Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego drut kolczasty był tak intensywnie wykorzystywany w czasie wojen w XX w?

83 040  
502   57  
Drut kolczasty to stary wynalazek, ale stosunkowo prosty. Jakim cudem coś co tak łatwo można przeciąć, ominąć, czy odsunąć przez tyle lat był tak intensywnie i z takim powodzeniem używane? Przyczyn jest kilka, ale zacznijmy od początku...
Pierwszy patent na drut kolczasty w USA zgłosił Lucien B. Smith z Kent w Ohio (i jest on uznawany za jego wynalazcę), a nastąpiło to w 1867 roku, czyli ponad 150 lat temu. W 1874 r. do wynalazku trochę swojej myśli dołożył Joseph F. Glidden z DeKalb w Illinois, tworząc drut kolczasty jaki znamy do dziś, i w ten sposób panowie zrewolucjonizowali hodowlę bydła. Teraz farmerzy zamiast wynajmowania kowbojów, czy budowy długich i trudnych w budowie drewnianych płotów mogli stawiać lekkie i tanie płaty z drutu kolczastego, który trzymał bydło na właściwym pastwisku, a jednocześnie (do pewnego stopnia) chronił je przed zakusami drapieżników.

Drut kolczasty wszedł do użyciu na polach walki, gdzie okazał się lekkim, tanim i łatwym w użyciu budulcem zapór i fortyfikacji. Najpierw użyli go Portugalczycy w Afryce w 1895 r., następnie Brytyjczycy w Afryce Południowej. Później bardzo intensywnie był wykorzystywany w wojnie rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905.



Żeby zrozumieć użyteczność drutu kolczastego trzeba zdać sobie sprawę z jego roli i sposobu użycia. Drut kolczasty nie ma ranić (a tym bardziej zabijać) przeciwnika, nie jest też wiele wart użyty samodzielnie, bez pozostałych części układu obronnego. Drut kolczasty na polu walki trzeba w sposób planowy użyć w połączeniu z rozłożeniem pól minowych, rozmieszczeniem stanowisk karabinów maszynowych i zaplanowaniem pól ostrzału artylerii, a czasem nawet w zasięgu miotaczy ognia. Drut kolczasty ma za zadanie ukierunkować potencjalny atak przeciwnika i przede wszystkim go spowolnić.

Pierwsze lata I wojny światowej pozwolił zebrać krwawe żniwo tego wynalazku. Żołnierze atakujący na wprost na pola drutu kolczastego byli unieruchamiani przez splątane druty, a tam padali ofiarą zmasowanego ognia karabinów maszynowych i artylerii. Żołnierz wpadający w drut kolczasty nie odnosi poważnych ran, co najwyżej głębsze zadrapania, problemem jest to, że drut bardzo skutecznie "łapie" ubranie i wyposażenie żołnierza powodując, że samodzielne wyzwolenie się jest praktycznie niemożliwe. Obszary niezabezpieczone drutem były zwykle zaminowane i żołnierze mieli raczej mały wybór, jeśli chodzi o wybór drogi ataku. Jednocześnie takich zapór nie da się zniszczyć ogniem artylerii - druty rozłożone w formie splątanych kłębów są po prostu wyrzucane w powietrze wybuchem i lądują z powrotem na ziemi - jeszcze bardziej splątane, może w kilku miejscach zerwane, ale zapora istnieje dalej. Jeśli po intensywnym ostrzale zapora z drutu była uszkodzona lub zniszczona, odbudowanie jej było proste, szybkie i tanie, w przeciwieństwie do konstrukcji budowlanych w formie rowów, płotów, fortyfikacji.



Sytuację trochę zmieniło wprowadzenie na pole walki czołgów, które (szczególnie ciężkie konstrukcje pierwszowojenne) były w stanie przejechać po takiej zaporze. Niestety to też się wiązało z pewnym ryzykiem - zaplątania się drutu w koła było w stanie unieruchomić czołg, co było jeszcze bardziej prawdopodobne w czasie II wojny światowej, kiedy używano czołgów lżejszych i z odkrytymi kołami. W razie potrzeby zarzucano też na zaporę kotwice i odciągano druty czołgiem na boki, ale jak można się domyślić, ta metoda wymagała dużo czasu, co nie jest idealnym rozwiązaniem pod intensywnym ogniem.

Piechota mogła sobie radzić z drutem na różne sposoby - rzucano drewniane belki, które przygniatały splątany drut do ziemi tworząc korytarz w miarę czystego przejścia. Prowadzono próby z czyszczeniem przejść za pomocą... ludzi. Po prostu pierwsi dobiegający do zapory rzucali się na kłęby drutu przygniatając je do ziemi, a kolejni żołnierze przebiegali po ich plecach.



Kolejnym krokiem w walce z drutem kolczastym wynalezienie rur Bangalore, czyli saperskich wydłużonych ładunków wybuchowych, które z powodzeniem użyto między innymi podczas lądowania w Normandii. Dzięki takiemu ukształtowaniu ładunku wybuch rozrywał drut, jednocześnie rozrzucając go na boki, czego nie był w stanie zrobić pocisk artyleryjski. Ale założenie takiego ładunku wymagało podejścia saperów do samych drutów, które jak wiemy były ostrzeliwane ogniem karabinów maszynowych. Taktykę tą, ze wszystkimi jej wadami i zaletami, dobrze widać w początkowej części filmu "Szeregowiec Ryan".



Wszystkie te zmiany spowodowały, że klasyczny drut kolczasty utracił sporo na skuteczności i ktoś wpadł na pomysł "ulepszenia" go - tak powstał drut "żyletkowy", w którym ostro zakończone kawałki drutu zastąpiono bardzo ostrymi ostrzami. Tego typu drut nie jest już przeznaczony do utrzymywania w ryzach bydła, a jest dedykowany wyłącznie do zatrzymania człowieka. Na taki drut nie pomoże grubsze ubranie, czy zwykłe położenie się na nim.



Dziś nie ma potrzeby zabezpieczania drutem kolczastym dziesiątek i setek kilometrów frontu, ale nadal jest skutecznym środkiem na utrzymanie na dystans przeciwnika wokół baz i punktów umocnionych. Jest szczególnie skuteczny wobec przeciwnika mniej rozwiniętego technologicznie, z jakim zwykle wspólczesne armie mają do czynienia podczas konfliktów niesymetrycznych, czy w czasie "operacjach pokojowych", gdzie używa się go po prostu w miejscach, które trzeba odgrodzić, lub w których istnieje konieczność ukierunkowania ruchu ludzi.



Drut kolczasty nadal pozostaje lekkim, tanim, szybkim do rostawienia sposobem na ukierunkowanie, spowolnienie lub zatrzymanie ludzi. Czy to cywili, czy partyzantów/bojowników (zależnie od okoliczności).

Źródła: 1, 2
6

Oglądany: 83040x | Komentarzy: 57 | Okejek: 502 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało