Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Biograficzne ściemy - filmy, które szerokim łukiem omijają niewygodne elementy życiorysów swoich bohaterów

63 054  
282   58  
Jeśli masz do czynienia z filmem biograficznym, to zazwyczaj możesz mieć też pewność, że jego twórcy staną na głowie, aby zataić wszystkie niewygodne fakty na temat głównego bohatera i przedstawić go w możliwie jak najlepszym świetle. W ten sposób powstaje kwiecista laurka, która tworzy fałszywy wizerunek osoby, o której traktuje, o czym bardzo często nie wiedzą brzydko okłamywani widzowie.

„Ptasznik z Alcatraz” wcale nie był taki sympatyczny

To jeden z największych klasyków kina i prawdziwy moment ekranowej chwały Burta Lancastera. Film opowiada historię Roberta Franklina Strouda – faceta, który zabiwszy człowieka atakującego jego przyjaciółkę, trafia za kratki najbardziej strzeżonego więzienia na świecie. Tam zaczyna opiekować się osieroconymi pisklętami, jednocześnie prowadząc batalię z nadużywającymi swoich uprawnień władzami zakładu karnego.


W rzeczywistości filmowa wersja Strouta daleka była od swego pierwowzoru. Przedstawiony jako wrażliwy na krzywdę bliźniego sympatyczny mężczyzna, był człowiekiem szalenie agresywnym i niebezpiecznym dla otoczenia. Nie od razu trafił też do Alcatraz. Stało się to dopiero po tym, jak Robert zabił strażnika więzienia Leavenworth. Za ten czyn przestępca skazany został na powieszenie. Wyrok ostatecznie anulowano, zamieniając go na dożywocie w słynnej Twierdzy. Wcześniej ugodził nożem innego więźnia i usiłował ukraść morfinę z przywięziennego szpitala.


Niektórzy osadzeni mieli okazję zobaczyć film z Burtem Lancasterem w roli ich kolegi z kicia. Zaśmiewali się ponoć do rozpuku, widząc tę do bólu ugrzecznioną wersję znanego im zabijaki.

„Piękny umysł”, ale i też mocno przesiąknięty antysemityzmem

Znakomity film opowiadający historię Johna Nasha – genialnego amerykańskiego matematyka cierpiącego na schizofrenię paranoidalną – sprawił, że Russel Crowe stał się ulubieńcem nie tylko widzów na całym świecie, ale i krytyków. Niestety, także i w tym przypadku twórcy bardzo szerokim łukiem obeszli niewygodne fragmenty życiorysu sławnego noblisty.


Przede wszystkim Nash był zatwardziałym antysemitą, który w dość ordynarny sposób wytykał starozakonne pochodzenie swoim kolegom. Dzieło Rona Howarda przemilcza też ostentacyjną niechęć, jaką Nash miał manifestować w kierunku innych matematyków. Ponadto grany przez Crowe’a bohater miał też sypiać z mężczyznami. W 1954 roku publicznie obnażył się przed pewnym homoseksualistą. Za ten występek późniejszy zdobywca Nagrody Nobla wyrzucony został z RAND Corporation – organizacji non-profit, w której się udzielał.


„Dzienniki motocyklowe” zupełnie pominęły rasistowskie przemyślenia Che Guevary

To naprawdę dobry film drogi, pokazujący najbardziej malownicze zakątki Ameryki Południowej. Jak na produkcję opartą na pamiętniku spisanym przez samego Ernesto „Che” Guevarę, zadziwiająco mało tu ideologicznego bełkotu. Główny bohater to zagubiony młody wrażliwiec, stojący u progu dorosłości.


Podróż, którą odbywa ze swoim przyjacielem sprawia, że poznaje kulturę rożnych zakątków kontynentu, a przy okazji odkrywa, że podziały między ludźmi i klasami społecznymi są bardzo be. Całkiem nieźle, jak na gościa, który w tychże pamiętnikach sporo miejsca poświęcił na dość rasistowską analizę czarnoskórych mieszkańców Ameryki Łacińskiej, uważając ich za frywolnych pijaków, którzy „zachowali czystość rasową dzięki brakowi kontaktu z kąpielą”.


„Czas mroku”, czyli Churchill poprawny politycznie

Ten film zapisał się w historii jako produkcja, dzięki której Gary Oldman wreszcie dostał Oscara. I bardzo dobrze – ten brytyjski aktor już dawno zasłużył na tę nagrodę, a jego popis w roli Winstona Churchilla tylko udowodnił, jakiej klasy jest on artystą. O ile Oldmanowi należą się owacje na stojąco za wysiłek, który włożył w wykreowanie tej postaci, to już samemu filmowi bliżej jest do laurkowej wydmuszki niż do obiektywnej biografii charyzmatycznego premiera Wielkiej Brytanii – człowieka, który nosił w sobie sporo całkiem mrocznych cech.


Jedną z jego najbardziej nieludzkich decyzji jest ta, którą polityk podjął w 1943 roku, kiedy to w Indiach, na skutek klęsk naturalnych, z głodu umierały miliony ludzi. Wówczas to Churchill uznał, że Wielka Brytania straciła północno-wschodnią część swojej kolonii na rzecz Japonii i odciął dostawy żywności w tamte rejony. Zamiast kierować statki ze zbożem do Bengalu i zapobiec śmierci milionów obywateli, zdecydował się kierować zapasy do swojej ojczyzny, uważając, że w ten sposób uda się zabezpieczyć kraj przed powojennymi skokami cen jedzenia. Podczas gdy w Indiach szalała klęska głodu, brytyjskie magazyny nie były w stanie pomieścić nadmiaru zboża. Łącznie zginęło wówczas 10 milionów ludzi! Warto dodać, że według współczesnych historyków w czasie II wojny światowej życie straciło 5,5 miliona Żydów – trudno się więc dziwić, że wydarzenia w Indiach zwane są przez niektórych „zapomnianym Holokaustem”.


Ponadto Churchill prywatnie był rasistą o bardzo mocnym antyimigranckim stanowisku. Niektórzy historycy twierdzą wręcz, że podzielał on poglądy Hitlera, aż do momentu, kiedy jego działania zagroziły bezpieczeństwu Wielkiej Brytanii…

„Gandhi” - wcale nie taki święty

Ten film to z kolei wielka rola Bena Kingsleya, a jednocześnie produkcja, która powiela mit słynnego indyjskiego propagatora pacyfizmu. Po śmierci Gandhiego w 1948 roku wiele energii włożono w to, aby postać ta wolna była od wszelkich kontrowersji z nią związanych. A nazbierało się ich dość sporo. Przede wszystkim Mahatma był rasistą, który uważał, że osoby czarnoskóre to gatunek podludzi i bardzo bolało go, że Hindusi traktowani są w taki sposób jak oni.


Podczas pobytu w więzieniu miał wielki żal, że mieszkańcy Indii trafiają do cel z Murzynami, a nie z białymi przestępcami. Był też wyjątkowym mizoginem twierdzącym, że kobiety to istoty gorsze, podporządkowane mężczyznom i ich seksualnym instynktom. Najbardziej chyba niewygodnym elementem jego biografii jest też fakt, że miał on w zwyczaju sypiać nago w jednym łóżku z bardzo małoletnimi dziewczynami. Uważał, że wystawiając swój celibat na takie próby, był w stanie osiągnąć kontrolę nad swoimi żądzami.


Dość nieładnie postąpił też z własną żoną, która zachorowała na zapalenie płuc. Życie mogło jej uratować podanie penicyliny. Niestety Gandhi kategorycznie zabronił lekarzom podawać swojej ukochanej jakieś „obcej” substancji. W wyniku tej decyzji kobieta zmarła. Z jakiegoś powodu Mahatma nie miał problemu w sięgnięciu po chininę, gdy zachorował na malarię...

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
3

Oglądany: 63054x | Komentarzy: 58 | Okejek: 282 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało