Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

17 historii pokazujących do czego są zdolni introwertycy, byle tylko uniknąć kontaktu z innymi ludźmi

52 840  
137   25  
Fajnie jest czasami pobyć we własnym towarzystwie... Szczególnie gdy jesteś introwertykiem i nie czujesz się komfortowo przy osobach, których za dobrze nie znasz.


#1.

Mam zajęcia na 11:00, więc wychodzę o 10:45 z domu. Zazwyczaj przechodziłem przez pasy, szedłem wzdłuż kilku małych restauracji i skręcałem w lewo na kampus, ale zawsze spotykałem po drodze znajomych. Teraz chodzę alejkami na tyłach knajp, żebym nie musiał z nikim rozmawiać.

#2.

Przeprowadziłem się do nowego mieszkania. Jednym z argumentów "za" było to, że zbyt wiele osób z pracy mieszkało w okolicy. Po przeprowadzce okazało się, że mieszka tu jedna osoba z roboty, a inna wprowadza się naprzeciwko. Zamierzam chodzić na 6 rano, by nasze drogi się nie przecinały.



#3.

Miałem bardzo towarzyskich współlokatorów. Kiedy słyszałem, że ktoś przychodzi, szedłem pod prysznic, ubierałem się do wyjścia, wsiadałem do samochodu, kupowałem jakieś żarcie i przez kilka godzin siedziałem na parkingu, jedząc i słuchając muzyki. Czasami narzekali, że zawsze jestem zbyt zajęty, żeby spędzać z nimi czas.

#4.

Wskazówka: udawaj, że jesteś w trakcie telekonferencji. Powiedz coś w taki sposób, byś brzmiał na zagłębionego w dyskusję.
"Andrzej, nie. Spójrz jeszcze raz na prezentację, którą wysłałem ci rano. Zobaczysz, że to dobry pomysł, ale w tym przypadku się nie sprawdzi".



#5.

Poprosiłem dostawcę o zostawienie pizzy pod drzwiami, a kasę wsunąłem pod nimi.

#6.

Od czasu do czasu robiłem to na imprezach. Po prostu wstawałem i wychodziłem. Nie byłem w stanie nawet dać znać, że spadam. Raz kolega próbował mnie zatrzymać, założyłem duszenie i zagroziłem, że rozwalę mu łeb.

To tak, jakbym miał pasek zdrowia reprezentujący interakcje społeczne i w tym momencie się wyczerpał.

#7.

W liceum po prostu wyszłam ze szkoły w połowie dnia. Nie miałam planu, wałęsałam się przez 3 godziny zamartwiając się, co teraz będzie, ale po prostu miałam już dość.



#8.

Sikałem do butelki w swoim pokoju, aby uniknąć przechodzenia obok ludzi w salonie.

#9.

W domu byli goście, a mnie chciało się siku. Wyszłam więc przez okno i wysikałam się na zewnątrz. Było warto.

#10.

Miałem niesamowitą zdolność. Gdy zjadłem za dużo sera, wymiotowałem. Jeśli więc nie chciałem gdzieś iść, zjadałem sporą porcję i musiałem odwoływać swoje plany.



#11.

Puszczałem w kranie wodę i udawałem, że coś tam robię. Siadałem też w toalecie udając, że sram.

#12.

Myślę, że najgorsze ze wszystkiego jest kłamanie przyjaciołom w żywe oczy. Zapewne nie mieliby nic przeciwko, gdybym powiedział : "jestem strasznie antyspołeczny i nie chcę wychodzić", ale czułem się zobowiązany do wymyślenia jakiejś bzdurnej wymówki.



#13.

Mieszkałem ze współlokatorem. Myślał, że dorabiam sobie wieczorami, choć tak nie było. Zamykałem się w pokoju, zakładałem słuchawki i do późna oglądałem mały telewizorek. Nie wychodziłem do części wspólnych mieszkania. Sikałem do butelek. Chciałem, by myślał, że jestem w pracy i nie chciałem się z nim w żaden sposób zadawać. Kiedy szedł spać, wychodziłem cichutko z pokoju, podchodziłem do drzwi i hałasowałem udając, że "wróciłem do domu".

#14.

Nauczyłem się języka migowego na tyle, że kiedy ktoś chciał do mnie coś powiedzieć, migałem losowe wyrazy/zdania i dawali mi spokój. Potem byłem przerażony myślą, że natknę się na kogoś, kto faktycznie zna ten język i przejrzy moją intrygę. Zaznaczę, że nigdy nie udawałem niesłyszącego czy niemego. Mieszkam na południu, gdzie nieznajomi są stanowczo zbyt przyjaźni i zagadują do każdego, na zwracając uwagi na to, czy druga osoba czuje się nieswojo.



#15.

Na imprezach integracyjnych zawsze rozglądam się za zwierzętami - wolę bawić się z nimi niż z ludźmi.

#16.

Odkryłem, że podczas walki ze swoim lękiem społecznym dobrze jest znaleźć całodobowy sklep spożywczy i w miarę możliwości robić zakupy późną nocą. Im mniej ludzi, tym mniejszy niepokój.



#17.

Raz mieszkałem z kilkoma niezwykle emocjonalnymi i gadatliwymi osobami. Czasami lubiłem ich towarzystwo. Kiedy jednak robiło się niezręcznie, chowałem się w pokoju, zamykałem drzwi i nie jadłem ani nie piłem, dopóki nie było to absolutnie konieczne, unikając jakiegokolwiek kontaktu.

Oglądany: 52840x | Komentarzy: 25 | Okejek: 137 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało