Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Masz gorączkę? Napij się wina. Chcesz szybciej wyzdrowieć? Dolej wina. Radził... Hipokrates

26 656  
114   39  
Na kłopoty, bóle i zgryzoty – wino to lekarstwo stare jak świat. Wytwarzane i spożywane od tysięcy lat, ewoluowało zmieniając się niemal nie do poznania. Zerknijmy, jak wyglądała jego nieco dawniejsza historia.

#1. Platon radzi na temat wina



Wino i filozofia na przestrzeni dziejów są ze sobą bardziej związane niż mogłoby się wydawać. Wiele wyjątkowych myśli filozoficznych powstało po winie – dzięki niemu, a może pomimo niego. Nic więc dziwnego, że i wino często pojawiało się we wnioskach wielkich myślicieli. Platon na przykład stwierdził za którymś razem, że mężczyzna do 31 roku wino powinien smakować. Po czterdziestce może natomiast pić do woli – bo staje się wówczas lekarstwem na “dolegliwości starczego wieku”.

#2. Najstarsze wino świata ma 1700 lat



Twierdzenie, że wino “im starsze, tym lepsze” jest pod wieloma względami mocno chybione – wziąwszy pod uwagę fakt, że na długim starzeniu zyskują tylko niektóre rodzaje wina i też nie w nieskończoność. Tym samym najstarsze wino świata jest z całą pewnością całkowicie niepijalne. W połowie XVIII wieku na terenie Niemiec – w sarkofagu z czasów rzymskich – znaleziono butelkę wina, którego powstanie oszacowano na 325 r. n.e. To najstarsza znana, do dzisiaj nieotwarta butelka. Specjaliści sądzą, że zawartość nie jest zepsuta z technicznego punktu widzenia – ale zdecydowanie nie nadaje się do wypicia.

#3. Z winem nie ma żartów



Mimo że przez tysiące lat traktowane niemal jak synonim dobrej zabawy, wino w wielu miejscach świata traktowane jest niezwykle poważnie. I nie jest to bynajmniej wymysł współczesnych winnych geeków, a rzecz mająca znacznie głębsze, dalej sięgające podłoże historyczne. O winie wspominał między innymi kodeks Hammurabiego, w myśl zapisów którego podrabianie wina – celowe sprzedawanie wina gorszej jakości – było przestępstwem, za które należała się jak najsurowsza kara. Jaka konkretnie? Utopienie w rzece. Choć być może bardziej trafne byłoby utopienie we własnym winie...

#4. Wino kontra imperium?



Za winem absolutnie przepadali mieszkańcy starożytnego Rzymu, racząc się nim przy każdej możliwej okazji. Intensywnie też pracowali nad jego ulepszeniem, co – paradoksalnie – mogło w pewnym stopniu przyczynić się do upadku imperium. Chodzi o ołów, który Rzymianie zaczęli dodawać do wina, zauważywszy, że dodaje on trunkowi słodyczy, wzmacniając jego smak. Biorąc pod uwagę wielkość spożycia, nie mogło to się skończyć niczym innym niż istną “epidemią” zatrucia ołowiem. I to właśnie ono, według historyków, odpowiada przynajmniej w części za dziejową klęskę Rzymu.

#5. Wikingowie na tropie raju



Skandynawia to miejsce uprawie winorośli “sprzyjające” w tak małym stopniu jak to tylko możliwe. Nic więc dziwnego, że kiedy wikingowie dotarli do Ameryki, poczuli się bez mała jak w raju. Zastawszy na miejscu duże ilości winogron, postanowili nazwać odkrytą właśnie krainę Winlandią. Jedni badacze twierdzą, że winorośli w Nowej Funlandii – dokąd w roku 1000 zawitali wikingowie – wcale nie było tak dużo, nazwa zaś miała być tylko “chwytem marketingowym” zachęcającym do osiedlenia się na nowych ziemiach (podobnie jak w przypadku absolutnie niezielonej Grenlandii). Według innych natomiast w rzeczywistości wcale nie chodziło o wino, a o... łąki. W staronorweskim jedno to vin, drugie vín. Różnica sprowadza się wyłącznie do długości środkowego “i”.

#6. Dom Perignon wcale nie wynalazł szampana



Kiedy mowa o szampanie, większość osób kojarzy głównie nazwę Dom Perignon (zwykle, co gorsza, z “n” na końcu pierwszego członu). Trudno się dziwić – to prawdopodobnie najpopularniejszy dzisiaj producent szampana, którego twórcy, akurat niesłusznie przypisuje się przy okazji wynalezienie tego charakterystycznego trunku. Benedyktyński mnich Dom Pierre Perignon żyjący w latach 1638-1715 faktycznie opracował wiele zasad do dzisiaj stosowanych przy produkcji szampana, ale wina musującego jako takiego nie wymyślił. Bezdyskusyjnie jest jednak autorem romantycznego stwierdzenia, że “[kiedy piję szampana], piję gwiazdy”.

#7. Wino Tutanchamona



Kiedy w 1922 roku otwarto grobowiec Tutanchamona, pośród wielu interesujących przedmiotów, jakie w nim znaleziono, znajdowały się też gliniane naczynia z winem. Nie tyle sama ich zawartość przykuła uwagę badaczy, ale… sposób ich opisania. Na tabliczkach wskazano rok produkcji, nazwisko wytwórcy, a nawet komentarze i uwagi dotyczące jakości znajdującego się w środku trunku. Co w tym wszystkim najciekawsze, opisy sprzed ponad 3 tysięcy lat w zupełności spełniają wymogi dla etykiet wina funkcjonujące w wielu krajach obecnie.

#8. Jak wielka bywa miłość do wina



Dzisiaj najlepsi wytwórcy wina zajmują się tylko tym – i to zwykle od wielu pokoleń. W średniowieczu było nieco inaczej – z najlepszego i przy okazji najbardziej innowacyjnego wina słynęły różne zgromadzenia męskie, szczególnie Cystersi i Benedyktyni. Swojemu zadaniu byli oddani do tego stopnia, że dosłownie próbowali ziemi, sprawdzając jak zmienia się jej smak w zależności od miejsca. Na tej podstawie starali się znaleźć najlepsze rejony do uprawy winorośli.

#9. Jak (nie) przewozić wina



Sposób, w jaki w dawnych czasach transportowano wino, mógłby sprawić, że nawet największym miłośnikom tego trunku odeszłaby ochota na sięgnięcie po kieliszek. I trudno byłoby im się dziwić. Powszechną metodą było bowiem przewożenie wina w skórach zwierzęcych wywróconych na lewą stronę, włosiem do wnętrza. Najchętniej stosowano w tym celu świńskie skóry. Oczywiście czyszczono je wcześniej i opalano, ale... mimo wszystko jakoś tak beczki i butelki, a nawet i całe cysterny, łatwiej zaakceptować.

#10. Wierzcie Hipokratesowi!



Hipokrates nazywany jest ojcem współczesnej medycyny, jego prace i doświadczenia wykorzystywane są nawet dzisiaj. To właśnie on uznał dietę oraz higienę za podstawę profilaktyki, chętnie zwalczał zabobony. Opracował też wiele remediów na najróżniejsze przypadłości – a żeby było przyjemniej, w wielu przypadkach najważniejszą “substancją aktywną” było właśnie wino. Na obniżenie gorączki, na przyspieszenie rekonwalescencji, na problemy z oddawaniem moczu czy – ogólnie – jako środek odkażający. A skoro Hipokrates tak radził, to... przecież nie wypada sprzeczać się z wielkimi?

Zapraszamy też na nasz Instagram

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10