Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rzeczy, które niedawno były niesamowite, a dziś już mało kto o nich pamięta

108 807  
463   268  
Niektóre z nich jeszcze niecałe 10 lat temu uchodziły za szczyt szpanu. A dziś budzą u niektórych jedynie uśmiech politowania.

#1. Dedykowane uchwyty pod konkretne telefony

Rzeczy, które niedawno były niesamowite, a dziś są praktycznie bezużyteczne
Czy wyobrażasz sobie, by dziś jakiś producent samochodowy powiedział, że w jego samochodach zestaw głośnomówiący będzie obsługiwał tylko telefony wybranej firmy i żadne inne? To byłby chyba strzał w kolano dla takiego producenta. Dziś wsiadasz do auta, łączysz się z nim przez Bluetooth i jedziesz. Właśnie - łączysz przez bluetooth. A co się działo, zanim Bluetooth trafił do komórek? Ano właśnie działo się to, co napisałem w pierwszym zdaniu w tym punkcie. Producent samochodowy wchodził w komitywę z producentem telefonów. Tenże drugi robił dedykowaną instalację w zamian za to, że w danym aucie będzie obsługiwany tylko wybrany telefon danego producenta. Tak, nie przesłyszeliście się. Nie tylko że dany producent telefonów miał wyłączność na dany model samochodu, ale też do tego samochodu pasował konkretny i żaden inny model telefonu. Na zdjęciu przykład takiej komitywy - Volkswagen i Nokia. Konkretnie Passat B5 i Nokia 5110, który to telefon w wersji dla VW miał niebieskie podświetlenie przycisków i wyświetlacza, a rozmowy głośnomówiące odbywały się poprzez specjalne złącze w dole obudowy telefonu (jakby ktoś nie wiedział po co są te blaszki, to właśnie między innymi po to). Później była to Nokia 6310i, a potem montowano uchwyty dla innych producentów i innych telefonów. A potem wyszedł Passat B6, który miał Bluetooth (za dopłatą).

#2. Telewizor z wbudowanym odtwarzaczem VHS

Jeśli ktoś pamięta jak wkurzające było zestrojenie telewizora z VHS, szczególnie jak nie było eurozłącza i trzeba było sobie radzić poprzez wejście antenowe lub wejścia cinch, ten doceni takie udogodnienie. Miałem i uważałem za szczyt techniki. działało spod jednego pilota. No bajer. Myślałem, że nic lepszego się nie da wymyślić...

#3. Telewizor z DVD

Ale wymyślono, i to szybko. VHS został zastąpiony przez DVD i jakość kopii filmowych znacznie wzrosła. Cóż, technika cyfrowa poczyniła cuda. Nareszcie można było dostrzec szczegóły, których próżno było wypatrywać z 10 kopii VHS kupowanej na bazarze. No i Rambo wcale nie był czerwony, a takim go zapamiętałem na mojej kasecie VHS.

#4. Kombajn VHS/DVD

A to udogodnienie dla tych, którzy mieli i płyty, i kasety i niekoniecznie chcieli się gmerać z podłączeniem miliona kabli z tyłu. Naprawdę genialny wynalazek, który jednak dość krótko żył i szybko odszedł w zapomnienie, bo płyty DVD dość szybko wyparły kasety VHS.

#5. Przenośne odtwarzacze DVD

Dla tych, którzy chcieli mieć co robić na urlopie, jak pada deszcz. Zabierało się takie urządzenie ze sobą, brało się trochę płyt DVD i rozglądało za wypożyczalnią filmów na miejscu. I już deszcz podczas urlopu niestraszny. A i dzieciaki zajęte oglądaniem filmów podczas podróży jakby cichsze były. Dziś się bierze albo telefon, albo tablet i na to samo wychodzi. Choć i tablety powoli odchodzą do lamusa.

#6. Duracell PowerCheck

Naprawdę świetny wynalazek dla pragnących sprawdzić ile jeszcze energii w baterii pozostało. Miał tylko jedną wadę - do sprawdzenia trzeba było użyć naprawdę sporo siły i dlatego też wynalazek ten nosi nazwę łamacza kciuków. Jednak PowerCheck nie został zapomniany. Ostatnio powrócił i już nie trzeba łamać palców, by go wypróbować. Choć próbuje się go dwa razy. W sklepie i jak bateria padnie, by sprawdzić, czy padła na amen. Tak, padła.

#7. Przezroczyste obudowy

Szał z przełomu tysiącleci. Jak szybko przyszedł, tak szybko odszedł. Modne w latach 1998 - 2002 i koniec. Więcej do tematu nie wracano.

#8. Internet w klasycznych telefonach komórkowych.

Czy pamiętasz pierwsze klasyczne telefony z kolorowym ekranem i dostępem do internetu? I ten strach, by tego internetu jednak nie włączyć, bo drogi był? A jak się już tam weszło, to jak trudno było tam cokolwiek wyszukać? Taka sytuacja trwała przez kilka lat, ale potem weszły smartfony i wszystko stało się prostsze, a internet w telefonach ogólnodostępny i tani.

#9. Poo-Chi i inne interaktywne roboty z końca lat 90.

W serii Robo-chi oprócz piesków Poo-Chi były także koty Meow-Chi i ptaki Chirpy-Chi. Były to pierwsze robotyczne zwierzaki, a ich producentem była Sega. Zwierzaki potrafiły chodzić, psy i koty potrafiły się położyć i usiąść i wszystkie wydobywały dźwięki (psy szczekały, koty miauczały, a ptaki ćwierkały). Mogły także odtworzyć jedną z sześciu wcześniej nagranych piosenek. Zwierzaki reagowały na swój widok, a emocje przekazywały poprzez oczy, które były zrobione z diod LED. Jak zwierzakowi było dobrze, jego oczy były w kształcie serduszek.

#10. Gigantyczne telewizory

Przełom wieku XX i XXI to pierwsze objawy telewizyjnej megalomanii. Ludzie chcieli mieć jak największe telewizory, a producenci starali się zaspokajać ich ambicje. Technologia LCD raczkowała i była bardzo droga, dlatego też tryumfy święciły gigantyczne i ciężkie plazmy, albo jeszcze większe telewizory projekcyjne. Nieważne ile ważyło i ile prądu pożerało. Nieważne, że kosztowało majątek. Nieważne, że zajmowało 1/3 pokoju. Grunt, że miało płaski ekran i było duże. Obecnie takie telewizory są niespotykane. Zastąpiły je telewizory LCD i OLED. które i owszem mają bardzo duże ekrany, ale są płaskie, lekkie i można je powiesić na ścianie jak obraz, więc nie zajmują tak dużo miejsca. I nie trzeba do nich specjalnych mebli robić.

#11. iPod z przyciskami

I monochromatycznym wyświetlaczem. Symbol odrodzenia Apple, do którego w 2007 powrócił Steve Jobs. Modny gadżet, który na długo zdefiniował to, co miało być odtwarzaczem przenośnym. A dziś ktoś pamięta o tym wynalazku? Nie? Po co, skoro masz telefon.

#12. Aplikacja na iPhone'a, która sprawdza, czy pijesz dobre piwo

Może to się wydawać śmieszne, ale taka aplikacja istniała i pomagała określić, jak dobre piwo pijesz. Aby to zrobić, trzeba było przechylić iPhone'a i porównać wirtualny kufel piwa na ekranie (pianka) z kuflem piwa, które trzymasz w ręce.

#13. Aplikacja Virtual Lighter

Czemu powstała? Nie wiem. Czemu służyła? Również nie wiem. Ponoć telefonami z tą aplikacją ludzie machali na koncertach podczas ckliwych ballad. Dziś włączają diody od aparatu. I starczy.

#14. Płatne przeglądarki

Ha, a ktoś pamięta te czasy, jak do nowo kupionego komputera trzeba było dokupić prócz systemu jeszcze jakąś konkretną przeglądarkę internetową? Znaczy w Polsce nic nie trzeba było, bo my sobie radziliśmy i mieliśmy darmową. System też.

#15. Papierowe mapy

Niby dostępne do dziś, ale już mało kto z nich korzysta? W dobie powszechnych map cyfrowych? Masz smartfon - masz najlepsze dostępne mapy. I obliczają czas dojazdu, i pokażą korki, a w przyszłości także i ostrzegą przed fotoradarami i kontrolami policji. Czyli żegnaj, Yanosiku. Styl jazdy 4,7. Najgorsze oceny łapię, jak nie mam włączonego internetu w komórce...

#16. Samochodowe systemy nawigacyjne nie mające bieżącego dostępu do internetu

Jeszcze 15 lat temu posiadanie samochodu z nawigacją to był szał. Każdy poważny producent miał swój system. I właśnie w tym ból. Bo te systemy nie były ze sobą kompatybilne. A ich uaktualnianie wiązało się z marszem do dealera po nowe mapy i pozostawieniem tam grubej gotówki (300 - 1000 zł). A jak w międzyczasie powstały nowe drogi, to byłeś skazany na łaskę albo niełaskę producenta i nadzieję, że te drogi zostaną w tegorocznej aktualizacji map uwzględnione. Ponadto mapy nie pokazywały korków czy objazdów przez to, że działały offline. I cóż tu dużo mówić: były dość drętwe z siermiężną grafiką. I wpisanie celu to męka z kręceniem i przyciskaniem pokrętła, bo przecież funkcje głosowe w samochodzie działają tak, że Warszawy nie potrafi znaleźć. No i nie ma ulicy Paderewskiego, jest Ignacego Paderewskiego. Przynajmniej imiona wielkich poznałem dzięki tym nawigacjom. Na szczęście producenci zaczynają zdawać sobie z tego sprawę i powoli odchodzą od swoich systemów działających offline na rzecz map dostępnych online. Mapy uruchamiają się albo za pomocą karty SIM włożonej do radia w samochodzie, albo też korzystają z internetu udostępnionego przez smartfona. I aktualizują się za darmo pokazując korki i drogi alternatywne. I bardzo dobrze.

#17. Przenośne odtwarzacze CD

Skoro były przenośne odtwarzacze kasetowe, nierzadko połączone z radiem i funkcją nagrywania, to czemu nie zrobić odtwarzaczy CD? Jakość dźwięku lepsza, tylko wymuszony przez wielkość płyty rozmiar trochę jakby duży. No ale nic to. Trzeba było wymyślić system antywstrząsowy i pamięć w razie jak laser zgubił ścieżkę i można biegać. Odtwarzacze takie nie były modne zbyt długo. Bardzo szybko zastąpiła je technologia MD, a potem MP3.

#18. Odtwarzacze MP3

A w zasadzie to ten konkretny kultowy model. Zasilany z paluszka AAA, posiadający wbudowaną pamięć, wbudowane radio, diodę podświetlającą pozwalającą na ustawienie kolorów wyświetlacza i wyjście USB pozwalające szybko przegrywać pliki MP3 oraz wyjście słuchawkowe. Gadżet ten był mega popularny kilkanaście lat temu. Każdy go miał, a Allegro wręcz trzeszczało w szwach od oferty tych odtwarzaczy. A dziś ktoś je jeszcze pamięta?

#19. Transmiter FM

Pozostając w temacie samochodów i MP3 - coś, co łączy te dwa światy. Co to takiego? To takie ustrojstwo wkładane w gniazdo zapalniczki, które dostrajało się do radia. Jak? Ustawiało się taką samą częstotliwość na radiu i transmiterze, w ten sposób sprzęgając oba urządzenia. Do transmitera wystarczyło włożyć odtwarzacz MP3 i cieszyć się naszą muzyczką w samochodzie. Czasami transmiter można było przez bluetooth sparować z telefonem i mógł on służyć jako zestaw głośnomówiący. Wadą było to, że radio zawsze musiało być ustawione na częstotliwość transmitera. Wynalazek odszedł w zapomnienie, gdy producenci samochodowi dodali wyjście USB i czytnik kart SD w zestawie audio zamontowanym w samochodzie. A także zaczęli montować tam Bluetooth.

#20. Tamagotchi

Moda przyszła z Japonii i jak szybko przyszła, tak szybko odeszła. Czym było Tamagotchi? To brelok w postaci jajka, w którym wykluwało się elektroniczne zwierzątko. Zwierzątkiem trzeba się było opiekować, trzeba się było z nim bawić, trzeba było je karmić i leczyć, bo inaczej odchodziło w niebyt. Miałem jedno Tamagotchi, dostałem jako prezent, zwierzątko opuściło mnie po 2 dniach. Więcej zabawy nie podejmowałem, a jajko gdzieś przepadło. Prawdopodobnie zabrał je mój prawdziwy pies.

#21. Tanie kompaktowe aparaty fotograficzne

Dziś już praktycznie wymarły. Albo masz lustrzankę cyfrową, albo ultra zoom, lub coś, co kosztuje powyżej 800 zł. I tyle. Resztą zajmują się smartfony. Bo kto ostatnio korzystał z takiego taniego aparatu i po zrobieniu zdjęć wkładał kartę do czytnika, by przegrać zdjęcia na komputer? Który dzieciak dostał tani kompakt na komunię zamiast komórki? Teraz robisz zdjęcia, zapisują się w chmurze i tyle. Koniec i kropka. Ja tam wolę zapisywać zdjęcia po staremu, z karty na dysk (a nawet dwa), ale ja wiem, że jestem w mniejszości.

#22. Motorola Razr

Telefon stworzony w jednym celu: Puścić z torbami Nokię. Zawojować rynek. Telefon był hitem, ale rynku nie zawojował, przynajmniej tak, jakby to chcieli spece z Motoroli, a Nokia poszła z torbami na własne życzenie. Dziś nikt nie pamięta o telefonach z klapką. Choć Motorola nie odpuszcza i zapowiada składany smartfon.

#23. Wieża

No co tu dużo ukrywać - powód do dumy u każdego somsiada. Każdy musiał mieć wieżę, a im większa, tym lepsza. Sam posiadałem swoją własną Diorę Midi z dwukasetowym deckiem, czytnikiem płyt CD, adapterem, tunerem i wzmacniaczem oraz głośnikami Altus 75, kupioną za własne pieniądze i jakoś to grało. A jeszcze wcześniej w rodzinnym domu był sprzęt ojca, czyli Bang&Olufsen i Telefunken. Ale wiadomo mając Diorę - z zazdrością się patrzyło na tych, co mięli Technicsa. Jeszcze do przełomu wieków taka wieża to był szpan. Dziś mało kto młody o niej pamięta. Czasami wzmacniacz podłączony do telewizora i głośników robi za kino domowe, lecz i to wkrótce wyprą soundbary. Bo taka moda nastała, a przecież trzeba być modnym, żeby somsiad zazdrościł.

Cóż, czas płynie do przodu i technologia nie stoi w miejscu. I bardzo dobrze.

Pamiętajmy - co innego jarało dzieciaki lat 90., a co innego jara je teraz. I świata się nie zmieni. I żeby nie było - sam odczuwam nostalgię za paroma rzeczami z listy i gdzieś tam jeszcze skrywam oryginalnego Walkmana i kilkadziesiąt kaset, ale wiem, że ich koniec jest nieunikniony.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 108807x | Komentarzy: 268 | Okejek: 463 osób