Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zwyrodniali mordercy, których lepiej nie szukać w obrazach Google

77 339  
179   61  
Internet pełen jest niebezpiecznych pułapek. Czasem wystarczy delikatnie tylko zboczyć z drogi, aby zobaczyć rzeczy, które zdecydowanie nie były przeznaczone dla naszych wrażliwych oczu. Taki los zazwyczaj czeka śmiałków chcących poczytać to i owo o historiach zdeprawowanych psychopatów, morderców i kanibali. Nic bowiem nie opowie tych spraw lepiej niż zdjęcia efektów ich brutalnych poczynań. Dlatego prosimy – nie dajcie się ponieść ciekawości i nie wyszukujcie w Google grafik powiązanych z osobami, o których zaraz wam opowiemy.
Jeffrey Dahmer – nekrofil i gwałciciel rozsmakowany w ludzkim mięsie

O tym panu mogliście niedawno przeczytać tutaj.

Ten człowiek od wczesnej młodości ogarnięty był fascynacją śmiercią i rozkładem. Lubił obserwować procesy gnicia zdechłych zwierząt. Po tym jak został wyrzucony z wojska za nadużywanie alkoholu, we znaki dały się jego problemy psychiczne. Wielokrotnie trafiał do aresztu za ekshibicjonizm i walenie konia w obecności małoletnich chłopców. Po tym, jak usiłował wykorzystać seksualnie 13-letniego dzieciaka skierowano go na leczenie. Nie za dużo to dało – Dahmer jeszcze jako osiemnastolatek dokonał pierwszego morderstwa, a z czasem zabijanie przypadkowych osób stało się jego największym hobby. Zwłoki ćwiartował i porzucał na wysypiskach śmieci, lub zakopywał je w lesie.



Zazwyczaj podawał swoim ofiarom środki usypiające, a proces „obróbki” ich ciał dokumentował na zdjęciach. Jeffrey nierzadko starał się utrzymać swoich „pacjentów” jak najdłużej przy życiu, aby móc rozkoszować się obserwowaniem ich cierpień. I przez te właśnie fotografie wpadł w ręce policji. Po tym jak jeden z mężczyzn zdołał mu uciec, jego dom odwiedzili stróże prawa. Podczas przeszukiwania lokum Jeffreya znaleziono wspomniane zdjęcia, a także… ludzką głowę, którą zabójca trzymał w lodówce oraz kompletny szkielet ukryty w szafie. Później natrafiono też na całkiem sporą kolekcję innych trofeów – fragmenty zwłok zatopione w słoikach z formaliną oraz czaszki. Tak zwanemu „kanibalowi z Milwaukee" udowodniono ukatrupienie 15 osób (ofiar prawdopodobnie było więcej) i skazano na 937 lat więzienia. Przesiedział za kratkami znacznie krócej – po niespełna trzech latach odsiadki Dahmerowi, za pomocą ciężarka z więziennej siłowi, czerep roztrzaskali dwaj inni więźniowie.



Andriej Czikatiło – rzeźnik z Rostowa

Dzieciństwo tego urodzonego na terenie przedwojennej Ukrainy, mężczyzny naznaczone było wieloma traumami. Potężny głód będący efektem kolektywizacji wsi sprawił, że dzieciak co i rusz dowiadywał się o aktach kanibalizmu. Kiedy z niedożywienia zmarł jeden z jego braci, zwłoki chłopca zostały zjedzone przez mieszkańców wioski. W okresie wojny, dzieciak wielokrotnie miał okazję obserwować okrucieństwa dokonywane przez niemieckich żołnierzy. Ponadto nad przerażonym dzieckiem pastwiła się jego własna matka, która bez przerwy biła go i poniewierała. Prawdopodobnie był też świadkiem gwałtu zadanego rodzicielce przez jednego z członków Wehrmachtu. Po zakończeniu wojny koszmar chłopca nie skończył się – głodny, ciągle mdlejący, Andriej stał się obiektem prześladowań ze strony swoich rówieśników.



Czikatiło był impotentem, przez co wpadł w ogromne kompleksy. „Ratunkiem” dla niego okazały się… małoletnie dziewczynki. Młodzieniec odkrył seksualną przyjemność z molestowania ich. Jego skłonności wyszły na jaw, gdy po zakończeniu korespondenckich studiów na uniwersytecie w Rostowie, rozpoczął karierę nauczyciela. Zakradał się do przyszkolnych akademików licząc na to, że uda mu się podejrzeć swoje uczennice nago. Kilkukrotnie dokonał też napaści seksualnej na nastolatki. Po kilku skargach został pozbawiony swojej dotychczasowej pracy i szybko znalazł zatrudnienie w lokalnej fabryce. Pierwszego morderstwa dokonał jednak nieco wcześniej, kiedy to zadźgał nożem dziewięcioletnie dziecko. Miał wówczas sporo szczęścia, bo za kratki trafił inny recydywista, którego powiązano z tym zabójstwem.

Większość późniejszych morderstw wyglądała dość podobnie – mężczyzna wabił swe małoletnie ofiary do ustronnych miejsc, następnie upijał je wódką i usiłował zgwałcić. Kiedy z racji na swoją impotencję, nie udawało mu się osiągnąć erekcji, wpadał we wściekłość i zadawał im dziesiątki ciosów nożem. Zazwyczaj wykrawał ze zwłok fragmenty ciała, odgryzał nosy, wypruwał jelita, usuwał genitalia i wydłubywał oczy. Jego ofiarami nie były jedynie dzieci – Andriej mordował także bezdomnych, homoseksualistów, prostytutki i inne przypadkowe osoby.



Wszystkie zabójstwa były skutecznie tuszowane przez władze ZSRR, tak aby informacja o zwyrodnialcu nie została wykorzystana przez zagraniczną, antysowiecką propagandę. Jednocześnie jednak przez długie lata usiłowano załapać Czkatiłę i zakończyć jego chorą „działalność”. Udało się to dopiero w 1990 roku, dokładnie 12 lat od pierwszego zabójstwa dokonanego przez rzeźnika z Rostowa. Najsmutniejsze jest to, że Andriej został aresztowany już w 1985 roku za… ocieranie się o przypadkowe kobiety w miejscach publicznych. Wówczas jednak nie połączono go ze zbrodniami, które od dłuższego czasu dokonywał. Po krótkiej odsiadce opuścił więzienie.
Ostatecznie, po drugim aresztowaniu, morderca przyznał się do zabicia 56 osób. Za ten „wyczyn” dostał kulkę w łeb.

Czarna Dalia – ofiara mordercy, którego nigdy nie złapano

Elisabeth Short przyszła na świat w 1927 roku w niewielkim mieście położonym koło Bostonu. Kiedy miała kilka lat, rodzinę opuścił ojciec. Początkowo wszyscy sądzili, że mężczyzna popełnił samobójstwo dowiedziawszy się o swoim bankructwie. Z czasem jednak okazało się, że pan Short żyje, ma się dobrze i zaszył się w pewnym kalifornijskim miasteczku. Niespełna dziewiętnastoletnia Elisabeth przeprowadziła się wówczas do niego. Wspólnie pojechali do Los Angeles, gdzie dziewczyna pragnęła robić karierę aktorską. Niedługo potem doszło do poważnej kłótni pomiędzy nastolatką a jej tatą. W jej efekcie młoda kobieta spakowała manatki i uciekła do Santa Barbara. To tam wykonano słynne zdjęcie na potrzeby policyjnej kartoteki. Elisabeth została wówczas aresztowana za picie alkoholu w miejscu publicznym.



Po tym incydencie kolejny raz przeprowadziła się – tym razem do Medford - miasta, w którym za młodu spędziła parę lat. Tam zakochała się w majorze Matthew Michaelu Gordonie. Podczas jednej z operacji wojskowych w Indiach, wybranek jej serca miał poważny wypadek samolotowy. Dochodząc do siebie w szpitalu, napisał do Elisabeth list, w którym prosił ją o rękę. Dziewczyna zgodziła się i pewnie założyłaby rodzinę, gdyby nie kolejna katastrofa lotnicza, w której Gordon brał udział. Tym razem nie wyszedł z niej żywy.



Short przeniosła się do Los Angeles. Wiele wskazuje na to, że fatalna sytuacja materialna zmusiła ją do świadczenia usług płatnej miłości. Nie porzuciła jednak marzeń i w dalszym ciągu śniła o karierze na wielkim ekranie. Do dziś nie wiadomo z kim Elisabeth spotkała się w nocy z 14 na 15 stycznia 1947 roku. Rankiem jej zwłoki odkryła pewna pani spacerująca ze swym trzyletnim dzieckiem. Upiornie okaleczone ciało dziewczyny leżało na niezabudowanej parceli osiedla Leimert Park. Początkowo kobieta myślała, że ma do czynienia z porzuconym manekinem – nie było żadnych śladów krwi, bo ta została wcześniej z nieboszczyka spuszczona, a samo ciało było białe niczym kreda. Zostało też przepołowione, wypatroszone i dokładnie umyte. Bliższe oględziny dowiodły, że skóra Elisabeth została porozcinana na udach i piersiach, a ze zwłok powykrawano potężne ilości tkanki. W pobliżu znaleziono ślady opon i worek wypełniony krwią ofiary.

Podczas sekcji zwłok na jaw wyszło, że nieboszczka przecięta została w bardzo profesjonalny sposób. Hemikorporektomia, bo tak nazywa się ta chirurgiczna metoda, polega na precyzyjnym przepołowieniu ciała na wysokości dolnej części kręgosłupa i wykonuje się ją w bardzo szczególnych przypadkach, kiedy tylko taki zabieg może uratować życie pacjenta. Prawdopodobnie Short była już martwa w momencie dokonywania na niej tej „operacji”. Przed śmiercią dziewczyna prawdopodobnie została zgwałcona analnie, chociaż co do tego nie ma pewności, bo nie znaleziono żadnych śladów spermy. Pewne jest natomiast to, że Short była związana i zmuszana do jedzenia kału.



Za ostateczną przyczynę śmierci uznano wykrwawienie od zadanych jej ran. Jedną z tortur, którą Elisabeth zadano był tzw. uśmiech z Glasgow. Za pomocą noża, lub innego ostrego narzędzia rozcięto jej policzki "ucha do ucha".

Niestety, mimo tysięcy przesłuchań i wytypowania setek osób podejrzanych o morderstwo, prawdziwego zabójcy nigdy nie udało się złapać. Dużo jednak wskazuje, że człowiekiem odpowiedzialnym za ten mord był niejaki George Hodel – zajmujący się przeprowadzaniem nielegalnych aborcji, doktor, który według niektórych, miał spotykać się z Elisabeth. Prawdopodobnie człowiek ten dokonał kilku zabójstw – miały świadczyć o tym ludzkie szczątki, które znaleziono w pobliżu jego domu.



Hodel jest jednym z wielu podejrzanych w tej sprawie, aczkolwiek przez dłuższy czas to on był najbardziej brany pod uwagę, jako zabójca. W 1999 roku, pół wieku po zamknięciu tej sprawy, temat okrutnego mordu odżył dzięki pewnemu policyjnemu detektywowi. Steve Hodel, bo o nim mowa, to syn domniemanego mordercy, który twierdzi, że jego ojciec dokonał zarówno tej zbrodni, jak i kilku innych zabójstw. Mimo że wiele dowodów faktycznie to sugeruje, nie można tego jednoznacznie stwierdzić. Tym bardziej, że George jest już od 20 lat martwy...


W sieci bez problemu znajdziecie zarówno policyjne akta dotyczące te sprawy, jak i fotografie dokumentujące każdą ze zbrodni. Nie radzimy jednak ich szukać. Zresztą pewnie i tak do zrobicie...
7

Oglądany: 77339x | Komentarzy: 61 | Okejek: 179 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.10

21.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało