Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy ostatnich dni - Ludzie oszaleli na punkcie tej aplikacji. Teraz mają problem

133 627  
322   121  
W dzisiejszym odcinku o aplikacji FaceApp, która robi idiotów z milionów internautów. Nikt bowiem nie widzi zasadniczego problemu... Będzie też o 19-latce, która zaciągnęła "chwilówkę" na 16 tys. zł. Nie zgadniesz, na co przeznaczyła te pieniądze.

#1. Fatalne wyniki kontroli lodów sprzedawanych nad morzem. Karmią nas bakteriami?

W poprzednim odcinku pisaliśmy o żenujących napiwkach, jakie dostają kelnerki w nadbałtyckich knajpach. Tym razem Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie skontrolowała obiekty "małej gastronomii", w tym budki z lodami. W tym miesiącu sprawdzono 215 próbek lodów z różnych lokali. Wyniki nie są optymistyczne:
W 55 przypadkach próbki zostały zakwestionowane ze względu na obecność bakterii. Te bakterie świadczą o tym, że system czyszczenia i zasad higieny sanitarnych nie do końca jest przestrzegany w danym obiekcie
- powiedziała pracownica Stacji.

Lekarze ostrzegają, że bakterie, które wykryto, mogą powodować problemy żołądkowo-jelitowe. Należy zatem unikać budek, które wydają nam się podejrzane i brudne.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#2. 13-latek wszedł na pokład samolotu bez biletu. Internauci: "A co, jeśli przepuści się tak terrorystę?"

Skandal na lotnisku Heathrow w Londynie. Nastolatek dostał się bez biletu na pokład samolotu lecącego do Los Angeles. Samotny chłopiec zdołał bez problemu przedostać się przez wszystkie etapy kontroli, w tym bramki bezpieczeństwa. Dopiero stewardessa na pokładzie samolotu zainteresowała się 13-latkiem. Nie miał on przy sobie bowiem karty pokładowej. Chłopca wyprowadzono z samolotu i poproszono o ponowne przejście przez kontrolę. W efekcie lot został bardzo opóźniony. Internauci nie szczędzili gorzkich słów liniom British Airways. Firma wystosowała oficjalne przeprosiny do pasażerów, którzy przez nieuwagę pracowników lotniska musieli czekać dodatkowe kilka godzin na odlot.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#3. Zaginiony 27-latek odnalazł się po kilku dniach. Chciał odpocząć od wszystkich

W ostatnich dniach cała Polska żyła historią 27-letniego Filipa, który zaginął w Warszawie po koncercie Bon Jovi. Zdjęcia chłopaka udostępniały setki internautów na portalach społecznościowych. Bliscy próbowali się do niego dodzwonić, ale w pewnym momencie zaczęła im się włączać poczta głosowa. Mijały kolejne godziny, a Filip nie wracał. Zrozpaczona rodzina przeczuwała najgorsze. Wtedy... Filip jak gdyby nigdy nic wrócił do Warszawy i zatrzymał się w jednym z hoteli. Jego obsługa natychmiast rozpoznała chłopaka i zawiadomiła policję. 27-latek tłumaczył, że postanowił wykorzystać urlop i urządził sobie wycieczkę po kilku polskich miastach. Nie kontaktował się z rodziną, bo chciał od wszystkich odpocząć i pobyć sam. A wystarczyłby po prostu jeden SMS...

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#4. Nastolatka zaciągnęła "chwilówkę" i kupiła fermę szynszyli. Zaniedbane zwierzęta padały z głodu

Przerażającą historię opisało na Facebooku stowarzyszenie Puchaty Patrol. 19-latka zaciągnęła "chwilówkę" i kupiła upadającą fermę futerkową z 650 szynszylami. Niestety inwestycja przerosła jej oczekiwania i zaniedbane zwierzęta dosłownie zjadały się nawzajem z głodu. Publikujemy cały wpis:
Akt 1:
Ferma się zamyka. 650 szynszyli szuka nowego domu. I hura, pojawiła się Pani filantropka, lat dziewiętnaście, której podobno (!) rodzice dali pieniądze na wykup fermy, czyli 16 tysięcy. Pani prosi o pomoc, bo przy tej ilości brakuje jej poidełek i ma problem z klatkami. W takiej sytuacji jako Puchaty Patrol, po wcześniejszym przygotowaniu i z nieco sceptycznymi nastrojami, wynajęliśmy przyczepkę, załadowaliśmy klatkami oraz sianem. Jedziemy.

Akt 2:
Pierwsza wizyta zepsuła nam nastroje, gdy tylko dziewczyna podjechała rowerem pod stary, wynajęty chlew. Poprowadziła nas do środka i nim ujrzeliśmy co jest za drzwiami usłyszeliśmy: "tu biegają luzem". Pierwszy szok przeżyliśmy łapiąc wolno biegające szynszyle. Wtedy jeszcze myśleliśmy o odkładaniu ich na miejsce. W fermie, z której pochodziły, każda miała metryczkę przy swojej klatce. Dopiero z czasem do nas dotarło, że to nie był najważniejszy problem. Szynszyle nie miały wody od 3 dni, bo system nawadniania został zniszczony, a miski były puste. W trzech kuwetach zalanych przez przegryziony wężyk pływały rozkładające się kilkudniowe zwłoki. W jednej wśród zwłok swoich dzieci siedziała mokra i przemarznięta matka. W innej kuwecie leżała martwa matka, z której dzieci spijały ostatki wody. Zabraliśmy się za rozdysponowanie resztek karmy i naprawianie systemu poidełek. Dobrze, że mieliśmy dziesięć metrów wężyka oraz dużo drutów. Po ośmiu godzinach prawie skończyliśmy i wtedy znaleźliśmy naszą No-Name w skrajnym odwodnieniu i hipotermii. Z językiem przyklejonym do podniebienia. Wtedy zabraliśmy 13 najbardziej potrzebujących i pędem do apteki, aby nawodnić ją podskórnie. Tak zaczęła się sześciogodzinna walka o małą, która była najwaleczniejszą szynszylą, jaką znaliśmy. Niestety przegraliśmy… ona i my.

Akt 3:
Dziewczyna została pouczona, przyjmowała wszystko do wiadomości, ale nic nie dotarło. Inspekcja weterynaryjna została poinformowana - dziś dotarli na miejsce. W międzyczasie, gdy leczyliśmy te, które przejęliśmy i szukaliśmy jej rodziców, co wymagało dyskrecji, pani zarzekała się, że wszystko jest OK i zmarło tylko jedno małe. Wczoraj pojechaliśmy do jej rodziców. Nic nie wiedzieli. Byli załamani. Okazało się, że dziewczyna nie dostała pieniędzy od swoich rodziców, lecz wzięła pożyczkę, chwilówkę na wykup fermy. Nie pracuje, nie ma ani grosza. Pojechaliśmy tam z rodzicami, którzy płakali z rozpaczy. Okazało się, że przez ostatnie trzy dni na 650 szynszyli miała jedynie trzy opakowania płatków kukurydzianych z biedronki... Znowu brakowało wody. Znaleźliśmy kolejne martwe młode. Kilkanaście samiczek z ropomaciczem. Samca, któremu inne szynszyle zgryzły skórę z czaszki. Początki grzybicy, muchy. Tam szynszyle zaczęły się zjadać z głodu. Były powygryzane do gołej skóry...

Rodzice wzięli się do roboty. Przywieźli belę siana w ciągu godziny. Nie najlepszej jakości, ale w końcu mięliśmy dla nich coś do jedzenia. Znów poprawiliśmy system nawadniania. Szynszyle zabijały się o siano... Tym razem zabraliśmy kolejne 22 sztuki wymagające pilnej opieki weterynaryjnej. W tym Farcik, znaleziony w ostatniej chwili już w konwulsjach. Rozdzielaliśmy samce od samic. Ale dużo samic jest już w ciąży. Wciąż rodzą się nowe. I jest ich ponad 600!!!

Zabraliśmy 35 najbardziej potrzebujących. Ale nie mamy już miejsca i funduszy. Rodzice dziewczyny mają kredyt na dom i chwilówkę córki do spłaty. Mają na głowie teraz córkę, którą muszą się zająć, aby nigdy już nie doszło do takiej tragedii. Zrobią wszystko w granicach swoich możliwości, ale na taki wydatek nie stać osoby prywatnej.

Wszystkie szynszyle są do adopcji i większość do leczenia. Potrzebne są domy tymczasowe, fundusze, karma i zioła. To tragedia na nieznaną wcześniej skalę. Bolesna prawda jest taka, że te szynszyle miały na fermie raj. U nas, po napojeniu, maluchy zaczęły tyć ze 100 do ponad 130 g w kilka godzin! Bardzo prosimy o pomoc. Potrzebujemy jej jak nigdy. Przepraszamy za drastyczne zdjęcia. Ale to co widzieliśmy i czuliśmy na miejscu kolejną noc przy oświetleniu z latarek jest nie do opisania.

Zostawiając resztę zwierząt w tym miejscu czuliśmy złość, bezradność i ogromny żal…

Łącznie zabraliśmy z tego dramatu 35 szynszyli, kolejne 35 futerek dołączyło do gromady tych, które obecnie mamy w domach tymczasowych. Dobrze, że choć część maluchów uda się uratować, teraz zrobimy wszystko, aby i one miały raj na ziemi.
Dziś wołamy o pomoc, bo sami nie damy rady.

Historia 19-latki spotkała się z oburzeniem internautów, którzy uważają, że rodzice dziewczyny absolutnie nie powinni spłacać za nią zaciągniętej "chwilówki". Inni z kolei radzą jej konsultacje psychiatryczne:
Mam nadzieję, że ta dziewczyna znajdzie specjalistyczną pomoc, bo branie chwilówki na 16 klocków żeby wykupić ponad 600 zwierzaków nie świadczy o równowadze psychicznej.

Obecnie Puchaty Patrol pracuje na fermie i próbuje ratować ocalałe zwierzęta.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#5. Pomalowali osły w czarno-białe paski i wystawili je na widoku w porze największych upałów. Miały udawać zebry

Nowożeńcy z hiszpańskiego miasteczka El Palmar postanowili urządzić w sobotę przyjęcie weselne o tematyce safari. W tym celu wynajęli dwa osły, które pomalowali w czarno-białe paski, by udawały zebry. Zainteresowany mieszkaniec miasteczka podszedł bliżej i nagrał biedne zwierzęta, które musiały paść się na łące w porze największych upałów. Mężczyzna opublikował post na Facebooku i napisał, że ci, którzy wpadli na taki pomysł, powinni się wstydzić. O incydencie powiadomiono już władze regionu, które obiecały zająć się sprawą.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#6. Wariatka groziła, że wysadzi samolot. Teraz musi zapłacić gigantyczne odszkodowanie

Chloe Haines wywołała olbrzymi zamęt na pokładzie samolotu lecącego z londyńskiego lotniska Stansted do Turcji. 45 minut po starcie 25-latka dostała nagłego ataku szału i wdała się w szarpaninę ze stewardessą. Próbowała wtargnąć do kabiny pilotów i groziła, że wysadzi samolot i wszystkich zabije. Rozjuszoną kobietę obezwładnili pasażerowie. Przez Chloe samolot musiał wrócić do Londynu i być eskortowany przez wojskowe odrzutowce. Teraz wariatka będzie musiała zapłacić 85 tysięcy funtów odszkodowania za swoje skandaliczne zachowanie. Dostała też dożywotni zakaz latania liniami Jet2.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

#7. Internet oszalał na punkcie aplikacji, która postarza wygląd. Nikt nie zwrócił uwagi na niejasną politykę prywatności

FaceApp to rosyjska aplikacja, na którą co jakiś czas wybucha szał w internecie. Tym razem cały świat przerabia swoje zdjęcia, by sprawdzić, jak będzie się wyglądało na starość. Nikt nie przejmuje się faktem, że twórcy FaceApp w regulaminie określili w sposób niejasny zasady prywatności. Aplikacja przechowuje i przetwarza wszystkie zdjęcia w specjalnej chmurze. Zbiera też mnóstwo innych danych. Dodatkowo może też przesyłać wszystkie inne zdjęcia, które mamy na telefonie, jeśli wyrazimy zgodę na dostęp do naszej galerii. Jak się okazuje - mogą też nimi dowolnie dysponować:
Możemy udostępniać Treści użytkownika i informacje użytkownika firmom, które prawnie są częścią tej samej grupy przedsiębiorstw, której częścią jest FaceApp, lub które stają się częścią tej grupy („Partnerzy”). Partnerzy mogą wykorzystywać te informacje, aby pomóc w dostarczaniu, zrozumieniu i ulepszaniu Usługi oraz własnych usług Partnerów.

Pojawiają się głosy, że w ten sposób Rosjanie wykorzystują głupotę ludzi i zbierają o nich prywatne dane. Należy bowiem pamiętać, że choć z FaceApp korzysta się chwilę, a potem się o niej zapomina, to pozwolenie na dostęp do galerii zostaje na dłużej i aplikacja może nas szpiegować nawet wtedy, gdy już dawno o niej nie pamiętamy.

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

Największe obciachy ostatnich dni - Joe Monster

>>> Ostatnio pisaliśmy o 16-latce, która pojechała do stolicy, by sprzedać dziewictwo

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
12

Oglądany: 133627x | Komentarzy: 121 | Okejek: 322 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.09

15.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało