Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Co nowego w technologii? Programy antywirusowe na Androida możemy sobie w du*ę wsadzić

65 937  
218   112  
W dzisiejszym odcinku padniemy ofiarą Netflixowego spisku, poznamy przyszłość gier komputerowych i zobaczymy na własne oczy, jak autopilot od Tesli próbuje zabić swojego kierowcę.

#1. Google pokazało przyszłość gier komputerowych



Chociaż może nieco za wcześnie na wyciąganie takich wniosków. Przecież podobnych projektów pojawiło się w świecie nowoczesnej rozrywki już kilka, a żaden z nich nie stał się hitem i nie zmienił rynku gier wideo. Google twierdzi, że tym razem będzie inaczej i z dumą prezentuje swój nowy produkt: Stadia.

Cały system został zaprezentowany na Game Developers Conference 2019, która nie tak dawno odbyła się w San Francisco. Ma on opierać się na streamingu gier komputerowych. W skrócie wygląda to w ten sposób, że nie będziemy grać bezpośrednio na swoich maszynach, a na sprzęcie Google znajdującym się tysiące kilometrów od nas. Co jednak najciekawsze: gry mają działać w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę. Plany giganta sięgają jeszcze dalej i już słyszeliśmy zapowiedzi, że w krótkim czasie rozwinie się to do 8K i 120 klatek na sekundę.

Oczywiście będzie to wymagało od użytkowników sprawnego łącza internetowego, co niestety w wielu miejscach na świecie nie jest możliwe do osiągnięcia. Cała nasza nadzieja w nadchodzącym 5G.

Jeszcze w tym roku usługa zostanie uruchomiona w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i większej części Europy. Nie wiadomo, czy obejmuje to również nasz kraj. Całkiem możliwe, że nie. Nie wiadomo też, na jakiej zasadzie będzie działał system płatności za usługę. Czy będzie to abonament? Czy będziemy płacić zależnie od czasu spędzonego w grze? A może Google rozwiąże to jeszcze inaczej? To się dopiero okaże.



Firma zapowiada również wypuszczenie specjalnego kontrolera, który ma obsługiwać wszystkie tytuły dostępne w serwisie. Na początku ma to być Assassin's Creed Odyssey czy Doom: Eternal. Zapewne do tego grona dołączy jeszcze sporo gier, bowiem Google ma nawet własne studio deweloperskie, które będzie pracowało nad nowymi tytułami.

Pierwsi testerzy mogli już pograć w takiego Assassina. Wrażenia w większości były bardzo pozytywne, jednak dało się przyczepić do kilku kwestii. Jedną z nich było lekkie opóźnienie reakcji postaci w grze na nasze komendy. Nie powinno to jednak dziwić, w końcu rozgrywka odbywa się nie na naszym komputerze.

https://youtu.be/AffodEEF4ho
To jednak jednocześnie największy plus całej usługi. Będziemy mogli grać w najnowsze i najbardziej wymagające tytuły nawet na telefonie czy tablecie. Wystarczą też starsze komputery czy telewizory z odpowiednimi możliwościami. Rozgrywka ma odbywać się w przeglądarce Chrome.

Czy jednak Stadia podbije świat gier? W końcu na rynku są już podobne rzeczy, choćby od Nvidii. Eksperci są raczej sceptycznie nastawieni, jednak Google ma coś, czego nie miały firmy, które startowały z podobnymi produktami wcześniej – mogą czerpać garściami z porażek poprzedników i zrobić to wszystko lepiej.

#2. Nokia 7 Plus wysyłała prywatne dane właścicieli prosto do Chin



Czy wciąż macie w swej pamięci wielkie afery z Huawei w roli głównej? Wiecie, chodzi o to całe szpiegowanie i szastanie wrażliwymi danymi użytkowników na prawo i lewo. Na pewno najlepiej pamiętają je sami użytkownicy marki Huawei. Okazuje się jednak, że producent wcale nie musi być z Chin, aby wysyłać do Państwa Środka tego typu dane. Robi to również Nokia, a konkretnie jeden z modeli ze średniej półki, Nokia 7 Plus.

HMD – firma, która obecnie działa pod nazwą Nokia na rynku mobilnym – broni się w następujący sposób:

Nasz klient aktywacji urządzenia przeznaczony dla innego kraju został omyłkowo włączony do pakietu oprogramowania pojedynczej partii Nokia 7 Plus.

W skrócie oznacza to po prostu tyle, że oprogramowanie, które miało trafić na smartfony przeznaczone dla Chin, trafiło na smartfony przeznaczone dla Europy, a konkretnie Finlandii. Nie wiadomo jednak, czy afera nie sięgnęła nieco dalej.

Na ślad całego zamieszania wpadli dziennikarze fińskiego serwisu NRKbeta. To właśnie dzięki nim HMD musiało się tłumaczyć i szybko wypuściło łatkę, która naprawiła cały ten „błąd”. Dane, które były wysyłane do Chin, to m.in. IMEI, MAC ID oraz SIM ICCID. Dzięki nim z łatwością można namierzyć posiadacza danego urządzenia i w ten sposób śledzić jego poczynania.

W NRKbeta odkryto, że wszystkie te informacje trafiały bezpośrednio na serwery China Telecom – czyli chińskiego rządowego dostawcy usług komórkowych. Przedstawiciele HMD zapewniają jednak, że dane te nigdy nie zostały przez nikogo użyte. Po prostu trafiły one na serwery i już.

Ciekawe, jak wielu producentów stosuje podobne taktyki.

#3. Netflix odcina nas od koryta



Styczeń 2016 roku i wszechobecna informacja na wszystkich serwisach, które miały cokolwiek wspólnego z nowymi technologiami: Netflix wchodzi do Polski! Na to czekało wielu z nas i większość pewnie troszkę się zawiodła.

Netflix na samym początku oferował nam bowiem bardzo ubogą bibliotekę, która w większości nie obsługiwała nawet języka polskiego. Oczywiście nadal daleko nam pod tym względem do takich krajów jak Japonia, jednak jesteśmy na dobrej drodze ku lepszej przyszłości. Teraz pora na złe wieści.

Jeśli nie masz jeszcze Netflixa i nie miałeś z nim styczności, to współczuję. Nie skorzystasz już z darmowego okresu próbnego. Polska jest pierwszym krajem, w którym ta usługa została wyłączona.

Z oficjalnej informacji od oddziału Netflix Polska wynika tyle, że darmowy okres próbny był tylko tymczasowy i wcale nie miał zagościć na platformie na stałe. Testy się dla nas skończyły i możliwość skorzystania z bezpłatnego miesiąca również. Teraz, jeśli chcemy założyć nowe konto, musimy od razu wykładać pieniądze.

Netflix Polska mówi jedno, jednak spore grono internautów uważa, że to wszystko z winy tych wszystkich Januszy Biznesu. Sprzedawali konta Netflix po 10 zł za miesiąc korzystania, a ich cały przekręt opierał się często właśnie na darmowym miesiącu próbnym. Po pewnym czasie młodzi przedsiębiorcy nawet nie kryli się już ze swoim interesem i wystawiali aukcje na Allegro czy publikowali ogłoszenia na Facebooku. Cóż, skończyło się januszowanie.

#4. Programy antywirusowe na Androida są bezużyteczne



AV-Comparatives to grupa badawcza, która ocenia m.in. skuteczność antywirusów. W ostatnim czasie wzięli pod lupę oprogramowanie antywirusowe na Androida. W teście uwzględniono łącznie 250 różnych aplikacji ze sklepu Google Play. Ich zadanie polegało na wyłapaniu zagrożeń, których łącznie było ponad 2000. Niestety nie poradziły sobie tak dobrze, jak świadczyły o tym komentarze i oceny w sklepie.

Podczas gdy średnia skuteczność zdecydowanej większości programów na komputery stacjonarne wynosi 100%, w przypadku aplikacji na Androida tylko 50 programów mogło pochwalić się skutecznością na poziomie 90%. Wygląda więc na to, że nie powinniśmy sugerować się ilością pobrań, oceną czy komentarzami użytkowników – to statystyki, które można łatwo kupić.

Eksperci stwierdzili, że najlepiej ufać znanym markom. Wśród najlepszych wymieniono takie programy, jak: Avast, AVG, Avira, Bitdefender, BullGuard, Emsisoft, ESET, F-Secure, Kaspersky Lab, McAfee, Sophos, STOPzilla, Symantec, Tencent, Trend Micro, VIPRE, Lookout, Malwarebytes, CheckPoint, Webroot czy Zemana.

#5. Tesla z autopilotem chciała zabić swojego właściciela



Autopilot w samochodach Tesli potrafi zaimponować i często reaguje na takie zdarzenia, które dla ludzkiego oka nie były nawet do wychwycenia. Niestety czasem zdarzają mu się pomyłki, które kosztują życie pasażerów.

Nie inaczej byłoby też w przypadku dzisiejszego bohatera, jednak tego uratowała własna czujność i szybka reakcja. Jego Tesla Model 3 na autopilocie chciała bowiem wjechać w barierki. Nie były to jednak takie zwykłe barierki. Znajdowały się na remontowanym odcinku drogi i wyznaczały nowy pas dla pojazdów poruszających się po trasie.

Całe zdarzenia zostało zarejestrowane na wideo. Wyraźnie widzimy, że pierwsze trzy razy samochód zachowuje się normalnie i jedzie nowym odcinkiem drogi. Niestety kolejny raz mógł skończyć się tragicznie.

Nie była to pierwsza tego typu sytuacja w tym samym miejscu. Kilka miesięcy wcześniej doszło do poważnego wypadku z udziałem samochodu Tesla Model X. Kierowca zginął na miejscu, bo autopilot pokierował go na barierki, tak samo jak ma to miejsce na nagraniu. Po zdarzeniu została wprowadzona aktualizacja oprogramowania, dzięki której problem zniknął. Niestety po około 6 miesiącach pojawił się ponownie. Zobaczcie zresztą sami:

https://youtu.be/5z8v9he74po
I jak tu mieć zaufanie do autonomicznych pojazdów?

<<< W poprzednim odcinku: Xiaomi zaszokowało wszystkich ceną składanego smartfona

Źródła: 1, 2, 3
5

Oglądany: 65937x | Komentarzy: 112 | Okejek: 218 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało