Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 rzeczy, które warto wiedzieć o najgroźniejszym klaunie w dziejach

42 801  
157   19  
John Wayne Gacy to jedna z najdziwniejszych postaci współczesnej Ameryki. Seryjny morderca, którego ofiarami padły w latach 1972-78 łącznie 33 osoby, był znakomitym przedsiębiorcą. Charytatywnie występował w roli klauna, a nawet pojawiał się u boku pierwszej damy USA. Nikt nie wiedział, kim jest naprawdę.

#1. Nic tak nie spieprzy człowieka jak dzieciństwo



John Wayne Gacy urodził się 17 marca 1942 roku w Chicago jako jedyny chłopiec z trójki rodzeństwa. Jeszcze jako dziecko najlepiej czuł się w ogrodzie i w kuchni – pielęgnując kwiaty i piekąc ciasta. „Niemęskie” hobby nie przypadło do gustu ojcu Johna – alkoholikowi ze skłonnościami do agresji. Skórzany pasek, a nawet miotła były narzędziami wychowawczymi, które miały naprowadzić Johna na bardziej męskie zainteresowania. Sytuacji wcale nie poprawiało schorzenie kardiologiczne, przez które młody Gacy mdlał ni z tego, ni z owego. Dla jego ojca było to udawanie powodowane chęcią zwrócenia na siebie uwagi.

#2. Gdzie indziej mógłby zatrudnić się przyszły psychopata



Mając 20 lat, Gacy postanowił wyjechać z rodzinnego domu. Przeniósł się do Las Vegas, gdzie zatrudnił się – nie inaczej – w miejscowej kostnicy. Jako pomocnik, zajmował się balsamowaniem zwłok… ale nie tylko. Jak później opowiadał psychiatrom, na zmarłych przeprowadzał eksperymenty – co zresztą wcale nie było trudne, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że sypiał w pomieszczeniu tuż obok. Dostęp do ciał miał więc zapewniony, bez problemu wchodząc do kostnicy po godzinach „urzędowania”. Któregoś razu Gacy zamknął się w trumnie razem ze zmarłym, by dosłownie poczuć śmierć.

#3. Kiedy wariat został klaunem



Pod koniec 1975 roku John Gacy dołączył do stowarzyszenia zrzeszającego klaunów Jolly Joker, stworzywszy postać klauna Pogo. Pod egidą klubu Gacy występował nawet w dziecięcych szpitalach, zabawiając ich młodych pacjentów. Został nawet ogłoszony Człowiekiem Roku organizacji Junior Chamber International, a w 1978 osobiście towarzyszył Rosalyn, żonie prezydenta Jimmy’ego Cartera, podczas jej wizyty w Chicago. To wydarzenie prawdopodobnie najmocniej wstrząsnęło opinią publiczną, pokazując tak wyraźnie, jak tylko się dało, że seryjnym mordercą może być każdy – także na tzw. świeczniku.

#4. To tylko taka sztuczka magiczna…



Spośród 33 ofiar Gacy’ego wszystkie były albo chłopcami, albo mężczyznami. Jak to możliwe więc, że żaden z zaatakowanych – zgwałconych, a później zamordowanych – nie zdołał obronić się przed napastnikiem, któremu pod jakimkolwiek względem daleko było do atlety? Zadziałała magia… na swój sposób. Gacy zwabiał ofiary do domu pod pretekstem pokazywania sztuczek magicznych – wykorzystujących opaski zaciskowe oraz kajdanki. Kiedy widz orientował się, że magia tym razem będzie miała wyjątkowo ponury odcień, na ratunek było już za późno. Niedługi czas później jego zwłoki trafiały do dołów na terenie posesji Gacy’ego lub do pobliskiej rzeki.

#5. Początek końca



Ostatnią ofiarą Gacy’ego był 15-letni Robert Piest, który różnił się od poprzednich zamordowanych jednym istotnym szczegółem. W przeciwieństwie do nich nie uciekł z domu, nie mówiąc słowa rodzicom. Powiedział im, że idzie na rozmowę w sprawie pracy do przedsiębiorcy budowlanego. Kiedy więc Piest nie wracał przez niepokojąco długi czas, rodzina rozpoczęła poszukiwania. Szybko ustalono, że ostatnią osobą, która miała kontakt z nastolatkiem, był John Gacy. Przybyli do jego domu funkcjonariusze natychmiast rozpoznali zapach zbrodni. Zaraz potem policja uzyskała nakaz przeszukania posesji i odkryła prawdziwe rozmiary makabry. 29 ciał w ziemi i cztery kolejne zrzucone z mostu do rzeki Des Plaines.

#6. Klaun nie działał sam?



Schwytanie seryjnego mordercy zawsze wywołuje okrzyk ulgi. Najgorsze minęło, koszmar się skończył. Euforia nierzadko okazuje się jednak przedwczesna, kiedy na jaw wychodzą przeczące sobie fakty. Tak było i w przypadku Gacy’ego i morderstwa 18-letniego Roberta Gilroya, którego ciało było jednym z tych znalezionych przy domu „klauna”. Problem w tym, że w prawdopodobnym czasie zabójstwa Glroya, Gacy przebywał poza miastem. Co więcej, w ustach ofiary znaleziono ścierkę, która miała uniemożliwić krzyk – był to element, który nie powtórzył się w żadnej innej zbrodni seryjnego mordercy. To wywołało podejrzenia, że Gacy mógł mieć wspólnika, który pozostaje na wolności. Albo że ktoś wiedział o jego prawdziwej naturze i postanowił tę wiedzę wykorzystać do własnych celów.

#7. Tylko co czwarty to psychopata



John Gacy był chorym człowiekiem, co do tego nikt nie ma najmniejszych wątpliwości. Jaka była jego choroba i jak wpłynęła na motywy jego działania, pozostaje kwestią otwartą. Według oskarżycieli oraz sądu w chwilach popełniania morderstw był w pełni poczytalny. Sam twierdził jednak, że jest go czterech. John budowlaniec, John klaun, John polityk oraz ten czwarty – Jack Hanley, zabójca. W przedprocesowych rozmowach z psychiatrami Gacy przekonywał, że on sam nie wiedział o zbrodniach aż do następnego ranka, kiedy odkrywał uczynki Jacka. Była to jednak tylko jedna w wielu wersji. Według innej z zaprezentowanych przez Gacy’ego ofiary klauna-mordercy same odbierały sobie życie.

#8. Jeszcze jeden po*ebany malarz



Chcesz, żeby twoje obrazy rozchodziły się jak ciepłe bułeczki? Zabij kogoś — głosi prawdopodobnie najgorsza porada biznesowa w dziejach. Co nie znaczy akurat, że byłaby nieskuteczna. Gacy także malował, głównie portrety Pogo, swojego alter ego. Mimo że jego dzieła są pod względem estetyki mocno dyskusyjne, nie brakuje chętnych, by wejść w ich posiadanie. „Pamiątki" po seryjnych mordercach osiągają też wcale niemałe ceny – obrazy spod pędzla Gacy’ego sprzedawane są po około 10 tysięcy dolarów za sztukę.

#9. I więzienna złota rączka, zupełnie przy okazji



W marcu 1980 roku John Wayne Gacy trafił do celi śmierci. Uznano go winnym 33 zabójstw i osadzono w zakładzie w Chester w stanie Illinois. Tam czternaście lat czekał na egzekucję, w międzyczasie znowu robiąc osobliwą karierę. W jakiś sposób zyskał przychylność więziennych strażników, którzy zaczęli pozwalać mu na wiele – a on został więziennym specjalistą od drobnych napraw. Mógł dzięki temu nosić przy sobie nie tylko narzędzia, ale też dwa ostre noże. To nie spodobało się… współwięźniom, którzy wystosowali zażalenie, twierdząc, że niekoniecznie podoba im się fakt, że seryjny morderca wędruje sobie w ich pobliżu z dwoma nożami na podorędziu.

#10. Pocałujcie mnie wszyscy w dupę



Gacy do samego końca twierdził, że jest niewinny, mimo to wyrok śmierci wykonano 10 maja 1994 roku, osiemnaście minut później niż planowano. Zabójcza substancja, którą planowano wstrzyknąć skazanemu, zmieniła konsystencję i ponad kwadrans zajęło przywrócenie jej do stanu używalności. Klaun-morderca został uśmiercony o 12:58. Wykonanie wyroku skomentował m.in. Jay Miller, mówiąc, że „robienie tego jest amerykańską tragedią. Niezależnie od tego, co zrobił skazany, to okropny przykład tego, jak niewiele warte jest życie człowieka”. Wyrok skomentował też sam Gacy. Jego ostatnie słowa przed śmiercią brzmiały „a pocałujcie mnie wszyscy w dupę”.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
3

Oglądany: 42801x | Komentarzy: 19 | Okejek: 157 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało