Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nawet największym zdarzają się wpadki - oto lista najwiekszych kompromitacji firmy Apple

51 224  
158   46  
Trzeba przyznać, że firma Apple umie nie tylko sprzedać w ogromnych nakładach dość przeciętne produkty, ukryte za ładnymi obudowami, ale także i potrafi wywołać medialną burzę swymi spektakularnymi wpadkami. W tej chwili Jabłuszko stało się powodem wielkiej szydery z powodu zapowiadanej premiery… podstawki pod nowy monitor. Wykorzystajmy tę okazję do przypomnienia innych wpadek nadgryzionej antonówki.

Macintosh TV

A gdyby tak połączyć komputer osobisty z urządzeniem, które zabiera najwięcej wolnego czasu każdego amerykańskiego obywatela? W latach 90. takim właśnie sprzętem był telewizor. Apple uznało, że najwyższy czas zawojować rynek produktem, jakżeby inaczej, innowacyjnym. Takim właśnie miała być hybryda komputera i telewizora, którą ochrzczono nazwą Macintosh TV. W praktyce było to wyprodukowane w 1993 roku urządzenie Performa 520 z wbudowanym 14-calowym ekranem od Sony Trinitron.



Na czym polegała ta cała innowacyjność? Ano na absolutnie niczym, bo oba sprzęty działały osobno – nie dało się na przykład pracować na komputerze i w małym okienku oglądać sobie telezakupów. Można było albo pracować na jednym akcesorium, albo korzystać z drugiego. Identyczny efekt dałoby przyklejenie Rubina do obudowy poczciwej Ataryny - już w dniu premiery Macintosha TV wiele osób narzekało, że za sumę 2 tysięcy dolarów klient dostaje całkiem przeciętny komputer połączony obudową z równie „normalnym” telewizorem…

Po niespełna pięciu miesiącach kurzenia się na półkach Mac TV zniknął ze sklepowych półek. Oczywiście nie dlatego, że urządzenia te zostały wykupione (nabywców znalazło się niewiele ponad 10 000). Producent po prostu wycofał tę kompromitację ze sprzedaży.

Pippin

W połowie lat 90. marka Apple usiłowała stanąć w szranki z potentatami branży konsolowej. Nawiązała więc współpracę z firmą Bandai. Jabłuszko dostarczyło hardware i oprogramowanie – postawiono na bebechy Macintosha Classic II z systemem operacyjnym Mac OS 7, co było całkiem niezłym rozwiązaniem – takie bebechy bez trudu „pociągnęłyby” niejedną grę z tamtej epoki. Bandai natomiast stworzyło obudowę i odpowiadać miało za marketing. Trzeba przyznać, że ta konsola była rewolucyjna – umożliwiała podłączenie do siebie dodatkowego sprzętu, takiego jak chociażby drukarka, ale także posiadała wbudowany modem!



Producent Pippina chyba jednak za bardzo uwierzył, że o tę konsolę fani będą się zabijać. skoro "przywalił" cenę dwukrotnie większą niż ta, którą trzeba było zapłacić za Playstation. Każdy, kto chciał wejść w posiadanie Pippina, musiał zabulić 600 dolarów. A co dostawał w zamian? Ano niewiele. Prawie żaden deweloper nie chciał pisać gier na tę platformę, więc rękawy zakasła firma Bandai, która w popłochu zaczęła tworzyć porty starych gier z Maca, aby tylko pokazać potencjalnym nabywcom, że paleta tytułów na Pippina jest całkiem spora. Gry były więc nędzne, ich ilość nie przekroczyła setki, a miłośnicy wirtualnej rozrywki nie mieli zbyt dużego dylematu – Playstation było znacznie tańsze, a pozycji na konsolę Sony istniało już wtedy grubo ponad 7 tysięcy!

Ostatecznie w samym USA sprzedało się zaledwie 12 tysięcy Pippinów, a na całym świecie 42 tysiące konsol trafiło pod strzechy bogatych dzieciaków. Tymczasem łączna ilość sprzedanych konsol Playstation pierwszej generacji wynosi 102 miliony…

Newton

Cena stanowiła potężną zaporę odstraszającą potencjalnych nabywców całkiem niezłego palmtopa wypuszczonego na rynek pod nazwą Newton. Urządzenie to było zapowiadane jako przenośny komputer mieszczący się w kieszeni. Nie tylko rozmiary tego ustrojstwa miały być mniejsze niż dotychczasowe PC-ty, ale także i jego cena. Ostatecznie jednak na półki trafiło, rzeczywiście - całkiem niewielkie urządzenie. Natomiast o obietnicach niewygórowanej ceny chyba ktoś zapomniał. Produkt ten kosztował prawie 1000 dolców.



Wtopą okazał się też innowacyjny system rozpoznawania odręcznego pisma. Newton miał z tym spore problemy i nagminnie wręcz się mylił, co spowodowało, że jabłuszkowy palmtop stał się obiektem niewybrednych żartów.

Mimo że ówczesny prezes Apple John Sculley liczył na wielkie zainteresowanie Newtonem, produkt ten sprzedał się w ilości znacznie poniżej oczekiwanej. Nie było jednak aż tak źle, jak w przypadku Pippina. Palmtop został zakupiony przez 300 tysięcy osób.
Kiedy w 1998 roku Steve Jobs wrócił do Apple, jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobił było wycofanie Newtona z rynku.

Performa X200

W 1995 roku firma Apple próbowała zdjąć z siebie łatkę producenta drogich urządzeń i wypuściła do sklepów sprzęt „na każdą kieszeń”. Performa X200, bo o niej mowa, była komputerem powstałym w wyniku dość drastycznego cięcia kosztów. W efekcie produkt ten może i faktycznie odbiegał od cen innych zabawek tej marki, ale i pracował z prędkością otyłego emeryta z astmą. Większość ówczesnych zwykłych „blaszaków” mogło pochwalić się znacznie lepszą wydajnością niż nieszczęsna Performa X200.



Apple III

Cofnijmy się do roku 1980, kiedy to Apple zaliczyło jedną z najbardziej spektakularnych wpadek w swej historii i prawie doszczętnie zniszczyło swoją reputację. A początkowo nic nie wskazywało na taką katastrofę. Wypuszczone wcześniej na rynek komputery Apple I i Apple II osiągnęły wielki sukces i wszyscy z niecierpliwością czekali na pojawienie się następcy tamtych urządzeń.




Spóźniona premiera Apple III od razu sprowadziła fanów na ziemię – nowa "zabawka" jabłkowego giganta miała kosztować, w zależności od wersji, od 4340 dolarów do nawet 7800 dolarów! Za taką cenę klient otrzymywał ustrojstwo wybitnie wręcz wadliwe i podatne na awarie.

Nad nowym flagowcem Apple pracowało kilkanaście osób, a w trakcie tej roboty co i rusz zmieniano koncepcje – początkowo komputer ten miał być zwykłym urządzeniem domowym, później jednak uznano, że bardziej nada się on do biur. W tej sytuacji trzeba było zwiększyć miejsce na upchanie dodatkowych komponentów wewnątrz obudowy. Na powiększenie tej ostatniej nie zgodził się jednak Steve Jobs, który osobiście odpowiadał za jej design.

Ostatecznie bebechy udało się jakoś wtłoczyć do środka, ale brak przestrzeni, zła cyrkulacja powietrza i fatalne chłodzenie sprawiły, że komputery Apple III miały tendencję do przegrzewania się. Na obudowie można było smażyć jajka, a normą było roztapianie się dyskietek włożonych do stacji.

Dochodziło także do ciągłych zwarć – to efekt stworzenia zdecydowanie zbyt gęstych ścieżek pomiędzy układami na płycie głównej. Żeby tego było mało, wiele cześci było źle zlutowanych. Aby „naprawić” luźne złącza, producent proponował… zrzucanie z małej wysokości komputera na stół, dzięki czemu luźne elementy wracały na swoje miejsce.



Z 65 tysięcy sprzedanych komputerów aż 14 tysięcy było serwisowanych. Niektóre trafiały do naprawy kilkukrotnie. Nieco gorzej sytuację opisał współzałożyciel Apple - Steve Wozniak, który swego czasu stwierdził, że 100% komputerów Apple III ostatecznie uległo awarii. Tymczasem Steve Jobs w wywiadzie dla „Playboya”, że z powodu tego feralnego produktu firma straciła „niepoliczalne ilości pieniędzy”.

Czy to wszystko, jeśli chodzi o nieudane produkty Jabłuszka? Ależ skąd! O kolejnych dowiecie się w drugiej części zestawienia, a całość została zainspirowana genialną podstawką do monitora, za 4000 zł [
kliknij, by dowiedzieć się więcej]