Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rage Against The Machine: ostatni tak mocno zaangażowany zespół

32 229  
107   25  
Któż nie balował przy numerach tej kapeli? Sprawdźmy więc, jak to wszystko wyglądało od podszewki!

Miliony małolatów na całym świecie dorastając w latach dziewięćdziesiątych wychowało się na muzyce i stylu buntowniczego kwartetu z Kalifornii. Każdy znał dredy wokalisty Zacka De La Rochy, Tima Commerforda udowodniającego, że wysokie zawieszenie basu wcale nie musi wyglądać wieśniacko, Toma Morello efektownie przekraczającego granicę gitarowego brzmienia i przykuwającego uwagę zestawem perkusyjnym odwróconym tyłem do publiczności Brada Wilka.

Trzeba przyznać, że z perspektywy czasu buntowniczy przekaz Rage Against The Machine nie jawi się już tak przekonująco jak w czasie, w którym członkowie zespołu na festiwalu Woodstock w 1999 roku w trakcie odgrywania utworu „Killing In The Name” spalili symbolizująca opresję amerykańską flagę. Popieranie socjalizmu, sprzyjanie zapatystom – meksykańskim piewcom rewolucji, obnoszenie się z komunistycznymi czerwonymi gwiazdami, idealizowanie Che Guevary czy nawet bojkot nieuczciwej ich zdaniem firmy Guess - wygląda na niemały zgrzyt - przy jednoczesnym wydawaniu płyt w wytwórni Epic Records i występowaniu na komercyjnych festiwalach, co przecież wiązało się z regularnym dopisywaniem sumek na konta muzycznych rewolucjonistów.


Gitara, czyli prawie jak gramofon

Thomas Baptiste Morello, najstarszy muzyk w zespole (rocznik 1964), nieodrodny syn działającej przeciwko cenzurze Mary Morello oraz kenijskiego dyplomaty Ng'ethe Njoroge (ciemnoskóry ojciec dość szybko porzucił rodzinę i wrócił do Afryki, gdy przyszły muzyczny rewolucjonista miał niewiele ponad rok), rozpoczął przygodę z graniem jako małolat jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych. Niedługo później stworzył zespół The Electric Sheep, w którym grał również Adam Jones – późniejszy gitarzysta zespołu Tool. Muzyk poczuł też na własnej skórze, jak działają polityczne mechanizmy – przez krótki czas pracował w biurze senatora Alana Cranstona, co wspomina jako niezbyt pozytywne doświadczenie. Inną, dość nietypową z perspektywy czasu fuchą, jaką Tom wykonywał po ukończeniu prestiżowego Harvardu, była profesja... striptizera.


Jego niewiarygodne brzmienie, kojarzone często ze skreczami i elektroniką, naśladować chcieli młodzi gitarzyści na całym świecie – duża w tym zasługa efektu Whammy pozwalającego na osiągnięcie tych dźwięków. W książeczkach dodawanych do albumów RATM została zamieszczona nawet informacja dla niedowiarków: „Wszystkie dźwięki stworzone przez gitarę, bas, perkusję i wokal”.

Dorobek Morello stał się źródłem pomysłów nie tylko dla fanatyków sześciu strun – oparty na kaczce sampel z „Bulls On Parade” został wykorzystany przez Liama Howletta w „Smack My Bitch Up” The Prodigy.


Morello w 2000 roku nagrał utwór na składankę „Loud Rocks” z Wu-Tang Clanem oraz Chadem Smithem z Red Hot Chili Peppers, a w 2003 r. założył jednoosobowy zespół The Nightwatchman, którego niezagrożonym liderem jest do dziś.

Tim Commerford vs Limp Bizkit

7 września 2000 roku w Nowym Jorku odbyła się gala Video Music Awards. Rage Against The Machine także się tam pojawili i wykonali utwór „Testify”. To jednak nie pełen energii występ, zakończony przez Commerforda rozbiciem basu o stojące na scenie telewizory, został najbardziej zapamiętany. Tuż po odebraniu nagrody za Najlepsze Rockowe Video przez Limp Bizkit, Tim (podkreślając dezaprobatę werdyktem) wdrapał się na sześciometrowe rusztowanie będące elementem scenografii i bujał się na nim we wszystkie strony. Ochrona niezbyt mogła sobie poradzić z tym niespodziewanym aktem protestu, a wokalista Fred Durst przyznał: „Mamy tu szaleńca”, namawiając go równocześnie do stage divingu. Do skoku zachęcał też sam Eminem.

Basista Rage'ów, wspólnie ze swoim bodyguardem, spędzili noc w areszcie, a zdegustowany wokalista, Zack de la Rocha, opuścił Radio City Music Hall (nieco ponad miesiąc później zrezygnował też z grania w Rage'ach) – zresztą Zack, wspólnie z Morello, mieli odwodzić kumpla z kapeli od tego pomysłu.

https://www.youtube.com/watch?v=couPG0AQLSY
Co ciekawe, nawet 15 lat po tym wydarzeniu w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone” muzyk przyznał: „Przepraszam za Limp Bizkit. Naprawdę. Czuję się naprawdę źle, że zainspirowaliśmy takie gówno”. Skąd ta, nomen omen, wściekłość? Tima sprowokował fakt, że w trakcie jednego z koncertów Durst przed wykonaniem regularnie wykonywanego przez nich coveru „Killing In The Name” powiedział kilka ciepłych słów w kierunku Rage Against The Machine, którzy mieli „zmienić jego życie”. Cóż, czasami nawet dobre intencje w starciu z bezkompromisową siłą buntu okazują się niewystarczające.

Kolejna medialna burza z udziałem Commerforda miała miejsce w 2018 roku, gdy mocno wydziarany, mierzący 193 centymetry basista zamieścił w necie zdjęcia swojej mocno obitej twarzy – agresorem miała okazać się jego (dziś już była) żona, drobna Aleece.


Jak zeznał, najpierw wjechała samochodem w dom, żeby dostać się do środka, a później zaatakowała go pięściami i iPhone'em.

Rozstania i powroty; Audioslave, Prophets Of Rage i inne kolaboracje

Pierwszy rozdział Rage'ów zakończył się w 2000 roku, a ich ostatni koncert wydany został (choć dopiero 3 lata po fakcie) na płycie „Live at the Grand Olympic Auditorium”. Przez kilka pierwszych lat po rozstaniu grupa pozbawiona Zacka (który w międzyczasie pozbył się charakterystycznych dreadlocków) grała pod szyldem Audioslave, by po siedmiu latach od zamknięcia tego rozdziału ponownie połączyć siły jako Rage Against The Machine – po raz pierwszy miało to miejsce na festiwalu Coachella w kwietniu 2007 roku. Kilka miesięcy później grupa ruszyła w trasę – wystartowała w Stanach Zjednoczonych, a następnie odwiedziła Nową Zelandię, Australię, Japonię oraz wiele europejskich państw (między innymi Rock am Ring, Rock im Park czy Pinkpop; do Polski nie dotarli). Niestety, reaktywacja opierała się wyłącznie na koncertach - nie przyniosła żadnego premierowego materiału, a ponowne rozejście się miało miejsce w 2011 roku, kiedy to autorzy „Evil Empire” zagrali ostatni koncert w rodzinnym Los Angeles.

https://www.youtube.com/watch?v=qm7ych5qH14
Na karku ponad czterdziestka, ale energia wciąż konkretna...

Tuż po pierwszym rozstaniu grupy Tom, Tim i Brad powołali do życia nowy projekt – Audioslave. Frontmanem grupy został Chris Cornell – wokalista Soundgarden i jeden z najwybitniejszych głosów epoki grunge'u (pojawiły się nawet plotki, że pierwotnie za mikrofon miał złapać sam Layne Staley z Alice In Chains, jednak Morello zaprzeczył tym rewelacjom). Taka mieszanka wybuchowa musiała przynieść niezapomniane efekty – i rzeczywiście tak było: w ciągu trzech tygodni prób powstało ponad 20 kawałków, a gitarzysta mówił o „transcendentnym brzmieniu”. Problem w tym, że Audioslave... to nie Rage Against The Machine.

https://www.youtube.com/watch?v=-BcmS9ojC4g
„Sleep Now In The Fire” bez Zacka

Kolejny projekt chłopców z RATM to Prophets Of Rage, zespół powstały w 2016 roku – w jego składzie ponownie znaleźli się Tom, Tim i Brad, a obowiązkami wokalnymi podzielili się B-Real (lider Cypress Hill przymierzany był na początku XXI wieku do projektu, który finalnie wyewoluował w Audioslave, jednak – jak wiadomo – nic z tego nie wyszło) oraz Chuck-D (raper legendarnego Public Enemy, najstarszy w całej ekipie – w 2020 roku stuknie mu sześćdziesiątka), do tego za gramofonem stanął DJ Lord (kolejny z reprezentantów Public Enemy). W 2017 r. grupa wydała swój debiutancki materiał zatytułowany identycznie jak zespół. Polscy fani będą mieli okazję zobaczyć na żywo Prophets Of Rage, i to całkowicie za friko – „Prorocy” wystąpią w sierpniu na festiwalu Pol'and'Rock.

https://www.youtube.com/watch?v=ZY4ywyFXdik

Bożonarodzeniowa niespodzianka

Panowie z okazji Gwiazdki w 2009 roku dali swoim fanom specyficzny prezent – ich (wydany szesnaście lat wcześniej!) singiel „Killing In The Name” trafił na pierwsze miejsce bożonarodzeniowej brytyjskiej listy przebojów. Skąd takie dziwne opóźnienie? Otóż w świątecznym okresie zazwyczaj świetnie sprzedawały się plastikowe utwory promujące wykonawców znanych z programu X Factor – w poprzednich czterech latach to wykreowane przez telewizję gwiazdki meldowały się na szycie zestawienia, a w 2009 roku triumfować miał niejaki Joe McElderry.

Akcja „Rage Against X Factor”, której pomysłodawcą był DJ Jon Morter, miała być oznaką niezgody na promowanie tandety. Rage Against The Machine (wspierani przez armię fanów oraz takie sławy muzyki jak Paul McCartney, Dave Grohl czy The Prodigy) nie mogli przepuścić takiej okazji do pokazania środkowego palca – finalnie sprzedało się ponad 500 tysięcy wirtualnych kopii singla i pierwsze miejsce stało się faktem; z tej okazji RATM wystąpili też w BBC. Rzecz jasna, kończące utwór – mocno nieemisyjne – słowa „Fuck you, I won't do what you tell me” miały zostać pominięte. Ale przecież zachwycony akcją Zack nie byłby sobą, gdyby nie wykrzyczał na antenie „Pierdolę was, nie będę robił, co mi każecie” – prowadzący audycję dziennikarze przepraszali później za tę niesubordynację. „Killing In The Namew 2011 roku trafiło nawet do Księgi rekordów Guinnessa jako najszybciej sprzedający się cyfrowy utwór. Simon Cowell, najbardziej charakterystyczny i zarazem chyba najbardziej nielubiany juror amerykańskich talent show, skrytykował jednak tę oddolną akcję, nazywając ją „głupią i cyniczną”.

https://www.youtube.com/watch?v=SfZGUdcBBLc