Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O tym jak dwóch nienawidzących się nazistów stworzyło marki butów, które prawdopodobnie sam nosisz

66 423  
256   54  
Tu nie było żadnej zażyłości, ani nawet cienia braterskiej miłości. Rudolf i Adolf Dasslerowie szczerze się nienawidzili. Paradoksalnie właśnie ta wzajemna pogarda stała się siłą napędową, która pozwoliła każdemu z nich rozwinąć skrzydła i stworzyć znane dziś na całym świecie marki. Bracia nie tylko szczerze żywili do siebie odrazę, ale i ze sobą konkurowali, a nawet doprowadzili do podziału miasta, w którym mieszkali, na dwa wrogie sobie obozy.

Wszystko zaczęło się w niewielkim, bawarskim miasteczku Herzogenaurach, w latach 20. ubiegłego wieku. Liczący sobie nieco ponad dwadzieścia wiosen bracia Dasslerowie wspólnie otworzyli w pralni swego rodzinnego domu małą manufakturę obuwia. Starszy z braci – Rudolf był bardzo pewny siebie i wygadany, miał też zacięcie marketingowe i świetnie sprawdzał się jako sprzedawca, natomiast Adolf, chłopak znacznie bardziej nieśmiały i zamknięty w sobie, posiadał talent do projektowania i składania butów do kupy. Z czasem przedsiębiorcze rodzeństwo musiało zmienić swoje lokum na większe i zatrudnić 12 pracowników do pomocy.


Firma rozwijała się dość szybko i kiedy obaj młodzieńcy w 1933 roku wstąpili do partii nazistowskiej, ich przedsiębiorstwo było już dość znane na lokalnym rynku. Przynależność do politycznego stronnictwa dowodzonego przez Hitlera nie przeszkodziła braciom w nawiązaniu współpracy z czarnoskórym lekkoatletą – Jessem Owensem, który w 1936 roku miał startować na olimpiadzie w Berlinie. Odziany w obuwie Dasslerów sportowiec zdobył złote medale w czterech różnych dyscyplinach. Mimo że zwycięstwo Murzyna wywołało wśród przesiąkniętych rasistowską propagandą Niemców sporo kontrowersji, to wyniki sprzedaży butów braci z Herzogenaurach jeszcze nigdy nie były tak dobre.


Pogorszyły się jednak relacje między Rudolfemi i Adolfem. Oliwy do ognia dolewały ich żony, które otwarcie się nie znosiły. Jako że bracia ze swoimi małżonkami mieszkali w jednej willi, okazji do codziennych awantur było sporo. Wystarczył tylko pretekst aby bracia i ich żony skoczyli sobie go gardeł. W momentach bombardowania rodzinnego miasta przez Aliantów, Dasslerowie skazani byli na swoją obecność w podziemnym schronie. Kiedy podczas jednej z takich nocy, Adi ze swoją drugą połówką gramolił się do schronu, Rudi, który był już w środku razem z wybranką swego serca, miał do niej powiedzieć: „Te brudne świnie znowu wróciły...”. Miał oczywiście na myśli samoloty wroga, ale jego brat uznał to za otwartą zniewagę siebie i swej żony. Konflikt momentalnie eskalował do absurdalnych rozmiarów.

Do dziś tak naprawdę nie wiadomo co było głównym powodem dozgonnej waśni między rodzeństwem. Jedna z teorii mówi, że Adolf był chorobliwie zazdrosny o swoją żonę. Wiedział przecież, że mieszka pod jednym dachem z bratem, który to słynął z wielu romansów.


Kiedy Rudi dostał powołanie do armii uroił sobie, że stał za tym jego brat, który spiskował przeciw niemu chcąc pozbyć się go i przejąć firmę. Starszy z Dasslerów dwukrotnie został aresztowany. Raz przez Niemców, kiedy to próbował zdezerterować, a drugi raz przez Amerykanów, którzy sądzili, że jest on członkiem Gestapo. Za każdym razem Rudolf był absolutnie przekonany, że za jego nieszczęścia odpowiedzialny był Adi wykorzystujący każdą znajomość, aby go raz na zawsze „udupić”. Te posądzenia były oczywiście niedorzeczne, ale faktem jest, że w czasie gdy Rudi siedział w niewoli, jego młodszy brat bardzo rozwinął firmę, która w tamtym okresie produkowała też obuwie dla członków amerykańskiej armii!

O tym jak dwóch nienawidzących się nazistów stworzyło marki butów, które prawdopodobnie sam nosisz

Po wojnie Dasslerowie musieli znosić swoją obecność jeszcze przez trzy lata. W 1948 roku zdecydowali się na podział wspólnego majątku, a także i całej fabryki, sprzętu oraz pracowników. Żaden z braci nie chciał jednak rezygnować z produkcji butów. Rudi nazwał swoją firmę „Ruda”, szybko jednak przemianował ją na bardziej chwytliwą „Pumę”. Tymczasem Adolf połączył pierwsze litery swego imienia z pierwszymi literami nazwiska i ochrzcił swoje przedsiębiorstwo mianem „Adidas”.

Dasslerowie postawili konkurencyjne fabryki po przeciwnych stronach rzeki Aurach i wkrótce sprawili, że większość obywateli Herzogenaurach znalazła tam zatrudnienie. Konflikt pomiędzy Adim i Rudim przeszedł teraz także i na nich. Miasto zostało podzielone, a pracownicy każdej z fabryk nie mogli na przykład żenić się z osobami pracującymi dla konkurencji. Bracia bardzo pielęgnowali wzajemną nienawiść i starali się, jak tylko mogli, aby przeciągnąć na swoją stronę członków lokalnej społeczności. Wkrótce o Herzogenaurach mówiono, jako o „mieście wygiętych szyi”. To dlatego, że zanim ktokolwiek zaczynał z kimś rozmowę, najpierw rzucał okiem na markę jego butów…

O tym jak dwóch nienawidzących się nazistów stworzyło marki butów, które prawdopodobnie sam nosisz

Co ciekawe – firma Rudiego miała doskonałych speców od marketingu i handlu, natomiast Adi jak zwykle postawił na jakość swoich produktów i ich wytrzymałość, przez co buty przez niego produkowane cieszyły się większą popularnością wśród zawodowych sportowców.

Podczas gdy przez kolejne dekady firmy Puma i Adidas skupione były na podsycanej przez leciwych już braci walce między sobą, nieoczekiwanie w latach 70. na rynku pojawił się nowy zawodnik, który szybko zostawił niemieckich konkurentów daleko w tyle. Mowa oczywiście o Nike.

Czy w tej sytuacji Dasslerowie zakopali wojenny topór i zdecydowali się połączyć siły w walce z amerykańskim gigantem? Ależ skąd. Adi i Rudi pałali do siebie najgłębszą pogardą aż do śmierci. Obaj spoczęli na tym samym cmentarzu. Zadbano jednak o to, aby ich mogiły nie znajdowały się zbyt blisko siebie. Groby Dasslerów położone są w dwóch najbardziej odległych krańcach parku sztywnych.


Źródła: 1, 2, 3