Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Walkman skończył 40 lat! Oto kilka ciekawostek na temat pierwszego przenośnego odtwarzacza muzyki

33 658  
190   46  
To był koniec lat 80. A może już początek kolejnej dekady? Brodaty spaślak w czerwonym kubraczku zostawił pod wyleniałą choinką małą paczuszkę dla mnie. We wnętrzu pudełka spoczywało niebieskie, prostokątne pudełeczko z klapką i obitymi gąbką słuchawkami na metalowym pałąku. To był dzień, w którym muzyka zaczęła mieć istotny wpływ na moje życie.
Ten mały, przypinany do paska spodni wynalazek zagwarantował mi właściwy soundtrack do większości dzieciństwa. Od tego też momentu szczególną uwagą zacząłem też darzyć rynkowe stoiska z podrabianymi kasetami magnetofonowymi…

Niedawno dowiedziałem się, że mój dzielny towarzysz, który pomógł mi odkryć mnóstwo wspaniałych kapel, właśnie skończył 40 lat!


„Walkman”, czyli sequel „Pressmana”

Zanim firma Sony wprowadziła na rynek pierwszy w historii przenośny odtwarzacz muzyki, miała już na koncie tak zwanego Pressmana, znanego też jako TCM-100. Pierwsze urządzenie z tej serii pojawiło się w sprzedaży w 1968 roku, czyli całe 11 lat przed premierą Walkmana. Był to przenośny dyktafon stworzony z myślą o dziennikarzach. Posiadał on wbudowany mikrofon, ale dodano do niego też wejście minijack , dzięki któremu możliwe było podłączenie zewnętrznego akcesorium. Do późniejszych wersji Pressmana dorzucono zintegrowany głośniczek pozwalający na odsłuchanie nagrań.


To wszystko przez operę

Jednym ze współzałożycieli Sony był Masaru Ibuka, który odszedł na emeryturę w 1976 roku. Mimo to przez wiele jeszcze lat udzielał się w firmie jako jeden z najważniejszych doradców. W 1979 roku Masaru zwrócił się do swoich dawnych pracowników z osobistą prośbą wyprodukowania specjalnie dla niego jednego egzemplarza przenośnego odtwarzacza, dzięki któremu Ibuka mógłby słuchać swych ulubionych oper podczas długich podróży samolotem. Zadanie to okazało się stosunkowo łatwe do wykonania. Kozo Ohsone – ówczesny szef działu odpowiedzialnego za urządzenia rejestrujące dźwięk – po prostu przerobił jeden z Pressmanów.


Walkman miał być dla Sony ratunkiem po klapie Betamaxa

Nie powstał jednak tylko jeden prototyp późniejszego Walkmana. Drugi, identyczny odtwarzacz trafił bowiem w ręce Akio Mority – człowieka, który wraz z Masaru Ibuką w 1946 roku zakładał firmę Sony. Zaintrygowany tym urządzeniem Akio postanowił przetestować je podczas pobytu na polu golfowym. Oniemiał – jakość odtwarzanego dźwięku była fenomenalna!


Dyrekcja Sony szybko uznała, że firmie przydałby się produkt, który pozwoliłby wszystkim zapomnieć o porażce wypuszczonego na rynek nowego formatu kaset video. Przypomnijmy – Betamax miał być technologicznie i jakościowo lepszym konkurentem dla VHS, jednak z racji na cenę i brak odpowiedniej promocji nośnik ten poległ w starciu ze swym rywalem, a Sony odnotowało olbrzymie straty.

Zachwycony odtwarzaczem Morita nie czekał aż dział technologiczny dopracuje Walkmana i kazał natychmiast wyprodukować całą serię tych urządzeń. Pierwszy, mający premierę w lipcu 1979 roku Walkman praktycznie niczym nie różnił się od swego prototypu!

Klapa, a potem… sukces!

Mimo że przenośny odtwarzacz kaset wydawał się produktem skazanym na sukces, w dniu premiery sprzedano zaledwie 3 tysiące sztuk tego odtwarzacza. Sony nie mogło sobie pozwolić na kolejną wtopę i postanowiło zaciekle walczyć o klientów. Wręczono więc pracownikom firmy po Walkmanie i wygnano ich na ulice japońskich miast, aby zaczepiali ludzi i pokazywali im jakim doskonałym wynalazkiem jest ten rewolucyjny produkt. Taka taktyka okazała się strzałem w dziesiątkę, a zainteresowanie Walkmanem gwałtownie podskoczyło.


Początkowo planowano międzynarodową premierę Walkmana na wrzesień 1979 roku. Popyt na to ustrojstwo w samym Kraju Kwitnącej Wiśni był jednak ogromny. Uznano więc, że termin "ataku" na resztę świata trzeba nieco przesunąć. Tymczasem turyści odwiedzający Japonię kupowali ogromne ilości Walkmanów i zabierali je do swoich ojczyzn!
Ostatecznie legendarny, pierwszy model Walkmana, czyli TPS-L2 wydany został w wielu państwach pod bardzo często innymi nazwami. Na przykład w USA znany był on jako Soundabout, w Szwecji jako Freestyle, natomiast mieszkańcy Wielkiej Brytanii dostali Stowaway.


Dzięki Walkmanowi płyty winylowe ostatecznie odeszły w zapomnienie

Zgodnie z wizją Mority, Walkman był urządzeniem tanim. Mimo że w zasadzie, jeśli chodzi o wykorzystaną technologię, niewiele się on różnił od wspomnianego Pressmana, to już jego cena była znacznie niższa. Dyktafon kosztował bowiem 400 dolarów, natomiast odtwarzacz kaset – zaledwie 124.
Kampanie promocyjne i reklamy Walkmana skierowane były do młodzieży. W tym celu wkrótce po premierze tego urządzenia Sony wypuściło też na rynek lekkie i stylowe słuchawki.


W momencie premiery Walkmana w USA co roku odnotowywano 4 miliardy dolarów zysku ze sprzedaży muzyki, z czego połowa należała do rynku płyt winylowych! Kiedy w 1980 roku „cudowne dziecko” Sony pojawiło się na sklepowych półkach w Stanach Zjednoczonych, sprzedaż kaset momentalnie poszybowała w górę i już trzy lata później wyparły one pozostałe nośniki.

Efekt Walkmana

Pojawienie się na rynku tak rewolucyjnego urządzenia miało nie tylko efekt we wzroście sprzedaży kaset, ale także i stało się ciekawym zagadnieniem dla socjologów. Niedługo po tym, jak produkt Sony podbił serca milionów użytkowników, profesor Shuhei Hosokawa na łamach pisma „Popular Music” napisał artykuł, w którym uznał Walkmana za urządzenie mocno wpływające na kontakty międzyludzkie. Od teraz osoby ze skłonnościami introwertycznymi mogły jeszcze bardziej zamknąć się w sobie i odseparować od otoczenia swoja prywatną dźwiękową „bańką”.


Równocześnie przechodzień chcący nawiązać kontakt z posiadaczem Walkmana musiałby świadomie pozbawić go przyjemności słuchania muzyki i zmusić do wyłączenia odtwarzacza lub zdjęcia słuchawek z uszu.
Ten społeczny fenomen Hosokawa nazwał "efektem Walkmana".

Co ciekawe – podobne obiekcje miała dyrekcja Sony. W niektórych modelach odtwarzacza pojawiły się np. guziki pozwalające na wyciszenie dźwięku. W ten sposób można było z kimś pogadać bez potrzeby ściągania ustrojstwa z uszu. Innym rozwiązaniem były dwa wejścia słuchawkowe ułatwiające „dzielenie się” słuchaną przez siebie muzyką.


Wynalazek Sony miał też spory wpływ na uprawianie sportu!


Walkman często reklamowany był jako idealny produkt dla osób aktywnych fizycznie – zarówno tych, którzy uwielbiają jogging, jak i miłośników siłowni czy jazdy na rolkach! Przedstawiciele zachodniej klasy średniej odkryli, że słuchanie muzyki świetnie zabija nudę związaną z wykonywaniem nudnych powtórzeń podczas treningów, a odpowiednio dobrane kawałki są wręcz prawdziwym motywacyjnym kopem! Kluby fitness nagle zapełniły się ludźmi ze słuchawkami na uszach.


Sony produkowało Walkmany aż do 2010 roku!

Do 1990 roku na rynku było już 80 różnych rodzajów flagowego produktu Sony, natomiast do roku 2010, kiedy to z taśmy zjechał ostatni Walkman, firma mogła pochwalić się aż setką modeli odtwarzaczy. Mimo że dziś już raczej nie kupimy nowego firmowego Walkmana, to od 2014 roku obserwuje się wzrost zainteresowania tym gadżetem. A to dzięki filmowi „Strażnicy Galaktyki”, w którym to główny bohater słucha muzyki z lat 80. na swoim starym, przenośnym odtwarzaczu. Po premierze tej marvelowskiej produkcji gwałtownie podskoczyły ceny używanych, klasycznych już, pierwszych w historii przenośnych urządzeń do słuchania muzyki. Mowa oczywiście o legendarnym TPS-L2.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
2

Oglądany: 33658x | Komentarzy: 46 | Okejek: 190 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało