Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kiedy chcesz puścić krucjatę do Ziemi obiecanej, ale po drodze nie przemyślałeś paru bardzo istotnych rzeczy

35 598  
220   26  
Jerozolima, Ziemia Święta dla trzech największych religii monoteistycznych: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Nic więc dziwnego, że przez wieki toczono o nią spory, głównie polegające na masowym wybijaniu się w imię wyznawanego boga. Nie trzeba dodawać, iż najsłynniejszymi takimi mordobiciami były chrześcijańskie wyprawy krzyżowe.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
15 sierpnia 1198 roku papież Innocenty III w bulli Post miserabile wezwał katolicki świat do zbrojnej wyprawy przeciwko niewiernym w Ziemi Świętej. Cel był oczywiście jeden - odbić Jerozolimę z plugawych muzułmańskich rąk. Trzeba przyznać, że chłop miał wielkie parcie na krucjatę, bo zaledwie 2 miesiące po wybraniu na tron Piotrowy rozpoczął wstępne przygotowania. W pamięci miał zapewne losy III wyprawy krzyżowej, która zakończyła się ledwie kilka lat wcześniej. Co prawda Ryszard Lwie Serce wraz z Filipem II Augustem przetrzepali niemiłosiernie saraceńskie tyłki, a chrześcijanie opanowali szereg ważnych portów na wybrzeżu Morza Śródziemnego, lecz Jerozolima nie została zdobyta. To mieli uczynić uczestnicy IV krucjaty.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...

Przygotowania

Rok po bulli Innocentego na przywódcę wyprawy wybrano Tybalda III, siostrzeńca Ryszarda i Filipa Augusta. Jednak w przeciwieństwie do wujów oraz dowódców poprzednich krucjat był zaledwie zwykłym hrabią Szampanii, a nie koronowaną głową ważnego europejskiego państwa. Ponadto zmieniono całkowicie trasę całego przedsięwzięcia. Zamiast marszu przez Azję Mniejszą wybrano przeprawę drogą morską i uderzenie na Egipt. Do tego potrzebowano sporej liczby statków. W tym celu wysłano poselstwo do Wenecji, gdzie zawarto porozumienie z dożą Enrico Dandolo. Wenecja zobowiązała się do wybudowania floty zdolnej przeprawić 33,5 tys. ludzi i 4,5 tys. koni za cenę 85 tys. sztuk srebra.

Ponadto Wenecjanie mieli zapewnić zaopatrzenie i wystawić własną flotę 50 statków wraz z co najmniej 20 tys. armią za cenę połowy zdobyczy terytorialnych krzyżowców. Według różnych źródeł miało to być ok. 300-450 jednostek, a wszystko Wenecjanie mieli wykonać w ciągu niecałych 14 miesięcy.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Plan był prosty - zakupić flotę, przeprowadzić inwazję na Egipt, a potem odbić Jerozolimę. Co mogło pójść nie tak?

W międzyczasie Tybald zrobił coś zupełnie głupiego – umarł. Na nowego przywódcę wybrano Bonifacego z Montferratu, co miało potem duże znaczenie w losach całej krucjaty.

Zbiórka i początek wyprawy

Wraz z początkiem lata 1202 roku do Wenecji zaczęły zjeżdżać zastępy krzyżowców. Spragnieni łupów i zaklepanej miejscówki w niebie już gotowali się do drogi, gdy tymczasem IV krucjacie zaczęło grozić to, że w ogóle się nie odbędzie. Zamiast spodziewanych 33 tys. chłopa stawiło się jedynie około 12 tys. A że zapłata za flotę miała pochodzić głównie od uczestników krucjaty, to pojawił się spory problem. Pomimo wysiłków zebrano „jedynie” 51 tys. sztuk srebra. Wenecjanie liczyć potrafili, oczekiwali więc na zapłatę całej umówionej sumy. Postawili ultimatum – nie ma 85 tys., nie ma krucjatowania.

Patowa sytuacja się przedłużała, a zniecierpliwiona armia niedoszłych krzyżowców mogła w każdej chwili obrócić się przeciwko Wenecji. Wtedy Dandolo wpadł na pomysł. Wenecjanie mogliby odroczyć zapłatę, jeśli tylko krzyżowcy pomogliby im zdobyć Zarę (dzisiejszy Zadar w Chorwacji), która znajdowała się pod panowaniem Węgrów. Następnie krucjata miałaby się odbyć jak ją wstępnie zaplanowano, a po pomyślnym zakończeniu krzyżowcy mieliby spłacić zaległą sumę. I tak też się stało.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
W chwili rozpoczęcia IV krucjaty Enrico Dandolo był ponad 90-letnim niewidomym starcem, mimo tego miał ogromny wpływ na jej przebieg.

Powrót króla

Armia dotarła do celu 10 listopada i po dwóch tygodniach miasto upadło. Wieść o oblężeniu Zary szybko dotarła do uszu Innocentego. Ten się wściekł niemiłosiernie. Nakazał łoić muzułmanów, a tymczasem katolik podnosił rękę na katolika, na dodatek za pieniądze. W przypływie złości ekskomunikował wszystkich uczestników krucjaty oraz Wenecjan. Doszło więc do paradoksu, że krzyżowcy płynący w imię Boga odbijać Jerozolimę zostali wyłączeni ze wspólnoty chrześcijańskiej. Potem, gdy Innocenty już trochę ochłonął, kara dla krzyżowców została zniesiona.

Ci zimę postanowili spędzić w zdobytym mieście. W międzyczasie do Zary przybyli wysłannicy Aleksego IV Angelosa. Kto to był, zapytacie. Odpowiedź - prawowity następca tronu Cesarstwa Bizantyjskiego. Jego ojciec został obalony, oślepiony, a na końcu uwięziony przez własnego brata Aleksego III Angelosa. Samemu Aleksemu IV udało się dać nogę i wylądował w Szwabii u swojego szwagra i zarazem króla Niemiec Filipa Szwabskiego. Tam też jego los poznał dowódca IV krucjaty, Bonifacy, który obiecał młodemu księciu pomoc w odzyskaniu tronu. Oczywiście nie za darmo, jak to mawia pewien bohater polskiego sitcomu.

A to „nie za darmo” robiło ogromne wrażenie – Aleksy obiecał w nagrodę krzyżowcom 200 tys. sztuk srebra, wystawić własną 10 tys. armię do pomocy w krucjacie przeciwko muzułmanom, opłacić dożywotnio 500-osobowy odział rycerzy w Ziemi Świętej, a przede wszystkim położyć kres schizmie i uznać zwierzchnictwo Kościoła Katolickiego nad Kościołem Wschodnim. Niektórym uczestnikom wyprawy krzyżowej nie spodobało się to, że zamiast odbijać Jerozolimę, mają znów walczyć przeciwko chrześcijanom. Opuścili więc główną grupę (to samo uczynili niektórzy rycerze przed oblężeniem Zary) i udali się na własną rękę do Ziemi Świętej. Większość jednak skusiła się na ofertę Aleksego. Swój interes w całym przedsięwzięciu zwietrzył także Dandolo. Tym samym w kwietniu krzyżowcy, Wenecjanie oraz sprzymierzeńcy księcia opuścili Zarę, uprzednio ją niszcząc i plądrując. Obrano kurs na Konstantynopol.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Za pomoc w odzyskaniu tronu oferuję wam bogactwo, jakiego cały świat nie widział. Tak będzie, nie zmyślam.

Zdobycie niezdobytego

23 czerwca 1203 roku tradycji stało się zadość i cała zgraja w sile ponad 30 tys. chłopa zawitała pod stolicą Cesarstwa Bizantyjskiego. Miasto wraz ze swoimi murami musiało zrobić ogromne wrażenie na krzyżowcach, którzy postanowili rozbić obóz po azjatyckiej stronie Bosforu. Wkrótce miało dojść do pierwszej potyczki. Słownej.

3 lipca krzyżowcy podpłynęli pod mury miasta i ogłosili mieszkańcom, że oto prawowity dziedzic tronu przybył po to, co mu się słusznie należy. Wezwali, by obalono Aleksego III, a nic się nikomu nie stanie (no, może prócz wyżej wymienionego). Jednak zamiast słów poparcia usłyszeli od Bizantyjczyków stos drwin oraz świst kamieni lecących w ich stronę. Skoro więc nie można po dobroci…

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Konstantynopol na początku XIII wieku był największym miastem chrześcijańskim. Liczbę ludności szacuje się na ok. 350 000 - 400 000.

Dwa dni później armada krzyżowców i Wenecjan przypuściła pierwszy szturm na miasto. Początkowo odnieśli spore sukcesy, głównie za sprawą bierności części wojsk greckich oraz tragicznego stanu bizantyjskiej floty, która została wcześniej dosłownie rozgrabiona przez szwagra Aleksego III. Wkrótce impet załamał się na potężnych murach Konstantynopola, a flota wenecka została skutecznie zatrzymana przez grad strzał i kamieni. Sytuacja zmieniła się 17 lipca, gdy przeprowadzono podwójny szturm zarówno z lądu, jak i morza.

Wenecjanom, których do boju powadził sam Dandolo, udało się zrobić wyłom w murach i wzniecić pożar, który szybko się rozprzestrzenił. Wtedy też nerwy stracił Aleksy III. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków postanowił dać potajemnie dyla, zabierając przy tym sporo złota oraz kosztowności. Na wieść o tym obrońcy stracili wszelakie morale. Uwolnili ojca Aleksego IV i otworzyli przed krzyżowcami wrota, którzy nagle ze śmiertelnych wrogów przemienili się w bohaterów.

Szczęśliwe zakończenie?

Wkrótce potem Aleksy IV został koronowany na cesarza, Wenecjanie odzyskali dług, a krzyżowcy mogli udać się w dalszą drogę, by z pieśnią na ustach mordować muzułmanów. I tak historia mogłaby się skończyć, gdyby nie jeden, mały szkopuł. Pieniądze. A raczej ich brak. Pamiętacie obiecanki Aleksego? W istocie skarbiec cesarski był praktycznie pusty. Aleksy zaczął więc plądrować własne miasto. Nie szczędzono kościołów czy nawet grobów poprzednich cesarzy. Mimo tego udało mu się zebrać „jedynie” 100 tys. sztuk srebra, które podzielili między sobą krzyżowcy z Wenecjanami. Wciąż jednak brakowało drugie tyle, nie mówiąc o takich mankamentach jak dodatkowa armia. Te młody cesarz postanowił zebrać od mieszkańców Konstantynopola (a jakże). Krzyżowcy dali mu czas do marca 1204 roku.

Oczywiście wizja dodatkowych podatków, widok obozujących wojsk katolickich pod murami miasta oraz prołacińska polityka Aleksego IV nie spotkała się z pozytywnym nastawieniem Bizantyjczyków. Wraz z upływem czasu wzrastało niezadowolenie. Dochodziło też do krwawych zamieszek, próbowano podpalić flotę wenecką. W odwecie krzyżowcy spalili sporą część Konstantynopola, zamieszkałą głównie przez ludność grecką. Zaczęły się także pojedyncze rajdy rabunkowe. Wkrótce potem została zawiązana koalicja antycesarska, na czele której stanął, nomen omen, Aleksy Murzuflos. Ten się zbytnio nie patyczkował. Po zdobyciu zaufania młodego cesarza uwięził go i sam proklamował się nowym władcą Cesarstwa Bizantyjskiego jako Aleksy V.

Następnie w lutym 1204 roku nakazał zamordować zarówno Aleksego IV, jak i jego ojca (chociaż tutaj relacje są rozbieżne i być może ten drugi zmarł bez niczyjej pomocy). Otwarcie nazwał krzyżowców najeźdźcami niemającymi prawa do żadnych dóbr. Obiecał także chronić miasto przed katolicką hołotą za wszelką cenę, czym zyskał sobie poparcie ludności.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Aleksy Dukas Murzuflos, późniejszy cesarz Aleksy V. Przydomek Murzuflos zawdzięcza krzaczastym brwiom.

Ostateczne starcie

Krzyżowcom nie spodobała się wizja opuszczenia Konstantynopola z pustymi rękoma. Dalszy marsz na Jerozolimę też nie wchodził w grę. Postanowiono więc zdobyć stolicę po raz drugi. Musieli się przy tym spieszyć, bo kończyły im się zapasy, a morale wojsk upadało z każdym dniem.

Pierwszy szturm rozpoczął się 9 kwietnia 1204 roku. Trzeba przyznać, że Aleksy V nie próżnował i w międzyczasie zarządził umocnienie murów. Początkowo wszystko przebiegało po myśli Bizantyjczyków. Kolejne ataki katolików zostawały odparte. Doszło nawet do tego, że rozzuchwaleni obrońcy ukazali nagie tyłki wycofującym się wojskom nieprzyjaciela. Sam Aleksy V przechwalał się, mówiąc do obywateli Konstantynopola, że jest najlepszym cesarzem, jakiego mieli.

Rumakowanie skończyło się 3 dni później. Dzięki pomyślnym wiatrom wspólnej flocie krzyżowców i Wenecjan udało się dobić do murów Konstantynopola. Zrobili w nich niewielki wyłom, przez który grupa krzyżowców przedostała się do jednej z bram i ją otworzyła. Wkrótce najeźdźcy opanowali północną część miasta. Na wieść o tym Aleksy V postawił na sprawdzony plan – po prostu uciekł ze stolicy. Tę czekało następnie trzydniowe, nieustanne plądrowanie. O ile Wenecjanie ograniczyli się głównie do rabunków dzieł sztuki i kosztowności, to krzyżowcy dorzucili do swojego repertuaru gwałty oraz masakrę. Zniszczyli przy tym wiele budynków, a co cenniejsze artefakty przetapiali na monety.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Obraz autorstwa Eugène Delacroix przedstawiający wkroczenie krzyżowców do Konstantynopola. Żeby dodać trochę "uroku", to cała akcja miała miejsce podczas Świąt Wielkanocnych.

Epilog

Po wszystkim podzielono Cesarstwo Bizantyjskie pomiędzy krzyżowców i Wenecjan. Z części ziem utworzono Cesarstwo Łacińskie. Koronę najpierw zaproponowano doży Dandolo, lecz ten odmówił. Cesarzem został więc Baldwin, hrabia Flandrii. Ten jednak długo się władzą nie nacieszył. Rok po koronacji zmarł w niewoli, do której dostał się po przegranej bitwie z Bułgarami. Samo Cesarstwo Łacińskie także miało krótką historię – upadło praktycznie bez walki w 1261 roku, a jego tereny włączono do odnowionego Cesarstwa Bizantyjskiego.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Skutki całej krucjaty. Na zielono zaznaczone terytoria, które dostały się w łapska chciwych Wenecjan.

Nie zapomniano pochwalić się wszystkim papieżowi Innocentemu. Ten był średnio zadowolony. Z jednej strony cały plan krucjaty nie poszedł po jego myśli, a krzyżowcy urządzili sobie jatkę na chrześcijanach. Z drugiej pokonano przecież niesfornych Bizantyjczyków i wykonano milowy krok ku zakończeniu schizmy dzielącej Kościół od półtora wieku.

Lecz największymi beneficjentami całej IV krucjaty byli Wenecjanie oraz Enrico Dandolo. Otrzymali nowe terytoria, w tym m.in. Kretę, Eubeę czy Wyspy Jońskie. Zdominowali także handel w tamtym regionie, co miało wpływ na zawarcie późniejszego traktatu z Imperium Mongołów w 1221 roku. Ponadto zarobili krocie na budowie potężnej floty dla krzyżowców, a potem łupiąc Zarę i Konstantynopol. Z tego drugiego zrabowano wiele cennych dzieł sztuki, które do dziś można podziwiać w Bazylice św. Marka w Wenecji. Z kolei doża Dandolo okazał się niezwykle utalentowanym negocjatorem oraz politykiem, pomimo bardzo sędziwego wieku. Ponadto, wg niektórych historyków, wzrok utracił podczas jednej z jego wcześniejszych wizyt w Konstantynopolu. Upadek tego miasta miał być dla niego aktem osobistej zemsty.

Jak dzielni chłopcy szli odbijać Jerozolimę, ale coś poszło nie tak...
Cztery konie z brązu, jeden z cenniejszych zabytków zrabowany przez Wenecjan podczas IV krucjaty.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 35598x | Komentarzy: 26 | Okejek: 220 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało