Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Lokatorskie wspomnienia, metoda na wnuczka i inne anonimowe opowieści

55 938  
225   51  
Dziś przeczytacie także m.in. o chudnięciu dla chłopaka, wspomnieniu z wesela, mieszkaniu u religijnej babci i nowatorskim sposobie zarabiania.


#1.

Przez pół roku wylewałam z siebie siódme poty na aerobiku. Zredukowałam obiady o połowę. Zrezygnowałam z przekąsek, gazowanych napojów i słodyczy. Wzbogaciłam dietę o kiełki, surowe warzywa i sałatę, której nienawidzę. Codziennie biegałam po 5 kilometrów. Zapisałam się na masaże, chodziłam na basen, uprawiałam jogę… Wszystko to, aby zrzucić nadprogramowe 10 kilogramów, specjalnie dla mojego chłopaka. Chciałam mu się podobać. Udało się – osiągnęłam wymarzoną wagę.

Wczoraj odkryłam, że podczas gdy ja cierpiałam katusze, walczyłam z pokusami i zarzynałam swoje ciało, mój ukochany zdradzał mnie z dziewczyną, która ma 30 kilogramów nadwagi.

#2.

Zamieszkałam w jednym pokoju w akademiku z moją kopią i to pomogło mi się zmienić, bo odkryłam jak bardzo wkur*iająca jestem. Mojej koleżance morda się nie zamykała, ciągle tylko o sobie pierdoliła, użalała się nad sobą i nie dawała mi spać, bo była taka głośna. Do tego po sobie nie sprzątała i długo siedziała w łazience. Tak jej kuźwa nie cierpię, że się wyprowadziłam, ale zanim to zrobiłam, przeprosiłam moją byłą współlokatorkę (złotą kobietę) za to, że byłam taka zjebana, bo teraz wiem jak to jest mieć w pokoju takiego wrzoda.

#3.

W moim domu niby nie było biedy, ale zawsze były wydzielone porcje i nawet jeśli się chciało, to nie można było sobie dołożyć np. obiadu. Ot, takie zasady.

Kiedyś byliśmy zaproszeni na wesele. Ja byłem jeszcze młody, miałem ze 13 lat, więc o 22:00 rodzice odesłali mnie i starsze siostry do domu. Przed wyjściem zrobiłem coś, czego dziś się bardzo wstydzę: nałożyłem sobie w kieszenie marynarki (!) kawałki kurczaka i kotlety schabowe i tak obładowany poszedłem do domu. Boże, jak dobrze było wieczorem siąść w łóżku i najeść się do woli...

Wtedy wydawało mi się, że jestem cwany i zaradny, dziś to wspomnienie wywołuje u mnie zażenowanie.

#4.

Po wielu latach, już jako dorosła osoba przyznałam się mamie, że byłam molestowana. Moim oprawcą był jej ulubiony siostrzeniec, a mój kuzyn. Zastraszał mnie, oszukiwał i wykorzystywał. Robił okropne i ohydne rzeczy, które śnią mi się w koszmarach do tej pory.

Przy następnym spotkaniu moja mama stwierdziła, że czytała na forach internetowych o zabawach "w doktora" i że musiało mi się coś pomylić, bo takie zachowanie jest normalne dla dzieci odkrywających swoją seksualność.

Siedemnastolatek z ośmiolatką. To według niej jest norma.

Teraz muszę wytłumaczyć moim dzieciom, czemu nie pojadą do babci na wakacje...

#5.

Znalazłam super tanie mieszkanie w przybudówce do domu jednorodzinnego. Minus jest taki, że za ścianą mam właścicielkę - super religijną babuszkę, która jeszcze niedawno biegała na miesięcznice. Babuszka oświadczyła, że nie toleruje bezbożnego sprowadzania mężczyzn przez kobiety niezamężne.

Jestem lesbijką i regularnie "sprowadzam" dziewczyny poznane w klubach. Babuszka sądzi, że mam dużo koleżanek.

#6.

Przez parę lat wynajmowałam mieszkanie z jedną dziewczyną. Nie żebym wierzyła w stereotypy, ale istota, o której mówię, była cycatą blondynką. Głupią jak trampek.

Pewnego dnia wyszłam do pracy i w autobusie zorientowałam się, że zapomniałam wziąć kluczy. Czym prędzej napisałam więc SMS-a do Patrycji (tak się to dziewczę nazywało). Odpisała: „Ja też już wyszłam, ale widziałam, że zapomniałaś kluczy, więc zostawiłam ci moje. Są na stole w kuchni. Buziaczki!”.

W ten sposób obie pary kluczy zostały w domu, a drzwi zostały zatrzaśnięte. Ślusarz za swoją robotę zainkasował 120 złotych...


#7.

Studiuję psychologię kliniczną z elementami seksuologii. Oglądałam ostatnio film dla dorosłych na jednej z polskich stron dla dorosłych. Wiecie, zawsze gdzieś z boku są dostępne transmisje dziewczyn, które aktualnie są online. Zobaczyłam tam dziewczynę z mojego kierunku, którą znam z widzenia, zabawiającą się jakimiś... przedmiotami, które absolutnie nie były do tego przeznaczone.


Trochę zszokowana podeszłam do mojej kumpeli z grupy następnego dnia i opowiadam jej, co widziałam. Uśmiała się, nie dowierzała i ogólnie rzecz biorąc był to główny temat naszych rozmów tego dnia.

Parę dni później odwiedzam tę samą stronkę w wiadomym celu (nie, nie po to żeby sprawdzać, czy tamta dziewczyna jest online) i co? Widzę w proponowanych online moją kumpelę, tę, która tak przeżywała, że laska z naszej uczelni kręci wygibasy dla żetonów. Moja kumpela siedzi tam w białej koszuli, okularach (których nie nosi na co dzień), z długopisem w ręce i udziela porad dotyczących związków. Miała dwa razy więcej oglądających niż roznegliżowane panie. I odpowiadała wszystkim tym facetom całkiem serio na ich rozterki sercowe.

Pomyślałam sobie - geniusz. Bo gdzie łatwiej znaleźć skrzywdzonych i/lub samotnych mężczyzn niż na stronie z pornografią?
Postanowiłam, że nie powiem jej, że wiem co robi, bo po co? Nie dość, że jest świetną koleżanką, to ma dziewczyna łeb na karku. Będę się jej trzymać!

#8.

Metoda na wnuczka.

Jakimś sposobem, podczas jednej ze studenckich domówek, znalazłem się w grupie osób, które żerują na osobach starszych. Towarzystwo było już mocno rozchwiane przez alkohol, co sprawiło, że niezbyt kryli się z opowieściami na temat tego, jak to im się udaje wyłudzić pieniądze od staruszków. Postanowiłem się im przysłuchiwać udając pijanego i nagrałem ich rozmowy, aby później mieć dowody.

Byłem trzeźwy (kierowca) i od razu po zawiezieniu swojego chłopaka i kilku znajomych, pojechałem na policję zgłosić tych typków. Miałem ich imiona i nazwiska od mojego dobrego przyjaciela, sam jednak nie wiedział do czego mi są potrzebne. Jakiś czas później ta sama grupka miała już postawiony zarzut oszustwa i wyłudzania. Ja, tak jak prosiłem funkcjonariuszy, pozostałem anonimowy.

Możecie uważać, że jestem zwykłym kapusiem, ale mam to gdzieś. Mój ojciec został tak oszukany, a straty wynosiły 5000 zł. Ostrzegajcie swoich rodziców i dziadków, najlepiej wszystkich, których chcecie uchronić przed stratą niemałej sumy.

#9.

Mój mąż jest przez wiele osób uważany za debila, a dlaczego? Bo nie potrafi poprawnie pisać, nawet jeśli coś pisze na komputerze, to robi takie błędy, że aż ciężko się doczytać. Poza tym mój ukochany jest ciemny z historii, nie zna żadnych dat, wydarzeń itp., nie zna się na polityce, a tak w ogóle to jest po podstawówce, więc wiadome - patologia w oczach wszystkich. Ja pochodzę z rodziny, gdzie ten kto nie skończy studiów jest nikim i w mojej rodzinie są wszyscy po studiach z wyjątkiem mnie, ponieważ zrezygnowałam po 2 tyg. Z dobrego liceum przeszłam do zawodówki, więc w oczach rodziny byłam zerem, a jak poznali mojego narzeczonego, powiedzieli wprost "albo z nim zerwiesz, albo wynocha".

Mój partner mieszkał w małej kawalerce po dziadku, więc miałam gdzie pójść. Może i nie ma wykształcenia, ale za to ma zalety, m.in. jest pracowity i oszczędny. Kiedy chodziłam do szkoły, mój mąż zrobił prawo jazdy na C+E. Moja rodzina oczywiście pytała "Skąd ten przygłup ma na to pieniądze? Pewnie kradnie", bo przecież według moich rodziców człowiek bez studiów gówno może zarobić. Po skończonych kursach mój mąż zaczął jeździć tirami, najpierw w Niemczech, później w Norwegii, a na końcu został przy Szwajcarii. Ja spędzałam wolny czas z nim w trasie i dzięki temu zwiedziłam większość państw w Europie.

Kiedy moje rodzeństwo na koszt moich rodziców studiowało i podróżowało, mnie utrzymywał mój mąż. Wzięliśmy ślub, który wyprawiliśmy za jego pieniądze. Parę lat później mąż otworzył firmę transportową, a jako że miał już znajomości, szybko znalazł klientów w Polsce i za granicą, a ja znalazłam dobrze płatną pracę w moim zawodzie. Na początku było ciężko, ale musieliśmy poradzić sobie sami i z czasem daliśmy radę.

Kiedy moja siostra powiedziała rodzicom, że bierze ślub, zaznaczyła przy tym, że rodziców obowiązkiem jest zasponsorować jej wesele. Kiedy okazało się, że suknia ślubna należy do najdroższych, a wesele ma odbyć się w pałacu, chcieli się zapożyczyć u mojego męża. Odmówił im, ponieważ byliśmy w trakcie budowy domu. Co na to moja mama? "Budowa domu może poczekać, a ślub Asi nie". W rezultacie rodzice wzięli kredyt na ślub, na który nas nie zaproszono.

Minęły lata, siostra mieszkała z mężem u moich rodziców, jej mąż sprzedaje ubezpieczenia, ona jest bez pracy. Miesiąc temu rodzinka zaprosiła nas na obiad, podczas którego rodzice poprosili, żebym spłaciła ich długi dlatego, że po ich śmierci bank zabierze dom, a Asia musi gdzieś mieszkać. Dzisiaj dostałam SMS-a od mamy, że składa wniosek o alimenty. Teraz nie dziwię się mojemu bratu, że uciekł po studiach do Holandii i nie ma kontaktu z rodzicami.

<<< W poprzednim odcinku m.in. zmartwienia po numerku oraz co też ludzie wsadzają sobie i gdzie


Oglądany: 55938x | Komentarzy: 51 | Okejek: 225 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.06

19.06

18.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało