Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Które z wysp Pacyfiku warto odwiedzić na wakacjach?

38 795  
211   58  
"Dokąd pojechać na wakacje?" - to mój odwieczny dylemat i oby tylko takie troski w życiu pozostały. O ile łatwiej jest wymyślić pomysł na wyjazd pod siebie, o tyle trudniej jest doradzać Wam. Każdy człowiek ma zupełnie inne oczekiwania, inny budżet, inne wyobrażenia. "Tanio" czy "drogo" będzie znaczyć różnie.

Dla mnie osobiście Australia kojarzy się z ogromem, przestrzenią i olbrzymimi odległościami między miastami, a w tym tygodniu usłyszałam, że "Australia jest klaustrofobiczna". Każdy ma prawo do swojego zdania, tylko nie możemy oczekiwać, że nasze opinie zawsze będą się pokrywały.

Wyspy Pacyfiku, którą polecasz?

Czyjeś relacje i wspomnienia z podróży są subiektywne, ulotne i bardzo zmienne, bo taki jest właśnie świat w jakim żyjemy. Bardzo szybko się zmienia. Zakładam, że na przykład Majorka, na której byłam 11 lat temu, dzisiaj byłaby dla mnie nie do poznania. Powiedzmy, że zareklamuję jakieś miejsce, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wy się pofatygujecie, żeby je zobaczyć... a tam w miejscu dżungli jest centrum handlowe, albo zamiast rajskiej plaży wysypisko śmieci. Uznacie, że opowiadam bzdury, dlatego boję się cokolwiek sugerować. Często słyszę jednak pytanie - a jeśli chodzi o Wyspy Pacyfiku, to którą polecasz?

#1. Wyspy Cooka

Wyspy Cooka składające się z 15 atoli to samorządne terytorium stowarzyszone z Nową Zelandią. Wyspy Cooka jako jedni z pierwszych na świecie wprowadzili podatek od cukru. Czytałam o nim przed wyjazdem, a na miejscu poszłam oczywiście popatrzeć na półki sklepowe, zobaczyć czy to prawda. Wszystko się zgadza – im większa zawartość cukru w napoju, tym wyższa jego cena. Rekordzistą jest coca-cola w cenie $6,9 za litr!

Nazajutrz po przylocie na Wyspy Cooka uciekłam na chwilę z Rarotonga, żeby zobaczyć drugą z 15 wysp, słynną ze swego piękna Aitutaki. Na Aitutaki poznałam starszych państwa z Kanady, którzy zakochali się kiedyś w Wyspach Cooka i od tamtej pory wracają na nie co roku. Wiecie, jak to wszystko się w ich przypadku zaczęło? Mieli dość długiej i srogiej kanadyjskiej zimy, więc wpisali w google „heaven on Earth”. Wyskoczyło im między innymi zdjęcie z Aitutaki, które doprawdy jest rajem na ziemi.


„Czysta woda” wchodzi na Wyspach Cooka na inny wymiar!




Nowa pieczątka w paszporcie z najmniejszej poczty na świecie, „Wyspy jednej stopy”.

#2. Królestwo Tonga

Tonga, które odwiedziłam w 2016 roku było dzikie i zupełnie nieturystyczne. Poza główną Wyspą Tongatapu popłynęłam zwiedzić trzy inne - Atata, Fafa i Pangaimotu. Z tych wszystkich miejsc tak naprawdę wyraźnie pamiętam już tylko jedno - Fafa Island. Kiedyś na nią wrócę, by zobaczyć, czy nadal jest takim rajem na ziemi. Byłam szczęściarą spędzając na niej wtedy jeden dzień!


Fafa Island – maleńki raj na ziemi. Można ją obejść dookoła w dwadzieścia minut. Mimo całego piękna wyspy, jak dla mnie zbyt klaustrofobiczna i czułam ulgę wracając na stały ląd. Łódź odpływa ze stolicy raz dziennie, 45 minut w jedną stronę.


Wyspa Pangaimotu


Efekt nudy w autobusie miejskim!

#3. Niue

Jeśli Wyspy Pacyfiku, to nie może zabraknąć Niue. Niue we wspomnieniach pozostaje zieloną wyspą z moich marzeń i snów. Mimo, że mają swoją flagę, stolicę i 4-osobowy rząd, Niue formalnie jest autonomicznym terytorium stowarzyszonym z Nową Zelandią. Łączy je waluta, język, Królowa Elżbieta, a urodzeni na Niue otrzymują podwójne obywatelstwa (Niuean & New Zealand) Na dzień dzisiejszy jest to 1000 mieszkańców.

Turystyka kuleje, w kraju nie ma ani świateł ulicznych, ani bankomatów – bo i po co, skoro liczba center handlowych, gdzie można by zaszaleć z gotówką wynosi błogie 0? Mi to nie przeszkadzało, centrum handlowe mam tuż pod domem, więcej nie potrzebuję. Na miejscu wypożyczyłam rower i w ciągu tygodnia przejechałam ten niewielki zakątek świata wzdłuż i wszerz. Wsiadłam na rower na drżących nogach po raz pierwszy od 20 lat!


Niue, inaczej „the Rock” nazywane jest Skałą Polinezji. Wyspę budują skały koralowe, głównie wapienie rafowe, a piaszczyste plaże można tu policzyć na palcach jednej ręki.


Podobno niejadowity, ale wolę nie sprawdzać!


Utuko Reef, Alofi. Plaża przy której mieszkałam.

#4. Fidżi

Niektóre Wyspy Pacyfiku są odrobinkę przereklamowane i moim zdaniem Fidżi do nich należy. To nie znaczy jednak, że nie macie się wybrać i samodzielnie zadecydować.

W kraju obowiązuje „Fijian time”. Wszystko trwa długo lub jeszcze dłużej. Jeżeli kawiarnia reklamuje się, że zaprasza od 6 rano, to znaczy, że o 6 rano będzie zamknięta na cztery spusty, a pracownicy będą smacznie spali przez przynajmniej pół godziny. O 6:45 zobaczyłam przez okno, że zapaliło się światło, więc poszłam tam kwadrans później z nadzieją na mocną kawę, ale powiedzieli, że nawet nie włączyli jeszcze ekspresu, a on będzie potrzebował czasu, żeby się nagrzać. Kiedy włączą? Ciężko powiedzieć, może w ciągu godziny?

Było nas 5 osób, które tamtego dnia przypłynęły na Wyspę Bounty. Matka i córka z Ameryki, starsze małżeństwo Duńczyków mieszkających od 35 lat w Zimbabwe i ja. Gdy zaczął się odpływ snorkeling zrobił się zbyt niebezpieczny, wiec postanowiłam obejść Bounty Island dookoła. Minęłam plantacje kokosów i rezerwat krytycznie zagrożonych żółwi szylkretowych (hawksbill turtle), aż znalazłam się na białym piasku po drugiej wyspy, gdzie można wynająć domek z ogrodem i zapomnieć o istnieniu reszty świata.

Nie spotkałam nikogo od pół godziny, więc gdy zobaczyłam parę w średnim wieku opartych o palmę, przytulających się namiętnie byłam tak samo zdziwiona ich widokiem jak oni moim. Kwadrans później mógłby mnie zastać zgoła inny widok. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i przyspieszyłam kroku, żeby mogli wrócić do tego po co tu przyjechali – cieszenia się życiem.




Wyspa Bounty


Świeże chilli. Fidżyjczycy koloryzują, jest ostre, ale bez przesady!

#5. Samoa

Z Samoa mam ciepłe skojarzenia, myślałam nawet czy by nie wrócić w tym roku. W końcu zwiedziliśmy tylko Wyspę Upolu, a została do eksploracji cała podobno lepsza Wyspa Savaii. Samoańczycy to prości, bezpośredni i z mojej perspektywy szczęśliwi ludzie. Cieszą się tym co mają, zamiast narzekać, że czegoś brakuje. Jechaliśmy 40 minut, więc pan, który odebrał naszą czwórkę z lotniska, a że gęba mu się nie zamykała, zdążył sporo opowiedzieć o sobie i kraju.

Life in Samoa is very simple. We love lazy sunsets and sex on the beach. We don’t have money. What we have is food and beer... lots and lots of beer. The more beer, the more babies. Welcome to paradise!”


Południowo-wschodnie wybrzeże Samoa. Nikt mi nie wmówi, że świat nie jest piękny!




To Sua Ocean Trench. Pamiętam jak w 2009 roku po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie To Sua (Wielka Dziura) i nie mogłam uwierzyć, że takie miejsce faktycznie istnieje. Wtedy, jeszcze mieszkając w Polsce, czyli dokładnie po drugiej stronie globu, nawet by mi do głowy nie przyszło, że uda mi się tam kiedyś być, zobaczyć na własne oczy i wykąpać się w środku!

#6. Vanuatu

Mam chyba taką tendencję do zostawiania perełek na sam koniec. Vanuatu jest połączeniem wszystkiego, czego można oczekiwać od Wysp Pacyfiku. Jest ich kwintesencją. Vanuatu to przede wszystkim totalna egzotyka, piękny snorkeling, wulkany i bujne lasy. 75% powierzchni Vanuatu to właśnie lasy. Lądując w Port Vila patrzyliśmy na ten wówczas obcy nam ląd przez lufcik samolotu mając tę samą myśl w głowie. Ale tu zielono!

Po odzyskaniu niepodległości w 1980 roku, Republika Vanuatu, znana wcześniej jako Nowe Hybrydy, rozpoczęła drogę ku przemianom. Tylko czy w tym kraju były one niezbędne? Vanuatu zwyciężyło w rankingu, ponieważ jego mieszkańcy, Ni-Vanuatu, odlegli krewniacy Fidżyjczyków, Nowogwinejczyków oraz mieszkańców Wysp Salomona, uchodzą za usatysfakcjonowanych tym co mają, ciesząc się dobrym zdrowiem do 70. roku życia. Nie są społeczeństwem nastawionym na konsumpcjonizm, a dobrobyt definiują jako minimalizm.

Na miejscu zwiedziliśmy 5 wysp – Efate, Iririki, Ifira, Hideaway oraz Tanna. To właśnie Tanna zapadła nam w pamięci, całkowicie zmieniając nasze wakacje. Polecieliśmy tam w jednym celu – zobaczyć Yasur, jeden z najaktywniejszych wulkanów świata. Od 800 lat erupcja następuje kilka razy na godzinę, co początkowo było bardzo ekscytujące, ewentualnie przerażające, jeśli akurat staliśmy na jego szczycie.


Wioska Imao, Tanna Island


Wulkan Yasur, Vanuatu


Wulkan Yasur po zachodzie słońca.

Które Wyspy Pacyfiku polecam niech pozostanie bez jednej, konkretnej odpowiedzi.
Tę decyzję będziecie musieli podjąć sami!
9

Oglądany: 38795x | Komentarzy: 58 | Okejek: 211 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.09

18.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało