Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak producenci filmowi chronią się przed wyciekami informacji na temat fabuły

88 014  
205   92  
W Santa Monica w Kalifornii stoi pewien niepozorny bunkier, w którym znajduje się specjalne pomieszczenie. Dostęp do niego dla kogoś z zewnątrz jest niemal niemożliwy. Nawet jeśli udałoby nam się ominąć ochroniarzy strzegących wejścia, wciąż musielibyśmy użyć zarejestrowanego w bazie odcisku palca, aby dostać się do środka.

Po co to wszystko? Na ścianach i tablicach w pokoju znajdują się ściśle tajne materiały. Nie są to jednak plany ataku na Rosję czy schematy budowy broni masowego rażenia. Są to strony scenariusza do najnowszego serialu od Amazona.

Wiadomo, że historia ma opisywać przygody Aragorna jeszcze przed akcją filmu Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - jednak nie wiadomo nic więcej. Wszystko jest tak pilnie strzeżone, że na myśl przychodzą mi tylko szpiegowskie z lat 80., którym towarzyszył wszechobecny klimat zbrodni, spisku i zimnej wojny. Jednak właśnie tego od twórców wymaga cały świat. Spoilery w dzisiejszych czasach stały się czymś tak szkodliwym i powszechnym, że nawet najmniejsze wycieki mogą zaszkodzić produkcji, w którą przecież zainwestowało się miliony dolarów.



Bunkier Amazona to nie jedyny sposób ochrony tajemnic zawartych w scenariuszach hitowych tytułów. Producenci prześcigają się w pomysłach na najbardziej złożony system, dzięki któremu nie dojdzie do wycieków. Muszą brać pod uwagę całą masę czynników i zawsze być o krok przed żądnymi sensacji fanami.

Szczególnie narażone są największe produkcje, takie jak: Gra o tron, filmy z serii Avengers (i ogólnie z uniwersum Marvela) oraz disneyowskie Gwiezdne wojny. Wprawdzie na te ostatnie przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, to zarówno pierwsze odcinki ósmego sezonu Gry o tron, jak i Avengers: Endgame miały już swoją premierę i wiele osób pracujących przy obydwu tytułach mogło wyjawić, w jaki sposób scenarzyści radzili sobie z wyciekami - albo raczej z zapobieganiem, aby do takich nie doszło. Bunkier Amazona to małe piwo przy tym, na co decydują się bardziej poważni gracze na scenie.

#1. Samokasujące się scenariusze

W dzieciństwie pewnie oglądaliście kilka odcinków Inspektora Gadżeta. Na początku każdego epizodu pojawiał się Quimby, który przekazywał Gadżetowi jego zadania spisane na kartce. Notatka była na tyle ściśle tajna, że za każdym razem ulegała ona samodestrukcji. Może to nieco przypominać dzisiejszy system zarządzania scenariuszami przy niektórych produkcjach. Nie wybuchają one jednak w efektowny sposób, tylko po prostu automatycznie się usuwają.



Niejednokrotnie wspominali o tym aktorzy zaangażowani w pracę nad największymi kinowymi i telewizyjnymi hitami. Kiedy tylko nakręcono daną scenę, wszystkie notatki z nią związane były automatycznie usuwane z urządzeń większości obsady. Mark Hamill (Luke Skywalker – Gwiezdne wojny) przytaczał nawet sytuacje, w których przychodzili do niego „ludzie od scenariusza”, dawali mu go na jakiś czas, aby zdążył go sobie przeczytać, po czym dokument był odbierany i chowany w bezpieczne miejsce. Scenariusz spisany był dodatkowo na specjalnym papierze, który uniemożliwiał uchwycenie tekstu na fotografii.

Hamill wspominał również prace przy oryginalnej trylogii Gwiezdnych wojen. Twierdzi, że nie było tam wielkich tajemnic, a podejście do całej sprawy było na tyle luźne, że czasem dzielił się największymi sekretami ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi. Z drugiej strony pojawienie się internetu zmieniło bardzo wiele. W dzisiejszych czasach każda informacja może rozprzestrzenić się wirusowo z niespotykaną wcześniej prędkością. To samo dotyczy wszelkich plotek i wycieków, na które fani rzucają się niczym stado wygłodniałych hien na kawał padliny.

#2. „Zabójcy dronów”

Gra o tron jest szczególnie narażona na „ataki” wścibskich operatorów podniebnych statków. Przylatują oni swoimi małymi szpiegowskimi urządzeniami nad plan i filmują wszystko, co tylko sfilmować się da. Każda sfotografowana scena może stanowić potencjalne zagrożenie.



Ekipa pracująca przy Grze o tron wyposażona była więc w tzw. „zabójców dronów”. Wprawdzie nie zabijali oni dosłownie latających urządzeń, a jedynie zakłócali ich pracę i zmuszali, aby te natychmiast lądowały. Dzięki temu udawało się strzec sekretów z planów znajdujących się nawet w najbardziej obleganych lokacjach.

#3. Avengers: Endgame



Twórcy nowych Avengersów wywiązali się ze swojego zadania śpiewająco. W sieci nie pojawiły się niemal żadne spoilery, a jedynymi, którzy psuli całą zabawę, byli złośliwi fani, którzy obejrzeli film już wcześniej. Wszelkie internetowe grupy, fora, tematyczne strony, czy nawet witryny, które pozornie nie miały nic wspólnego z nowym filmem braci Russo, pełne były tzw. spoilerów.

Wyjawiano wszystko, co tylko się dało i co miało większe znaczenie dla całej fabuły. Dla niektórych z was może to zabrzmi nawet śmiesznie, jednak nie ma nic przyjemnego w psuciu sobie całej frajdy z oglądania nowych części swojego ulubionego cyklu.



Niestety filmy z uniwersum Marvela same siebie spoilerują i nie są w stanie wiele na to poradzić. W internecie nie jest wielką tajemnicą, na ile dodatkowych filmów zakontraktowany został dany aktor. Jeśli tylko wiemy, w jaką rolę kto się wciela, z łatwością jesteśmy w stanie stwierdzić, czy nasza ulubiona postać zostanie jakoś uśmiercona w najnowszej produkcji, czy może jednak wyjdzie z tego wszystkiego obronną ręką.

Producenci Avengersów mają jeszcze jeden wielki problem: aktorów, którzy nie potrafią trzymać języka za zębami. Należą do nich m.in. Tom Holland (Spider-Man) oraz Mark Ruffalo (Hulk). W minionych latach już niejednokrotnie prezentowali oni swoje wątpliwe talenty. To przez nich poznawaliśmy wiele kluczowych scen minionych produkcji, choć chłopcy nie robili tego nawet specjalnie. Tom Holland skarżył się nawet w wywiadach, że scenarzyści są w jego przypadku tak bardzo ostrożni, że aktor nie wie nawet, z jakim charakterem walczy, kiedy jego przeciwnik ma być wmontowany w całą scenę w procesie postprodukcji.



Oczywiście podobne ograniczenia nakładane były nie tylko na wspomnianą wyżej dwójkę. Karen Gillen – kobieta grająca Nebulę w nowym filmie z uniwersum Marvela – zdradziła, że cała zaangażowana obsada dostawała jedynie szczątkowe części scenariusza. Wiedzieli tylko tyle, ile wiedzieć powinni i nic ponadto. Pod koniec wszystkich zdjęć taka gwiazda filmowa nie wiedziała nawet o czym miała być scena, w której przed chwilą zagrała, a co dopiero o czym ma być cały film. Wyraźnie widzimy więc, że system działa.



#4. Gwiezdne wojny

W przypadku nowych tworów ze stajni Disneya sprawa nie jest już tak oczywista. Prace nad filmem przebiegają bez większych sensacji, każdy z aktorów robi swoje i stara się, aby nic ważnego nie wyciekło do mediów czy internetu. Sam Mark Hamill twierdzi, że wycieki nikomu nie są na rękę, a wszystko to z troski o fanów serii. Takie spoilery mogą psuć zabawę z późniejszego oglądania filmu, a tego chyba nikt nie chce.



Wcześniej już wspomniałem, że filmowy Luke Skywalker z łezką w oku wspominał czasy, kiedy scenariusz można było zgubić, opowiedzieć o nim wszystkim swoim znajomym, a producent nie wyciągał z tego żadnych konsekwencji. Te czasy jednak już minęły i prawdopodobnie nigdy nie powrócą.

#5. Gra o tron

Obecnie jesteśmy w trakcie 8. sezonu Gry o tron - po trzecim odcinku, w którym byliśmy świadkami wielkiej bitwy o Winterfell z hordami (nie)umarłych. Aktorzy grający w serialu niejednokrotnie zwracali uwagę, jak wielką batalię producenci muszą toczyć z domorosłymi paparazzi, aby zachować w tajemnicy największe sekrety.



Niestety w 7. sezonie to się nie udało, bowiem w sieci pojawił się szczegółowy opis wszystkich odcinków i nie odbiegał on za bardzo od tego, co później mogliśmy oglądać na ekranach telewizorów. Scenariusz pojawił się w wielu miejscach w internecie, na ogół jednak oznaczony był odpowiedni ostrzeżeniami. Jeśli więc ktoś chciał psuć sobie cały sezon, spoilerując niemal całkowicie jego zawartość, robił to na własne życzenie.

Producenci postanowili więc wprowadzić dodatkowe środki bezpieczeństwa. W przypadku Gry o tron wszystko zaszło już tak daleko, że ekipa filmuje nawet fałszywe sceny, podaje aktorom fałszywe scenariusze czy specjalnie prowokuje fałszywe wycieki. Widzicie więc sami, jak wiele zaangażowania i pracy wymaga zwykłe utrzymanie tajemnicy.



Wycieki oczywiście zdarzały się również przed 7. sezonem. Miało to miejsce na przykład w sezonie 5 i 6. Tym razem sam muszę przyznać, że ekipa odwaliła kawał świetnej roboty i nie ma wielu spoilerów związanych z sezonem 8. serialu.

#6. Człowiek człowiekowi spoilerem

Jakieś wnioski? Przede wszystkim takie, że w większości przypadków na zapoznawanie się ze spoilerami decydujemy się sami i nikt nas do tego nie zmusza. Pominąć trzeba sytuacje, kiedy to w całkowicie niepowiązanych z filmem komentarzach znajdujemy wielkie spoilery (jak do Avengers: Endgame), które psują nam całą zabawę. Jednak na ogół sami decydujemy się na czytanie wszystkich wycieków. Sam dobrze pamiętam, jak czytałem cały scenariusz do siódmego sezonu Gry o tron, bo ciekawość wzięła górę. Przed wejściem byłem jednak ostrzegany, że jeśli raz to zobaczę, to już nie odzobaczę.

Niestety czasem złośliwości ludzkiej nie da się uniknąć. Chwała moderatorom stron i grup na Facebooku, którzy walczą ze spoilerami i starają się usuwać komentarze (oraz użytkowników), które zdradzają jakąś część fabuły danej produkcji.

Niestety spoilery obecne są również w życiu poza internetem. Dobrze pamiętam samochód, który całkowicie zrujnował mi VII część sagi Gwiezdne wojny. Był bardzo brudny, a w tym kurzu i pyle na karoserii wypisane były trzy słowa: „Han Solo ginie” (zaznacz, żeby odczytać). No i dupa blada, bo już znałem jeden z największych smaczków całego filmu, a bilet do kina zaklepany miałem dopiero na kolejny tydzień.

#7. Nie tylko z troski o fanów

Często cała ta otoczka tajemnicy, fałszywe scenariusze, nagrywanie fałszywych scen, bunkry dla scenarzystów itd. tworzone są nie z troski o widza. Taka skrzętnie przygotowana otoczka tajemnicy jest świetnym wabikiem na potencjalnych fanów. Ich uwagę łatwo przyciągnąć, a kiedy już skupią się wokół jakiegoś tytułu i zaczną tworzyć całe społeczności, machina ruszy i trudno będzie ją zatrzymać.



I jacy ci fani by nie byli - każda społeczność, nawet ta najbardziej irytująca, jest dobra dla samej produkcji, a spoilery były, są i będą i musimy się z tym pogodzić. Jedynym, co sami możemy zrobić, to nie dawać łapać się w pułapki i nie działać pod wpływem chwilowego przypływu ciekawości. Niektórych niespodzianek lepiej przecież sobie nie psuć.

Źródła: 1
11

Oglądany: 88014x | Komentarzy: 92 | Okejek: 205 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało