Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Od milionera do zera - oto ludzie, którzy błyskawicznie stracili pieniądze i szacunek ludzi

90 952  
201   27  
Jednego dnia jesteś osobą uwielbianą przez tłumy, opływającą w luksusy i wszelkie wygody, a następnego stajesz się zwykłym śmieciem i obiektem gęstego hejtu. Czasem to kwestia bezmyślności lub błędnych decyzji, a niekiedy to po prostu zrządzenie losu lub zwykły, życiowy pech.

Maria Antonina – od przepychu do szafotu

Małżeństwo młodziutkiej Marii Antoniny z Ludwikiem Augustem Burbonem było nie byle jakim wydarzeniem – oto bowiem doszło do połączenia się dwóch najbardziej wpływowych i największych dynastii XVIII-wiecznej Europy.
Maria całe swoje małżeńskie życie spędziła na królewskim dworze, skupiona na korzystaniu z życia, otoczona drogimi dziełami sztuki, jeszcze droższymi ciuchami i rozrywkami zblazowanych możnych.


Podczas gdy Maria pławiła się w luksusie, dosłownie parę kilometrów od jej rezydencji mieszkańcy najuboższych dzielnic Paryża umierali z głodu. Mimo że początkowo obywatele Francji przyjęli młodą, niebrzydką królową z otwartymi ramionami, szybko zaczęli zmieniać o niej zdanie, wytykając jej przesadną rozrzutność i pychę. Paryżanie zagotowali się ze złości, gdy Antonina postawiła sobie kolejny pałacyk w ogrodach Wersalu, a ściany swej nowej nieruchomości kazała pokryć złotem i diamentami. Królowa stała się jedną z najbardziej znienawidzonych osób w kraju. Oskarżano ją o rozwiązłość, korupcję i wydawanie państwowej kasy na swoje zachcianki. Kiedy Francję dopadł wielki finansowy kryzys, to właśnie słynącą z ogromnej rozrzutności oraz zamiłowania do hazardu królową obarczono winą za ten fakt.


W chwili wybuchu rewolucji Maria w panice usiłowała dać dyla do Austrii. Bezskutecznie. Oskarżona o zdradę narodu skazana została na śmierć. Zamknięto ją w ciemnej celi z drewnianą pryczą.

Nieprzystosowana do tak „złych” warunków królowa nabawiła się gruźlicy. Na szafot nie szła obwieszona koralami i złotem dama w drogiej sukni, ale mizerna, blada, siwa kobieta. Tłum zebranych paryżan zebrał się, aby obejrzeć ostatnie chwile życia monarchini. Po wykonaniu wyroku jej zwłoki wrzucono do masowego grobu. Podobno podczas ekshumacji okazało się, że głowę Marii łatwo zidentyfikowano – dzięki sprzyjającym warunkom, zdołała się ona całkiem ładnie zmumifikować. W odróżnieniu od innych ściętych łbów, ten posiadał bardzo widoczną tzw. habsburską szczękę


Aisin-Gioro Puyi – człowiek, który dwa razy był cesarzem, raz prezydentem, a skończył jako... zwykły ogrodnik

Puyi cesarzem Chin został jako kilkulatek, szybko jednak swoją „władzę” stracił, gdy na skutek ludowej rewolucji spisano konstytucję i powołano republikę. Mając dziewięć lat, obalony monarcha odzyskał swój urząd po tym, jak wierny dynastii generał Zhang Xun wykorzystał moment kryzysu w rządzie i zbrojnie przywrócił krajowi poprzedni ład. Puyi znów był cesarzem. Na dwanaście dni. Po tym czasie doszło do pierwszego w historii Chin bombowego ataku na budynek. Tymże budynkiem był cesarski pałac.


Republikanie odzyskali władzę, a młody ekscesarz przeniesiony został do zależnego od Japonii miasta – Tianjinu. Parę lat później Japończycy zaatakowali Chiny i zajęli północno-wschodnią część kraju, gdzie utworzyli marionetkowe państewko, Mandżukuo. Jego prezydentem został dobiegający już 30-tki Puyi. Zajmował się on głównie podpisywaniem wszystkich dokumentów podetkniętych mu przez Japończyków. W głębi ducha liczył bowiem na to, że z pomocą okupant uda mu się odzyskać monarszy tytuł i wrócić na tron Chin.
Pech sprawił, że ZSRR wypowiedziało wojnę Japonii, a jednym z pierwszych militarnych posunięć była radziecka agresja na Mandżukuo.


Puyi został aresztowany w Korei, skąd usiłował dostać się do Kraju Kwitnącej Wiśni. Najpierw spędził pięć lat w rosyjskim pierdlu, a następnie odesłano go do Chin, gdzie przegnił w celi kolejnych dziewięć lat. Po otrzymaniu amnestii pracował jako ogrodnik. Wziął też ślub. Podobno jego żona często groziła mu rozwodem twierdząc, że Puyi jest nierobem i impotentem ze sflaczałą kuśką.

Marek Licyniusz Krassus – zdławił powstanie Spartakusa i udławił się złotem

Krassus był cwaniakiem i dzięki swojemu sprytowi już jako młody człowiek dorobił się majątku. Stworzył w Rzymie pierwszą straż pożarną. Wyspecjalizowana w gaszeniu pożarów grupa mężczyzn bardzo szybko zjawiała się w miejscach, gdzie zaprószył się ogień. Zanim jednak zabierali się do roboty, składali właścicielowi nieruchomości propozycję odkupienia domu oraz ziemi za bezcen. Większość się na taki układ zgadzała.


Jako posiadacz ziemski został wysoko postawionym urzędnikiem, a w 71 roku przed naszą erą dość surowo rozprawił się z największym w historii Rzymu buntem niewolników pod dowództwem Spartakusa. To Krassus rozkazał ukrzyżowanie sześciu tysięcy jego członków.


Za swe osiągnięcia zyskał sporą sympatię ludu, który dwukrotnie wybrał go konsulem. Krassus zrewanżował się wydając ucztę na 10 tysięcy osób i rozdając obywatelom jedzenie. W pewnym momencie ten rzymski urzędnik został najbogatszym przedstawicielem antycznego świata – był właścicielem nie tylko dużej części nieruchomości w państwie, ale i jako członek pierwszego triumwiratu otrzymał pod swój zarząd Syrię, która wówczas była prowincją rzymską. Krassus pragnął podbić sąsiadującą z nią Partię – państwo kontrolujące dużą część tzw. Jedwabnego Szlaku – najważniejszej drogi handlowej pomiędzy mocarstwami. Mimo posiadania armii 40 tysięcy legionistów, wojska Krassusa dostały od Partów straszliwy łomot. Sam polityk usiłował uciec do Armenii, ale szybko wpadł w ręce wroga. Aby wykpić bogactwo swojego jeńca, Partowe wlali mu do gardła roztopione złoto, a następnie urżnęli łeb.


Aaron Burr – polityk, który zaprzepaścił swoją karierę za sprawą pojedynku

Burr miał szansę zostać prezydentem USA. Ten wyjątkowo utalentowany polityk był współzałożycielem Partii Demokratyczno-Republikańskiej, a także piastował urząd prokuratora generalnego stanu Nowy Jork. W 1800 roku był o krok od zostania głową państwa. Dosłownie o włos wyprzedził go Thomas Jefferson. Burr musiał zadowolić się posadą wiceprezydenta. Z racji na swój obiektywizm i opanowanie był postacią szanowaną i dość lubianą w kraju.


Problemy Burra zaczęły się w momencie gdy przegrał on wybory o tytuł gubernatora Nowego Jorku. Winą za tę porażkę obarczył on niejakiego Alexandra Hamiltona – swego odwiecznego konkurenta i politycznego rywala. Aaron wyzwał go na pojedynek, podczas którego udowodnił, że ma lepszego cela niż Hamilton, który śmiertelnie raniony szybko skonał. Od tego momentu życie Burra to pasmo nieszczęść. Posądzono go o morderstwo (do rozprawy nigdy nie doszło), zarzucano mu nawet spiskowanie i plany doprowadzenia do rozpadu państwa. Mężczyzna musiał uciec do Europy i przeczekać tę burzę. Wrócił po latach, aby pracować jako prawnik. Fortuny jednak nie zbił i umarł zapomniany przez wszystkich.


Phil Spector

Na koniec ktoś z branży rozrywkowej. Spector to jeden z największych w historii muzyki producentów muzycznych. Dzięki niemu tacy artyści, jak The Beatles, The Ramones, Tina Turner i cała masa wielkich gwiazd muzyki lat 60. i 70. mogła nagrać albumy, których brzmienie było na tamte czasy prawdziwą rewolucją. Phil założył swoje studio - Philles Records, w którym to na drodze eksperymentów udało mu się stworzyć nową technikę rejestracji muzyki. To tak zwana „ściana dźwięku”, czyli wielokrotne nagrywanie tych samych instrumentów i nakładanie na siebie poszczególnych ścieżek.


Spector był tez instrumentalistą i wokalistą. Udzielał się w wielu projektach swoich klientów. Po długich latach obecności w światku, został nagrodzony za swój wkład w rozwój rynku muzycznego – w 1989 roku jego osoba pojawiła się na ekspozycji w Rock and Roll Hall of Fame.

W 2003 roku w posiadłości Phila znaleziono zwłoki Lany Clarkson, 41-letniej aktorki, którą to Spector spotkał w knajpie House of Blues. Kobieta została zamordowana strzałem w głowę. Nie do końca wiadomo, czym sobie aktorka zasłużyła na taki los. Phil początkowo powiedział swojemu ochroniarzowi, że zabił Clarkson, jednak postawiony przed sądem twierdził, że ofiara popełniła „przypadkowe samobójstwo”. Takie tłumaczenie nikogo nie przekonało. W 2009 roku Spector trafił za kratki z wyrokiem 19 lat pozbawienia wolności. Jeśli uda mu się dożyć tego dnia, to opuści celę jako 90-letni staruszek.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6