Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak ja się cieszę, że aktorom z „Czarnobyla” nie kazano mówić z „rosyjskim akcentem”

68 181  
152   63  
HAJ! MAJ NEJM IZ WALERIJ LEGASOW END AJ EM E WERY IMPORTANT NIUKLIAR SAJENTIST END AJ EM HIR TO KLIN DIS SZIT.


„Czarnobyl” jest świetny. To przedstawiona w szczegółach historia przybliżająca okoliczności największej katastrofy nuklearnej. Można powiedzieć, że „tylko przybliżająca”. Naukowe świry znajdą tam co prawda sporo smaczków dla siebie, ale będą też utyskiwać na odstępstwa od faktów. Trudno. Wymiana poglądów przy lampce kwasu siarkowego o stopionym graficie i prętach z boru może fascynować, ale serial nie zostałby najlepiej ocenianym programem na IMBD, gdyby zrobiono z niego ekranizację podręcznika do obsługi elektrowni atomowej. Nie o to chodziło. Szczegóły techniczne są, nawet dużo, ale nie przeszkadzają. Można nawet powiedzieć, że po obejrzeniu „Czarnobyla” człowiek nabiera chęci dowiedzenia się, dlaczego woda chłodzi i jednocześnie nagrzewa reaktor i co z tym zrobić oraz skąd wytrzasnąć takie fajne czapeczki, jakie mieli pracownicy elektrowni.



Paryż - Tokio - Mediolan - Prypeć

Nie przeszkadza też fakt, że do realizacji serialu zatrudniono anglojęzycznych – swoją drogą kapitalnych – aktorów. W końcu skoro to teren Związku Radzieckiego, a do szczegółów w serialu przywiązano z pozoru tak dużą wagę, co można wnioskować też ze świetnej scenografii, to i bohaterowie powinni posługiwać się rosyjskim lub ukraińskim. Ale nie posługują. Przez cały czas Legasow, Chomiuk czy Diatłow mówią piękną angielszczyzną, co jakiś czas tylko zerkając na gazety czy inne przyciski oznaczone bukwami. Chwała Gorbaczowowi, że tak zostało, bo gdyby twórcy serialu wpadli na pomysł „urealnienia” swoich bohaterów przez zmuszenie ich do mówienia angielszczyzną ze wschodnioeuropejskim, często karykaturalnie brzmiącym akcentem, którym posługują się złoczyńcy w filmach klasy B, to „Czarnobyl” nadawałby się co najwyżej do TV Puls, a nie do HBO.

Tymczasem znalazła się w Internecie grupa osób, które mają za złe twórcom serialu, że ci nie kazali mówić aktorom w ten kuriozalny sposób. No ja nie wiem, ale gdybym przez wszystkie 5 odcinków musiał słuchać, że KOMRAD RJEAKTOR ROZPIEDOLIU ZA CHWILIA, to bym dostał ataku schizofrenii. No bo kapitalna scenografia, świetne aktorstwo, dramat ludzi, obłuda systemu, ale mówiliby o tym w taki sposób, że człowiek zamiast współczuć, to by się tylko denerwował i nie mógł doczekać aż reszta elektrowni zwali im się na ten głupi ryj i wszystkich pogrzebie. To już lepiej daliby każdemu głos Myszki Miki – przynajmniej byłoby śmiesznie.

Dlatego jestem wdzięczny, że twórcy „Czarnobyla” powstrzymali się od takiego rumakowania i tego samego życzyłbym innym filmowcom, którzy uznaliby, że angielski nie pasuje, ale że nie znamy żadnych Rosjan, to ich przynajmniej udawajmy. A jeśli nie wiesz, jak debilnie brzmi taka językowa proteza, to obejrzyj sobie „System” z Tomem Hardym.

https://www.youtube.com/watch?v=Uia6y9SRsj4