Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Bunt maszyn już się rozpoczął? 7 przypadków, kiedy roboty zabiły człowieka

48 772  
162   29  
Postęp technologiczny nie tylko ułatwia życie ludzi, ale również wprowadza wiele problemów, z jakimi nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Doskonałym przykładem jest tutaj dziedzina robotyki i automatyzacja. Osoby żyjące w naszych czasach muszą mierzyć się z bardzo unikalnym problemem, jaki stanowią roboty… zabijające ludzi.
1786059f23dc29dRobot_Apocalypse_750.jpg

Kiedyś takich rzeczy nie było i nic podobnego się nie zdarzało. Owszem, można to zaliczyć do wypadków mechanicznych z udziałem maszyn, jednak tutaj pojawia się magiczne słowo „robot”, które zmienia nasze postrzeganie całej sprawy. Wszyscy przecież oglądaliśmy filmy z serii Terminator.

Wprawdzie w zdecydowanej większości przedstawionych poniżej przykładów nie mamy do czynienia z buntem maszyn, to jednak brzmi to wszystko dość niepokojąco. Przed wami 7 przypadków, kiedy roboty zabiły ludzi:

#1. Robert Williams

1785917386dbddbrobotarms.jpg

Robert Williams otwiera nasze zestawienie, ponieważ jest pierwszą osobą zabitą przez robota. Stało się to w fabryce Forda we Flat Rock w stanie Michigan dnia 25 stycznia 1979 roku. Williams został uderzony przez robotyczne ramię, kiedy wspinał się na półkę, aby skontrolować liczbę znajdujących się tam odlewów.

Pech chciał, że zadanie to miało być wykonywane właśnie przez robota, niestety nie robił on tego prawidłowo. Cały czas nie zgadzała się liczba odlewów już gotowych z liczbą podawaną przez komputer, w związku z czym pracownicy sami musieli to kontrolować.

W trakcie postępowania śledczy doszli do wniosku, że śmierć Williamsa była spowodowana brakiem właściwych środków bezpieczeństwa, w związku z czym rodzina pracownika otrzymała 10 milionów dolarów odszkodowania.

#2. Dziewięciu żołnierzy z RPA

178591601126f7dOerlikon_GDF_006_35m.jpg

Aż dziewięciu żołnierzy armii Republiki Południowej Afryki zostało zabitych, a kolejnych 14 zostało rannych w incydencie z udziałem działka przeciwlotniczego Oerlikon GDF-005. W 2007 roku podczas ćwiczeń z bronią w bazie wojskowej Lohatlha doszło do tragedii. Działko wymierzyło w żołnierzy znajdujących się na placu i wystrzeliło w nich blisko 250 pocisków kalibru 35 mm.

Oerlikon GDF-005 został wyposażony w specjalny system, dzięki któremu mógł podejmować działania bez udziału człowieka. Niestety, jak pokazuje powyższy przykład, system nie sprawdzał się najlepiej. Według relacji świadków działko już wcześniej samowolnie wystrzeliwało kilkaset pocisków w powietrze. Nigdy jednak nie celowało w żywe cele. Śledztwo wykazało, że prawdopodobną przyczyną wypadku były problemy z oprogramowaniem. Mogła to również być awaria mechaniczna, jednak ta wersja zdarzeń wydaje się być mniej prawdopodobna.

#3. Micah Johnson

1785915362ac1d6Micah_X_Johnson_Dall.jpg

Ten przypadek jest wyjątkowo interesujący, mimo że towarzyszące mu okoliczności są bardzo nieprzyjemne. 7 sierpnia 2016 roku Micah Johnson zabił pięciu oficerów policji w Dallas i zranił kolejnych dziewięciu oraz dwóch cywili. Wydarzenia związane były z protestem przeciwko przemocy wobec czarnoskórych mieszkańców Ameryki.

Pierwsi funkcjonariusze zostali zabici około godziny 21 w trakcie protestu. Następnie sprawca przeniósł się do El Centro College, gdzie zastrzelił kolejnych policjantów. Później mężczyzna zaszył się w placówce i nie chciał wyjść na zewnątrz. Policja dała mu wybór: albo opuszcza kryjówkę i dobrowolnie oddaje się w ich ręce, albo zostaną zastosowane środki siłowe – Micah nie wyszedł.

1785912be186049160711220428_dallas_.jpg

Funkcjonariusze przyczepili kostkę materiału wybuchowego C-4 do ramienia robota, który pierwotnie służył do rozbrajania bomb, a następnie skierowali go do miejsca, w którym ukrywał się sprawca. Ładunek eksplodował i zabił Johnsona, uszkadzając przy okazji samego robota.

Był to pierwszy tego typu przypadek w policji, kiedy użyto robota do podobnego celu. Nieco większe doświadczenie w tej materii mają jednostki SWAT oraz Amerykańskie Siły Zbrojne, które uciekały się do podobnych sztuczek znacznie częściej.

#4. Kenji Urada

1785918091310f7robots_3_1024x690.jpg

Kenji Urada zginął w fabryce Kawasaki Heavy Industries w Akashi w Japonii z „rąk” robotycznego ramienia. Incydent miał miejsce w sierpniu 1981 roku, co czyni go pierwszym tego typu zdarzeniem, jakie miało miejsce na terenie Kraju Kwitnącej Wiśni.

Pracownik zginął w trakcie próby naprawy robota. Niestety ramię nagle zwariowało i przyszpiliło mężczyznę do innego robota, w wyniku czego Urada zmarł. Z robotem już od pewnego czasu było coś nie tak. Nieco wcześniej został zdjęty z linii i odesłany do naprawy. Po powrocie oddzielono go od innych maszyn specjalnym ogrodzeniem. Wszyscy pracownicy mieli kategoryczny zakaz otwierania drzwi w celu dostania się w pobliże robotycznego ramienia. Urada jednak nie otworzył żadnych drzwi, a przeskoczył przez ogrodzenie i wziął się do pracy. Przypadkiem, jedną z części swojego ciała, pracownik musiał aktywować robota, a ten potraktował go jak przedmiot, którym należy się zająć.

#5. Pracownik Volkswagena

17859146bdd1826image.jpg

Przenieśmy się na moment do Europy, a konkretnie do fabryki Volkswagena zlokalizowanej w Baunatal w Niemczech. W 2015 roku na terenie zakładu doszło do fatalnego wypadku. Jeden z pracowników, którzy odpowiedzialni byli za obsługę robotycznych ramion wykonujących różne zadania, został zabity przez maszynę. Ramię zajmowało się przypinaniem arkuszy blachy do ramy pojazdu i dokładnie w taki sposób potraktowało anonimowego pracownika, którego rodzina nie życzyła sobie, aby ujawniać jego tożsamość.

Robotyczne ramiona tego typu zwykle znajdują się w specjalnych klatkach, jednak w tym przypadku mężczyzna musiał wejść do środka, aby móc wykonać swoją pracę. W swoim oświadczeniu Volkswagen zawyrokował, iż przyczyną fatalnego zdarzenia był błąd człowieka. Najciekawsze jest jednak to, że razem z zabitym w klatce znajdował się drugi pracownik, któremu w trakcie zdarzenia włos nie spadł z głowy.

#6. Regina Elsea

1785911655f0cc6170102_briqulet_brid.jpg

W 2016 roku 20-letnia Regina miała wziąć ślub ze swoim chłopakiem. Kobieta mieszkała w mieście Cusseta leżącym w stanie Alabama w USA i tam też pracowała w fabryce produkującej części do samochodów marki Hyundai i Kia. Niestety dwa tygodnie przed ślubem zdarzył się straszliwy wypadek, w którym kobieta poniosła śmierć.

Pracownicy fabryki mieli kategoryczny zakaz zbliżania się do maszyn i wchodzenia do obszaru przeznaczonego jedynie dla obsługi. Niestety jedno z ramion uległo awarii, a nikt nie odpowiadał na ich telefony i ekipa nie wiedziała co robić. W końcu zapadła decyzja o samodzielnej próbie naprawy robota.

W trakcie prac ramię nagle zrestartowało się i znów zaczęło działać. Regina niestety znajdowała się w pobliżu i to ona została najbardziej poturbowana. Robot pchnął kobietę i przycisnął do innej maszyny, przez co spowodował poważne uszkodzenia ciała. Dziewczyna szybko została przewieziona do najbliższej placówki medycznej, gdzie zmarła następnego ranka. Wszelka pomoc nic nie dała – obrażenia były zbyt poważne.

Późniejsze śledztwo wykazało, że w fabryce dochodziło do wielu naruszeń zasad bezpieczeństwa. Firma robiła to tylko po to, aby maksymalizować zyski. W związku z tym Amerykański Departament Pracy zamknął zakład i dwie współpracujące z nim agencje. Właściciel ponoć miał zmuszać pracowników do robienia nadgodzin i siedzenia w pracy po 7 dni w tygodniu. Dodatkowo niewykwalifikowany personel często zachęcany był do naprawy maszyn.

#7. Joshua Brown

17859196fc18698jpg_a1356_0208.jpg

Joshua Brown to również bardzo ciekawa postać. Jest to bowiem pierwszy mężczyzna, który zginął jadąc w samochodzie w trybie autopilota. Stało się to 7 maja 2016 roku w Tesli Model S.
Opis wypadku sprostował użytkownik Wykopu anon-anon.

Joshua jechał 2 pasmową autostradą US-27A (jest to autostrada z kolizyjnymi skrzyżowaniami). Tesla miała włączonego autopilota. Radar samochodu potraktował naczepę z prześwitem między kołami (amerykańskie nie mają "fartuchów" ochronnych) jako tablicę drogową czy też temu podobną przeszkodę, pod którą można przejechać. W samochodzie zamontowana była pierwsza wersja autopilota z jedną kamerą, dlatego też radar miał większy priorytet od wskazań optycznych. Samochód nie zmieniał pasa, natomiast kierowca ciężarówki (jak się później okazało, będąc pod wpływem marihuany) skręcił w lewo, wymuszając pierwszeństwo na Tesli. Tesla przejechała pod naczepą, po czym 100 metrów dalej uderzyła w słup. Słup się poddał i samochód zatrzymał się ostatecznie kilka metrów dalej.

1785913158a0ba2Deadly_Tesla_Autopil.jpg

Bajeczkę o tym, że kierowca Tesli oglądał Harry'ego Pottera wymyślił kierowca ciężarówki, by mieć coś na swoją obronę. Natomiast prawdą jest, że kierowca pojazdu osobowego nie obserwował uważnie drogi, myśląc, że autopilot wyręczy go w prowadzeniu auta. Niestety autopilot nie jest systemem autonomicznego prowadzenia samochodu. To jedynie pomocnik, taki jak tempomat, i nie zwalnia z obowiązku obserwacji drogi.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
15

Oglądany: 48772x | Komentarzy: 29 | Okejek: 162 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało