Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Mercedes-Benz W124 - baleron, który zastąpił beczkę

47 979  
239   63  
Beczka, czyli popularny Mercedes-Benz W123 zaczął się starzeć. Przyszedł więc czas na zmiany. Mercedes stanął przed trudnym zadaniem - trzeba było znaleźć następcę ogromnego hitu sprzedażowego.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

Historia modelu:

To były czasy, kiedy Mercedes miał ambicję by być producentem najlepszych na świecie samochodów. I naprawdę przykładał się do jakości swoich produktów. I nie - W123 nie pociągnął Mercedesa na finansowe dno, bo Mercedes sporo zarabiał na swoim produkcyjnym hicie. Szacuje się, że zarobił koło 6 miliardów dolarów na W123. I to ówczesnych dolarów bez uwzględnienia inflacji i przeliczenia na dzisiejsze pieniądze. Ile w tym prawdy - to wie sam Mercedes. Na pewno na modelu nie stracił. I dlatego w firmie tak mocno się przygotowywano do następcy W123. Przed wprowadzeniem nowego modelu na rynek mocno go testowano. Testy odbywały się w tunelu aerodynamicznym, a także i podczas jazd w różnych krajach na świecie. Ale jak testować nowy model, by świat się o tym nie dowiedział? Ano trzeba do tego celu użyć... starego modelu. I tak doposażono W123 w nowe silniki, w nowe zawieszenie i jeżdżono tymi samochodami. Zrobiły one ponad 3 miliony testowych kilometrów, zanim uznano, że wszystko jest w porządku.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

A jak bardzo wszystko było w porządku? Bardzo! 852 777 - nie to nie liczba wyprodukowanych aut, a liczba kilometrów, które średnio przejeżdżał W124 z silnikiem Diesla do momentu awarii powodującej jego unieruchomienie. Najczęściej zawodził... rozrusznik. Po wymianie szczotek auto śmigało dalej. Zanim przejdziemy do opisu auta zaprezentuję kilka ważnych dat w historii modelu.

1984 - narodziny W124. Premiera rynkowa modelu. W Polsce nazwano go "Baleron". Czemu? Nie mam pojęcia.
1985 - Mercedes wprowadził do modelu blokadę mechanizmu różnicowego nazwaną ASD, system kontroli trakcji ASR (tu nazwany ETS) oraz trójdrożny katalizator. W przeciwieństwie do katalizatora utleniającego katalizator trójdrożny potrafi nie tylko utleniać, ale i redukować, tzn. zamieniać tlenek azotu w bardziej przyjazne środowisku związki azotu oraz tlen. W tymże roku do gamy modelu dołączyła wersja kombi (S124) z samopoziomującym się zawieszeniem tylnym jako wyposażeniem standardowym.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

1987 - do produkcji schodzi wersja coupe (C124)

Mercedes Benz W124 - Joe Monster
Błękitna, czy biała? Obie ładne - jednak zdecydowałem się na wstawienie fotki błękitnej.

1988 - wprowadzono system ABS
1989 - Mercedes wymienił silniki Diesla w W124. Od tej pory silniki generowały 40% mniej zanieczyszczeń. Do produkcji wprowadzono także potworka o oznaczeniu 500E. Pięciolitrowe 320 konne V8 rozpędzało samochód do setki w 6.1 sekundy. Sprzedano ponad 10 000 sztuk aut w tej wersji.
1990 - do oferty wprowadzono przedłużony 6 drzwiowy sedan. Tak, to nie samoróbka, a jak najbardziej fabryczny model.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

1991 - zaczęto produkcję typoszeregu 124 w wersji kabriolet (A124). To pierwszy 4 miejscowy kabriolet Mercedesa po 20 letniej przerwie.
1993 - model zaistniał oficjalnie jako klasa E. W tym roku model przeszedł lifting.
1995 - koniec produkcji modelu. Wyprodukowano 2 583 470 szt wersji sedan. Wliczając w pulę wersje coupe, kabriolet, przedłużoną limuzynę i kombi wynik tej generacji jest imponujący - ponad 3 040 000 sztuk. Był to prawdziwy hit sprzedażowy Mercedesa.

Wygląd:

Mercedes Benz W124 - Joe Monster
Na foto poliftowy egzemplarz. W chwili robienia fotografii miał przejechane 39 482 km. Jak właściciel powiedział - do najtańszych nie należał.
Klasyczny, bez ekstrawagancji. Raczej ewolucja, niż rewolucja. Jeśli by patrzeć tylko na model W123, to faktycznie W124 można uznać za spory skok stylistyczny. Ale po drodze pojawił się W126 i w tym kontekście wygląd W124 raczej nie szokuje. Tak więc mamy przód auta skrojony w typowym dla Mercedesa stylu, czyli dwie duże lampy, wielkie kierunkowskazy i ogromna atrapa. Dalej jest przestrzeń pasażerska i za nią lekko uniesiony bagażnik. Całość kończy się charakterystycznymi dla Mercedesa z tamtych lat lampami. Czyli nadwozie trójbryłowe, bez szaleństw. I to było świetne posunięcie. Bo samochód produkowano przez 11 lat, a ze względu na konserwatywizm przy projektowaniu model ten zestarzał się w niewielkim stopniu jeśli idzie o wygląd zewnętrzny. Ba! Nawet dziś, 24 lata po zakończeniu produkcji jego sylwetka może się podobać.

Wnętrze i komfort:

Mercedes Benz W124 - Joe Monster
Wnętrze rodzyna z przebiegiem 39 482 km. Było jak nowe. Zachwyciłem się nim.

Do jego produkcji użyto materiałów najwyższej jakości. Dzielnie znoszą one próbę lat i przebytych kilometrów. Nieważne, czy mamy samochód z przebiegiem 800 000 czy półtora miliona kilometrów - wnętrze znosi dzielnie próbę czasu. Oczywiście o ile się o nie dba, czasem się je odkurza, a fotele pierze, lub jeśli mamy do czynienia ze skórzaną tapicerką, to skórę się nawilża. To wtedy materiały tapicerskie użyte do produkcji wnętrza odwdzięczają się nam długim okresem użytkowania. Bo jeśli nie dbamy o środek, fotele poprzepalamy żarem z papierosa, czy poprzecinamy tapicerkę wożąc w aucie ostre przedmioty, to żaden środek takich eksperymentów nie wytrzyma. Niemniej trzeba oddać producentowi to, że dołożył wszelkich starań, by użyte materiały bardzo dobrze zniosły próbę czasu. Poza tym jak na zewnątrz - pełen konserwatyzm bez awangardy. Nie ma tu miejsca na dodatkowe zegary, bo ich producent nie przewidział.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

Zresztą co do samych zegarów, to dla silnika Diesla na zegarach mieliśmy centralnie prędkościomierz, po jego prawej stronie zegar, a po lewej wskaźniki ilości paliwa, ciśnienia oleju i temperatury cieczy chłodzącej. Obrotomierz dostępny za dopłatą. W przypadku silników benzynowych na prawo w miejsce zegara wlatywał obrotomierz (a zegar też tam był, tylko mniejszy), a po lewo dochodził ekonomizer i to za sowitą dopłatą. Bycie eko kosztuje. Normalnie szaleństwo. Siedzenia - miałem przyjemność siedzieć. Przód sztywny, ale bez przesady, za to tył. No można się rozpłynąć w miękkości tylnej kanapy. Kto jak kto, ale Mercedes wiedział jak robić mega wygodne kanapy z tyłu. Szkoda, że już o tym zapomniał. Miejsca wewnątrz było w bród. Na ciasnotę nikt narzekać nie mógł. Zresztą - taksówkarze pokochali ten model. Z rzeczy uprzyjemniających podróż można było dokupić co tylko Mercedes miał w tamtych latach w ofercie, czyli między innymi dobrej klasy sprzęt grający, klimatyzację, elektryczne sterowanie szybami, lusterkami i fotelami, pamięć ustawienia foteli, grzanie foteli, ogrzewanie postojowe, ogrzewanie lusterek, czy automatyczną skrzynię biegów.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

Lista dodatków była imponująca tak samo, jak ich cena i dość szybko mogło okazać się, że podwoiliśmy i tak już wysoką bazową cenę auta zapędzając się w wyborze tego, co naszym zdaniem niezbędne w samochodzie. Co dziwne - wszystkie te bajery były naprawdę trwałe.

Silniki i technikalia

Mercedes Benz W124 - Joe Monster
Silnik samochodu mającego przebieg 39 482 km. Kurz taki, z jakim właściciel nabył auto. W komorze silnika nic nie było myte.

No tu Mercedes zaszalał. Gdzieś musiał. I padło na silniki. Na przestrzeni lat można było wybrać silnik spośród 24 jednostek benzynowych o pojemnościach od 2 do 6 litrów (tak, wiem Brabus miał więcej, ale to Brabus) i mocach od 105 do 385 KM (AMG) i jeden z dwunastu Diesli o pojemnościach od 2 do 3 litrów i mocach od 75 do 147 KM. Dla każdego coś miłego. Silniki generalnie były dość trwałe, jedynie niektóre silniki benzynowe były ganione za niską trwałość, bo zdarzały im się awarie przy 400 - 500 tysiącach kilometrów. Jaki wtedy piękny musiał być świat, że narzekano, bo silnik bezawaryjnie robił 500 000 km. A dziś. No cóż - postęp mamy, to i niezawodność się zmniejszyła.

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

W samochodzie zadbano o bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów. Zastosowano w nim strefy kontrolowanego zgniotu, oraz nowinki techniczne, które stosowano w miarę jak się pojawiały. Prócz wspomnianych wyżej samochód mógł być wyposażony w poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera, napęd na cztery koła, elektrycznie składane tylne zagłówki, które w przypadku, gdy nie jechał nikt na tylnej kanapie można było złożyć uzyskując w ten sposób większe pole widzenia w lusterku wstecznym. Samochód wyposażono w kontrowersyjną jedną wycieraczkę na przodzie, a jej praca była dość ciekawa. Nie było to bowiem ramię umieszczone na kołku i tylko zataczające wycinek koła. Otóż im bliżej pionu tym bardziej ramię się opuszczało, a na rogach szyby ramię się wydłużało, dzięki czemu jedna wycieraczka wystarczyła, by oczyścić 90% szyby. Genialny wynalazek.

https://www.youtube.com/watch?v=KHtEAMwcWI4

W124 dziś

Mercedes Benz W124 - Joe Monster

Model ten zaczyna być bardzo cenionym youngtimerem, szczególnie jak mamy do czynienia z wersją AMG, czy taką z mocnym silnikiem benzynowym. Bardzo dużym wzięciem cieszą się modele coupe, a ich ceny już stale rosną. Dostępność tego modelu jest jeszcze dość wysoka, a i z częściami zapasowymi większych problemów nie ma. Widać, że Mercedes się przyłożył i samochodu nie zabiło macosze traktowanie (przecież się nie psuje), czy kilometry spędzone jako taksówka. Według mnie warto się zainteresować tym autem, bo może się okazać, że kupiliśmy doskonałą lokatę kapitału. Przy wyborze auta zwracajmy uwagę na to, by było ono w dobrym stanie technicznym, bo można kupić dziś wiele zajeżdżonych i zmęczonych życiem samochodów, a ich przywrócenie do stanu idealnego może okazać się nieopłacalne.

Jako ciekawostka - W124 były montowane także w Polsce w montowni w Karczewie. Jest więc spora szansa na zakup auta, które składali nasi rodacy.

A ja w dalszym ciągu nie wiem, czemu baleron. Powinna być baleronica, w końcu Mercedes to kobieta.

Oglądany: 47979x | Komentarzy: 63 | Okejek: 239 osób