Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O przypadkowym spotkaniu z taką jedną Panią Anią na Malcie - nasz wysłannik vivacee

29 520  
286   17  
Nasz joemonsterowy wysłannik na Maltę vivacee przeżył bardzo interesujące spotkanie - ta historia inspiruje! Tekst w nieco skromniejszej wersji ukazał się najpierw na facebookowej grupie Polacy na Malcie.

Życie na emigracji, z dala od ojczyzny i ojcowizny sprawia, że reagujesz na język ojczysty, jak pies Pawłowa na dzwonek. Choć o ile pamiętam, chyba nawet z JoeMonstera, który uczy, bawi i wychowuje, to z tym psem wcale nie było tak, jak to sobie wszyscy myślą. Jeszcze bardziej przypomina to sytuację mojego kolegi, który po tym, jak zaliczył awarię podczas seksu z koleżanką, przez następne parę tygodni, aż do usłyszenia w słuchawce magicznego „masz k… szczęście, negatywny” wszędzie widział kobiety w ciąży…

Otóż wracam wieczorową porą ze spaceru z moim smokiem (Jagna, 11 miesięcy) i słyszę polską mowę. Starsza pani, na rowerze objuczonym od widelca po siodełko, po polsku próbuje dopytać się maltańczyka o jakiś hostel. Pan proponuje nocleg u siebie

Szortlet, handred juro, wery gud prajs

100 euro, wery gud prajz? O ty w nóżkę kopany - "ciung mi stund", rzuciłem po śląsku i podbijam do pani z pytaniem o co chodzi, jak można pomóc. No cóż… Pani próbuje znaleźć nocleg, ale bez języka tak łatwo nie jest. Bez Google Maps, to już w ogóle. Hoteli na Malcie co prawda jak nasrane, ale albo nie ma miejsc, albo wołają minimum 70 euro za dobę. Gdzie emerytka zapłaci tyle za noc? Specjalnie się nie zastanawiam, pada krótkie:

To może pójdziemy do mnie?

Mam jedną sypialnię wolną, bo specjalnie wynajmowałem mieszkanie z dodatkową na wypadek przyjazdu gości. Pani nie dowierza, zarzeka się, że przecież może się przespać w parku, namiot przecież ma. Na chyba żart, gdzie na Malcie park?
No a co powie żona?
Martwi się niepotrzebnie, bo moja Najdroższa pracuje do północy. A zresztą, co mam zrobić, zadzwonić i zapytać, czy mogę przyprowadzić kobietę na noc? W powietrze by się wysadziła. Idziemy do mnie i koniec!

Przeskromna osoba, nie chciała spać w łóżku, stwierdziła, że ma karimatę i może nawet spać na balkonie. Nie chciała ręcznika, bo „mam swój”, po czym pokazała ręczniczek wielkości chustki do nosa. Nie chciała herbaty, bo „mam wodę jeszcze z Polski”. Koniec końców, dała się przekonać i spała w łóżku. Herbatę i ręcznik też przyjęła. Koniecznie chciała płacić, ostatecznie przyjąłem od niej chałwę.



Jeździ tak po Europie od 10 lat, odwiedziła już jakieś 20 państw, była na Krymie, w Gruzji, Francji, na Bałkanach, Korsyce, Portugalii, Hiszpanii, we Włoszech. Omija Skandynawię, bo tam za zimno. Czasem było śmiesznie, czasem mniej, ale jakoś wszędzie daje sobie radę. Jak to mówi:

Co mam siedzieć jak moje koleżanki i gapić się w telewizor? To ja wolę pojeździć i zobaczyć trochę świata

Wstała o 5 rano, wypiliśmy kawę, około 6 wyprawiłem ją w dalszą drogę; „tu skręci Pani w lewo, potem na dół, aż do morza i dalej jechać tak, by morze mieć po lewej stronie”. No to buziak, fotka i papki!



07:50
Właśnie znowu Ją spotkałem, na promenadzie koło il-Fortizza. Próbowała dojechać do Valletty przez St. Julians... To tak jakby do Krakowa z Warszawy jechać przez Gdańsk.

08:35
Update od kolegi:
Wszystko z nią dobrze. już prawie w Valletta

15:45
Kolejny kolega melduje:
Panią Anię spotkałem w Paola i odbyłem z Nią miła rozmowę, przekazałem również, ze ma ona wielu nowych fanów i pokazałem jej post oraz ilość lajków na grupie. Życzę wszystkim miłego dnia

21:48
Update od syna pani Ani - jutro o 18 wypływa na Sycylię. Kupiła bilet, dała radę. Dziękuje za zainteresowanie, które przerosło jej wszelkie oczekiwania.

Info ostatnie - jest już na Sycylii, rozbija namiot!

---

Update po wrzuceniu historii na grupie "Polacy na Sycylii":

Witam. Pani Ania była dzisiaj w Syrakuzach!! O 7:30 siedząc na balkonie z kawusią ujrzałam czerwony kubraczek na rowerze z rozwianą brązową grzywą, wystającą spod kasku! To Pani Ania. Krzyknęłam „Dzień dobry” i zatrzymała się. Na kawkę nie chciała wejść bo już piła, na śniadanie też nie bo jadła. Spała na kempingu i dzisiaj zmierza dalej na północ, przez Catanię będzie tylko przejeżdżać. Rozmawiałyśmy jakieś 10 minut i pojechała dalej. Przesyła pozdrowienia dla Pana Adama.

Oglądany: 29520x | Komentarzy: 17 | Okejek: 286 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało