Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

6 fatalnych skutków ubocznych, jakie przyniosły ze sobą nowe technologie

92 121  
205   109  
Nowe technologie to coś naprawdę wspaniałego. Pozwalają nam nie tylko dłużej i wygodniej żyć, lecz również pchają całą naszą cywilizację do przodu i w przyszłości może sprawią, że uda nam się skolonizować nowe planety. Wyobrażacie to sobie?

Nowe technologie - Joe Monster
Na wakacje nie będziemy jeździć już do Chorwacji, ale może latać na takiego Marsa, albo chociaż na wycieczkę dookoła Księżyca. Pozostańmy jednak na razie na Ziemi i przyjrzyjmy się drugiej stronie medalu.

Nowe technologie oznaczają bowiem nie tylko sielankę, dobrobyt i szczęście ludzi. Wiele wynalazków przyniosło ze sobą całą masę efektów ubocznych, których pojawienie się było dla wszystkich bardzo dużym zaskoczeniem – w tym dla samych twórców. Efekty te nie zawsze były pozytywne. Czasem wiązały się tylko z niewielkim dyskomfortem, a czasem przeszkadzały na tyle, że dany wynalazek stawał się bezużyteczny.

Przykładów można podać zapewne całe mnóstwo. Dzisiaj jednak przyjrzymy się bliżej tylko niewielkiej ich grupie:

#1. VR, czyli vielkie rzyganie

Nowe technologie - Joe Monster

VR – czyli tzw. virtual reality (rzeczywistość wirtualna) – to termin, z którym na pewno już kiedyś mieliście styczność. Może liznęliście odrobinę świata wirtualnego lub nawet zanurzyliście się w nim bardzo głęboko i zostaliście na dłużej. Obecnie VR nie jest aż tak popularny, jak przewidywano jeszcze kilka lat temu. Jest z nim sporo problemów, które dla niektórych osób są nie do przeskoczenia.

Jednym z nich jest bardzo wysoka cena. Jeśli chcecie zasmakować rozrywki na nieco wyższymi poziomie niż w przypadku kartonowych okularów na smartfona, musicie przygotować się na solidny wydatek. Same gogle do komputera kosztują już kilka tysięcy złotych, a do tego wszystkiego trzeba mieć jeszcze jednostkę, która to wszystko uciągnie. Można zawsze kupić gogle dla konsoli Playstation 4, jednak nawet tutaj trzeba uszczuplić swoje konto bankowe o około tysiąc złotych.

Nowe technologie - Joe Monster

Wysoka cena to nie jedyny problem VR-u. Dla niektórych największą przeszkodą są zawroty głowy, nudności, a nawet wymioty w trakcie korzystania z zestawu. Wina oczywiście leży po stronie zakłamanej percepcji. Okulary wywołują wrażenie ruchu, podczas gdy nasze ciała pozostają na swoich miejscach. Błędnik szaleje, a użytkownikom wcale nie jest do śmiechu. Wyobrażacie sobie? Wydać na cały zestaw dobre kilka tysięcy i skończyć z głową przyklejoną do muszli klozetowej?

Producenci gier oczywiście robią co w ich mocy, aby jakoś przezwyciężać te problemy. Jednym z rozwiązań było wprowadzenie ruchu skokowego w grach (zamiast płynnego). Postać przemieszcza się na zasadzie teleportów na krótkie odległości, zamiast płynnie poruszać się w naturalny sposób. Trochę pomaga, jednak ci bardziej wrażliwi wciąż mają poważne problemy natury żołądkowej.

Więc albo to my nie jesteśmy gotowi na VR, albo to VR nie jest jeszcze gotowy na nas.

#2. Zabójcze farmy wiatrowe

Nowe technologie - Joe Monster

Kiedy jedziemy przez Niemcy (czy inny rozwinięty kraj w Europie), naszym oczom ukazują się piękne krajobrazy, upstrzone wielkimi śmigłami wszechobecnych wiatraków. Wtedy myślimy sobie: to dopiero kraj, co za potęga, co za postępowość, co za ekologia! Nic - tylko zazdrościć! Niestety tutaj również nie jest tak kolorowo, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Odnawialne źródła energii, a konkretnie wielkie wiatraki, mają wielu zwolenników. Do tego grona nie możemy jednak zaliczyć ptaków i różnych innych dzikich zwierząt. To one bowiem padają często ofiarami krwiożerczych, ogromnych śmigieł tych metalowych kolosów. Do tego wszystkiego należy dodać, że wciąż jest to dość świeży temat, który nie został tak dobrze zbadany. Nie znamy jego długoterminowego wpływu na środowisko i nie mamy pojęcia, czy przypadkiem nie wyrządza jeszcze większych szkód.

#3. Kosmiczna turystyka

Nowe technologie - Joe Monster

Wraz z rozwojem technologii pojawiają wciąż nowe możliwości. Jedną z nich jest kosmiczna turystyka, o której wspominałem już we wstępie. Wprawdzie loty na Marsa pewnie są melodią dalekiej przyszłości, to loty turystyczne dookoła Księżyca mogą stać się elementem otaczającej nas rzeczywistości już niebawem. SpaceX organizuje w końcu pierwszy komercyjny lot, którego gościem będzie biznesmen miliarder z Japonii - Yusaku Maezawa.

Wszystko to brzmi oczywiście bardzo pięknie, jednak wiele osób nie bierze pod uwagę jednego podstawowego problemu: nie wszyscy nadają się do lotów kosmicznych. Nie bez przyczyny astronauci, których zatrudnia NASA, przechodzą rygorystyczne treningi pod okiem specjalistów i nie bez przyczyny nie bierze się do tego pierwszych lepszych osób z ulicy. Ciała ochotników muszą spełniać cały szereg wymagań i muszą być przede wszystkim odporne i wytrzymałe.

Nowe technologie - Joe Monster

Loty w kosmos to nie tylko piękne widoki, dreszczyk emocji i potężne przeciążenia w trakcie opuszczania atmosfery ziemskiej. To również poważne problemy ze zdrowiem. Nasze wątłe ciała nie są bowiem przystosowane do przebywania w takim środowisku. Udowodniono już, że zbyt długotrwałe misje kosmiczne permanentnie uszkadzają wzrok kosmonautów, sprawiają, że ich kości tracą swoją gęstość, a mięśnie muszą od nowa uczyć się pewnych podstawowych czynności – a to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Jest cała masa aspektów, których jeszcze nie udało nam się zbadać. Nie powinniśmy więc porywać się z motyką na Księżyc (i to dosłownie).

#4. Etyczne dylematy autonomicznych samochodów

Nowe technologie - Joe Monster

Autonomiczne samochody to nasza przyszłość – czy nam się to podoba, czy nie. W niektórych częściach świata samojezdne taksówki już wożą pasażerów, a do użytku powoli wchodzą autobusy. Tym miejscem jest Singapur, który aspiruje do bycia pierwszym smart-city na świecie i jest na najlepszej ku temu drodze. Jednak nie tylko tam trwają testy autonomicznych pojazdów. Wiele firm z USA również chce wejść na rynek ze swoimi maszynami. Wśród nich można wymienić choćby Google czy Ubera.

Niestety, autonomiczne samochody to nie tylko ogromne ułatwienie i autopilot w nowej Tesli. To także poważne dylematy moralne, z którymi muszą mierzyć się twórcy oprogramowania. Bo co jeśli taki algorytm zostanie postawiony przed wyborem: czy poświęcić życie pasażera i uratować dzięki temu życie kilku innych osób, czy za wszelką cenę starać się chronić osobę znajdującą się w samym pojeździe? Co w takiej sytuacji będzie lepszym wyjściem?

Nowe technologie - Joe Monster

Większość osób uważa, że oczywiście zawsze powinno się wybierać to mniejsze zło. A więc jeśli samochód za cenę jednego życia (kierowcy/pasażera samochodu) ma uratować życie dajmy na to osób stojących na poboczu, to powinien to zrobić.

Z drugiej strony kto w ogóle chciałby jeździć takim samochodem? Za każdym razem wsiadać do środka z myślą, że algorytm poświęci moje własne życie, aby ratować życie innych? Szczególnie, że takie samochody nie będą należały (przynajmniej na początku) do najtańszych. Nie wiem jak wy, ale ja nie pisałbym się na coś takiego... i tutaj pojawia się problem, który będzie bardzo ciężko rozwiązać. Jak poradzą sobie z nim producenci samochodów autonomicznych? Przekonamy się o tym zapewne już w niedalekiej przyszłości.

#5. Hyperloop – czyli znów o wymiotach

Nowe technologie - Joe Monster

Na pewno doskonale znana jest wam koncepcja transportu zwanego Hyperloop. Głównym jej propagatorem i inwestorem jest Elon Musk – twórca PayPal i właściciel Tesli oraz SpaceX. Na papierze wygląda to wszystko doskonale. Pokonywanie ogromnych dystansów w krótkim czasie? Któż by tego nie chciał. Podróż z San Francisco do Los Angeles w 35 minut? Brzmi super! Niestety jest jedno wielkie ALE – i nie chodzi tu o piwo.

Hyperloop to idea opierająca się na całej sieci szczelnych rur, w których miałyby poruszać się specjalne kapsuły. Wszystko opierałoby się na zasadzie magnetycznej lewitacji, dzięki czemu nie występowałby efekt tarcia. To z kolei dawałoby możliwość rozwijania ogromnych prędkości. Twórcy przewidują, że ich wagoniki miałyby poruszać się z prędkością sięgającą nawet 1300 km/h.

Według jednego z założeń taka kapsuła musiałaby poruszać się w niemal idealnej linii prostej – żadnych zakrętów, skosów, łuków! Nic, co mogłoby wybić z rytmu. I tutaj pojawia się pierwszy problem. Tak idealny układ jest praktycznie nie do osiągnięcia. Na trasie jest zbyt wiele przeszkód, których nijak nie da się ominąć. Do tego wszystkiego aby osiągnąć taką prędkość, trzeba się najpierw rozpędzić – i to stanowi kolejny problem. Wiele osób błędnie uważa, że ludzie źle mogą znosić poruszanie się z tak dużą prędkością. Samo poruszanie się nie stanowi problemu - najgorsze jest przyspieszenie.

Nowe technologie - Joe Monster

Jeśli kapsuła miałaby się rozpędzać do 1300 km/h, to musiałaby to robić albo bardzo wolno – co nie miałoby większego sensu – albo bardzo gwałtownie. Nie każdy jednak będzie w stanie znieść podobne przeciążenia. Piloci i astronauci muszą przejść przez wieloletni i rygorystyczny trening, aby radzić sobie z podobnymi problemami. Musk i spółka chcą z kolei wrzucać nieprzygotowanych ludzi do małych wagoników pędzących z ogromną prędkością – co może pójść nie tak?

Przekonamy się o tym pewnie już za kilka lat, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo sam pomysł prezentuje się bardzo ciekawie.

Swoją drogą dużo bardziej rozsądnie brzmi idea transportu towarów w taki sposób. Tiry na tory... to znaczy tiry na tory z magnetyczną lewitacją!

#6. Drukarki 3D niszczą naszą planetę

Nowe technologie - Joe Monster

Technologia druku 3D weszła w nasze życie z porządnym przytupem. Nawet nie do końca wiem, jak to się w ogóle stało, ale maszyny do drukowania pojawiły się nagle nawet w supermarketach. Teraz drukarkę 3D można sobie kupić będąc w niedzielę (tylko ostatnią w miesiącu) na zakupach spożywczych z rodzinką w Auchan. Wprawdzie trzeba za nią trochę zapłacić, jednak dostępna jest od ręki.

Twórcy technologii spodziewali się chyba nieco większego zainteresowania. Wprawdzie wiele osób dało się namówić na zakup (sporo z nich teraz tego żałuje), a niektórzy nawet mają z takiej drukarki prawdziwy pożytek, to jednak wciąż stanowią oni zdecydowaną mniejszość. Czy jednak powinniśmy żałować, że drukarki 3D weszły pod strzechy? Twarde dane mówią same za siebie i wynika z tego tyle, że powinniśmy żałować, i to jak cholera.

Druk 3D ma swoją mroczną stronę, o której nie mówi się zbyt często. Problemów jest oczywiście o wiele więcej, jednak dzisiaj skupię się tylko na dwóch z nich. Pierwszy to emisja. I choć jedno użycie emituje do atmosfery mniej więcej tyle gazów, co wypalenie papierosa lub użycie kuchenki gazowej, to jednak robimy to na ogół w zamkniętych pomieszczeniach, a potem kisimy się w tych wszystkich oparach.

Nowe technologie - Joe Monster

Drugim problemem jest jakość plastiku, jaki używany jest do takiego druku. Jest to oczywiście jego najtańszy rodzaj, przez co praktycznie nie da się go już poddać ponownej obróbce. Problemem jest już nawet to, że do druku używa się praktycznie tylko i wyłącznie plastiku – czyli materiału, który najbardziej szkodzi środowisku.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe wady, powinniśmy się chyba cieszyć, że drukarki 3D nie są aż tak bardzo popularne wśród domowych użytkowników.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 92121x | Komentarzy: 109 | Okejek: 205 osób