Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego nie robimy rzeczy, które w sumie chcielibyśmy zrobić?

50 253  
130   30  
Jest kilka powodów - uwaga, tekst naszpikowany jest ironią i sarkazmem, jeśli nie znasz tych pojęć, to przejdź na stronę z pajacykiem.

#1. Bo to frajerstwo

I tak wychodząc z psem na spacer, to przecież sprzątnęlibyśmy to, co pies zostawia po sobie, ale o ile nikt nie idzie, to lepiej tego nie sprzątać, bo to jakieś frajerstwo w gównie psim się tytłać. A jeszcze ktoś znajomy zobaczy… no i co my tak? Że gówno psie nosimy w torebce foliowej? To frajerstwo jest jak nic. Lepiej nie ruszać. Samo wsiąknie.

#2. Bo nie chcemy być niegrzeczni

Dlatego nie powiemy babce, która wpakowała się przed nami do lekarza, że ma czekać jak wszyscy? Ona w momencie kiedy drzwi się otwierają rzuca „tylko coś spytam”, jednocześnie wciskając całe swoje jestestwo w ledwie uchyloną szczelinę drzwi, wślizgując się do środka jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”, a my ugrzecznieni gotujemy się w środku, pokornie czekając aż wyjdzie.

#3. Bo to by nie było dobrze przyjęte przez środowisko

„Nie, nie. Tego rodzaju muzyki to ja nie słucham, bo to nie jest zbyt ambitne. Koncernowego piwa też nie piję”. A srał to pies, ja tam lubię Adele i Tyskie, choć mi w internecie mówią, że nie ma się czym jarać. Disco polo też lubię, jak jest okazja się przy tym pobawić. Muzyka rozrywkowa jest żeby dawać rozrywkę i nie ma się co krygować. Jak chcę się „odchamić”, to sobie puszczam Cztery Pory Vivaldiego i ronię łzę zachwytu przy Burzy w Lecie. Problem?

#4. Bo to jakoś nie wypada

Zdarzyła się chyba każdemu sytuacja, w której witamy się w jakimś biurze z kierownikami, prezesami, czy nawet w sklepie z kasjerką, a krzątającej się w kącie pani sprzątaczce czy sekretarce nie rzucimy już nawet „cześć”, bo to nie ten szczebel, i w ogóle jakoś nie wypada równać kierownika do sprzątaczki. To jest tak cholernie niezręczna sytuacja!

#5. Bo to buractwo

Jak wsiadam do pociągu dalekobieżnego, to zdejmuję buty, bo czuję się tak o wiele wygodniej. Na twarzach współpasażerów malują się często po kolei emocje zdradzające intensywne procesy myślowe. „Nie no, jak to tak, buty zdejmować. Tak nie można. Przecież to buractwo jakieś… Chociaż w sumie to pewnie tak i wygodniej, bo po co w tych butach sześć godzin siedzieć, ale nie. Nie! Bankowo buractwo! Nie no, w sumie sam bym zdjął… ale co ja? Jak ja? Że buty będę teraz zdejmował? Skarpetki pokazywał? NIE! Powiem mu zaraz! Zaraz mu powiem, że tak się nie godzi! Tylko że co… no w sumie krzywdy nikomu nie robi. Śmierdzieć nie śmierdzi… Nie! To bankowo jest buractwo pierwszej wody! Nic nie będę mówił, ale po prostu tak się nie robi! Burak bez szkoły, cham i prostak”. Co ciekawe – ta burza emocjonalna w ogóle nie występuje w samolotach nawet na krótkich rejsach i w pociągach „zagranico”. Jakieś wytłumaczenie?

#6. Bo to wieśniactwo

Dlatego nie lubimy, jak ktoś obcy nas zagaduje, i choćbyśmy mieli ochotę z nim porozmawiać, to to takie dziwne uczucie. „Co za wieśniak, zachowuje się jak Wujek Staszek na plaży w Jastarni czterdzieści lat temu. Prywatność, panie! Prywatność! Ja tu przyszedłem posiedzieć i poczytać w komórce co u moich znajomych na fejsie, a nie gadać z obcymi ludźmi o pogodzie i służbie zdrowia!”.

#7. Bo to się nie godzi

„Oj, stara już jestem i bym usiadła w tym autobusie, ale miejsca zajęte. Ustąpiłby mi ktoś! No przecież nie powiem nikomu, że chcę usiąść! To mi nie przystoi!”. Ale już tak się komuś wepchnąć w kolejkę u lekarza, to przystoi, bo „ja tylko coś spytam”. A wystarczyłoby naprawdę kulturalnie podejść i powiedzieć „Daj mi młody człowieku usiąść. Dziękuję bardzo”. I to nie są jakieś tam moje głupie wymysły, tylko tak to na świecie parę razy widziałem. I jest to tak naturalne i niewymuszone, że nawet się na to uwagi nie zwraca, bo to zawsze wygląda tak, jakby ta starsza osoba tę młodszą znała. Tam i uśmiech się pojawia, i krótka gadka, i taka osoba rękę na ramieniu położy wybrankowi od ustępowania. Zwyczajna przyjazna relacja, a u nas ludzie wolą dumnie i honorowo cierpieć w milczeniu, niż się grzecznie i uprzejmie odezwać do obcej osoby. Fuck logic! Ja Wam daję gwarancję, że na wypowiedziane z uśmiechem hasło „Mógłby mi pan…” nie trzeba nawet dodawać „…ustąpić miejsca”, bo już się siedzi siadem płaskim na czterech literach w zatłoczonym tramwaju.

#8. Bo nie chcemy wymagać

Dlatego mamy problem ze złożeniem reklamacji towaru i nie umiemy normalnie pójść do sklepu mówiąc „Wie pan, tu się zepsuło”. Tylko szukamy wymówek, żeby tylko nie składać reklamacji i nie wymagać naprawy / wymiany / zwrotu, albo robimy zupełnie inaczej! Wtedy idziemy z pianą na pysku „bo tak trzeba”, „bo mi się należy”. Bo pójść grzecznie pogadać to znów by było frajerstwo.

#9. Bo nie wiemy co powiedzieć

I tak jakoś jak wbijam z buta do sklepu z rajstopami czy damską bielizną i mówię czego potrzebuję, to obsługa bywa lekko zdziwiona. „Wie pan… panowie tak raczej nie przychodzą, a jak już są, to albo się nieśmiało kręcą za filarem, albo tak w ogóle nie wiedzą co powiedzieć i widać, że się niezręcznie czują”. Ja tam nie mam oporów, a czy sobie ktoś pomyśli, że sam będę w tych rajstopach latał po lesie i straszył grzybiarzy, to mi to i tak koło dzyndzla lata. Grzybiarzom też.

#10. Bo co sobie ludzie pomyślą?

I tak sobie gnijesz z kumplami z roboty na piwie w jakiejś ciemnej knajpie, bo tak robią mężczyźni. Za cholerę im się nie przyznasz, że bardziej jarasz się filharmonią czy operą i lubisz tam siedzieć sobie jak stukilogramowy kafar wbity w poduszkę na szpilki i ronić łzę wzruszenia przy kolejnych ariach i pasażach.

#11. Bo cholera wie

Nie mieliście nigdy tak, że widzicie jak ktoś się męczy z walizką na schodach, z wózkiem w drzwiach, albo mama / babcia styrana wieczorem jeszcze męczy się przy garach, a Wy zamiast „Hej! Chętnie pomogę” byliście tylko biernymi obserwatorami? Miałem tak parę razy w życiu i za każdy razem myślałem sobie po fakcie „Broniłem się sam przed sobą przed podjęciem tego minimalnego wysiłku, a teraz jestem cholernie zmęczony samą świadomością tego, że nie pomogłem. A mogłem! Przecież nic mnie to nie kosztowało, było mnie na to stać”.
122

Oglądany: 50253x | Komentarzy: 30 | Okejek: 130 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.10

22.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało