Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Komar, ty ch#ju! - parę słów o owadzie, który skutecznie psuje nam urlopy

44 935  
162   38  
Ach, długo wyczekiwane lato. Tropikalne upały, nadmorskie kurorty, smród spieczonej na grillu kiełby i wszędobylskie soczyste tyłeczki gorszące męskie oczy. Jestem przekonany, że każdy z nas, marząc sobie zimą o tym słonecznym okresie roku, zupełnie zapomina o... komarach i o tym, że te małe, latające kur#y potrafią nam zepsuć najbardziej błogie chwile urlopu. Jako że obecnie musimy walczyć z plagą tego krwiopijnego cholerstwa, chcemy powiedzieć wam kilka rzeczy o naszym wspólnym wrogu.


Komar to cienias

Gdyby ktoś zorganizował olimpiadę dla owadów, to komar, a właściwie to komarzyca (bo to przecież komarza kobieta jest źródłem naszych cierpień) odpadłaby z tych mistrzostw w przedbiegach. Szybkość lotu tej bestii nie przekracza 2 kilometrów na godzinę! Znacznie bardziej dynamiczne są motyle, pszczoły czy nawet pokraczne biedronki. Dlatego jeśli trafiłeś do miejsca zamieszkanego przez tysiące wygłodniałych komarzyc, możesz uratować swoją skórę klasycznym daniem dyla. Jest szansa, że część tego cholerstwa padnie na serce próbując cię dogonić.



A mimo to jest najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem na naszej planecie

Powstały setki filmów o zabójczych rekinach, mimo że naprawdę niewiele osób ginie w wyniku spotkania z nimi. Słyszeliście za to, aby któryś reżyser stworzył wysokobudżetowe dzieło, w którym to grupa młodych ludzi spędzających weekend w jakimś posępnym domku pośrodku lasu toczyła walkę na śmierć i życie z hordą wściekłych komarów? Prawda jest taka, że co roku ok. 700 milionów osób zapada na choroby roznoszone przez to cholerstwo. Dla około miliona Ziemian kończy się to śmiercią!



Od ugryzienia gorszy jest chyba tylko ten dźwięk

Poważnie – wolałbym zostać ugryziony i mieć święty spokój, niż pół nocy walczyć z tym upartym sukinsynem, który z jakiegoś powodu za cel swoich ataków wyznaczył sobie moje ucho. Nie ma bowiem nic gorszego, niż to pieprzone bzyczenie. Dźwięk ten jest tak intensywny, bo za jego pomocą komarzyce wabią swoich potencjalnych fagasów. Owady te uderzają skrzydłami z szybkością od 300 do nawet 600 razy na sekundę!
Dotąd uczeni uważali, że tylko samce są w stanie wychwycić tę komarzą melodię. Dziś wiemy już, że samice niektórych gatunków również rejestrują dźwięk wydawany przez swoich kochasiów. Gdy komarzyca spotka się z komarem, tempo uderzeń ich skrzydeł synchronizuje się.



Wszystkie komary potrzebują wody do wylęgu


Pewnie zauważyliście, że najwięcej tych potworów jest w miejscach, gdzie znajduje się jakiś akwen. Może być to oczko wodne, staw, rzeka czy trzęsawisko. Takich warunków potrzebuje komarza larwa, która zazwyczaj siedzi sobie w wodzie przez kilka dni. Tyle wystarczy, aby z małej, ruchliwej poczwarki stać się pełnoprawnym krwiopijcą. Najgorsze jest to, że komary nie są zbyt wymagające, jeśli chodzi o warunki bytowe i potrafią rozmnożyć się w kałuży, rynnie twojego domu czy starej oponie, w której po deszczu zebrało się trochę wody.



Co przyciąga komara?

Komar wie, gdzie jesteś, dzięki produkowanemu przez ciebie dwutlenkowi węgla, który to potrafi „wyniuchać” z odległości nawet 25 metrów. Jednak nie to jest najgorsze. Komarzyca wydaje się być stworzona po to, aby skutecznie zjeb@ć ci wakacje. Znacznie atrakcyjniejszy jesteś dla tego owada, jeśli się spocisz – produkujesz wówczas więcej CO2, więc jeśli, nie daj Boże, zatrzymasz się podczas wakacyjnego joggingu, aby nieco odsapnąć, to możesz być pewien, że sporo tych leśnych pań uzna cię za atrakcyjnego mężczyznę i poczuje nagłą chęć na ssanie.



Komarzyce uznają też, że po wypiciu kilku piw jesteś łatwiejszy – według wyników pewnego badania zapach, jaki wytwarza twoje ciało niedługo po tym, jak wlejesz sobie do żołądka puszkę bronka jest wręcz nieziemski i szybko staniesz się znacznie bardziej łakomym kąskiem dla komarzego rodu.

Komar ma w sobie coś z nieznającego umiaru pijaka

Jeśli chodzi o umiłowanie do zachlewania się w sztok, to komarzyce pod tym względem są gorsze niż młodzież z Brudstocku. Badania dowiodły, że owady te bez większego trudu potrafią wpompować w siebie ilość krwi, której waga trzykrotnie przekracza ciężar samego komara. Ba! I jeszcze po takim posiłku bestia ta będzie mogła latać. Może trochę mniej zgrabnie niż zazwyczaj, ale zawsze!



Dlaczego w ogóle te sukinkoty istnieją?

No jak to po co? Żeby zj#bać ci życie! Komary mieszkają na naszej planecie od jakichś 50 milionów lat. Obecnie żyje tu ok. 3000 różnych gatunków tych owadów, z czego tylko 200 lubi opić się ludzkiej krwi. W ekosystemie ich obecność jest bardzo potrzebna – samce żywią się nektarem kwiatów, więc świetnie sprawdzają się jako owad zapylający. Komarzyce zaś stanowią pożywienie dla żab, ryb i patków. Szczególnym amatorem komarzego mięsa jest niewielki jerzyk – ptasior, który w ciągu jednej doby potrafi spałaszować nawet do 20 tysięcy tych owadów. Niestety, dzięki bezmyślnej działalności człowieka, który niszczy gniazda tego pożytecznego zwierzęcia, ilość jerzyków ciągle spada, co jest komarom bardzo na rękę odnóże kroczne.



Swędzi, bo jesteś uczulony

Komarzyca wkłuwa się w twoje ciało, jednak nie od razu zaczyna wysysać z ciebie posokę. Najpierw zaaplikuje ci malutką dawkę swojej śliny. Obecne w niej białka działają przeciwzakrzepowo, dzięki temu owad może szybciej się napompować krwią. Dodatkowo dostajesz też porcję alergenów, które powodują uwolnienie się histaminy, a co za tym idzie pojawienie się efektu uczuleniowego – obrzęku skóry i swędzenia. Istnieje jednak mały procent ludzkości, który nie reaguje alergicznie na komarzą ślinę.



Słuchasz dubstepu? Mamy dla ciebie dobrą wiadomość!

Całkiem niedawno naukowcy odkryli pewną korelację pomiędzy ilością ugryzień przez komary a muzyką, której słuchasz. Wychodzi na to, że podobnie jak na wyborach, będziesz musiał wybrać pomiędzy dżumą a cholerą. Okazuje się bowiem, że... komarzyce gardzą dubstepem! Połączenie obecnych w tego typu nagraniach niskich i wysokich częstotliwości ponoć doprowadza te bestie do szału. Do takiego, w każdym razie, wniosku doszli uczeni, którzy zmusili te owady do słuchania nagrań Skrillexa. Znienawidzeni krwiopijcy wydawali się wyjątkowo rozkojarzeni i stracili apetyt.



Jeśli więc dysponujesz odpowiednio głośnym sprzętem i mało wymagającym gustem muzycznym, możesz spróbować tej metody. Pamiętaj jednak, aby nie znieczulać się wówczas piwem, bo napój ten, jak już wiemy, przyciąga komary. Musisz słuchać dubstepu głośno i na trzeźwo!

https://www.youtube.com/watch?v=or1jNvzKFSo
Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6