Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak to jest na licytacjach komorniczych, czyli kupujemy to, co komornik sprzedaje

65 839  
411   56  
Jeżdżę na licytacje komornicze od około 7-8 lat, więc coś tam wiem. Ogłoszenia komornicze są ogólnodostępne w internecie.

Na początku napiszę, że jeżeli chodzi o osoby prywatne, 80-90% licytacji nie odbywa się, z różnych powodów. Dług zostaje spłacony w ostatniej chwili (czyli bat działa) lub dłużnik unika komornika, nie otwiera drzwi, wynosi rzeczy zajęte do licytacji itd. Tego akurat nie rozumiem, bo po pierwsze zmniejszyłby dług, po drugie za utrudnianie pracy komornika grozi grzywna, bodaj od 1000 zł wzwyż, czyli dług się zwiększa. Oczywiście dłużnicy, mający bardzo duże długi, mają to w dupie, bo nigdy z tych długów nie wyjdą.

Inaczej się sprawa ma z firmami. Tam 80% się odbywa. Jednak też jest kilka problemów. Po pierwsze najczęściej w takiej firmie nie ma już prądu, więc nie sprawdzisz sprzętu (zakup w ciemno), a po drugie jak coś jest duże i ciężkie i nie zabierzesz od razu, to potem może być problem.

Ilu dłużników, tyle historii. Jednak bez problemu można rozpoznać "cwaniaków" od tych, co im się powinęła noga. Są akcje, gdzie szczują psami, grożą siekierą. Jednak to margines. Zazwyczaj odbywa się to dość spokojnie.

Przykład cwaniakowania
Licytowali komplet mebli i nowy TV. Okazało się, że wszystko wzięte na raty i wpłacona tylko pierwsza rata i jakoś to będzie. No nie było.

Przykład tragedii
Walący się dom (autentyk, podparte belki stropowe w środku) i TV na sprzedaż. Nie kupiłem. Starsza pani (70-80 lat) opowiedziała przy kawie całą historię z mężem, jego nałogiem alko + hazard (gorzej się nie da chyba). Dom okazał się być już zlicytowany, ale klient, który go kupił, kupił go dla ziemi ornej i pozwolił ludziom dalej tam mieszkać. Ma serce.

U - jak ustawione
Bzdura. Każdy może przyjechać na taką licytację, nikt nikogo nie chce bić i wyganiać. Fakt, jest często tak, że jak nie ma za dużo chętnych, kupujący dogadują się (nielegalnie of course) między sobą, że nie będą podbijać, za ileś tam złotych (kwestia ceny sprzedawanego towaru). Czy skorzystałem? Tak, bo jak się jedzie kilkaset kilometrów, to miło nie wracać na pusto. Bywało, że wpadło 1000 złotych "dniówki", było, że ja zapłaciłem, żeby coś kupić.

Dlaczego komornik najczęściej nie zabiera towaru? Bo to są dodatkowe koszty typu magazyn czy plac na samochody. Chociaż teraz może się to zmienić, bo licytacje mają być on-line (jak Allegro). Wtedy komornik musi mieć ten towar, inaczej sobie tego nie wyobrażam.

Jeżeli ktoś z Was myśli o utrzymywaniu się z tego, ostudzę jego zapał. To ciężki kawałek chleba i tylko z licytacji nie da się wyżyć. Można jednak sobie klika stówek miesięcznie dorobić, jak uda się trafić licytacje np. TV, telefonów, komputerów, rowerów.

Niektórzy mówią, że jestem hieną. Ja uważam inaczej, biorąc poprawkę na to, że sam kiedyś miałem komornika na głowie. Tyle że ja się dogadałem z wierzycielem.

Jeżeli chcecie wysłuchać historii z licytacji - dajcie znać w komentarzach, bowiem przez te lata trochę się tego uzbierało...