Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jesteś pan debil, idiota i czub zwykły! - parę słów o pochodzeniu obelg, którymi często obrzucamy naszych bliźnich

49 663  
153   47  
Według mózgu najważniejszym organem w ciele człowieka jest mózg. To pewnie dlatego za wyjątkową potwarz uznajemy zasugerowanie nam mizernej sprawności intelektualnej czy wręcz odklejonego dekielka. Aby wytknąć komuś umysłową ociężałość, stworzyliśmy całkiem sporo używanych zamiennie wyrazów. Warto jednak znać etymologię słów, których używamy.

Głupiec

Głupcem nazywamy kogoś, kto oprócz słabych zasobów rozumowych posiada też niskie pokłady samokrytyki, upartość oraz całkiem sporą… podejrzliwość. Ta, idąc w parze z małym rozumkiem (i zazwyczaj takąż wiedzą), prowadzi do wypluwania z siebie niestworzonych debilizmów. Mówię, o was, antyszczepionkowcy.
Sam termin „głupi” prawdopodobnie wywodzi się od słowa „glup”, którym to nasi prasłowiańscy przodkowie określali kogoś głuchego.
Według niektórych historyków języka polskiego słowo to pierwotnie znaczyło tyle co „pozbawiony światła” i zazwyczaj odnosiło się do roślin. Z czasem jednak wyraz ten zaczęto też stosować w stosunku do ludzkich ciemniaków.


Idiota

Prawdę powiedziawszy, znaczenie tego słowa jest nieco inne, niż nam się może wydawać. Idiotą nie jest ktoś, kto uśmiecha się do piorunów, myśląc, że ktoś mu robi zdjęcia. Taki termin powinno się używać w stosunku do ludzi, którzy wcale nie cierpią na ociężałość umysłową, ale bardziej… społeczną! W starożytnej Grecji mianem „idiotes” zwykło się określać osoby, które kompletnie nie interesowały się życiem publicznym, ignorantów pochłoniętych swoimi sprawami i świadomie rezygnujących z poszerzania wiedzy na temat tego, co dzieje się wokół. Tacy obywatele uważani byli za jednostki szkodliwe, które pozwalały, aby o ich losach decydowali inni. Z kolei człowieka, który bacznie śledził i miał wpływ na losy swego polis nazywano politykiem. A zatem idiota to ta leniwa, nieoczytana jednostka, która ograniczona do własnych, prywatnych spraw, świadomie nie pójdzie na wybory.


Debil

„Idiota” z czasem wsiąkł do nomenklatury psychiatrycznej, w której funkcjonował jako fachowe określenie człowieka o silnym upośledzeniu umysłowym. Innym wyrazem, za pomocą którego definiowano osoby cierpiące na psychiczny niedowład było słowo „debil”. Słówko to pochodzi z łaciny - „debilis”, czyli „słaby”, „wiotki”, „ułomny”. W medycynie za osoby dotknięte debilizmem uznawano takie, których rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie dwunastolatka.


Imbecyl


Również „imbecyli” do połowy ubiegłego wieku sporo było w szpitalach psychiatrycznych. Podobnie jak w omawianym powyżej przypadku, także i ten wyraz pochodzi z łaciny, gdzie słowo „imbecillus” oznaczało „wątły”. W tym przypadku chodziło o dorosłą osobę z intelektem dziewięcioletniego dziecka.


Czubek

Skoro omawiamy przypadki nadające się do zamknięcia w zakładzie psychiatrycznym, to grzechem by było zapomnieć o poczciwym czubku – rozczochranym, zaślinionym Napoleonie, który w pokoju bez klamek snuje plany dobrania się do dolnej części pleców Marysieńki. Aby przytoczyć etymologię tego wdzięcznego wyrazu, musimy cofnąć się do 1540 roku. To wówczas w Hiszpanii święty Jan Boży powołał do życia zakon bonifratrów. Ojczulkowie w swojej przysiędze (czyli w tak zwanych ślubach szpitalnictwa) zobowiązywali się troszczyć o osoby ułomne, chore i niezdolne do samodzielnego funkcjonowania. Zajmowali się ziołolecznictwem, ale także i prowadzeniem placówek dla obywateli chorych umysłowo. Na początku XVII wieku bonifratrzy trafili także i do Polski, gdzie dzięki ofiarności lokalnych biskupów, szlachciców i polityków stworzyli sporo szpitali i zakonów.


Charakterystycznym elementem ubioru tych poświęconych pomocy bliźnim sług bożych był habit z kapturem zwieńczonym szpiczastym... czubkiem. Początkowo więc złośliwcy nazywali tak samych zakonników, a twierdząc, że ktoś powinien „trafić do czubków” sugerowano, że osoba, o której mowa nadaje się do psychiatrycznego leczenia. Dopiero z czasem mianem tym ochrzczono człeczynę o lichym rozumku i podejrzeniu umysłowej choroby.

Dureń

Typową cechą osoby głupiej jest jej oporność na argumenty. Nawet te najbardziej rzeczowe. Jak już wspomnieliśmy, cechą kogoś takiego jest upartość, pewność siebie i desperacka wręcz wiara w swoje racje. W skrócie – ktoś taki jest twardy jak pień. Być może więc wyraz ten pochodzi z łaciny, gdzie słówko „durus” oznaczało coś twardego właśnie. Całkiem sensownie brzmi też teoria, jakoby określenie „durny” miało związek z chorobą, jaką jest dur brzuszny. Osoba dotknięta tą przypadłością ma podwyższoną temperaturę ciała, jest rozkojarzona, apatyczna i nieco zamroczona. Tymczasem sam wyraz „dur” (durь) pochodzi z języka prasłowiańskiego, gdzie za jego pomocą określało się kogoś nieprzytomnego, wściekłego czy wręcz oszalałego.


Kretyn

Może to dla wielu być szokiem, ale obraźliwy wyraz „kretyn”, czyli w języku francuskim „chrétien” pochodzi od... "chrześcijanina". Czemu zatem stosuje się to słowo jako obelgę? Są dwie teorie – jedna mówi, że pierwsi chrześcijanie byli osobami ubogimi, często niedożywionymi, brudnymi i robiącymi ogólne wrażenie jednostek odpychających.
Znacznie jednak bardziej interesująca jest jednak etymologia, która sugeruje, że słowo to wywodzi się od tzw. kretynów alpejskich. W XVIII wieku zauważono, że ci prości górale zamieszkujące wysokie rejony Szwajcarii nie tylko byli ludźmi o nikczemnym wzroście (karłowatość była tam często spotykana), ale i cierpieli na różnego rodzaju przypadłości – od głuchoty, przez wielkie guzy, narośle i wola, aż po wszelkiej maści niedorozwoje intelektualne. Długo rozmyślano nad tym, co mogło być przyczyną takiego stanu rzeczy. Oskarżonych było kilku – marna dieta, mężczyźni robiący dzieci własnym siostrom, a nawet ingerencja nieznanych nauce robaków, które to miały infekować wątłe ciałka alpejskich kretynów.



Rozwiązanie zagadki pojawiło się dopiero na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to jakiś uczony odkrył, że szwajcarskie ziemie zawierają bardzo mało jodu. Brak tego mikroelementu w diecie ciężarnej kobiety może sprawić, że dziecko urodzi się z niedoczynnością tarczycy, a co za tym idzie - będzie posiadało szereg zaburzeń rozwojowych, w tym i umysłowych. Po wzbogaceniu diety szwajcarskich górali o jodowaną sól problem zniknął błyskawicznie.
Tak więc "kretynem" powinniśmy nazywać kogoś cierpiącego na chorobę tarczycy wywołaną niedostatkiem jodu, a nie zwykłego tumana, ćwoka czy cymbała...

Zapraszamy na nasz Instagram

7

Oglądany: 49663x | Komentarzy: 47 | Okejek: 153 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało