Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

31 559  
74   33  
Czy powinniśmy bać się zbyt mocnego rozwoju automatyzacji? Czy roboty naprawdę zabiorą nam pracę? Jak będą wyglądać? Zapraszamy do zapoznania się z odpowiedziami na te pytania.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne
Ludzie mawiają, że historia lubi się powtarzać. Nie inaczej może być i w tym przypadku. Mamy bowiem obecnie do czynienia z czwartą rewolucją przemysłową i może ona przynieść ze sobą podobne konsekwencje, jak miało to miejsce w przypadku pierwszej. Być może ktoś znów stanie na czele gniewnego tłumu i powoła do życia współczesnych luddystów. Będą przechadzali się od fabryki do fabryki, niszcząc zautomatyzowane linie produkcyjne, ponieważ właśnie przez nie stracą swoją pracę. Jednak nie dotknie to tylko robotników pracujących przy taśmach, ale również uderzy w wiele innych zawodów.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Wszystko przez sztuczną inteligencję i zaawansowane algorytmy posiadające zdolność uczenia się. McKinsey Global Institute przewiduje, że do roku 2030 swoją pracę może stracić co trzeci mieszkaniec kraju rozwiniętego. 30% to bardzo dużo, biorąc pod uwagę ogół populacji wszystkich takich miejsc. Carl Frey i Michael Osborne z Oxford University przewidują z kolei, że w ciągu najbliższych 20 lat aż 47% robotników ze Stanów Zjednoczonych straci pracę w wyniku automatyzacji.

Nie brzmi to wszystko zbyt kolorowo. Być może zastanawiacie się, które branże leżą w strefie największego zagrożenia? Jeśli tak, to świetnie się składa, bowiem przygotowałem dzisiaj dla was małe zestawienie.

#1. Kierowcy

Nie zaznaczam, o jakich konkretnie kierowców chodzi, bowiem zmiany obejmą prawdopodobnie kilka grup. Będą to zarówno kierowcy spedycyjni, którzy jeżdżą dużymi ciężarówkami i pokonują długie dystanse, jak również kierowcy miejscy, którzy jeżdżą taksówkami, komunikacją miejską czy rozwożą jedzenie.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

W wielu krajach podobne rozwiązania są już stosowane i zdają egzamin śpiewająco. Weźmy na przykład taki Singapur, w którym obecne są nie tylko autonomiczne taksówki, ale również wprowadzone zostają autonomiczne autobusy przeznaczone do przewozu dużej liczby pasażerów.

Zmiany nie ominą oczywiście dostawców jedzenia oraz kurierów. Już teraz wiele firm głowi się nad tym, z której strony najlepiej ugryźć temat dronów, aby zatrudnić je w charakterze dostarczycieli przesyłek. To wcale nie wydaje się takie trudne, jednak oprócz kwestii sprzętowych pozostają jeszcze kwestie logistyczne oraz prawne. Dron to przecież statek powietrzny, który będzie zajmował przestrzeń. Wiele miast nie jest gotowych na tego typu zmiany, dlatego musi upłynąć jeszcze trochę wody, abyśmy w końcu mogli odbierać nasze przesyłki o dowolnych godzinach bez siłowania się z kurierem.

https://youtu.be/2Gc1zz5bl8I
Dostawy jedzenia nie będą aż tak skomplikowane. Jeśli jednak system z dronami zostanie rozwinięty w zadowalającym stopniu i będzie spełniał swoje zadanie, to być może restauracje również wyposażą się w podobne rozwiązania. Żegnaj Uber Eats, żegnajcie imigranci z egzotycznych krain.

#2. Call center i ludzie „na słuchawce”

„Dzień dobry, czy mam przyjemność rozmawiać z panem (tutaj nasze imię i nazwisko)? Dzwonię z firmy blablabla i chciałam przedstawić panu naszą ofertę, którą przygotowaliśmy specjalnie dla pana...”
Też macie dość tego typu telefonów? W przyszłości może być ich jeszcze więcej, bowiem niewdzięczną rolę pracy na słuchawce przejmą roboty. To automat będzie dzwonił do nas, aby przedstawiać nam różnego rodzaju oferty.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Już teraz automaty od Google mogą zarezerwować dla nas stolik w restauracji. Oczywiście jesteśmy jeszcze na tak wczesnym etapie rozwoju tej technologii, że restauracje na ogół nie traktują tego typu zamówień poważnie i po prostu odkładają słuchawkę. Program na razie realizowany jest tylko w języku angielskim i prawdopodobnie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych. Jest jednak tylko kwestią czasu, aż zawita również u nas.

Skoro jednak już teraz Google potrafi coś takiego, to za jakiś czas pracownicy call center będą mogli odetchnąć z ulgą i się przebranżowić. Tyle w życiu się nasłuchałem, jaka to jest niewdzięczna praca, więc chyba wszyscy będą zadowoleni.

#3. Magazyny i linie produkcyjne

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Już od kilku lat w magazynach Amazona panuje zaawansowana automatyzacja. Wystarczyło wprowadzić kilka zmian i maszyny bardzo dobrze zaczęły sobie radzić z większością zadań, które do tej pory wykonywane były przez pracowników z krwi i kości. Na razie wciąż dzieli nas dość duża odległość od pełnej automatyzacji, a roboty pełnią póki co rolę pomocników, jednak w końcu nadejdzie dzień, kiedy zasób ludzki zostanie zredukowany do absolutnego i niezbędnego minimum.

W kwestii linii produkcyjnych sprawy mają się jeszcze gorzej. Chiny i Stany Zjednoczone masowo zwalniają pracowników tych sektorów, ponieważ podobne zadania wykonywane są przez maszyny nie tylko dużo dokładniej, ale również dużo bardziej efektywnie.

#4. Wypożyczalnie i sklepy

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Spójrzmy prawdzie w oczy – praca na kasie czy w wypożyczalni nie wymaga od człowieka ponadprzeciętnych zdolności. Nic więc dziwnego, że widmo automatyzacji wisi nad tym sektorem jak nad mało którym. Nawet szef sieci McDonald's zapowiedział, że jeśli płaca minimalna wzrośnie powyżej pewnego poziomu, to dużo bardziej będzie opłacało mu się kupić automaty, za które zapłaci nawet 35 000 dolarów, niż trzymać w pracy nieefektywnego studenta, który większość czasu i tak będzie poświęcał na mało istotne sprawy lub będzie za wolny w wykonywaniu powierzonych mu zadań.

Mówi się, że „life is brutal and full of zasadzkas...” i zachodzące powoli zmiany tylko to potwierdzają. W wyniku tej transformacji pracę straci naprawdę duża grupa ludzi i nie do końca wiadomo, jak w ogóle sobie z tym wszystkim poradzić.

#5. Pisarze

Wydawało wam się, że zagrożone są tylko zawody, w których można przestawić „mózg na zero” i robić wszystko automatycznie? W takim razie będę musiał wyprowadzić was z błędu, ponieważ roboty powoli stają się od nas lepsze nawet w pisaniu. Wprawdzie wciąż jakość ich tekstów nie jest tak dobra, jak jakość tekstów, które wyszły spod pióra żywych osób, to jednak nie da się ukryć, że w wielu przypadkach to nie jakość jest najważniejsza.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

W 2015 roku weteran branży dziennikarskiej - Scott Horsley – podjął rękawicę i zdecydował się stanąć w szranki ze sztuczną inteligencją. Zadanie polegało na napisaniu artykułu dotyczącego kwartalnych wyników sieci restauracji Deny's. Horsley osiągnął imponujący rezultat i ukończył swoje zadanie w 7 minut, jednak robot zrobił to w trzy minuty. Oczywiście było wiele różnic i praca legendy dziennikarstwa wciąż była lepsza, jednak, powtórzę to po raz kolejny, czasem jakość nie gra roli.

W 2016 roku Washington Post zatrudnił algorytm nazwany Heliograf, aby przygotowywał krótkie notki z Igrzysk Olimpijskich w Rio. Okazało się, że robot był tak dobry w tym co robił, że szybko powierzono mu kolejne zadania i chwilę później pisał również o wyborach.

Oczywiście pisarze nie stracą jeszcze teraz swoich ciepłych posad, jednak niektórzy uważają, że jest to tylko kwestią czasu i niebawem przestaniemy już mieć do czynienia z żywym autorem, a coraz częściej będziemy łykać wypluwane z automatu notki przygotowywane przez algorytm. Czy tak będzie w rzeczywistości? Czas pokaże.

#6. Żołnierze i piloci

Skoro pojazdy naziemne mogą być w pełni zautomatyzowane, to co stoi na przeszkodzie, aby również statki powietrzne podzieliły ten sam los. Prawdopodobnie nic.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Podobnie sprawa ma się w przypadku armii. Już teraz aż 30 krajów na całym świecie ma w swoich szeregach autonomiczne jednostki. Wśród nich znajdziemy nie tylko drony, ale również małe czołgi oraz niewielkie pojazdy, których zadanie polega na asystowaniu żołnierzom.

Na razie pełnią one rolę wsparcia, jednak w przyszłości być może zastąpią nas na polu walki. Z jednej strony dobrze, bo będą mniejsze ofiary w ludziach, jednak z drugiej strony są to kolejne kroki stawiane przez ludzkość do realizacji scenariusza z filmu Terminator.

#7. Buddyjscy mnisi

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Skoro te oczywiste zawody mamy już za sobą, pora przejść do tych mniej oczywistych. Zacznijmy z grubej rury, a więc od buddyjskiego mnicha nazwanego Pepper. Może on odprawiać różnego rodzaju ceremonie, a my możemy go zatrudnić. Taka usługa kosztuje 50 000 jenów – w przeliczeniu około 1750 złotych) i wychodzi znacznie taniej od wynajęcia mnicha z krwi i kości.

https://youtu.be/J32QD09Ne0s
Pepper cieszy się w Japonii dość sporą popularnością, więc wyraźnie widać, że idea ta w praktyce sprawdza się świetnie. No bo przecież kto zatrudniałby prawdziwego kapłana na pogrzeb teściowej, kiedy znacznie taniej może wynająć robota.

#8. Kibice drużyn baseballowych

Koreańska drużyna baseballowa Hanwha Eagles nie potrafiła poradzić sobie z wyzwaniem, jaki stanowiło przyciągnięcie odpowiedniej liczby fanów. Postanowili więc rozwiązać ten problem w nieco mniej konwencjonalny sposób i zamiast żywymi ludźmi wypełnili trybuny robotami.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

Te doskonale sprawdzają się w swojej roli. Doping ich nie męczy i nigdy nie opuszcza ich entuzjazm i pozytywne nastawienie. Nawet kiedy wyraźnie widać, że ulubiona drużyna nie ma szans na wygraną, roboty się nie poddają i wciąż dzielnie zagrzewają swoich do walki. To się dopiero nazywa oddanie.

#9. Krytycy kulinarni

Kiedy była minister Tajlandii Yingluck Shinawatra podróżowała po całym świecie, przedstawiciele wszystkich krajów chcieli uraczyć ją jak najlepszą wersją tajskich dań. Niestety zdecydowana większość nie tylko nie zadowoliła wymagających kubków smakowych przedstawicielki rządu Tajlandii, ale również sprawiła, że kobieta w końcu powiedziała DOSYĆ! Powołała specjalną radę, która ustaliła, że trzeba coś z tym zrobić. Tak oto narodził się projekt nazwany „e-Delicious”.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

e-Delicious to krytyk kulinarny pełną gębą. Jego zadanie polega na badaniu zawartości poszczególnych substancji chemicznych w potrawach. Następnie ich ilość porównywana jest do zawartości tych samych substancji w potrawach uważanych przez tajski rząd za „idealne tajskie dania”. Dzięki temu przedstawiciele kraju nie muszą już się obawiać marnych imitacji ich przepysznego jedzenia, jakimi chcą raczyć ich ludzie z całego świata, którzy najwyraźniej nie wiedzą nic o gotowaniu.

#10. Ludzki tyłek

Jeśli wszystkie powyższe przykłady nie wydały wam się wystarczająco dziwne, to na pewno ten jeden powinien to zrobić. Samsung zatrudnił bowiem robota, aby ten imitował ludzki tyłek. Brzmi to może nieco osobliwie, jednak w rzeczywistości producent telefonów wie co robi.

Zadanie tyłka polega na siadaniu na telefonach. W ten sposób testowana jest odporność produktów na przysiadanie na nich. Przecież ludzie dość często trzymają swoje smartfony w tylnych kieszeniach spodni, a potem o nich zapominają, w wyniku czego te często kończą zmiażdżone przez ich cztery litery.

Pracowników tych zawodów już wkrótce wygryzą roboty. Niektóre z nich są bardzo dziwne

To zadanie musiało ulec automatyzacji. Wyobrażacie sobie taką pracę? Nie tylko wymagałaby ona od nas niesamowitej krzepy, ale również byłaby bardzo nudna. Przez całe osiem godzin musielibyśmy tylko wstawać i siadać, wstawać i siadać, wstawać i siadać, a ktoś inny podmieniałby tylko telefony na naszym siedzeniu. O zgrozo...

Nie taki diabeł straszny...

Z raportów wielu agencji wynika, że luddyści raczej nie powrócą. Automatyzacja wprawdzie zabiera wiele miejsc pracy, jednak przy okazji tworzy kolejne. Ktoś przecież musi to wszystko obsługiwać, a do tego powstaje mnóstwo tzw. zawodów przyszłości, o których nasi dziadkowie nawet nie śnili. Weźmy na przykład takiego „social media ninja”. Wiele młodych osób nie ma pojęcia kto to taki, a co dopiero ludzie w podeszłym wieku.

Jeśli jednak i to nie pomoże, to zawsze zostaje nam tzw. przychód uniwersalny, o którym wielokrotnie wspominał Elon Musk twierdząc, że prędzej czy później kraje rozwinięte będą musiały go wprowadzić. Póki co nie idzie to najlepiej, co widać na przykładzie Norwegii, która w ramach eksperymentu wprowadziła kiedyś coś podobnego i nie wyszło im to na dobre. Mamy jednak prawdopodobnie co najmniej jeszcze kilka lat, aby coś wymyślić.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8