Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tak dla pewnego Polaka skończyło się nazywanie Ukraińców „ścierwem” - Co nowego w technologii?

50 563  
159   36  
W dzisiejszym odcinku przekonamy się, dlaczego w Internecie wcale nie jesteśmy tacy bezkarni, wraz z milionem innych osób dołączymy do szturmu Strefy 51, aby poznać wszystkie tajemnice, jakie kryje przed światem baza i sprawdzimy, czym już niebawem zastąpione zostaną kontrole paszportowe na lotniskach.

#1. Premiera Huawei Mate X ze składanym wyświetlaczem bliżej, niż można było przypuszczać

Co nowego w technologii - Joe Monster

Temat smartfonów ze składanym wyświetlaczem nieco przycichł w ostatnim czasie
. Sam nie wiem, co stało się z tymi wszechobecnymi doniesieniami dotyczącymi ich zajebis*ości. Jedna wpadka Samsunga, odkrycie fatalnej wady ekranu przez kilku youtuberów, którzy dostali Folda do przetestowania i nagle cały czar prysł, a sama firma schowała się pod kamień.

Samsung po czasie poinformował, że nie wycofuje się z projektu i nadal zamierza wprowadzić go na rynek. Potrwa to niestety trochę dłużej. Co jednak w tym czasie dzieje się z Mate X od Huawei? Czyżby umieszczenie firmy na czarnej liście USA jakkolwiek wpłynęło na rozwój składaka? Prawdopodobnie nie. Świadczą o tym plakaty reklamowe, które w ostatnim czasie zostały zauważone w kilku chińskich sklepach.

Co nowego w technologii - Joe Monster

Zdaniem zagranicznych portali technologicznych, składak od chińskiego producenta powinien trafić na półki sklepowe jeszcze w te wakacje. Oczywiście daty premier mogą różnić się od siebie (w zależności od kraju czy kontynentu), jednak nawet w Polsce powinniśmy móc zakupić Mate X w ciągu najbliższych miesięcy.

Podobnie rzecz ma się w przypadku Samsunga Galaxy Fold. Będzie on dostępny w sprzedaży jeszcze w ciągu nadchodzących miesięcy. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że Mate X będzie od niego znacznie tańszy oraz (jak twierdzi wielu ekspertów) nieco bardziej przyjazny użytkownikowi.

#2. Asystenci głosowi Google słyszą więcej, niż nam się wydaje

Co nowego w technologii - Joe Monster

Nie jest chyba dla nikogo żadną nowością, że Google podsłuchuje nas na każdym kroku. Podobnie zresztą czyni Facebook i kilka innych (większych i mniejszych) firm, które się do tego nie przyznają. Nie wszyscy jednak wiedzą na nasz temat tak wiele, jak właśnie Google.

Firma została zdradzona przez jednego ze współpracowników. Naprowadził on dziennikarzy belgijskiej telewizji (VRT News) na trop pewnych ciekawych praktyk.

Asystent głosowy od Google w każdej chwili musi być gotowy, aby wykonać nasze polecenie. Aktywujemy go komendą „OK Google” (lub „Hej Google”), jednak algorytm musi wiedzieć, kiedy nastąpiło uruchomienie. W związku z tym program cały czas musi nasłuchiwać wszystkiego, co dzieje się wokół urządzenia. Te wszystkie rozmowy są oczywiście rejestrowane, a następnie analizowane.

Google przyznało to otwarcie. Podkreślili jednak, że dalej przekazywanych jest jedynie 2% zapisków głosowych. Są one analizowane przez różne zespoły językowe, a wyciągane w ten sposób wnioski pomagają ulepszać produkty Google, aby mogły nam lepiej służyć – przynajmniej tak twierdzi sama firma.

Co nowego w technologii - Joe Monster

Dziennikarze z VRT w trakcie swojego śledztwa odkryli, że dzięki tym wszystkim danym można spokojnie określić, jak podsłuchiwana osoba ma na imię i nazwisko, czym się zajmuje i gdzie mieszka. W niektórych przypadkach udało się nawet uzyskać dostęp do nieco bardziej wrażliwych danych, co wywołało spore zamieszanie.

Tego wszystkiego powinniśmy jednak być świadomi, bowiem na takie podsłuchiwanie sami zgadzamy się w chwili aktywacji asystenta głosowego. Podobnie rzecz ma się w przypadku wielu innych programów, które żądają dostępu do naszego mikrofonu (zawsze warto zwracać na to uwagę).

Miejcie się więc na baczności, jeśli nie chcecie być podsłuchiwani. W każdej chwili możecie też ustalić, jak wiele danych na wasz temat Google może gromadzić. Zrobicie to w kilku prostych krokach pod tym adresem.

#3. Strefa 51 przeżyje prawdziwy szturm wygłodniałych sensacji internautów

Co nowego w technologii - Joe Monster

W sieci co jakiś czas pojawiają się wydarzenia, na które zapisuje się cała masa ludzi. Dobrym przykładem jest tutaj „Sylwester u Andrzeja (Dudy)”, który przyciągnął naprawdę wielu potencjalnie zainteresowanych. Cała akcja była oczywiście żartem, a prezydent nie organizował żadnej imprezy, jednak zasięgi wydarzenia były naprawdę kosmiczne. Coś podobnego powstało niedawno gdzieś w USA.

Chodzi o zmasowany szturm na legendarną Strefę 51, w której rząd Stanów Zjednoczonych (rzekomo) przetrzymuje przybyszów z innych planet. Wydarzenie cieszy się ogromną popularnością, a na chwilę obecną swój udział zapowiedziało już ponad milion osób. Liczba ta rośnie w zastraszającym tempie. Zaledwie tydzień temu chętnych było jakieś 300 000.

Wydarzenie zostało przewidziane na piątek 20 września tego roku. Nosi ono nazwę: „Storm Area 51, They Can't Stop All of Us” (ang. Szturm Strefy 51, Wszystkich Nas Nie Powstrzymają).

Co nowego w technologii - Joe Monster

Oczywiście do żadnego szturmu nie dojdzie, a ci, którzy zdecydują się odwiedzić okolice Strefy 51 w tym dniu, na pewno spotkają się z przykrymi konsekwencjami. Teren jest bardzo dobrze strzeżony, a pustynna okolica skutecznie uniemożliwia jakiekolwiek ukrywanie się między naturalnymi przeszkodami.

Cała sprawa urosła do tych rozmiarów, że głos zabrała nawet przedstawicielka Amerykańskich Sił Powietrznych, Laura McAndrews:

„[Obszar 51] to otwarty poligon szkoleniowy dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, a my zniechęcamy każdego, kto próbuje dostać się na teren, na którym szkolimy amerykańskie siły zbrojne. Siły powietrzne USA są zawsze gotowe chronić Amerykę i jej aktywa".
Jeśli więc przypadkiem w tym okresie będziecie gdzieś w USA w okolicach Strefy 51 i zamierzacie pojawić się na miejscu 20 września, to gorąco odradzam podobne wygłupy. To naprawdę może skończyć się bardzo źle.

#4. Kontrola paszportowa na lotniskach zostanie zastąpiona? Na razie w niewielkim stopniu

Co nowego w technologii - Joe Monster

Przestarzałe i czasochłonne procedury odchodzą powoli do lamusa
. Większość z nich można w łatwy sposób zastąpić znacznie bardziej sprawnymi i skutecznymi technologiami, które już dziś z powodzeniem spełniają powierzone im zadania. Wśród nich znajduje się również kontrola paszportowa na lotniskach, na którą być może również przyszedł czas.

Na taki właśnie pomysł wpadły linie lotnicze Air France. Zamierzają oni zastąpić klasyczną kontrolę paszportową systemem rozpoznawania twarzy. Wszystko zacznie się od fazy testowej, w którą zaangażowane będą początkowo dwa lotniska na terenie USA. Mowa o portach lotniczych imienia Johna F. Kennedy’ego w Nowym Jorku oraz George’a Busha w Houston.

Jeśli system zda sprawdzian, to jeszcze do końca 2020 roku Air France obejmie nim wszystkie lotniska na terenie Stanów Zjednoczonych, a w przyszłości również w innych krajach. Jej śladem być może pójdą inni przewoźnicy.

#5. W Internecie wcale nie jesteśmy tacy bezkarni – przekonał się o tym niejaki Jarosław F.

Co nowego w technologii - Joe Monster

Sieć pełna jest frustratów, którzy po nieudanym dniu zasiadają przed komputerami, aby wyładować swoją złość i agresję na innych użytkownikach. Wielu z nich nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że nawet w Internecie nie są oni bezkarni i anonimowi. Przekonał się o tym Jarosław F., któremu prokuratura postawiła aż 81 zarzutów m.in. za obrażanie przedstawicieli innych narodowości.

Zarzuty związane były z szerzeniem mowy nienawiści w sieci w latach 2017-2019. Oskarżony znieważał m.in. ambasadora Izraela oraz konsula Niemiec w Polsce. Obrywało się również Ukraińcom, których Jarosław zwykł porównywać do prymitywów, świńskiego plemienia, ścierwa czy podgatunku ludzkiego. Oskarżony w późniejszym czasie tłumaczył się w następujący sposób:

„Nie działałem z przeświadczeniem, że popełniam jakiekolwiek przestępstwo. Byłem przekonany, że poruszam się w granicach wolności słowa. Pisałem to wszystko pod wpływem emocji, po przeczytaniu zamieszczonych artykułów. Mam do opisywanych w nich zdarzeń emocjonalny stosunek z uwagi na historię mojej rodziny. Mój dziadek, jako jedyny z sześcioosobowej rodziny, przeżył rzeź wołyńską”.
Po czasie oskarżony postanowił sam poddać się karze. Zaproponował nawet trwające dwa lata prace społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie oraz podanie informacji na jego temat do lokalnej prasy. Prokuratura zgodziła się z prośbą, jednak w dalszym ciągu trzeba czekać na decyzję sędziego.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 50563x | Komentarzy: 36 | Okejek: 159 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.08

22.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało