10

19.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało