Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jakie rzeczy szokują zagranicznych turystów odwiedzających Polskę?

134 090  
363   181  
Przeglądając zakamarki Internetu natknąć się można na blogi podróżników, którzy to wpadli w odwiedziny do Polski i wielce zaskoczyły ich tutejsze zwyczaje. Najlepsze jest to, że czytając te artykuły człowiek sam się dziwi, że kogoś mogą one dziwić. Dla nas bowiem jest to cebula powszednia i nawet nie przychodzi nam do głowy, że dla osoby z zewnątrz zetknięcie z naszą codziennością może być tak szokujące.


Zdejm buty, załóż kapcie!

Wielu przyjezdnych zaskakuje niepisany zwyczaj zdejmowania butów po wejściu do czyjegoś domu. Jeszcze bardziej dziwaczne niektórych obieżyświatów jest to, że po ściągnięciu z nóg obuwia, gość proszony jest o założenie kapci, papuci, łapci czy bamboszów. Jeśli jakiś wrażliwiec, w strachu przed złapaniem agresywnej grzybicy stopy, zdecyduje się paradować po gospodarskich włościach mając na dolnych odnóżach same skarpetki, istnieje spora szansa, że pani domu wszcznie lament. Bo przecież bez łapci na nogach, gość niechybnie odmrozi sobie paliczki!



Klaskanie w samolocie

Nie jest do końca prawdą, że owacje w momencie, kiedy samolot zetknie się z podłożem są typowe tylko dla osób narodowości polskiej. Osobiście z taką formą podziękowania za spokojny i bezpieczny lot spotkałem się w wielu miejscach na świecie i w zasadzie nie widzę tu absolutnie żadnego problemu. Zakładam, że prowadzenie ważącego ponad 170 ton pojazdu na wysokości 10 kilometrów od ziemi wymaga jednak sporej odpowiedzialności i pewnej wiedzy praktycznej. Klaszcząc chcę pilotowi powiedzieć „Stary, wielkie dzięki, że nie rozj#bałeś się tym żelastwem o drzewo!”.



„Happy birthday” śpiewa się przy każdej okazji

Niezbyt wnikliwi obcokrajowcy wierzą, że nasze „Sto lat” jest odpowiednikiem ichniejszego „Happy birthday”. Biedakom trzeba chyba zacząć tłumaczyć, że ich piosnka znaczy dosłownie „Wesołych urodzin”, a nasza jest formą składania komuś szczerych życzeń trwania na tym ziemskim padole aż do momentu, gdy jego mózg zeżarty zostanie przez Alzheimera, a na odzianej w pampersa dupie pojawią się ropiejące odleżyny. W sumie to jednak dość ciulowe życzenia… Tak czy inaczej fakt - „Sto lat” gromko śpiewamy zarówno podczas celebracji czyichś urodzin, jak i imprez firmowych czy najebek przy grillu na terenie rodzinnych ogródków działkowych.



Płacenie za kibel

No, dobra. To jest jedna z tych rzeczy, które faktycznie mogą trochę zirytować. Nie dalej jak pół roku temu wiedziony potrzebą osuszenia pęcherza trafiłem do szaletu na jednym z dworców w stolicy. W przedsionku przywitała mnie odziana w siny fartuch, spowita obłokiem dymu z ruskich fajek, babcia klozetowa, która za cenę dwóch złotych pozwoliła mi wejść do kabiny, a nawet wręczyła mi dwa listki papieru toaletowego. Zagraniczny turysta, który nie posiada bilonu może też być bardzo zdziwiony tym, że w polskich, publicznych toaletach brak jest możliwości płacenia kartą…
Niektórzy bloggerzy słusznie zwracają też uwagę na to, że czasem za możliwość skorzystania z kibla trzeba zapłacić nawet w restauracji.



Przenośne suszarki na pranie


Uwierzylibyście, że wielu gości naszego kraju jest wielce zdziwionych obecnością w każdym polskim mieszkaniu przenośnych wieszaków na mokre pranie? Cóż – mieszkańcy bogatszych państw przyzwyczajeni są do posiadania w swoim dwustumetrowym domu osobnego pomieszczenia na pralnię, suszarnię i magiel. O takich wygodach zapomnieć może zwykły mieszkaniec skromnego M-3, więc po wypraniu gaci w parchatym strumyku wiesza się je na sękatym patyku, albo na takiej właśnie aluminiowej konstrukcji.



Całowanie rączek

Co wyraża cmokanie czyjejś ręki? Ano w odróżnieniu od uścisku dłoni, jest to gest ukorzenia się przed osobą, z którą się witamy. Zwykło się na przykład całować kończynę biskupa, aby dać mu tym samym do zrozumienia, że darzymy go szacunkiem godnym boskiego reprezentanta.

Dawniej, na spotkaniach osób z tzw. wyższych sfer, taki gest był również dopuszczalny w stosunku do starszych kobiet o nieskalanej reputacji. Nigdy natomiast nie wypadało obśliniać rączek młodych dziewcząt. No, chyba że mężczyzna chciał takową zaciągnąć do barłogu i solidnie przetrzepać jej sakwę. Wówczas takie zachowanie miało charakter flirtu.



Obecnie zwyczaj całowania kobiet po rękach przetrwał głównie w Polsce i z jakiegoś powodu ciągle ma się całkiem dobrze, mimo tego, że w wielu już kręgach uchodzi on za pokraczny, śmierdzący kulką na mole, relikt dawnych epok.

Pizza z keczupem

A to dość interesująca sprawa, bo problem z serwowaniem do pizzy keczupu jest też kwestią różnic wewnątrz samego kraju. Pochodzę z najwspanialszego miasta w Polsce (Łódź - nawet nie dyskutujcie!) i na naszej ziemi „placka” z keczupem można spodziewać się tylko w podrzędnych koszmarach babeczek z sanepidu, w miejscach, gdzie jakaś Grażyna biznesu odgrzewa w mikrofalówce najtańszą pizzę znalezioną w zamrażarce dyskontu spożywczego i za parę groszy karmi ją meneli o upośledzonych kubeczkach smakowych. W każdej szanującej się pizzerii do głównego posiłku otrzymuje się dwa niewielkie dzbanki z sosem pomidorowym i czosnkowym. Takie dodatki oczywiście nijak mają się do sposobu podania oryginalnego dania. Jeszcze mniej jednak pasuje do pizzy cholerny keczup!



Kto w ogóle mógł wpaść na tak po#ebany pomysł, żeby psuć sobie smak zarumienionego w piecu ciasta z ziołowym serem, szynką parmeńską i jalapenos poprzez utopienie tego cudu włoskiej sztuki kulinarnej w taniej, śmierdzącej octem brei z supermarketu? W piekle jest miejsce dla tego chorego skur#ysyna!

Nie mam wydać, idź pan gdzieś indziej!

Wielu turystów zwraca też uwagę na kłopot z kasjerkami, które zawsze mają problem z wydaniem klientowi kasy po zrobionych przez niego zakupach, a nawet wymagają od niego, aby miał przygotowane drobne pieniądze. Często bywa tak, że człowiek nie może zostać obsłużony z racji posiadania zbyt dużego nominału. Rzeczywiście jest to dość frustrujące. Dlatego gdy kupuję w Żabce czipsy wiedząc, że kasjerka może kręcić nosem na mojego Kazimierza Wielkiego, paczuszkę otwieram już w momencie wręczania jej banknotu… Powiecie, że to metoda godna niewdzięcznego nosacza, ale w chwili gdy człowiekowi grozi śmierć głodowa, trzeba czasem stosować egoistyczne posunięcia.



Lektor w telewizji

Przywykliśmy do tego, że dźwięk w filmach, które oglądamy na małym ekranie, zagłuszany jest przez głos lektora, który czyta polskie tłumaczenie dialogów. Jesteśmy wychowani na polskiej telewizji, więc taki zabieg jest dla nas równie zwyczajny, co zagryzanie wódki kiszonym ogórem.



Wypada jednak wiedzieć czemu w Polsce tak bardzo popularni są lektorzy. Po wojnie mieliśmy w kraju tylko dwa studia odpowiedzialne za tłumaczenie zagranicznych produkcji – niektóre filmy były dubbingowane. Większość jednak, z racji na koszty takiego przedsięwzięcia, emitowana była z napisami. Problem zaczął się, gdy w polskich domach pojawiły się telewizory. Te miały dość nędzną rozdzielczość, więc napisy byłyby nieczytelne. Studia nie wyrobiłyby z dubbingowaniem każdej produkcji kierowanej do ramówki, więc postawiono na czytanie kwestii przez jednego lektora.

Co ciekawe – w innych krajach byłego bloku wschodniego, częstszym zabiegiem była tzw. translacja Gawriłowa, czyli czytanie dialogów przez przynajmniej dwie osoby różnej płci.
103

Oglądany: 134090x | Komentarzy: 181 | Okejek: 363 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.07

26.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało