Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czy słynąca z wakacyjnych przebojów grupa Ace of Base to zespół nazistowski?

53 614  
143   27  
Wakacje w pełni, słonko przypala blade poślady, a gruby spocony pan snujący się po plaży wywrzaskuje rymowane hasełka nakłaniające urlopowiczów do natychmiastowego zakupienia orzeszków w karmelu. Brakuje tylko jakiejś przaśnej, letniej nutki. Może coś ze starego, dobrego eurodance’u? Co powiecie na Ace of Base? Toż to budząca nostalgiczne wspomnienia, radosna, nazistowska grupa ze Szwecji. Czekaj, co? Nazistowska? Ale jak to? Już tłumaczę…
Inspiracja Lemmy'm czy może raczej bazą niemieckich u-botów?

W 1987 roku szwedzki muzyk Jonas Berggren wraz z dwoma kumplami założył zespół grający muzykę elektroniczną. Wkrótce skład kapeli został powiększony o dwie wokalistki – Linn i Jenny, prywatnie – siostry Jonasa. Grupa występowała wówczas pod nazwą Technoir. Było to nawiązanie do filmu „Terminator”, gdzie pojawił się klub o takiej nazwie. W 1989 roku, po tym jak zespół opuścili koledzy Berggrena, ten zaprosił do współpracy swojego dobrego ziomeczka - Ulfa Ekberga. Odtąd formacja znana była jako Ace of Base. Jej członkowie twierdzą, że nazwa ta wzięła się z tego, że muzycy sami siebie nazywali „mistrzami studia” (za które służył im wówczas garaż). Inne źródła sugerują, że było to raczej hołd dla „Ace of Spades” - wielkiego hitu grupy Motörhead.


Niektórzy twierdzą jednak, że nazwa ta jest bezpośrednim nawiązaniem do niemieckiej bazy u-botów, która to znajdowała się na francuskim półwyspie Keroman. Za pomocą stacjonujących tam okrętów podwodnych naziści zatopili przeszło pół tysiąca wrogich jednostek. Z tego też powodu miejsce to często nazywane było „Bazą asów” („Base of aces”).


Metale nie polubiły popowego brzmienia

Marne były szanse na to, że zespół grający przyjemny dla ucha popik powtórzy sukces (tfu!) ABBY. Tym bardziej, że szwedzka scena muzyczna była wówczas zdominowana przez kapele grające ciężką odmianę metalu. Chociaż lokalni rockersi krzywo patrzyli na rozśpiewane dziewczyny ćwierkające do skocznych, elektronicznych nut, kaseta z materiałem demo trafiła do rąk Johna Ballarda – szwedzkiego producenta muzycznego. Ten, mimo że nie widział dla grupy większej nadziei, skontaktował artystów ze swoim kumplem – właścicielem studia nagraniowego gdzie Ace of Base ponownie nagrało swój materiał. Kompozycje te sprzedane zostały później duńskiej wytwórni Mega Records. W 1992 roku na łamach tamtejszych list przebojów zagościł promowany amatorskim teledyskiem utwór „Wheel of Fortune”.

https://www.youtube.com/watch?v=qoybSNHMtMY

Happy Nation to hymn ku czci Adolfa?


Międzynarodowy sukces grupa Ace of Base osiągnęła po wydaniu debiutanckiego albumu „Happy Nation”, a promujący go singiel o tym samym tytule rozbrzmiewał prawdopodobnie we wszystkich europejskich dyskotekach.

https://www.youtube.com/watch?v=HWjCStB6k4o

Podczas gdy większość osób radośnie podrygiwała sobie do eurodance’owego rytmu, gdzieniegdzie pojawiły się głosy, że coś jest nie tak z warstwą tekstową tej kompozycji.

Szczęśliwy naród, żyjąc w szczęśliwym narodzie
Gdzie ludzie rozumieją
i marzą o perfekcyjnym człowieku
Sytuacja prowadząca do słodkiego zbawienia
Dla ludzi, dla dobra
Dla ludzkości, braterstwa


A dalej:

Idee człowieka i tylko tyle przetrwa
I z czasem uczyliśmy się od przeszłości
Żaden człowiek nie jest gotowy by rządzić samemu światem
Człowiek umrze ale nie jego idee

Wśród węszycieli idei spiskowych pojawiła się plotka, że wielki hit szwedzkiej grupy jest niczym innym, jak pochwalną pieśnią na cześć… Adolfa Hitlera! Ci nieco bardziej dociekliwi wzięli też pod lupę naszpikowany symboliką teledysk do tej kompozycji i znaleźli tam tytuł dzieła Karola Darwina „O powstaniu gatunków”.


Szybko odezwały się głosy, że przecież w swojej oryginalnej formie praca ta zwie się „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego lub zachowaniu uprzywilejowanych ras w walce o życie”, a przecież Adolf Hitler wmówił narodowi niemieckiemu, że tylko poprzez dobór naturalny i selekcjonowanie najsilniejszych jednostek można stworzyć zdrowy, szczęśliwy naród!


Brzmi to jak szalona teoria upalonego miłośnika teorii spiskowych? Na tym się jednak nie skończyło i już wkrótce na listach przebojów zagościł kolejny przebój Ace of Base, który również wywołał falę dziwnych spekulacji.

Do dziś nie wiadomo o czym traktował kawałek „All that she wants”, ale niektórzy domyślali się…

Kolejny hit Ace of Base uderzył wszystkich niczym grom i mimo że jakością nie odstawał od innych cukierkowych przebojów sceny dance tamtej epoki, to w USA wspiął się na sam szczyt Billboardu. W zdobyciu pierwszego miejsca przeszkodził mu jednak Meat Loaf ze swoją pompatyczną balladą „I would do anything for love”.

https://www.youtube.com/watch?v=d73tiBBzvFM

Nie do końca wiadomo o czym właściwie traktuje ta kompozycja, aczkolwiek wiele wskazuje na to, że to opowieść o seksualnie wyuzdanej kobiecie wyruszającej na nocne poszukiwania kochanków, których to osacza i wykorzystuje niczym samolubna pijawka. Tym razem tropiciele ukrytych przesłań dopatrzyli się w teledysku do tego hitu symbolu gwiazdy Dawida noszonego przez bohaterkę na szyi i wszystko stało się jasne...


„Don’t turn around” to kawałek Tiny Turner!

Okej, odejdźmy na moment od fantastycznych teorii związanych z tym zespołem i skupmy się na trzecim, spektakularnym przeboju Ace of Base. Mowa o „Don’t turn around” - kawałku, który według magazynu Rolling Stone jest jednym z największych wakacyjnych hitów w historii muzyki pop.


Mimo że większość z nas dałaby sobie wypłatę uciąć, o to, że autorami tej kompozycji są Szwedzi, to tak naprawdę utwór ten pierwotnie znalazł się na stronie B nagranego przez Tinę Turner singla „Typical Male”.

https://www.youtube.com/watch?v=YPJgQlUiZPE

Niedługo potem swoją interpretację tego numeru nagrał brytyjski zespół reggae’owy Aswad, a w 1988 roku „Don’t turn around” znalazł się też na albumie Bonnie Tyler. Zanim światło dzienne ujrzała wersja Ace of Base usłyszeć mogliśmy tę kompozycje wyśpiewaną przez samego Neila Diamonda! Mimo że wielu artystów usiłowało zawojować tym kawałkiem świat, udało sie to dopiero Szwedom. I to jak! Hit ten długo grzał wysokie pozycje na top 10 w aż trzynastu krajach świata.

https://www.youtube.com/watch?v=B_gs4gCyGKs


I kiedy wrota do międzynarodowej sławy były już dla zespołu otwarte, wrócił temat nazizmu…

Skąd w ogóle wzięły się te wszystkie teorie dotyczące gloryfikowania przez Ace of Base hitlerowskiej ideologii? Co sprawiało, że tak wiele osób dopatrywało się w numerze „Living in Danger” wątków ksenofobicznych? Czemu ktokolwiek miałby łączyć nazwę zespołu z niemiecką bazą łodzi podwodnych? Źródłem tych wszystkich plotek jest… przeszłość jednego z muzyków grupy – Ulfa Ekberga.


Zanim artysta ten został zwerbowany przez Jonasa Berggrena, miał już na koncie pewne sukcesy w branży muzycznej. W latach 1983-1986 był członkiem punkowego zespołu Commit Suicide, który to przemycał do swej warstwy tekstowej teksty jawnie rasistowskie i gloryfikujące białą rasę, przez co kapela lubiana była w kręgach neonazistowskich skinheadów z Goetheborga. Ponadto Ulf był związany z ultraprawicową partią polityczną Sverigedemokraterna, której to założycielem był jego kumpel z zespołu. W tym czasie Ekberg brał też sporo narkotyków, parę razy aresztowany był za kradzież, chuligańskie wybryki i bezprawne posiadanie broni.

W 1993 roku, czyli w chwili gdy Ace of Base szturmowało rynek swoim drugim albumem („The Sign”) media obiegła niechlubna historia młodzieńczych fascynacji muzyka. Mało tego! Podczas, gdy sam zainteresowany usiłował tłumaczyć się ze swej przeszłości, mała, szwedzka wytwórnia Flashback Record wydała płytę o wiele mówiącym tytule „Uffe was a nazi!”. Na jednym ze zdjęć podziwiać można Ekberga w koszulce z symbolem niemieckiej partii nazistowskiej, dumnie prezentującego „rzymski salut”.



Całe to zamieszanie miało miejsce w momencie, gdy szwedzka grupa dokonywała desantu na Stany Zjednoczone. Oczywiście Amerykanie szybko dowiedzieli się o, godnej pogardy, przeszłości artysty.
Na szczęście Ulf w porę skończył udzielać wymijających odpowiedzi na pytania o swój neonazistowski epizod i skruszony przyznał się, że tamten rozdział jego życia jest zamknięty, a on sam szczerze żałuje swoich występków.
Nagłośniony skandal nie odbił się na popularności Ace of Base. Zespół przez parę ładnych lat wypluwał hit za hitem, a pewną formą manifestacji odcięcia się od neonazistowskich korzeni jednego z jego członków był występ grupy w Tel-Awiwie, gdzie obok autorów „Happy Nation” na scenie pojawił się też Dr Alban i Inner Cyrcle. Na koncert Szwedów przyszło wówczas 55 tysięcy fanów!

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 53614x | Komentarzy: 27 | Okejek: 143 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.08

19.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało