Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Poimprezowa pobudka, prawdziwy bohater i inne anonimowe opowieści

72 884  
232   25  
Dziś przeczytacie także m.in. o nietypowej spowiedzi, powodzie ataku serca dziadka, chowaniu się w szafie i wyjściu z niej.


#1.

Jestem ateistką, ale pochodzę ze średnio religijnej rodziny (raz na parę miesięcy dojdą do wniosku, że czują niesamowitą potrzebę spotkania z Bogiem w Kościele). Moi rodzice zdają sobie sprawę z moich poglądów i nigdy nie przymuszali mnie do chodzenia do Kościoła, chociaż nie raz mnie zwyczajnie prosili, abym poszła z nimi.

Zazwyczaj się zgadzałam, ponieważ po mszy szliśmy na jakiś spacer i obiad (a lubię jeść). Nigdy nie czułam, że posiedzenie 40 minut na ławce to ujma na moim ateistycznym honorze i poświęcałam ten czas na rozmyślanie o własnych sprawach.
Pewnego takiego razu, mama zapytała mnie, czy nie poszłabym razem z nimi do spowiedzi, bo wypadało jakieś święto. Zgodziłam się dla świętego spokoju, nic mi nie szkodziło chwilę pogadać z księdzem.

Czekając w kolejce do konfesjonału próbowałam usilnie wymyślić jakieś występki, bo nic oprócz "przeklinam" oraz "nie słucham rodziców" nie przychodziło mi do głowy, a to przechodziło jak byłam w wieku okołokomunijnym. Postanowiłam postawić po prostu na szczerość, i po odczytaniu formułki z książeczki (nigdy nie potrafiłam tego zapamiętać) powiedziałam księdzu, że po prostu nie wierzę w Boga.

Nastała długa cisza, kiedy to ksiądz próbował zrozumieć co właśnie usłyszał. Popatrzył na mnie zdziwiony, bo chyba w seminarium nie odblokował tej opcji dialogowej. Byłam nastawiona na jakąś reprymendę, czy oschłe potraktowanie, więc byłam naprawdę zdziwiona faktem, że facet bardzo delikatnie odpowiedział na moje wyznanie.

Próbował wyjaśnić, że Boga każdy odnajduje w innym czasie, a że skoro tu jestem i zdecydowałam się mu to powiedzieć, to był jakiś powód. Powiedział mi, że jeśli miałabym ochotę pogadać to drzwi zakrystii są zawsze otwarte, a że musi jakąś pokutę dać, to polecił mi, abym Bogu po prostu wieczorem podziękowała za to, co mnie uszczęśliwia.

Mama pytała mnie, czemu tak długo ksiądz mnie trzymał i o czym takie kazanie mi dał, ale jej nie odpowiedziałam.

Żałuję jedynie, że wszyscy księża nie mają takiego podejścia.

#2.

Wczoraj w środku nocy zadzwonił telefon. Usłyszałem głos lekarza. Mój dziadek przeżył atak serca. Czym prędzej ruszyliśmy do szpitala. Najstarszy członek naszego rodu miał sporo szczęścia – jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo i po tygodniu obserwacji może jechać do domu. Problem w tym, że babcia nie chce nawet słyszeć o tym, żeby do niej wracał. Okazało się, że dziadek dostał ataku serca po tym, jak w tajemnicy udał się do mieszkania swojej „pani na boku” i nałykawszy się niebieskich pigułek, przez pół nocy oddawał się miłosnym uniesieniom… Oboje kochankowie mają po 88 lat.

#3.

Moja teściowa zawsze stała murem za swoimi dziećmi. Miała też, jak na swój wiek, dosyć liberalne poglądy. Temat homoseksualizmu nie był jej obcy, w pełni akceptowała takie osoby i życzyła im jak najlepiej, a nierzadko podziwiała za odwagę. Ja również miałam i nadal mam takie stanowisko.

Z jej synem byłam zamężna przez 7 lat i dorobiliśmy się córeczki (lat 6). Z mężem chodziliśmy ze sobą od liceum i myślałam, że znam go jak własną kieszeń. Niestety, rok temu powiedział mi, że jest gejem, że robił to wszystko po to, by prawda nie wyszła na światło dzienne i kocha mnie i nasze dziecko, ale nie potrafię być dla niego atrakcyjna. Przyznam, że świat mi się zawalił w pierwszej chwili, długo dochodziłam do siebie po takim ciosie, w sumie do teraz czasami miewam momenty, kiedy wpadam w wewnętrzną furię jak o tym pomyślę.

W środku tego cyrku jaki odwalił mój były mąż jest była teściowa. Jeżdżę do niej czasami z córką, żeby młoda nie straciła kontaktu z babcią, jednak podczas każdej takiej wizyty krew mnie zalewa. Teściowa cały czas zachwyca się swoim synem, mówiąc jaki to on odważny, jak sobie ładnie życie układa z innym mężczyzną i jaka to ona dumna jest z tego, że po tylu latach wyszedł z szafy. No po prostu super facet. Nic tylko podziwiać.

Jak to słyszę, to aż się krew we mnie gotuje. Jaki z niego facet? Ożenił się z hetero kobietą, ma z nią dziecko, kredyt na głowie... Nie rozumiem jak można być tak nieodpowiedzialnym. To nie chodzi o to, że jest gejem, bo za to go winić nie można. Chodzi o to, że niepotrzebnie zmarnował mi tyle lat życia, mogłam teraz tworzyć szczęśliwą rodzinę z jakimś innym mężczyzną, który by się mnie nie brzydził. Córka też ciężko przeżyła to, że jej ojciec odszedł do innego pana. Nie rozumie jeszcze do końca sytuacji, ale widzę po niej, że czuje się opuszczona.

Mój były mąż za to baluje w najlepsze i odbija sobie stracone lata, które spędził ze mną. Do dziecka nie zadzwoni, nie odwiedzi. Jedyne co robi to płaci alimenty i tyle.

Nie rozumiem, jak teściowa może pochwalać takie zachowanie. Rozumiem dumę z dzieci, ale tutaj nie ma do tego powodu. Całe życie zachowywał się jak egoista, najpierw okłamując mnie, a potem mając gdzieś własne dziecko i nasze uczucia. Rozumiem, że do takich rzeczy czasami trzeba dorosnąć, ale skoro zdawał sobie sprawę ze swojej orientacji już w liceum, to mógł się po prostu ze mną nie wiązać, tym bardziej że nie musiał się ukrywać przed rodzicami, którzy na pewno by to zaakceptowali.

#4.

Wczoraj wracając z imprezy widziałem, jak jakaś pijana dziewczyna upuściła swoją torebkę. Podbiegłem więc, podniosłem zgubę i zaniosłem ją niewieście. Ta, zamiast mi podziękować, zrobiła raban na pół miasta, wyzywając mnie od złodziei i męskich prześladowców. Na koniec wyraziła głośne przypuszczenie, że jestem też gwałcicielem, a może nawet i mordercą.
Zanim jednak zdążyłem zaprotestować przeciw tym błędnym osądom, kobieta opanowała się i zaczęła mnie wylewnie przepraszać. Przytuliła mnie, pocałowała w policzek, a następnie obficie narzygała mi na koszulę...

#5.

Kiedy miałam jakieś osiem lat, moja kuzynka przerabiała w szkole Narnię. Jako że miałyśmy dosyć bliski kontakt, to miałam okazję do słuchania jej narzekań na tę powieść niemal bez przerwy. Jako ambitna i chętna do nauki dziewczynka stwierdziłam, że skoro ta lektura jest tak beznadziejna, to wypada przeczytać ją dwa razy, a przecież jak mi ją zadadzą, to nie będę mieć tyle czasu! Poza tym marzył mi się podziw w oczach nauczycielki po usłyszeniu jaką ma wybitną uczennicę. Od razu więc wzięłam się za czytanie i tak oto przepadłam.

Już po jakimś czasie miałam wręcz obsesję na punkcie Narnii, ubłagałam nawet rodziców, aby mojej siostrze dać na imię Łucja. Co prawda jakoś specjalnie nie pokazywałam swej obsesji, ale zawsze kiedy przechodziłam obok jakiejś szafy, czułam dreszczyk emocji.

Jakoś dwa lata później przypomniałam sobie o czymś wręcz niezwykłym. Pominęłam jedną szafę w domu! Tę największą, w sypialni rodziców. Wiedziałam, że oni bardzo nie lubią, kiedy ktoś wchodzi do ich pokoju, więc powiedziałam im, że idę do koleżanki, po czym zakradłam się do szafy. Po dosłownie chwili przegrzebywania jej usłyszałam otwierane drzwi i zmarłam, słysząc również głosy rodziców. Zapewne niektórzy już się domyślają - byłam świadkiem ich igraszek. Przesiedziałam w szafie aż do końca.

Na tym mogłoby się skończyć to wyznanie. Mogłoby, ale tak się złożyło, że później jeszcze wielokrotnie wchodziłam do tej szafy z zamiarem podsłuchiwania odgłosów rodziców, a nawet kilka razy zdecydowałam się ich lekko podglądać.

Nie mam żadnej traumy, wręcz bym to powtórzyła.

#6.

Dzisiaj wracałem z nocki autobusem, gdy kierowca gwałtownie zatrzymał się na pustej drodze i zaczął zmieniać pas na przeciwległy. Po przejechaniu paru metrów przez boczna szybę zobaczyłem małego jeża, który akurat w tym miejscu przekraczał jezdnię i to właśnie jego wymijał kierowca.

Każdy może zostać bohaterem!

#7.

Kojarzycie ten kawał o facecie wracającym codziennie do domu po pijaku i żonie, która ma tego dość, więc przyjaciółka radzi jej, aby jak kolejny raz tak wróci wsadziła mu prezerwatywę w dupę i potem sytuacja "magicznie" się rozwiązuje?

Cóż... mając 10 lat po raz pierwszy go usłyszałam i uznałam to za "świetny" pomysł.

Bardzo nie lubiłam, kiedy moi wujkowie i ciocie przychodzili do nas do domu i tata pił, bo potem brzydko pachniało mu z ust i rano był nie do życia. Stwierdziłam, że po takim żarcie z mojej strony już nigdy się nie napije!

Jak pomyślałam, tak zrobiłam. W ciągu trwania w naszym domu jakiejś imprezy poszłam ukradkiem do sypialni rodziców i ze "skrytki", którą odkryłam kilka miesięcy wcześniej, ale nigdy się do niej nie dotykałam, wyjęłam jedną prezerwatywę, którą, jak dziś pamiętam, schowałam do tej dużej kieszeni od ogrodniczek z przodu i jak gdyby nigdy nic wróciłam do stołu.

Tej samej nocy postanowiłam wdrożyć mój szatański plan w życie, o rany, cóż to były za emocje!

Gdy usłyszałam upragnione chrapanie taty, wytarabaniłam się z łóżka, założyłam skarpetki (mieliśmy panele i stopy mi się do nich przyklejały), przygotowałam prezerwatywę i powolutku udałam się do sypialni rodziców na parterze.

Będąc już tam podeszłam do swojego rodziciela, zsunęłam mu dół od piżamy (co nie było takie trudne, bo do tamtej pory spał tylko w gatkach - teraz sypia w długich dresach) i nałożyłam prezerwatywę na palec.

Niewiele myśląc dziugnęłam ojca prosto w rowek/dziurkę, jak zwał tak zwał.

Na swoje nieszczęście nie doceniłam "lekkości" snu swojego taty. Poderwał się z kwikiem zaraz kiedy mój dziesięcioletni paluszek wylądował - dość głęboko - w jego dupie.

Zanurkowałam pod łóżko, nie wiem jakim cudem mnie nie zauważył, ale dobrze dla mnie i zostałam tam na jakieś 40 minut, aż nie zaczął znowu chrapać jak lokomotywa.

Rano tata - już po wizycie w łazience - odrobinę zielony, wszedł do kuchni, w której jadłam śniadanie i poprosił mamę na "poważną rozmowę". Śmiech mamy słyszałam aż z drugiego pokoju. Potem tata był na nią obrażony przez kilka dni.

A wszystko przypomniało mi się dlatego, że mama dzisiaj na moich dziewiętnastych urodzinach postanowiła wspomnieć jak "dziesięć lat temu ojciec obudził się po imieninach z prezerwatywą w dupie".

<<< W poprzednim odcinku m.in. szkolna wyprawka i piękne niebieskie oczy

18

Oglądany: 72884x | Komentarzy: 25 | Okejek: 232 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.10

21.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało