Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zabawy z mikroskopem, nielubiany nauczyciel i inne anonimowe opowieści

38 726  
186   24  
Dziś przeczytacie także o poznawaniu rodziców chłopaka, potrzebach w związku i wspomnieniu z dzieciństwa.

Od jakiegoś czasu spotykam się z bardzo intrygującym facetem. Jest przystojny, szarmancki i cholernie tajemniczy. Mało mówi o sobie, ani o swoich najbliższych. Dlatego byłam zaskoczona, gdy parę dni temu oznajmił mi, że pragnie, abym poznała jego rodziców. Bardzo się tym przejęłam. Na tę okazję kupiłam więc elegancką kieckę, poszłam do fryzjera i poleciałam do najlepszej cukierni w mieście po pudełko najlepszych czekoladek.
Przyjechał po mnie o umówionej godzinie i zabrał mnie do swoich rodziców. Na cmentarz. Oboje zginęli w wypadku 10 lat temu.

* * * * *

Dzisiaj dotarło do mojego mózgu, że zostałam przytulanką.
Wiecie, taką maskotką, którą zabiera się do łóżka aby poprzytulać. W domu jestem mu potrzebna tylko po to, abym ugotowała, posprzątała i uprała. Nawet ze mną nie rozmawia, bo po co. W nagrodę za dobre zachowanie przytulenie i całus w czoło. Seks dla niego ogranicza się do masturbacji przed komputerem. Po kryjomu, żebym nie widziała, bo jeszcze nie daj Boże będzie musiał się ze mną kochać. Ewentualnie porno na telefonie, w łazience i jazda, trzepanie do upadłego. A w nocy nie ma sił dla mnie. Ewentualnie jest zbyt zmęczony. Rozmowa z nim na temat masturbacji - uważa, że to najlepsza zabawa, bo robi to sam.
Nie jestem typem jędzy, nie marudzę, nie zrzędzę, nie narzucam się. Nigdy nie naciskałam.

Dzisiaj wróciłam do domu szybciej z pracy i zabrałam się za porządki. Zadzwoniłam do niego i poprosiłam o to, aby zwolnił się o godzinę szybciej z pracy. No i przyjechał. Po swoje rzeczy, które wywaliłam z walizkami przez balkon. Tak o, bez tłumaczenia i rozmowy. Nie mam obowiązku się tłumaczyć.
Teraz siedzę w wannie, popijam wino i słucham odgłosów zza drzwi (czyt. przeprosiny i obiecanie poprawy. Zmieniłam zamek).
Nie mam wyrzutów sumienia i nawet nie jest mi przykro. Mam 30 lat i chcę w końcu zacząć ŻYĆ z kimś. Z partnerem, a nie samolubnym masturbatorem.

* * * * *

Jestem alkoholikiem. Postanowiłem skończyć z nałogiem, wszystkie pieniądze przelałem na konto chłopca, który musi uzbierać ponad milion złotych, których potrzebuje na operację. Dla siebie zostawiłem jedynie 300 zł, które przekazałem pani w osiedlowym sklepie, prosząc, by nie sprzedawała mi absolutnie żadnego alkoholu, jedynie samo jedzenie.

Wiem, że to ratuje zarówno jego, jak i moje życie. Trzymajcie za mnie kciuki.

* * * * *

Miałem sześć lat, kiedy w moim domu rodzice przeprowadzili remont. Na czas prac mieszkałem u dziadków.

Trwały one trzy miesiące. Jako że byłem już dużym chłopcem, to oduczyłem się dzięki temu spać z kimś w łóżku, kiedy miałem zły sen. Przecież z dziadkami byłoby to przegięciem.

A jednak ostatniej nocy śniłem o tak okropnych rzeczach, że pobiegłem do babci i dziadka, żeby mnie przytulili.
Zatrzymałem się w progu, bo mnie wmurowało.
Zobaczyłem, jak stare, pomarszczone ciało babci trzęsie się na kroczu dziadka. Jej obwisłe piersi latały we wszystkie strony. Słychać było mlaskanie, jęki i jakieś sepleniące okrzyki zachęty dziadka, który nie miał sztucznej szczęki.

Uzmysłowiłem sobie, że będzie lepiej, jeśli wrócę do swojego pokoju, skoro koszmar okazał się pikusiem w obliczu tego, co tu zobaczyłem.

Wczoraj po raz pierwszy uprawiałem seks z dziewczyną. Przed moimi oczami nagle pojawił się obraz sprzed prawie dwudziestu lat. Nie wytrzymałem i zwymiotowałem mojej dziewczynie na twarz.

* * * * *

Nie powiem tego głośno. Raz to zrobiłam i praktycznie mnie za to zlinczowali, bo jak to tak?! Łolaboga!

Nie lubię, nie szanuję i nie współczuję ludziom, którzy narobili sobie kupę dzieci, a nie mają pieniędzy ani możliwości, żeby je wychować! Właściwie to nawet nimi gardzę. Rozmnażają się jak króliki, nie potrafią się zabezpieczyć przed ciążą, bo są na to albo za głupi, albo mają to gdzieś. Rodzą potem te dzieci, które są najczęściej tak samo głupie i ograniczone jak rodzice. Czasem zdarzają się jakieś wyjątki, ale to rzadkość, bo jak to mówiła moja babcia - nie urodzi sowa sokoła. Potem żyje toto w skrajnym ubóstwie i oczekuje, że ktoś się zlituje i pomoże, coś da, bo to dla dzieci, to przecież trzeba pomóc. No i ludzie najczęściej dają, a to i tak nikomu nie pomaga. Rodzice wszystko przechlają albo nakupują pierdół na jeden raz. Nie wspomnę już nawet o tych matkach, co latają na paznokcie co dwa tygodnie, a dzieciak jak siedział w syfie, tak siedzi. I tak rośnie kolejne pokolenie nierobów i pasożytów, bo jak nie mają odpowiednich wzorców, to co ma z nich wyrosnąć? Ci znowu narobią dzieciarów i jakoś to się będzie kręcić.

Dlatego nie jestem za tym, żeby takim ludziom pomagać. Brzmi to okropnie, ale tak uważam. Jakby zobaczyli, że za darmo nic nie ma i nikt im nic nie da, to może by się wreszcie opamiętali, wzięli do roboty i przestali taśmowo produkować latorośle.

* * * * *

Parę dni temu, po dobrych kilku tygodniach starań, wreszcie udało mi się poderwać dziewczynę, która od samego początku naszej znajomości bardzo mi się podobała. Po długim, wspaniałym zbliżeniu, kiedy leżeliśmy koło siebie spoceni, sapiąc niczym alpiniści z astmą, obiekt moich westchnień rzekł: - Teraz już jestem bardziej niż pewna, że wolę dziewczyny…

Pewnie gdybym był dziewczyną, uznałbym to za komplement.

* * * * *

W moim byłym gimnazjum uczył nauczyciel, którego nie cierpiał chyba każdy uczeń, w tym ja, ja go wręcz nienawidziłem, był jednym wielkim chodzącym chamem, bucem i co tylko przyjdzie wam do głowy. Co ważne dla historii, jeździł starym maluchem, który parkował zaraz obok szkoły.

Pewnego dni tak przegiął swoim zachowaniem w stosunku do naszej klasy, w szczególności do mnie, że postanowiłem się zemścić, a że wtedy rozumem nie grzeszyłem, to wybrałem chyba najgorszą możliwą opcję... Wlazłem mu do auta (co wcale trudne nie było) i nasrałem na przednie siedzenie.

Co się działo potem w szkole chyba nie muszę opisywać, wściekł się niemiłosiernie, razem z dyrektorem próbowali znaleźć winnego, ale z racji, że to były czasy, w których kamera w szkole była rzadkością, upiekło mi się.

* * * * *

Czasy podstawówki, jakaś 4, może 5 klasa, jakieś 20 lat temu. Ja, mała łobuziara ze zwariowanymi pomysłami, zawsze interesowałam się bardzo biologią, zwierzątkami, roślinkami i wszystkim co z tym związane. To była moja pasja odkąd pamiętam. Miałam również pieska, nie za wielkiego kundelka, który zawsze i wszędzie mi towarzyszył (nawet przychodził czasami po mnie do szkoły, bo często biegał samopas po osiedlu, jak większość psów w tamtym czasie, a po drodze do szkoły żadnych ulic nie było, więc mama go wypuszczała krótko przed końcem moich lekcji). Moim marzeniem na tamte czasy był zakup mikroskopu... Oj, jak bardzo chciałam takowy mieć! Zbierałam każdy grosz, sprzedawałam bazie na straganie, piasek na dzień zmarłych, roznosiłam gazety itp. Udało mi się uzbierać tyle, aby na jakiś tam średniej klasy mikroskop wystarczyło.

Po zakupie robiłam preparaty z wszystkiego: z włosów, krwi (własnej), naskórka itp. itd. Jednak zawsze chciałam zobaczyć, jak wyglądają i poruszają się plemniki, oj, jak bardzo mnie to interesowało! Ale skąd pobrać próbkę? Strzepałam gruchę psu, do słoika zebrałam wystarczającą ilość materiału (nawet dużo więcej niż potrzebowałam) i udało się! Małe, ledwo co widoczne pod moim mikroskopem, ruszające się punkciki. Jaka ja wtedy byłam szczęśliwa... W sumie pies chyba też.... Resztę ejakulatu ze słoika potem wylałam sąsiadowi, którego nie znosiłam, na wycieraczkę (miałam naprawdę czasem głupie pomysły za dzieciaka, nie mam pojęcia skąd one się brały). W ogóle to nie wiem, co ja miałam wtedy za siano w głowie...

Nikt o tym nie wie i się nigdy nie dowie, a ja jestem teraz technikiem weterynarii i tak, potrafię pobierać nasienie od zwierząt, potrzebne do sztucznej inseminacji, od świnek, krówek, koników i piesków itp. Tylko nikt nie wie, jak długie mam doświadczenie w tej dziedzinie.

Oglądany: 38726x | Komentarzy: 24 | Okejek: 186 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.06

19.06

18.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało