Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Legendy lotnictwa: Iljuszyn Ił-2

27 932  
275   77  
Dziś będzie o maszynie radzieckiej. Czy dobrej, czy złej... za minionego ustroju przechwalonej, swego czasu słusznie wyklinanej, ale - często zabójczo skutecznej.


Niemcy nazywali ją ponoć "samolotem z betonu", konstruktorzy "latającym czołgiem", załogi nie raz "kabiną śmierci" (zwłaszcza strzelcy), a apologeci przypisywali im określanie przez wroga "czarną śmiercią". Ostateczne podsumowanie pozostawiam Bojownictwu.

Po pierwszej wojnie światowej (i późniejszych konfliktach lokalnych) doceniono znaczenie lotnictwa w bezpośrednim wspieraniu wojsk lądowych. Z początku świetnie się w tym celu sprawdzały lekkie maszyny bombowe – zazwyczaj jednosilnikowe, dwumiejscowe dwupłaty, nie wyróżniające się niczym istotnym (w porównaniu z np. rozpoznawczymi) poza montowaniem większej liczby wyrzutników bombowych; często zresztą były to wersje jednej konstrukcji, jak choćby znane z naszych sił powietrznych Breguety XIV i XIX. Gdy maszyny dwupłatowe o stałym podwoziu przestały wystarczać, pojawiły się specjalnie konstruowane lekkie samoloty bombowe – żeby wymienić chociażby naszego Karasia, brytyjskiego Fairey Battle czy radzieckiego Suchoja Su-2.


Zachowany Su-2.

Do wspierania wojsk lądowych nadawały się jednak umiarkowanie, a to z racji braku opancerzenia, a więc podatności na ogień z ziemi – co wykluczało atak z małego pułapu (ciekawie ten problem przeskoczyli Niemcy ze swoim Ju 87, co zresztą pojawiło się potem i w nurkowcach innych państw: samoloty te pikowały na cel z większej wysokości, z prędkością znacznie utrudniającą obrońcom celowanie); poza tym przy atakach z lotu koszącego samolot mógł być uszkodzony przez eksplozje własnych bomb, co sugerowało, że korzystniejszy będzie atak z wykorzystaniem działek i – uwaga! – pocisków rakietowych, które będą wybuchać daleko przed samolotem, znacznie poza zasięgiem rażenia odłamkami.

Dygresja: problem ten można było obejść bądź ustawiając w bombach zapalniki na parosekundową zwłokę (co jednak zmniejszało ich skuteczność), bądź wyposażając je w urządzenia pozwalające na szybkie wytracenie prędkości poziomej i szybkie oddalenie się od samolotu (co jest dziś stosowane). Koniec dygresji.


Konkurent Ił-a - Su-6.

Próby dostosowania samolotów seryjnych do roli szturmowców (chociażby Koczerigin DI-6 i Polikarpow R-5) trudno było uznać za udane, dodanie uzbrojenia i/lub pancerza znacząco psuło osiągi i właściwości lotne i te wersje nie doczekały się masowej produkcji (kończyło się na kilkudziesięciu egzemplarzach). Przyszedł czas na budowę szturmowca od podstaw.
W tej sytuacji, w roku 1938, Siergiej Iljuszyn zaprojektował prototypowy samolot CKB-55. Jego unikalną cechą był pancerz chroniący silnik, chłodnicę glikolu i załogę – nie w postaci dodatkowych płyt montowanych na wewnętrznej konstrukcji, pod poszyciem, ale stanowiący niejako pancerne poszycie, czyli integralną część samej konstrukcji.

Samolot, noszący oznaczenie wojskowe BSz-2 (бронированный штурмовик – opancerzony szturmowiec), został oblatany 2 X 1939 roku i wygrał z konkurencyjną konstrukcją Su-6 Pawła Suchoja (tamten miał wprawdzie lepsze właściwości pilotażowe, ale, nie wchodząc bliżej w szczegóły, po pierwsze Iljuszyn miał lepsze plecy, a po drugie Suchoj wybrał problematyczny silnik). Problemem Ił-a z kolei stał się niedobór mocy silnika Mikulin AM-35, który w dodatku dawał maksymalną moc (1370 KM) na większych wysokościach, podczas gdy maszyna miała operować nisko.


Rysunki koncepcyjne CKB-55, istotnie różniące się konstrukcją zespołu chłodnic. Przyjęto dolny wariant.

Powstał kolejny prototyp, CKB-57, z silnikiem AM-38 o mocy 1600 KM (w późniejszych odmianach zastąpionym wersją AM-38F dającą o 100 KM więcej), zoptymalizowanym do pracy na małych wysokościach; z samolotu zniknęło stanowisko strzelca (Stalin uznał, że strzelec nie jest potrzebny, skoro samolot ma atakować cele naziemne), zastąpione przez dodatkowy zbiornik paliwa, i został on oblatany 12 X 1940 roku. Maszyna pomyślnie przeszła próby w marcu 1941 roku, w kwietniu została przemianowana na Ił-2, w maju rozpoczęto dostawy do jednostek, a w czerwcu samolot trafił na front: 22 VI Niemcy zaatakowały ZSRR.

Na tym etapie samolot był uzbrojony w montowane w skrzydłach dwa karabiny maszynowe SzKAS kalibru 7,62 mm i dwa działka SzWAK 20 mm (później zmienione na WJa 23 mm), do 600 kg bomb (cztery skrzydłowe komory na bomby do 100 kg, dwa zewnętrzne zaczepy na bomby do 250 kg) i 8 niekierowanych rakiet RS-82 (w pierwszych wersjach 16) na szynach pod zewnętrznymi częściami skrzydeł.


Jednomiejscowy Ił-2, porzucony gdzieś na Ukrainie.

Wtedy też okazało się, jak wielkim błędem była rezygnacja ze stanowiska strzelca. Maszynę trudno było "ugryźć" od spodu (silnik był osłonięty pancerzem grubości do 6 mm, chłodnica glikolu była ukryta w tunelu między blokiem silnika a pilotem – chociaż chłodnica oleju była o wiele bardziej podatna na atak), plecy pilota i tylny zbiornik paliwa chroniła dwunastomilimetrowa płyta pancerna, a osłonę kabiny zbudowano z kilkumilimetrowej stali i pancernych szyb do 62 mm grubości – ale jednak działka niemieckich myśliwców, które przy niedoborze osłony myśliwskiej nie niepokojone (a często i zapewne niezauważone) mogły wejść na ogon Ił-a, radziły sobie z pancerzem.


Rozmieszczenie grubości pancerza.

Straty były po prostu koszmarne. Szybko zaczęły powstawać modyfikacje frontowe: za kabiną pilota wycinano po prostu otwór w kadłubie, wstawiano obrotnicę dla broni, jaka była pod ręką (często był to podwójny km DA-2 lub pojedynczy, za to szybkostrzelny (1800 strz./min) SzKAS – oba 7,62 mm) i prowizoryczne siedzisko dla strzelca, czasem dodawano też pancerny „kołnierz” za obrotnicą. Było to jednak za mało.


Samolot z doraźnym stanowiskiem strzelca (i km SzKAS)...


...i rozwiązanie jeszcze bardziej rozpaczliwe: SzKAS po prostu przymocowany do grzbietu kadłuba, lekko skośnie w bok (dla ominięcia usterzenia), uruchamiany zdalnie przez pilota.

Pod koniec 1942 wprowadzono wreszcie "oficjalnie" wersję dwumiejscową. Kabina strzelca otrzymała półobrotnicę z km SzKAS 7,62 mm lub UBT 12,7 mm (z czasem poprzestano na UBT) i wstawianą wewnątrz ogona płytę pancerną. Osłonę kabiny przeprojektowano tworząc „szklarnię” kończącą się osłoną stanowiska strzelca odchylaną na bok (a czasem demontowaną; „szklarnia” miała zresztą kilka odmian różniących się szczegółami). Wszystkie te zmiany wymusiły kolejną: zmianę konstrukcji płata.


Formacja Ił-ów-2 nad Niemcami. Na pierwszym planie wczesna wersja odmiany dwumiejscowej, ze zdjętą osłoną kabiny strzelca.

Co się stało? Dodanie blisko 300 kg masy nie tylko zmniejszyło prędkość samolotu o ponad 20 km/h, ale też przesunęło ku tyłowi środek ciężkości, na tyle, że się „rozszedł” ze środkiem parcia, psując właściwości lotne. Ponieważ Ił-2 był potrzebny „jak powietrze, jak chleb” (jak to ładnie ujął Generalissimus przy innej okazji, ale o tym za chwilę), nie było mowy o wstrzymaniu produkcji dla wprowadzenia przeprojektowanego płatowca (z tego samego powodu nie wprowadzono do produkcji wariantu z pancerzem chroniącym obu członków załogi) i poprzestano na zwiększeniu skosu zewnętrznych części skrzydeł, co przesunęło nieco ku tyłowi środek parcia. Na tym właściwie rozwój konstrukcji jako takiej się zakończył.


Szczegóły konstrukcji wersji dwumiejscowej.

Oczywiście, były zmiany wprowadzane w trakcie. Przede wszystkim samolot, z początku całkowicie metalowy, w ciągu produkcji otrzymywał coraz więcej elementów drewnianych, w okresie największych problemów surowcowych drewniany był cały tył płatowca i zewnętrzne części skrzydeł – naturalnie odbijało się to na trwałości maszyny (zwłaszcza, gdy dołożyć pośpieszną i niedbałą produkcję) i jej podatności na ostrzał (do „pełnometalowości” powrócono dopiero wiosną 1945 roku).


Ił-2 taki, z jakim się większości kojarzy.

Uzbrojenie zasadniczo ustaliło się po wprowadzeniu do serii wersji dwumiejscowej. Zmieniało się głównie uzbrojenie podwieszane (ale nie tylko): udźwig bomb się nie zmienił; można było zabrać do 8 rakiet RS-82 lub 4 RS-132; istniał wariant, który zamiast 23-mm działek WJa otrzymał 37 mm NS-37 (NS-45 też próbowano, ale z uwagi na potężny odrzut – piloci wspominali, że już przy serii z działek 37 mm samolot się „zatrzymywał” – nie trafiły do samolotów seryjnych), pod kątem polowania na czołgi; do komór bombowych można było zabierać kasety z lekkimi (1,5 – 2,5 kg) przeciwczołgowymi bombami kumulacyjnymi PTAB, pakowanymi po 48 sztuk.


Wariant z działkami NS-37.

I jeszcze parę ciekawostek.

Pilot w pierwszych seriach dysponował celownikiem odblaskowym PBP-1, jednak przy twardym lądowaniu (a takie często były) zdarzały się obrażenia twarzy wskutek uderzeń w celownik. Dość szybko go zdemontowano, a do celowania służył krzyż wytrasowany na przedniej szybie wiatrochronu, zgrywany z muszką na osłonie silnika; celowanie zrzutem bomb miały ułatwiać krzyże na bocznych szybach wiatrochronu (i dodatkowe boczne muszki).

Wobec przejściowych problemów z dostawą silników AM-38 próbowano zastosować gwiazdowy silnik Szwecow ASz-82, był on jednak montowany wtedy w najnowszych myśliwcach Ławoczkina i nie można było liczyć na dużą jego dostępność. Poza tym był zoptymalizowany na wyższe pułapy.


Ił-2M82, czasem nazywany Ił-4.

Po zużyciu bomb i/lub rakiet piloci często podejmowali się ataków na wolniejsze maszyny niemieckie – strzelcy pokładowi bombowców, a zwłaszcza transportowców, niewiele mogli zrobić opancerzonej maszynie, a działka szturmowca mogły wykazać swoją skuteczność. W tej sytuacji powstał prototyp wersji myśliwskiej Ił-2I, zarzucony z racji niskiej prędkości, ale na jego podstawie zbudowano samolot Ił-1 z mocno przeprojektowanym płatowcem. Ten też nie trafił do produkcji, jednakże z już innej przyczyny: rosła siła „ogólnego” lotnictwa myśliwskiego ZSRR i tak wyspecjalizowany samolot przestał być potrzebny. Jego płatowiec stał się podstawą późniejszej maszyny szturmowej Ił-10.


Restaurowany Ił-2. Dobrze widoczny tunel chłodnicy glikolu - nad silnikiem.

Silnik AM-35, napędzający prototyp Ił-a-2, był też silnikiem myśliwca MiG-3, ale zarazem miał wiele części wspólnych z silnikiem AM-38, przeznaczonym dla Ił-a. Na początku przeważała produkcja silnika dla MiG-a i produkcja szturmowców kulała. Aż odezwał się Stalin: "Szturmowce są nam potrzebne jak powietrze, jak chleb. Uprzedzam ostatni raz". Łatwo zgadnąć, że błyskawicznie silniki do Iljuszyna natychmiast zaczęły dominować w fabrykach, a wskaźniki produkcji Ił-ów wystrzeliły w górę.

Jak samolot oceniano? Piloci zwracali uwagę na wytrzymałość i siłę rażenia maszyn. Podkreślano kiepskie osiągi przy pełnym obciążeniu („kilometr wysokości z pełnym ładunkiem to on z dziesięć minut nabierał”) i niewielką celność uzbrojenia podwieszanego, ale zarazem skuteczność ognia z działek. Najładniejsze chyba podsumowanie, z jakim się spotkałem, to: „przyjemność żadna, ale to w końcu broń”.


Jeszcze jedna ciekawostka - Ił-2 z wieżyczką, mającą zastąpić "szklarnię".

Wyprodukowano ogółem 36 183 egzemplarze (co jest największą liczbą zbudowanych samolotów bojowych jednego typu w historii). Zachowało się niewiele (jedyny podobno nie składany z kilku i nie remontowany ze stadium wraku, po prostu przesunięty do muzeum, stoi w MWP w Warszawie i zasługuje na lepszą opiekę), w muzeach stoją maszyny restaurowane, niejeden Ił pełni rolę pomnika; ale postępują prace remontowe na znajdowanych co jakiś czas wrakach.
Kilka lat temu jeden egzemplarz doprowadzono do stanu zdatnego do lotu.

https://vader.joemonster.org/upload/rgv/1774209444...

PS Celowo nie wchodzę tu w rozmaite podwarianty. Przy radzieckiej prowizorce i pewnym bałaganie z oznaczeniami tekst musiałby być albo niemożebnie długi, albo nazbyt uproszczony.

PS 2 Oznaczenia broni:

DA-2 - Diegtiariow, lotniczy, podwójny.
SzKAS - Szpitalnyj, Komarnickij, lotniczy, szybkostrzelny.
SzWAK - Szpitalnyj, Władimirow, lotniczy, wielkokalibrowy.
WJa - Wołkow, Jarcew.
UBT - Uniwersalny, Bieriezin, wieżyczkowy [były też warianty: skrzydłowy (UBK) i synchronizowany (UBS), ale to nie w tej maszynie].
NS-37 - Nudelman, Surajew, 37 mm.
RS-xx - Rakietowy [dosł. "odrzutowy"], pocisk, xx mm. Na marginesie: RS-132 stosowane na lądzie to nic innego, jak pociski do Katiuszy (np. BM-13-24).

PS 3 Model z zestawu firmy Tamiya, 1:72







Dla wyjaśnienia: opisywanie i przedstawianie samolotów, pojazdów, zdarzeń itp. nie ma nic wspólnego z moimi sympatiami politycznymi ani z propagowaniem takiego czy innego ustroju. To tylko historia.

Oglądany: 27932x | Komentarzy: 77 | Okejek: 275 osób