Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kiedy filmowców poniesie wyobraźnia - wojenne produkcje, które nagięły fakty

100 416  
308   85  
Tworząc film wojenny, trzeba liczyć się z tym, że każdy najmniejszy nawet błąd czy najdrobniejsza nieścisłość dotycząca faktów szybko zostanie zauważona przez osoby obeznane z historią. Pół biedy, jeśli wtopa jest na tyle niewielka, że pastwienie się nad produkcją byłoby zwykłym czepialstwem. Czasem jednak filmowców ponosi wyobraźnia tak, że ich dzieło dostaje od widzów całkiem zasłużone bęcki.
„Szyfry wojny”

Nakręcona w 2002 roku produkcja Johna Woo traktowała o pewnym interesującym epizodzie z czasów II Wojny Światowej. Otóż amerykańska armia zatrudniła grupę Indian z plemienia Navajo, których zadaniem było tworzenie i przekazywanie informacji w ich języku. Ten dla wroga był oczywiście całkowicie niezrozumiały. W „Szyfrach wojny” sierżant grany przez Nicolasa Cage’a dostaje zadanie ochrony jednego z takich szyfrantów podczas wojennej operacji na archipelagu Marianów.


Kluczowym elementem filmu jest zadanie zabicia Indianina, jeśli na horyzoncie pojawiłaby się groźba, że ten trafi w ręce nieprzyjaciela. John Woo najwyraźniej twierdzi, że do każdego Czerwonoskórego operującego językiem Navajo „przypisany” był jego własny, prywatny egzekutor. Taka koncepcja, mimo że na pewno działa na wyobraźnię, nie ma absolutnie nic wspólnego z prawdą i została wymyślona tylko na potrzeby wywindowania filmowej dramaturgii.

„Full Metal Jacket”

Ten film zapada w pamięci głównie przez sceny, w których swój krasomówczy popis dawał R. Lee Ermey – amerykański aktor. Warto nadmienić, że był on równocześnie podoficerem piechoty morskiej. To pod opiekę tego sadystycznego przełożonego trafiają bohaterowie filmu, którzy pod okiem nieustannie drącego japę sierżanta przechodzą „tresurę” w obozie dla rekrutów.


Głównym, najczęściej wytykanym błędem w tej produkcji jest sugerowanie, że wspomniany sierżant odpowiedzialny jest za cały proces szkolenia. W rzeczywistości w amerykańskich obozach tego typu procesem edukacji, treningów i musztry zajmuje się ekipa złożona z trzech wojskowych, którzy zmieniają się i dzielą obowiązkami.

„Lista Schindlera”

Mimo że pamiętna produkcja Stevena Spielberga w bardzo realistyczny sposób przedstawia realia okupowanego przez Niemców Krakowa, to film zawiera dość poważny błąd. Lista, którą to tytułowy przedsiębiorca miał stworzyć, w rzeczywistości nigdy nie wyszła spod jego rąk. W czasie spisywania nazwisk Żydów, których Oskar Schindler miał uratować przed zagładą poprzez zatrudnienie ich w swojej fabryce, jej rzekomy autor siedział w więzieniu za łapówkarstwo. Mało tego – w filmie bohater przekazuje ten dokument swojemu podwładnemu, który w tamtym okresie nie pracował już dla niego.


Ponadto błędem jest pojawiający się pod koniec seansu komentarz, jakoby Oskar Schindler został w 1958 roku wyróżniony odznaczeniem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Bohater produkcji Spielberga na ten zaszczyt musiał poczekać aż do 1993 roku. Powodem tej zwłoki były doniesienia, jakoby człowiek ten okradał swoich żydowskich pracowników, a nawet znęcał się nad nimi.

„Gladiator”

„Mamma! I soldati!” - krzyknął syn Maximusa, kiedy to do domu wpadli rzymscy legioniści, aby zabić gladiatorowi rodzinę i zamienić to miejsce w pogorzelisko. Pytanie tylko czemu młodziutki aktor wypowiedział zdanie po włosku w filmie, gdzie dialogi stworzone były w języku angielskim, a tak naprawdę, w którym ludzie powinni gadać po łacinie? Cóż – to pewnie dlatego, że wcielający się w pociechę tytułowego bohatera Giorgio Cantarini jest Włochem. Nie do końca wiadomo jednak czemu jego wypowiedź nie została zdubbingowana albo wycięta z gotowego filmu.


„Wróg u bram”

Nakręcony w 2001 roku „Wróg u bram” to historia radzieckiego snajpera Wasilija Zajcewa. Taka postać faktycznie istniała i wiele elementów filmu dość dobrze oddaje legendę, która na jego temat powstała. Przypomnijmy – żołnierz ten miał zabić 242 Niemców - tak w każdym razie głosili twórcy wojskowej propagandy, za pomocą której podnoszono morale rosyjskiej armii. W rzeczywistości nie wiadomo ilu wrogów Zajcew tak naprawdę „sprzątnął”. Wiemy natomiast, że zanim trafił do Stalingradu, został skazany na śmierć po tym, jak rozstrzelał skaczącego ze spadochronem pilota strąconego niemieckiego samolotu. Ostatecznie Zajcewa ułaskawiono.


Duże kontrowersje budzi też słynny „pojedynek”, który Wasilij rzekomo stoczył z niemieckim snajperem Erwinem Königiem. Mężczyźni mieli przez kilka dni śledzić się nawzajem i czyhać na idealny moment do oddania strzału. Konfrontację tę ostatecznie wygrał Rosjanin. To właśnie te wydarzenia stały się głównym motywem filmu. Problem w tym, że prawdopodobnie nie miały one miejsca. W żadnych radzieckich źródłach nie pada nawet wzmianka o pojedynku snajperów. Historię tę opowiedział sam Zajcew i wiele wskazuje na to, że ją zmyślił, bo według dokumentów Wehrmachtu w niemieckiej armii nigdy nie służył snajper o nazwisku König…

„Szeregowiec Ryan”

To kolejna produkcja, w której Steven Spielberg wspiął się na szczyt realistycznego oddania piekła wojny. Jednak i w tym wypadku nie obyło się bez pewnej wpadki. W kilku scenach „Szeregowca Ryana” pojawiają się niemieckie czołgi Panzerkampfwagen VI Tiger. Kilka takich maszyn zachowało się do dzisiejszych czasów, jednak w pełni funkcjonalny, działający pojazd tego typu istnieje tylko jeden. Reżyser nie chciał jednak rezygnować ze sportretowania Tigerów w swoim dziele i postanowił wykorzystać odpowiednio przebudowane radzieckie czołgi T-34. I faktycznie całkiem fajnie to wyszło.



Nie wszyscy widzowie byli jednak zadowoleni. Okazało się, że twórcy tych replik zapomnieli o dość istotnym elemencie niemieckiego oryginału – mianowicie o charakterystycznej budowie trakcji z nachodzącymi na siebie kołami. Takiej nie posiadał „przebudowany” na Tygrysa czołg T-34, który pojawił się w filmie.

Źródła: 1, 2, 3, 4
7

Oglądany: 100416x | Komentarzy: 85 | Okejek: 308 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało