Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

59 842  
185   73  
Czasem fantazja przy projektowaniu lubi ponieść. Jeszcze gorzej, kiedy uda się wykonać właściwy plan...

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku
„Wojna... wojna nigdy się nie zmienia” - tymi słowami zwykle zaczynają się wstępy do każdej części kultowej gry Fallout. Jest w tym zdaniu sporo racji, jednak nie sposób nie dostrzec tam również kilku błędów. Wprawdzie sam rdzeń wojny pozostaje niezmienny, jednak zmienia się cała technologia i sposób prowadzenia działań militarnych. Wystarczy tylko spojrzeć na I i II wojnę światową, a już na pierwszy rzut oka zauważymy masę różnic. Aż strach pomyśleć, jak miałaby teraz wyglądać III wojna światowa.

Wojna zmienia się więc głównie dzięki ewolucji militariów. W niektórych przypadkach postęp ten okazywał się strzałem w dziesiątkę, w innych strzałem w stopę. Dzisiaj przyjrzymy się kilku przykładom z tej drugiej kategorii. Zebrałem dla was do kupy kilka przykładów broni, która okazała się zbyt fantazyjna, aby wprowadzić ją do arsenału. Przed wami 7 prototypów, które były zbyt szalone, żeby wejść do użytku:

#1. Panjandrum

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

II wojna światowa jest bardzo płodnym gruntem dla naszych poszukiwań. W ciągu tych kilku lat wyścig zbrojeń trwał w najlepsze i obydwie strony konfliktu robiły co mogły, aby być o krok przed swoim przeciwnikiem. Wyszło z tego kilka całkiem niezłych kwiatków, które dzisiaj omówimy. Pierwszym z nich jest Panjadrum.

Nazwa może brzmi nieco tajemniczo, jednak w rzeczywistości urządzenie to było bardzo mało skomplikowane – zarówno w budowie, zasadach działania, jak i przeznaczeniu. Zadanie maszyny miało polegać na niszczeniu fortyfikacji wroga na plażach w trakcie lądowania żołnierzy. Niestety Panjandrum miał swoje wady i tkwiły one w samej konstrukcji.

Maszyna napędzana była za pomocą rakiet umieszczonych na kołach. Te niestety były dość mało obliczalne i lubiły opuszczać swoje miejsca, podejmując samobójczy lot w losowym kierunku. Istniało więc dość spore niebezpieczeństwo eliminacji własnych żołnierzy. W samym środku maszyny znajdowały się dodatkowo materiały wybuchowe, które miały eksplodować po zetknięciu z celem.

https://youtu.be/1cyBcGDzQzI
Niestety Panjandrum był bardzo kapryśny i nie zawsze poruszał się w wyznaczonym kierunku. Dodatkowo już w trakcie pierwszych prezentacji od jego koła odpadła jedna z rakiet niemal zabijając VIP-ów, którzy siedzieli w specjalnej loży. Projekt natychmiast porzucono i nikt więcej nie usłyszał już o alianckim Panjandrum.

#2. Northrop XP-79

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Płynnie przechodzimy do samolotów. Northrop XP-79 to jedyny taki projekt w swoim rodzaju. Maszyna nazywana też była „taranem”, ponieważ właśnie na tym polegało jej zadanie. Samolot miał dosłownie taranować bombowce wroga i w ten sposób strącać je z nieba.

Dzięki specjalnie zaprojektowanej i utwardzonej konstrukcji skrzydeł i kokpitu, Northrop XP-79 miał doskonale spełniać powierzone mu zadanie. Niestety już w trakcie pierwszego lotu pilot stracił panowanie nad samolotem. Kiedy próbował się ewakuować, został uderzony przez spadającą maszynę i zmarł na miejscu. Ten aliancki projekt został więc dość szybko porzucony i nikt więcej do niego nie wracał.

#3. A-40 KT

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Skoro jesteśmy wciąż przy II wojnie światowej i samolotach, to grzechem byłoby nie wspomnieć o szalonej maszynie Antonow A-40. Nazwa ta mogła już kiedyś obić wam się o uszy, pochodzi ona bowiem od nazwiska konstruktora tego dziwnego samoloto-czołgu – Olega Antonowa.

Radziecki konstruktor miał pewne marzenie. Chciał znaleźć sposób na szybki transport czołgu gotowego do walki. Zrzucanie maszyn z samolotów na spadochronach nie było dla niego wystarczająco satysfakcjonującym wyjściem. Poszedł więc o krok dalej.

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Doczepił parę skrzydeł i ogon do pełnowymiarowego czołgu. Niestety dość spora waga okazała się pewną przeszkodą. Antonow ogołocił więc maszynę z paliwa, pancerza oraz całego uzbrojenia. Dzięki tym wszystkim zmianom konstrukcja była na tyle lekka, że mogła wzbić się w powietrze.

W trakcie testów wszystko szło bardzo dobrze. Pilot z sukcesem wylądował i wrócił za pomocą maszyny do bazy. Samo zetknięcie z ziemią określił jako bardzo łagodne, więc cała operacja chyba się udała. No nie do końca... Czołg o tak ubogim wyposażeniu nie sprawdziłby się w wirze walki, dlatego też zrezygnowano z tego projektu.

#4. Messerschmitt Me 163 Komet

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Przechodzimy do nazistów – im nie sposób odmówić fantazji i śmiałości działania. Zawsze celowali bardzo wysoko i zwykle im się to opłacało. Było oczywiście kilka wyjątków, z którymi dzisiaj się zapoznamy.

Jednym z nich był samolot Messerschmitt Me 163 Komet. Nie zrozumcie mnie źle, ponieważ sam pomysł był genialny i zaważył on o przyszłości całego lotnictwa, jednak Niemcy nie mieli czasu go rozwinąć. Pierwszy prototyp powstał bowiem pod sam koniec wojny i nawet jeśli nie miałby wszystkich swoich wad, to i tak nie zmieniłby wiele w losach tego konfliktu.

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Messerschmitt Me 163 Komet był samolotem odrzutowym. Miało to oczywiście bardzo wiele plusów, jednak po czasie część z nich okazała się minusami. Silnik nie był jeszcze dopracowany, dlatego w zbiorniku paliwowym czasem powstawało coś na kształt próżni, przez co cała maszyna eksplodowała w bardzo widowiskowy sposób. Dodatkowo materiał, z którego zrobiony został kokpit samolotu, nie należał do najtrwalszych i najlepszych, co również stanowiło poważny problem.

Paliwa w takiej maszynie wystarczało tylko na 8 minut lotu, a samolot poruszał się za szybko, żeby obsługa karabinu była w stanie precyzyjnie trafiać w cel. Cóż... pomysł świetny, jednak ludzkość nie była jeszcze wtedy gotowa na podobne rozwiązania.

#5. Panzer VIII Maus

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Pozostajemy przy nazistach i przechodzimy do pewnego dziwnego czołgu. Panzer VIII Maus był całkiem udaną konstrukcją i wszyscy się nim zachwycali. Był naprawdę ogromny i ważył około 188 ton. Posiadał pancerz o grubości 220 mm i był wyposażony w działo kaliber 128 mm. Wszystko to czyniło z niego prawdziwą bestię.

Niestety przez swoją wagę czołg poruszał się z prędkością zaledwie 22 km/h, przez co stanowił łatwy cel. Dodatkowo maszyna nie mogła korzystać z większości mostów, zapadała się w bardziej podmokłym gruncie i ogólnie nie tak łatwo było ją transportować. Wprawienie w ruch tego potwora wymagało potężnej mocy i potężnej dawki paliwa. Maus zużywał więc ropę, jak mało który sprzęt w arsenale nazistów. Wszystko to sprawiło, że projekt Panzer VIII Maus został dość szybko porzucony, a Niemcy wyprodukowali zaledwie dwie takie maszyny.

#6. Project Pluto (SLAM)

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Jest to zdecydowanie najbardziej szalony projekt całego zestawienia. Przy nim nawet latający czołg i powietrzny taran brzmią całkiem rozsądnie. SLAM to rodzaj rakiety do przenoszenia ładunku nuklearnego. Jakby tego było mało, rakieta ta napędzana miała być również dzięki mocy reaktora, a do tego wszystkiego należy dorzucić jeszcze kilka mniejszych ładunków jądrowych, które miały być niesione przez całą konstrukcję.

W teorii miało to więc wyglądać następująco: rakieta ma praktycznie nieograniczony zasięg przez napęd nuklearny. Dodatkowo jest w stanie zbombardować wroga mniejszymi ładunkami jądrowymi, a jakby tego było mało, SLAM na swoim pokładzie miał jeszcze jeden duży ładunek, który miał dokończyć dzieła zniszczenia.

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Broń nie weszła do użytku z kilku przyczyn. Przede wszystkim napęd był całkowicie niezabezpieczony, przez co rozsiewał skażenie na całym terenie, nad którym przelatywał. Dodatkowo fala uderzeniowa, którą pozostawiała za sobą rakieta, sama w sobie miała zdolność zabijania ludzi po drodze. Ostatnią przyczyną było wrzucanie na pokład jednej maszyny tak dużej ilości ładunków nuklearnych. Kiedy rakieta doleciałaby do celu, w tamtym miejscu nie byłoby nawet czego zbierać i nie nadawałoby się ono do zamieszkania przez bardzo długi czas.

#7. Działa elektromagnetyczne

7 prototypów broni, które były zbyt szalone i nieobliczalne, aby wejść do użytku

Brzmi to trochę jak technologia wyciągnięta żywcem z gier typu Fallout, jednak istnieje ona w rzeczywistości. Działa elektromagnetyczne zamykają nasze zestawienie z kilku powodów. Przede wszystkim są one naprawdę niesamowite i wyglądają, jak broń z jakiegoś filmu SF. Dodatkowo są one wciąż rozwijane i ludzie nie porzucili na dobre tego projektu, jak miało to miejsce ze wszystkimi wcześniej wymienionymi. Dlaczego jednak są z nim tak wielkie problemy?

Działa elektromagnetyczne potrafią siać większe zniszczenie niż potężne działa marynarki wojennej kaliber 12,7 cm. Dodatkowo są one w stanie posyłać pociski na dużo większy dystans, rozpędzając je do prędkości sięgającej nawet 7 machów! Jakby tego było mało, to same pociski przeznaczone do dział elektromagnetycznych są również dużo bardziej bezpieczne w transporcie i nie stwarzają zagrożenia wybuchu. Brzmi jak broń doskonała, prawda? Nie do końca. Działa te mają również swoje wady.

https://youtu.be/58MmOpSm4LY
Przede wszystkim chodzi o bardzo wysoką temperaturę pracy. Już po kilku strzałach konstrukcja całej armaty potrafi być poważnie naruszona, przez co nie działa ona z pełną mocą. Dodatkowo jeden taki wystrzał wymaga ogromnych ilości energii. Tylko dwa statki w całej Marynarce Stanów Zjednoczonych są w stanie wytworzyć odpowiednią jej ilość. Ostatnim gwoździem do trumny tej technologii jest niezwykle niska celność. Działo ma ogromny zasięg, jednak bardzo trudno trafiać tymi pociskami precyzyjnie w cel. System namierzania wymaga więc jeszcze wielu lat rozwoju.

Wszystko to brzmi jednak na tyle obiecująco, że armia USA wcale nie porzuca projektu, a wręcz przeciwnie – cały czas nad nim pracuje i stara się udoskonalać.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 59842x | Komentarzy: 73 | Okejek: 185 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.06

26.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało