Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przypadki z początku kariery kuriera

44 844  
223   85  
Cześć! O skurwielce kurierce słów kilka. Piszę ten artykuł za sprawą pewnego kuriera z mojego rejonu. Sam jestem w branży od zaledwie kilku miesięcy, ale już swoje przeżyłem i jeśli coś więcej mnie czeka, to nie wiem, czy się do tego nadaję.

To wyjątkowo mało lubiany zawód - dziś przyjrzymy się pracy kuriera i jego klientom

Jak wygląda praca od rana (a właściwie nocy)

Na jednej rampie ładuje się 2-4 kurierów. Magazynierzy rozdzielają paczki między rampy (rejon załadunku, który jest napisany na listach przewozowych każdej firmy na polskim rynku), a tutaj już kurierzy między sobą rozdzielają przesyłki. U mnie wystarczy być ok. szóstej rano na rampie, aby ładnie podzielić paczki, poukładać, poskanować i załadować na samochód, żeby ok. ósmej wyjechać na rejon. Paczek nie jest dużo, ok. 100-120. I tutaj pierwsza uwaga. Jeśli kurier wam mówi, że ma ponad 200 przesyłek, to może to być tylko prawda u jednego specjalisty. Ale nie mogę zdradzić, że to chodzi o tego z księżycem.


Paczki skanowane są w magazynie

A czemu to? Ano temu, że gdy wprowadzam numer paczki na skaner, dane są zaciągane z serwera na to ustrojstwo, na którym nikt się nie potrafi podpisać i wysyłane są SMS-y i maile, że będzie doręczenie. Ułatwia to życie, ale tylko częściowo. Klient dostaje numer do mnie i może zadzwonić, że jednak ta paczka, która jest wielkości całego samochodu, to dopiero na za 2 tygodnie, bo teraz się wyleguje na Karaibach. Póki nie załaduję, mi to pasuje. Gorzej, jak wyjadę już w rejon.


Miałem kiedyś taką panią, która zamówiła sobie przed świętami 20.12.2018 meble. Dzwonię o 7:15, żeby się upewnić, że będzie. Nie odebrała, więc ponawiam telefon o 7:30. Lubię dzwonić do ludzi, więc dla pewności o 7:45. Zasada jest taka, że jak nie jesteś pewien, to musisz wziąć. Niestety, pech chciał, że do pani jadę z samego rana. Godzina 8:05, gdy jestem u niej pod blokiem, oddzwoniła do mnie, że przekłada doręczenie na sylwestra (chciała paczkę w niedzielę, ale z ledwością zaakceptowała fakt, że nie działamy 24/7). Tak więc przez cały dzień woziłem jej paczki długości całego samochodu.

OK. Po to jest możliwość zmiany terminu, aby z niej korzystać, trochę inaczej jest z pobraniami. Wyskakiwać do kuriera, bo nie przygotował się na wydanie reszty? Odkąd pamiętam, to kurier nigdy nie miał obowiązku wydawania reszty (o czym klienci najwyraźniej są za słabo informowani). Nagminne jest zaskoczenie, że nie mam jak wydać. Słyszę wtedy głównie:

I co teraz?

Proste. Paczka jutro, no chyba że będzie czas, to jeszcze dzisiaj. To powoduje oczywisty bulwers. Jasne, gdy mam jak wydać, z uprzejmości nie odmówię też napiwku. Tak więc klienci mają przeważnie dwie opcje: odliczone pieniądze albo jakiś mały napiwek.

Jak to mi pan nie wniesie paczki, która waży 50 kg? To jest pana obowiązek!

Tutaj powiem tylko jedno. BHP, które swoją drogą i tak rządzi się swoimi prawami przy kurierce.


Dokumenty zwrotne, czyli głównie umowy

O ile przy fakturach i WZ nie ma najmniejszego problemu, bo tam i rysunek pindola jest akceptowany, o tyle umowy, głównie telekomunikacyjne, mają swoje procedury. Musi się zgadzać PESEL, seria i numer dowodu, data z teraźniejszym doręczeniem, miejscowość, podpis czytelny, jeśli jest, to dwuczłonowe nazwisko w podpisie. I każdy z nas musi to zweryfikować jak najszybciej. Co najciekawsze, największy problem stanowi podpis. CZYTELNY.
Bo ja tak się podpisuję całe życie.
Tak, k..., jak był noworodkiem, to też się tak podpisywał. Mnie nie może obchodzić, jak się ktoś podpisuje w banku, u notariusza, na poczcie czy na kartce świątecznej. Ja muszę się trzymać swoich wytycznych. Jeśli ktoś ma z tym wielki problem, no to zabieramy umowę i nowego telefonu, niestety, nie będzie.

Pan podjedzie, to blisko, tylko 15 minut drogi.

Pewnie. W jedną stronę. Czyli miałbym poświęcić 30 minut na jedną przesyłkę, gdy normalnie mam na to ok. 5 minut.


Lubię też teksty typu:

Ja się spodziewałem pana wczoraj.

Jest to jeszcze zrozumiałe, gdy list przewozowy był wydrukowany 2-3 dni temu, ale nie dzień wcześniej, i to jeszcze po południu.

Zamówienia do pracy

Paczki do miejsca pracy są OK. Lubię takie. Szczególnie bez pobrania (chociaż są osoby, które nieobecne zostawią kasę i paczka będzie doręczona). Ale jeśli kolejna paczka z rzędu jest zamawiana na adres prywatny, gdzie człowiek dostaje ode mnie kolejny telefon, że będę w tych samych godzinach co zawsze i za każdym razem paczka jest przekierowana, to już może wszystko człowieka dopaść.

Pan będzie punkt 12, bo potem mam kolejnego klienta i nie wiem, o której będę wolna.

Autentycznie, taki tekst usłyszałem od klientki. Jestem w stanie zrozumieć prośbę, żeby przyjechać koło konkretnej godziny, ale to? Istnieje coś takiego, jak doręczenie o konkretnej godzinie (wymarła opcja), ale nawet ona ma granice pomyłki ±20 minut.

To wyjątkowo mało lubiany zawód - dziś przyjrzymy się pracy kuriera i jego klientom

Przychodzi kurier po przesyłkę

Ciekawe są też odbiory. Przychodzę po przesyłkę, a ktoś mi daje goły telefon. Na prośbę zapakowania mówi, że nie ma w co i myślał, że to ja zapakuję. Do takich ludzi nie trafia nawet zdanie: "No to proszę sobie wyobrazić, że taki - tutaj jakikolwiek duży sklep wysyłkowy - wysyła przez nas paczki i myśli pan, że kurier przyjeżdża i pakuje te wszystkie przesyłki?".

Najczęstszy zarzut: kurier nie zadzwonił

I żeby nie było. Ja (i wszyscy koledzy po fachu, których znam) dzwonię. Naprawdę dzwonimy. Ale ludzie nie odbierają. Niestety potem nam się obrywa za brak kontaktu z klientem. Musimy wracać na rejon i zamiast być już w domu, to dalej doręczać, bo ktoś nie odebrał, bo ktoś nie odpisał. Trzeba się wzajemnie szanować.

Serio. I tutaj nie chcę się chwalić. Czasem wręcz wchodzę w dupę klientom (co przed samymi świętami się opłaciło, a nieraz zwiozłem z napiwków ponad 100 zł), staram się dopasować jak mogę, a mimo kilku miesięcy pracy są już na mnie skargi i raz dostałem karę za zaginioną paczkę, którą, dałbym sobie rękę uciąć, na bank doręczyłem.

I na koniec, mój, jak i pewnie każdego kuriera, ulubiony tekst:
Pan poczeka chwileczkę.

To gdy już wasz kurier czeka tę chwileczkę, miłego czytania. Trzymajcie się!

PS Tak, pracują w tym zawodzie też kobiety, ale nie, żeby jakieś walczące o równouprawnienie feministki.